wróciła:(

19.06.06, 08:55
No i niestety wakacje się skończyły:( Wczoraj wróciliśmy. Jeszcze raz
chciałabym podziękować Moijto i Smokowi za bezcenne rady. Każde ze wskazanych
przez Was miejsc było przecudowne. Narazie nie wpiszę tras wycieczek, bo
jeszcze jestem zakręcona, a i w pracy trzeba ogarnąć co się wydarzyło, ale od
jutra obiecuję się tym zająć:) Teraz garść informacji praktycznych. Samochód
wynajmowaliśmy w Avisie i odbieraliśmy na lotnisku. Był to Ford eccosport,
taki nieduży suv. Ceny samochodów w przedziale od 40 do 100 dolarów za dobę +
ubezpieczenie. W Playa mieszkaliśmy w pensjonacie Banana Fiesta na rogu 32 i
5. Bardzo sympatyczny. Basen wielkości dużej wanny. Posiłki jadaliśmy w
różnych miejscach, raczej nieczęsto w Playa, ale kilka knajp zaliczyliśmy.
Super jedzenie dla Lokalsów było na rogu 30 i 30. Ceny obiadu w Playa dla 3
osób to koszty w granicach 50-100 dolarów. Oczywiście z alkoholami. Poza
Playa najbardziej polecam knajpę na samym końcu Isla Blanca, ale tam dojazd
tylko samochodem. Za obiad złożony z owoców morza (gigantyczny) + piwo
zapłaciliśmy 50 dolarów. Ceny wstępów do ruin wachają się od 30 do 80 pesos.
Do jaskiń ok. 50 pesos. Przelicznik dolara: od 10,90 do 11,18. W sklepach
jeśli płacisz dolarami to przeliczają 1:11, w knajpie 1:10. Jeśli ktoś ma
jakieś pytania to proszę:)
Jedno co mi się nie podobało w Meksyku to wilgotność. Jestem miłośniczką
upałów, ale wolę jednak pustynne klimaty:) to dalszy ciąg, jak ogarnę
wszystko w Wawie:)
    • anuska25 Re: wróciła:( 19.06.06, 09:15
      Azra19, pisz wszystko, co tylko przyjdzie ci do glowy.
      Bardzo mi zalezy na info praktycznych. Wciąż jeste niezdecydowana na wyjazd i
      chyba już w czerwcu sie nie ruszymy, ale za to lipiec..
      Napisz cos wicej o tej wilgotnosći, bo mnie nie przeszkadzają upały ale tak,
      jak tobie, pustynne:) Nie wiem jak znosę taka wilgotność
      ____________
      • azra19 Re: wróciła:( 19.06.06, 10:54
        Jedyne co mi w tej chwili przychodzi do głowy to myśl o moim łóżeczku:)
        Jutro (albo dziś wieczorem) postaram się opisać nasze wycieczki, to dużo
        praktycznych rzeczy wyjdzie w trakcie. Jeszcze ważna jest, chyba, informacja o
        porze deszczowej. Mieliśmy jeden dzień kiedy padało od 12 do 17, poza tym
        zdarzały sie przelotne deszcze prawie codziennie. Nie przeszkodziło to nam się
        opalić, a nawet spalić w Tulum. Wilgotność jest zdecydowanie męcząca.
        Generalnie nie mam problemów z poceniem się, ale tam spływałam wodą. Syn
        stwierdził, że pierwszy raz jest w kraju, gdzie można się utopić w powietrzu:)
        Może łatwiej będzie jak o coś zapytasz:) Mam również przewodniki i mapy
        otrzymane od Moijto, które chętnie przekażę następnym potrzebującym:)
        • bepi1979 Re: wróciła:( 19.06.06, 16:03
          superr!!! juz wróciłaś jak tylko dojdziesz do siebie to czekamy na Twoje
          wrażenia i wpomnienia.

          pozdrawiam serdecznie
          Bernadeta
    • azra19 Re: wróciła:( 19.06.06, 18:22
      to póki jeszcze nie padłam po pracy spróbuje coś napisać. Pierwszego dnia przylecieliśmy ok. 14, odebraliśmy samochód i wyruszyliśmy do Playa. Trochę w poszukiwaniu hotelu zmyliła nas zamknięta 5 ulica (dla ruchu samochodowego, który może się odbywać tylko w poprzek), ale udało się:> Odebraliśmy klucze do pokoju. Czysto i miło. Pokój nieduży, ale okna "na przestrzał", łazienka całkiem spora, balkon z tzw. bocznym widokiem na morze:) Potem poszliśmy do knajpy obok poczekać na resztę grupy. Trafiliśmy głupio, bo akurat trwał mecz Polska:Ekwador z wiadomym wynikiem. Oczywiście musiało paść pytanie skąd jesteście... wstyd było odpowiadać;) Nazwy knajpki nie pamiętam, ale jak ktoś trafi na róg 32 i 5 to ją znajdzie. Jedzenie dobre, choć przyprawy takie pod turystów, więc niestety łagodnie. Dzień zakończył się fiestą z powodu przybycia reszty. Cieniem kładło się zagubienie bagaży podróżąjących przez Amsterdam (doleciały dwa dni później). Aaaa... zapomniałam wcześniej był spacer, najpierw promenadą (ceny w sklepach wysokie np. rybaczki ok. 54 dolarów - ale może to tylko moje wrażenie po sklepach ciuchalskich w Chicago) i powrót plażą. I tak wyglądał dzień pierwszy.
      • mojito Powrot z Meksyku :). 20.06.06, 06:31
        Hola Azra,

