Dodaj do ulubionych

czy ktos sie wybiera w grudniu na polnoc i zachod?

29.11.06, 22:00
wybieram sie wraz z partnerką do meksyku, ruszamy 15.12. plan wycieczki
przewiduje takie nietypowe miejsca jak: Chihuahua - kolejką górską do Los
Mochis, La Paz, Mazaltan, Guadalajara, Chapalla, El Rosario, Toluca, Mexico
City, San Angel. Czy mogłabym poprosić o krótkie info - czy warto (wycieczka
na podstawie przewodnika opracowana), co warto szczególnego, no i czy sa w
tych miejscach jakieś przyzwoite noclegi (nie zależy nam na luxusach. ew może
ktoś się wybiera w tamte rejony w grudnniu-styczniu? póki co mamy rezerwację
na tę słynną kolejkę górską, i to wszystko.
Obserwuj wątek
    • mojito Grudzien/styczen w Meksyku. 30.11.06, 06:02
      Witaj,

      bardzo intersujaca trase zaplanowalyscie. Podroz z Chihuahua do
      Los Mochis jest uwazana za jedna z najwiekszych atrakcji podrozy
      koleja na swiecie. A napiekniejszy odcinek widokowy mozna zobaczyc
      na trasie Creel do El Fuerte zblizajac sie juz do Los Mochis.
      Kolonialne El Fuerte jest bardzo dobrym miejsce do przenocowania.

      Sadze, ze do La Paz przyplyniecie promem z Topolobampo (port Los
      Mochis) i odplyniecie promem do Mazatlan. Rozklad jazdy mozecie
      znalezc tutaj www.bajaferries.com

      Guadalajara to najbardziej amerykanskie miasto w Meksyku. Mieszka
      tam najwiecej emerytowanych amerykanskich "expatow". Okolice Chapala
      - najwiekszego meksykanskiego jeziora opisywal juz ktos na forum.

      Przez moment myslalem, ze wybieracie sie do El Rosario w Baja California
      i zastanawialem sie dlaczego chcecie jechac kilkanascie godzin autobusem
      z La Paz w dziwnym kierunku :). Teraz wiem, ze chodzi o (Ejido) El Rosario
      - rezerwat motyli w okolicach Ocampo. Wymieniajac San Angel masz pewnie
      na mysli dzielnice (colonia) Mexico City. Mozna tam zobaczyc studio Diego
      Rivera.

      Nie bedziecie mialy zadnego problemu ze znalezieniem odpowiadajacego Wam
      noclegu. Wszystkie wymienione etapy Waszej podrozy maja dobrze rozwinieta
      baze hotelowa.

      Bede w Meksyku na pod koniec grudnia i na poczatku stycznia. Bedziemy
      "prawie" sasiadami :). Bede mieszkal w San Jose del Cabo, okolo 200 km
      na poludnie od La Paz. Kto wie wiec... Gdybysmy sie spotkali w Nowym
      Roku w Bahia Magdalena (dwie h od La Paz) z podziwem ogladajac migrujace
      z Alaski wieloryby stawiam dwie pierwsze kolejki :).

      Pozdrowienia,
      m.
      • yganka Re: Grudzien/styczen w Meksyku. 30.11.06, 15:55
        wow, dzięki za szybką odpowiedź! cieszy mnie, że wybrałyśmy dobrą trasę.
        pocieszyłeś mnie także z bazą hotelową - mam wiele obaw przezd tym wyjazdem.
        troszkę się denerwuję np. tym, że nam bagaż zginie czy coś równie okropnego.
        zaszczepiłyśmy się już na żółtaczkę i tężec - tak na wszelki wypadek (jestem
        przezorna). wcześniej daleko byłam tylko w USA, stąd moje lekkie obawy. ale po
        miesiącu w tak dalekim o obcym nam miejscu nie będę się bała lecieć na
        księżyc :) przyznam, iż zadziwiasz mnie wiedzą o tym kraju, znasz prawie każde
        miejsce...to niesamowite. perfekcyjnie zidentyfikowałeś miejsca, dokąd się
        wybieramy. świetnie byłoby się spotkać, zobaczymy jak nam podróż będzie się
        poruszać do przodu. wtedy ja stawiam dwie następne :) chyba skontaktujemy się
        przez maila, bo nie widzę innej możliwości. jeśli masz chwilę, to proszę napisz
        mi kilka rad - co warto wziąć na pewno (herbata? moskitiera? dolary już mam -
        ?) i ew. czego unikać. stawiam na pogodę w okolicy 20-25 st. i takie też
        ubrania chcę wziąć. czy stołować się raczej na mieście czy kupować coś w
        sklepach?
        pozdr.
        Yga
        • mojito Herbata w Meksyku :). 02.12.06, 20:14
          Witaj,

          pobyt w Meksyku bedzie sie Wam podobal. Wrocicie juz nie te same :).
          Na podroze kosmiczne musimy, niestety, poczekac. Ceny miejsc w rakiecie
          sa ciagle dla mnie za wysokie :). Moskitiery nie zabierajcie. Dolary
          wymieniajcie w "casas de cambio". Maja lepszy kurs niz banki i hotele.
          Pogode bedziecie mialy przyjemna. Dobrze jest jednak zabrac ze soba
          jedna ciepla i lekka rzecz do ewentualnego narzucenia na siebie szczegolnie
          rano lub wieczorem.

