Święto Zmarłych w Meksyku i nie tylko...

15.10.05, 14:51
Witam,
Widzę, że poruszany był temat Święta Zmarłych w Oaxaca, a ja chciałabym się
dowiedzieć, gdzie można je spędzić najlepiej w okolicach Meridy. Z opracowanej
przez nas trasy wynika, że właśnie tam wylądujemy ok 1 listopada. Przy okazji,
zwracam sie tu do znawcow Mexico, podaję trasę , którą zaplanowaliśmy i sama
się zastanawiam czy będzie realna do wykonania:
wyjazd 25 października: Toluca ( lądowanie), Mexico City + Teotihuacan,
Puebla,Veracruz ( nie wiem czy warto...), Villahermosa, Merida + wszystkie
okliczne miejsca warte odwiedzenia..., Cancun, Cozumel,Chetumal - granica z
Belize, Bel8ize City, granica z Gwatemalą, Tikal, Flores, Antiqua, Panajachel,
stan Chapas ( San Cristoabal, etc.), Oaxaca, Acapulco, Taxco, Toluca( wylot
mamy 9 listopada). Bardzo proszę o wszystkie cenne wzkazówki.
Pozdrawiam
Miśka
    • misiasta Re: Święto Zmarłych w Meksyku i nie tylko... 15.10.05, 14:56
      oczywiście wylot 19 listopada a nie 9 - wtedy na pewno nie byłoby to realne ;-)
    • arekch77 Re: Święto Zmarłych w Meksyku i nie tylko... 15.10.05, 22:46
      Hej,

      jak na 4 tygodnie to sporo zaplanowaliście :) Oczywiście zobaczenie tych
      wszystkich miast jest realne, niemniej jednak na pewno nie będziecie mogli
      spędzić za dużo czasu w jednym miejscu. Jak chcecie podróżować - wyłącznie
      autobusami czy transport lotniczy też wchodzi w grę? To ważne aby pomóc Wam w
      planowaniu trasy :)

      Jeżeli chodzi o Święto Zmarłych, to moim zdaniem najciekawiej ono wygląda w
      małych wioskach, najbardziej tradycyjnie się je tam obchodzi. W innym wątku
      było o spędzeniu go w Oaxaca; tak na dobrą sprawę obochody tego święta w Oaxaca
      nie odróżniają się od obchodów w innych stanach, równie dobrze może być
      Yucatan :)

      Veracruz z kolei przy tak napiętym planie ja bym sobie odpuścił. Poza fortem
      San Juan de Ulua, restauracją La Parroquia gdzie podają najlepszą kawę na
      świecie i sporym akwarium nic specjalnie ciekawego tam nie ma.

      Pozdrawiam!
      • mojito Re:... i nie tylko... 16.10.05, 05:48
        Podobnie tak jak Arek podziwiam ambitny plan Waszej podrozy.
        Sadze jednak, ze powinniscie z czegosc zrezygnowac i obejrzenie
        zostawic na ponowna wizyte w Meksyku. W przeciwnym razie cala
        podroz bedzie Wam kojarzyla sie z ciagla koniecznoscia zmiany
        miejsca. A Meksyk jest warty tego aby sie w nim gdzies na pare
        dni/tydzien zatrzymac. Mozecie wybrac sobie na tydzien miejsce
        na baze wypadowa i leniwie, bez koniecznosci pakowania sie robic
        wypady w okolice. Mozecie tez utrzymac swoj dotychczasowy plan :).

        Pozdrowienia,
        mojito.
        • misiasta Re:... i nie tylko... 16.10.05, 15:59
          Właśnie tak myślałam,że może trochę przesadzamy z ilością miejsc ;-) Być może
          rzeczywiście z czegoś zrezygnujemy, ale jeśli już to z Veracruz i Villahermosa i
          może ewentualnie Acapulco. Resztę bardzo chciałabym zobaczyć, bo ponowny wyjazd
          może się tak szybko nie powtórzyć ;-)
          Planujemy na kilka dni zatrzymać się na Isla Mujeres i troche poleniuchowac i
          pewnie z Meridy będziemy robić wypady po okolicach.
          Arek wcześniej pytał o transport - planujemy poruszać się autobusami - połączeń
          lotniczych nie przewidujemy. Czyli może jednak da radę ? ;-)
          • misiasta Re:... i nie tylko... 17.10.05, 10:20
            Przy okazji mam standardowe pytanie o tanie noclegi w miejscach które
            zamierzamy odwiedzić. Bedę bardzo wdzieczna za wszystkie namiary.
            • arekch77 Re:... i nie tylko... 19.10.05, 20:19
              Witaj,

              Dać to na pewno się da, ale obawiam się że przy takiej ilości miejsc do
              zobaczenia Wasza wycieczka to będzie jedna wielka podróż autobusem z
              przystankami na zwiedzanie, a chyba nie o to Wam chodzi?