        milo sie czyta, ze przywiozlas tyle nieoclonych wrazen :).
        Okres w ktorym bylas na Jukatanie i kolejne miesiace naleza
        do najbardziej parno-wilgotnych miesiecy. Niektorzy turysci
        czuja, ze sa owinieci ciagle w mokre przescieradlo i oddychaja
        przez mokra pieluche :). Lokalne biura podrozy nie reklamuja
        aktywnie Meksyku w tym czasie. Najbardziej popularny okres podrozy
        do Meksyku to okres od listopada do marca. Latwiej jest sie wowczas
        poruszac i nie ma tej wszechogarniajacej wilgoci w powietrzu.
        Slonce grzeje wowczas "pustynnie".

        Co do poziomu cen w Playa del Carmen to naleza one do najwyzszych
        w Meksyku. Drogie miejsce sie zrobilo. Sama zreszta zauwazylas :).
        Najwidoczniej ambicja Meksykanow jest aby Avenida 5 (La Quinta)
        ewentualnie dorownala cenami nowojorskiej Fifth Avenue lub Magnificent
        Mile w Chicago :). W Stanach "rybaczki" nazywaja sie "capri" :).

        Saludos,
        m.
        • azra19 Re: Powrot z Meksyku :). 20.06.06, 09:45
          Hola Mojito,
          wrażeń moc, teraz próbuję je uporządkować, tak jak 4 GB zdjęć:)
          Czyli następnym razem trzeba będzie inny termin wycieczki wybierać:)
          Co do ceny na Piątce masz rację, trochę mnie zmroziły:)
          A teraz wrażenia z dnia drugiego. Oczywiście po śniadaniu w samochód i w drogę.
          Niestety ok. 11 zaczęło padać i z małymi przerwami padało niestety do wieczora.
          Planowo wyruszyliśmy do Xcaret. Ale nie weszliśmy:( Cena 62 USD od osoby i
          padający desszcz skutecznie nas zniechęciły (parę dni później wybrali się tam
          znajomi z małym dzieckiem i oni stwierdzili, że dla dzieciaków to super
          atrakcja, ale dla nich było trochę cepeliowskie, ale co człowiek to inne
          zdanie). Postanowiliśmy zrobić objazd po okolicy. Na wysokości Akumal
          zjechaliśmy do plaży Yolku. Plaża fajna, woda dość płytka (długo), a w oddali
          skałki więc i pewnie coś interesującego pływało. Niestety deszcz kontynuował
          dzieło zniechęcania nas do kąpieli. Po obiedzie zjedzonym w barze na plaży
          ruszyliśmy spowrotem do Akumal. Aby jednak nie poddać się deszczowej depresji
          postanowiliśmy zobaczyć Grutas Aktun Chen. I to był strzał w 10!!! Polecam z
          całego serca. Wspaniały przewodnik, niezapomniane formacje skalne, podziemne
          cieki wodne... Po prostu SUPER! W drodze powrotnej do punktu z którego
          wyruszają wycieczki do jaskini przechodzi się przez mini zoo, a na miejscu
          czekają 4 przesympatyczne, małe małpki. Nie wiem tylko dlaczego, niezależnie od
          swojej płci, przychodzą chętniej do facetów:( Są rewelacyjne tulą się, pchają
          na ręce. Naprawdę super zabawa. Ok. 18 zniechęceni przez deszcz do dalszej
          eksploracji powróciliśmy do Playa. W końcu trzeba było się zdezynfekować po
          całym dniu i posmakować tequli solo i w różnych wariantach. Zajęło nam to parę
          godzin, nastała nocka... trzeba było się rozstać z koleżanką T i przespać
          trochę. Przecież jutro następny dzień wrażeń:) Ukołysało nas marzenie o lepszej
          pogodzie:)
          • azra19 Re: Powrot z Meksyku :). 20.06.06, 09:47
            zapomniałam dodać, że wejście do jaskini to cena 80 peso/os. W trakcie
            zwiedzania robią fotkę za którą życzą sobie 10USD. No i jeszcze jedno miłe
            zaskoczenie - na stacji benzynowej - paliwo w cenie 1,80 PLN za litr:) Aż miło
            się tankował:)
            • bart444 Re: Powrot z Meksyku :). 21.06.06, 02:39