              Ja na Waszym miejscu prosto z Mexico City jechałbym do Meridy, omijając miasta
              Puebla, Veracruz i Villahermosa. Merida będzie dobrą bazą do zwiedzana ruin
              miast Majów takich jak Uxmal czy Chichen-Itza. Następnie Cancun, Isla Mujeres i
              Cozumel, później Belize i Gwatemala, stamtąd przejazd przez San Cristobal de
              las Casas do Oaxaca. I teraz, aby jechać z Oaxaca do Acapulco i Taxco można
              wybrać dwie opcje. Pierwsza, szybsza, to przejazd do Mexico City i stamtąd do
              Acapulco/Taxco; druga to Oaxaca - Pochutla - Acapulco - Taxco - Mexico -
              Toluca. Ta druga trasa jest o wiele ładniejsza, ale też zajmuje więcej czasu.
              Wszystko zależy od tego jak się wyrobicie czasowo.

              Jescze jedna ważna rzecz - obszary przygraniczne Meksyku to
              najniebezpieczniejsze rejony tego kraju. Na granicy z Gwatemalą działa jedna z
              najgroźniejszych grup przestępczych, tzw. "Mara Salvatrucha". Jest znana w
              całej Ameryce Środkowej, zjamuj się głównie napadami na nielegalnych imigrantów
              którzy przez Meksyk chcą się przedostać do USA. Co prawda nie słychać aby
              zdarzały się napady na turystów, ale uważać nigdy nie zaszkodzi. Dlatego
              granicę najlepiej przekraczajcie w dzień, jeszcze lepiej w dużej grupie.

              Pozdrawiam!
              • misiasta Re:... i nie tylko... 19.10.05, 23:05
                Dzięki za wyczerpujące informacje! Chyba rzeczywiście ominiemy Puebla, Veracruz
                i Villahermosa, ale reszty już sobie nie darujemy:-)Z Oaxaca mysleliśmy o
                wypadzie do Puerto Escondido i Puerto Angel, potem Acapulco, Taxco i Toluca. Mam
                nadzieję, że się wyrobimy. W Cancun i Acapulco zamierzamy spędzić góra po pół
                dnia - jako ciekawostka, bo raczej nie chcemy zbyt długo oglądać mekki turystów...
                Co do granicy z Gwatemalą - mam pytanie - w którym miejscu najlepiej przekraczać
                granicę, zakładając że będziemy jechać od Panajanchel a chcemy dostać sie do San
                Cristobal de las Casas?
                • arekch77 Re:... i nie tylko... 20.10.05, 00:34
                  Chyba najlepiej będzie w Ciudad Cuauhtemoc, stamtąd się jedzie tylko 3 godziny
                  do San Cristobal de las Casas. Inne dobre przejście jest w Tapachuli, ale
                  stamtąd jest dużo dalej do San Cristobal, a poza tym nigdy z niego nie
                  korzystałem więc ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Przez Tapachula wiedzie główny
                  szlak imigrantów z Ameryki Środkowej, więc chyba przejście w Ciudad Cuauhtemoc
                  jest "spokojniejsze"

                  Pozdrawiam!
                  • mojito Meksykanskie Zaduszki. 02.11.05, 03:32
                    Trwaja dwa dni. Pierwszego listopada to dzien Wszystkich Swietych
                    (Todos los Santos) i zmarlych dzieci (angelitos). Drugiego listopada
                    to dzien pozostalych zmarlych - Dia de los Muertos.

                    Kolorowo ozdobione cmentarze zamieniaja sie na gwarne miejsca
                    piknikow. Meksykanie z calymi rodzinami odwiedzaja swoich zmarlych
                    (difuntos) przynoszac "pan de los muertos" (chleb zmarlych), jedzenie,
                    swiece i "wode ognista" - aguardiente - popularny i tani alkohol.
                    Robi sie gwarno i slychac muzyke. Bywa, ze graja "mariachis".

                    Przed swietem pojawiaja sie stragany ze slodyczami w ksztalcie czaszek,
                    szkieletow, trumien i grobow. Uklada sie je na rodzinnych oltarzykach
                    miedzy zdjeciami zmarlych i ich ulubionymi potrawami (ofrendas de muertos).

                    Interesujaca i kolorowa tradycja laczaca elementy obrzadkow indianskich
                    i katolickich.

                    Copernico, miales okazje zauwazyc ta tradycje?
                    • copernico Re: Meksykanskie Zaduszki. 02.11.05, 04:18
                      mojito napisał:
                      > Copernico, miales okazje zauwazyc ta tradycje?

                      Tak, tak. Zaczęło się w niedzielę jak pojechałem na zakupy do centrum
                      handlowego. Patrzę, a tam wielki fioletowy ołtarz-wystawa o tematyce zmarłych.
                      Trochę mnie to zaszokowało. No ale cóż. W poniedziałek dostałem od kadrowej na
                      biurko małą czaszeczkę z cukru. Całkiem ładna nawet i nawet trochę ugryzłem.
                      Ponadto na hali produkcyjnej jest ołtaż, co nie jest rzadkością w Meksyku. No i
                      oczywiście był też przystrojony na tematykę święta zmarłych. Oczywiście coś do
                      jedzenia i picia też było. Strasznie mnie to zaciekawiło i więc zacząłem się
                      dopytywać jak się tu obchodzi święto zmarłych. Najbardziej mnie rozbawiło to że
                      się idzie z jedzeniem i piciem na cmentarz. No i jak zmarły lubiał
                      sobie "pociągnąć" z buteleczki to mu się takową zostawia. Oczywiście nie ma za
                      bardzo co liczyć na to że rano będzie nadal się tam znajdowała, no ale to tylko
                      dowód na to że zmarłemu smakowało i jest zadowolony.
                      Ogólnie to mi się bardzo spodobała ta tradycja. W Polsce dzień ten do zbyt
                      wesołych nie należy. Jest to dzień zadumy. Natomiast tutaj się to bardziej
                      radnośnie obchodzi.
                      • mojito Re: Meksykanskie Zaduszki. 02.11.05, 05:01
                        Hola Copernico,

                        faktycznie obchody Swieta Zmarlych przypominaja "Dia de Fiesta" :).
                        Co kraj to obyczaj. Meksykanie obchodza to na weselsza nute.
                        Jezeli w domu pozostal kapelusz po zmarlym to w ten wlasnie dzien
                        naklada sie jego kapelusz i idzie w nim na cmentarz.

                        Pozdrowienia,
                        mojito.
                        • copernico Re: Meksykanskie Zaduszki. 02.11.05, 06:01
                          Nawet ładnie opisane:
                          przewodnik.onet.pl/1246,1858,1256736,artykul.html
                          • arekch77 Re: Meksykanskie Zaduszki. 02.11.05, 22:58
                            Rzeczywiście, sposób w jaki obchodzi się Święto Zmarłych w Meksyku bardzo różni
                            się od naszego. Do tego wszystkiego co opisaliście, dodałbym jeszcze zwyczaj
                            chodzenia z "calaveritas", który przypomina dawne polskie chodzenie "po
                            kolędzie". Tam wygląda to w ten sosób, że dzieci przebierają się za jakieś
                            upiorne postacie typu wiedźmy, "śmierć" z kosą, wamipry, i tak przebrane niosąc
                            ze sobą jakąś lamkę, dynię, czaszkę czy też inny przedmiot kojarzony z tym
                            świętem chodzą po ulicach i proszą dorosłych o datki. Pieniężne lub inne, np.
                            słodycze. Dorośli przygotowani na taką okoliczność chętnie obdarowują dzieci
                            różnymi prezentami.

                            Copernico, o jakim ołtarzu w pracy piszesz? Takim wystawianym okazjonalnie na
                            Święto Zmarłych, czy innym - Virgen de Guadalupe? Te zaduszkowe to wystawiane
                            są w większości firm, a także w hotelach czy szpitalach. Ja z kolei dosyć
                            często spotykałem się w firmach z ołtarzykami na cześć Matki Boskiej z
                            Guadelupe, zwanej też La Virgen Morena. U mnie w firmie też były, w hali
                            produkcyjnej jeden i w magazynie drugi. Interesujący zwyczaj, u nas w ogóle nie
                            spotykany...

                            A jak Twoi znajomi w Meksyku obchodzili to święto? Podobnie jak to opisał
                            mojito czy w jakiś inny sposób? Mojito, miałeś okazję uczestniczyć w tym co tak
                            szczegółowo opisałeś? Ja niestety nie... :(

                            Pozdrawiam!
                            • mojito Re: Meksykanskie Zaduszki. 03.11.05, 01:28
                              Desgraciadamente, tez nie :(. Mam kolege z Cuernavaca, ktory
                              ciagle o tym "wesolym" zwyczaju opowiada. Jest to jego ulubione
                              swieto i co roku wraca do kraju aby w nim uczesniczyc. W zeszlym
                              roku dostalem od niego kolorowa i bardzo gustowna trumienke z cukru.
                              Ciekawe co w tym roku przywiezie? Mowil tez, ze najbardziej kolorowo
                              celebruje sie ta tradycje w stanie Oaxaca.

                              Pozdrowienia.
Pełna wersja