              Z duza przyjemnpscia sledze twoja korespondencje. Jestes wzorowa turystka i
              zyczyc nalezy wszystkim podobnego zaangazowania w przygotowanie wycieczki. Te
              piec dni w Meksyku dalo ci wiele tygodni frajdy.
              • azra19 Re: Powrot z Meksyku :). 21.06.06, 08:34
                Dziękuję za uznanie:) Po takiej motywacji postanawiam kontynuować:)
                Następny dzień przeznaczyliśmy na Tulum. Po drodze zajechaliśmy do ruin Xel-Ha
                (cena 30 peso/os.). Osobiście byłam nimi zachwycona. Po pierwsze mało turystów
                (a w zasadzie to oprócz nas była tylko jedna para), wszystkiego można dotknąć,
                wszędzie wleźć. Nie są może spektakularne jeśli chodzi o wielkość, ale naprawdę
                interesujące. Teren średnio rozległy, łatwy do przejścia. Polecam. Jedno o czym
                trzeba pamiętać to coś do smarowania na moskity. Jest ich tam zatrzęsienie. My
                tradycyjnie środki na owady kupiliśmy na miejscu, wychodząc z założenia że
                miejscowe lepiej działają. Potem Tulum (wejście 80 pesos/os.). I tu już
                niestety tłum turystów. Teren pięknie przygotowany, wszędzie trawniczki,
                ścieżki i zakazy wchodzenia na... Mimo to wrażenie kolosalne. Bardzo fajna jest
                możliwość kąpieli w małej zatoczce, tak mniej więcej w połowie zwiedzania.
                Zejście drewnianymi schodami ze skarpy na której są ruiny. Po tej uczcie dla
                ducha postanowiliśmy zrobić coś dla ciała. Na plażę udaliśmy się w okolice Boca
                Palia, stanowiącego część rezerwatu Sian Ka'an. Tego dnia nie wjechaliśmy do
                samego rezerwatu tylko zatrzymaliśmy się w pensjonacie niedaleko wjazdu. Super
                plaża (piaseczek jeszcze drobniejszy niż w Playa), pusto, cicho, tylko my i
                szum morza:) Ogromną atrakcją są wysokie fale, na której moi panowie dali się
                sponiewierać. Trzeba uważać na falę odbojową. Syna przeciągnęło po dnie i buzię
                miał trochę pokiereszowaną. Tam jedliśmy obiad: półmisek meksykański, piwo i
                lemoniada. Kosztowało to (na 4 osoby) ok. 1100 peso. Wieczorny powrót do hotelu
                i oczywiście oglądanie zachodu słońca w towarzystwie koleżanki Margerity. cdn:)
    • s.wawelski Re: wróciła:( 22.06.06, 00:57
      Ciesze sie, ze Ci sie podobalo i mile spedzilas czas, no i dziekuje za pamiec.

      S.W.
      • minimum1 Re: wróciła:( 12.08.06, 02:42
        Dosc drogo kosztowaly te Wasze posilki,mowie to bez zlosliwosci.My jadalismy w
        knajpach na Playa,gdzie jadaja prawie wylacznie Meksykanie-za 25-35 peso za
        dwudaniowy obiad/na osobe ,z napojem typu tamarindo.Zwykle wybieralisny
        arranczere lub rybe.Nigdy nam nic nie bylo,ale obawiam sie ,ze w niektorych
        miejscach bys nie usiadla.Ale tam gdzie duzo Meksykanow,tam zwykle dobrze i
        tanio daja jesc.Podobnie bylo w Cancun.Znajome Norwezki struly sie natomiast w
        exkluzywnych knajpach.Ja tez uwazam,ze Meksyk jest piekny,ale calego chyba
        nigdy nie uda mi sie zwiedzic.
        • azra19 Re: wróciła:( 16.08.06, 10:05
          W lokalnych knajpach też jadaliśmy, w Playa na rogu 30 i 30, gdzie lokalsi
          stoją w kolejce czekając na stolik:)
          Ale w Playa bywaliśmy tylko wieczorem, a w Cancun wogule nie zatrzymaliśmy się,
          bo to miasto zrobiło na mnie koszmarne wrażenie, za dużo ludzi, hotele jak
          blokowisko. Ale to są wrażenie tylko z przejazdu przez a nie z pobytu.
Pełna wersja