          Z herbata sluszna uwaga :). Jezeli lubisz mocna herbate zwyczajna (te negro)
          odpowiednik np. English Breakfast Tea to zabierzcie ze soba saszetki
          herbaciane. W mniejszych restauracjach meksykanskich jest z reguly dostepna
          herbata ziolowa. Rumiankowa (te de manzanilla), cytrynowa (te de lemon) i
          cynamonowa (te de canela). Meksykanie uwazaja, ze picie napojow bardzo zimnych
          albo bardzo goracych jest niezdrowe. Jezeli wiec zamowicie wode do goracej
          herbaty i nie bedzie ona wrzatkiem uprzejmie poproscie ponownie: "Que hierva
          el aqua, por favor". Z duzym prawdopodobienstwem zaplacicie za wrzatek poniewaz
          kelner moze nie wiedziec czy nie wsypiecie do wody dostepnej juz na
          stole "nescafe". Nie oburzajcie sie :) - tak sie juz przyjelo. Kawa meksykanska
          tez rzadko jest dobra. Zartuja, ze "nescafe" czyta sie "No es cafe" - to nie
          kawa. Ale soki sa juz lepsze :).

          Jedzenie nie jest drogie na miescie. Mozna jesc zupelnie dobrze tanio
          i mozna w zaleznosci od kaprysu jesc drozej. Wygodniej bedzie zjesc
          cos na miescie. Obfite sniadania moga tez byc w cenie pokoju hotelowego.
          Jako zasada jecie najpierw wzrokiem i zapachem. Unikajcie jedzenia
          na ulicy ale jezeli sie zdecydujecie zblizyc kulinarnie do meksykanskiej
          ulicy to przyjrzyjcie sie stanowisku zywienia dokladnie. Jezeli wyglada
          ok - na zdrowie. Jezeli nie - szukajcie dalej. Ta sama zasada z malymi
          restauracjami. Jezeli sa w niej miejscowi konsumenci i nie ma dziwnych
          zapachow to wszystko w porzadku. Piwo i od czasu kieliszek (cabalito,
          una copita de tequila) pomoze Wam w uprzadkowaniu zoladkowej flory
          bakteryjnej. O piciu wody tylko butelkowanej na pewno wiecie. I o dokladnym
          myciu owocow (najlepiej obieranych) i czestym dloni pewnie tez :).

          Moj pobyt w San Jose del Cabo z wypadami do Cabo San Lukas, Todos Santos
          i ewentualnie La Paz w dniach 30.12 - 5.01 jest stalym elementem.
          Jezeli bedziecie w tym czasie w La Paz dajcie znac tutaj lub na moj
          Gazetowy e-adres i zobaczymy co sie da zrobic. Bede zmotoryzowany i to
          nam moze ulatwic spotkanie. Powinnismy poprzestac na trzech kolejkach :).
          Popularna wyliczanka meksykanska ostrzega: jedna tequila, druga tequila
          ... podloga :). Powinno sie pamietac, ze Meksyk jest wyzej i powietrze
          jest inne. Jedna tequila w Meksyku ma sile dwoch kieliszkow w Polsce :).
          Chociaz byc moze po miesiacu podrozowania bedziecie mialy juz wprawe :).

          Sloneczne pozdrowienia,
          m.
          • yganka Re: Herbata w Meksyku :). 04.12.06, 18:07
            mam nadzieję, iż nie te same... nie planujemy brać ze sobą nawet komórek, choć
            tu wyczytałam, że Era nawet działa, ale wolę sobie nie zaprzątać ani plecaka
            ani głowy komórkami, żadną elektroniką. to ma być pewna odskocznia od
            codzienności w Polsce i "zbratanie" się z przyrodą. moskitiera...ktoś tu
            napisał, że jednak warto, bo są jakieś małe upierdliwe muszki...hm, no i mam
            zgryz. kurtka lekka+polar spakowane. herbata będzie, ale widzę że na ziołach
            też będzie można pojechać całkiem fajnie :) dzięki za rady żywieniowe, ale
            widzę że to działa podobnie jak w Egipcie, gdzie próbowałam jeść w lokalnych
            knajpach. więc nie jest źle. standardowe zasady znam: myć ręce, woda
            butelkowana itp. nie chcę za często zaglądać do kafejek internetowych, więc
            jeśli już, to będę dostępna pod gmailem: yga.kostrzewa[at]gmail.com. więc
            spokojnie możesz pisać wtedy, kiedy będziemy blisko siebie :) i innych też
            zapraszam. co do tequlili - pić jej nauczyłam się już jakieś ładne parę lat
            temu w Polsce, na szczęście, i wiem czym może się skończyć (choć i tak lepiej
            niż po naszej wódce), ale nadmiernie jakoś nie piję - wypijemy tyle, ile damy
            radę, trzymając się twoich zasad, bo bardziej doświadczony jesteś :) moja
            partnerka niepijąca, ale wzmocni się ziołem czy sokiem i też będzie OK.
            serdecznie pozdrawiam
            Yga
            PS a teraz też w Mexico jesteś?
            • mojito Picie w Meksyku :). 05.12.06, 04:47
              yganka napisała:

              " mam nadzieję, iż nie te same... "

              Witaj Yganka,

              nie te same na pewno :). Wrocicie wypelnione sloncem i z wyraznie rzucajacym
              sie w oczy ogolnym latynowskim akcentem.

              Zabieranie komorki nie ma raczej sensu. Im mniej kontaktu telefonicznego
              na wakacjach tym lepiej. Brak wiadomosci jest dobra wiadomoscia :). Raz na
              dwa tygodnie zajrzycie do miejscowego "locutorium" i polaczycie sie niedrogo
              z krajem. Unikajcie jak zarazy automatow telefonicznych do ktorych wsuwa sie
              karte kredytowa. Zrobilem raz ten blad i do dzisiaj czuje swad palonej
              obciazeniami karty :). Z moskitiera musicie wiec same zadecydowac. Mozecie
              zabrac a mozecie ewentualnie kupic na miejscu w przypadku potrzeby. Poprosicie
              na miejscu o "mosquitero". Nie pomylcie z "mosquetero " :). Nigdy z moskitiery
              nie korzystalem ani nie znam nikogo kto z niej w Meksyku korzystal. Co o niczym
              nie swiadczy :).

              Twoja niepijaca partnerka moze uzaleznic sie od "la horchata" - ryzowego
              napoju z cynamonem i migdalami albo od wspaniale wygladajacego napoju
              "Aqua de Jamaica" z kwiatu hibiskusa. Tobie polecam "la Michelada" -
              piwo meksykanskie z sokiem z limonki i paroma kroplami tabasco podawanej
              w wysokiej szklance z sola na obrzezu.

              Bedac w Guadalajara mozecie zdecydowac sie na jednodniowy wypad do odleglego
              o okolo 50 km miasteczka Tequila. Bedziecie w sercu meksykanskiego eksportu.
              Z Guadalajara jezdzi www.tequilaexpress.com.mx

              Gmail to dla mnie nowosc :). Zainteresuje sie. A swoja droga jezeli juz
              bedziecie znaly miejsce swojego noclegu w La Paz napiszcie na forum lub
              wrzuccie do mojej e-skrzynki nazwe hotelu. Odszukam Was wowczas telefonicznie.
              Klikam ze Stanow.

              Slonecznie pozdrowiam,
              m.
              • yganka Re: Picie w Meksyku :). 06.12.06, 16:01
                no tak, tego się spodziewałam :) porzucam zatem wszystkie środki elektryczne i
                elektroniczne, rozkoszuję się krajobrazem, ludźmi i klimatem. dzięki za info o
                automatach telefonicznych. hm, nie wiem co z moskitierą, zobaczę jaki koszt w
                sklepie turytycznym i ew. kupię lub nie. ciekawe te napoje. ja zdaje się piłam
                już to horchata, w USA w knajpie mexykańskiej - to musiało być to, bo
                sprzedawczyni mówiła właśnie coś o ryżu i cynamonie, na widok mojego
                podniecenia tym napojem dostalam gratis dolewkę. to Tequlia chyba się
                wybierzemy zatem. już za parę dni, nermy mnie zżerają, muszę pozamykać sprawy
                tutaj i lecę. nie mogę się doczekać! dzięki jeszcze raz za wszystkie bardzo
                przydatne podpowiedzi. zbieram je do teczki p.t. "Mexico".
                • mojito Sylwester w szortach i z margarita :). 08.12.06, 06:56
                  yganka napisała:

                  "... nerwy mnie zżerają... teczki p.t. "Mexico".

                  Hola Yganka,

                  denerwuj sie mniej. Wszystko bedzie "bien y tranquilo" (spoko :).
                  Tez operuje teczkami :). Teczka "Baja California" lezy w zasiegu reki
                  i usmiecha sie zachecajaco do mnie.

                  Byc moze zainteresuje Was nowy film Mel Gibsona "Apocalypto". Krecony
                  w Meksyku w jezyku Yucatec z angielskimi napisami. Wchodzi na ekrany
                  w Stanach dzisiaj. Moze zdaze miec swoja opinie o filmie przed odlotem.

                  Jestesmy wiec luzno umowieni. Ktokolwiek dotrze ( lub docieral bedzie) do
                  La Paz da znac kliknieciem. Ja wysle usmiech :) gdy dolece do San Jose del
                  Cabo. Laduje w piatek, 29 grudnia. Rozejrze sie za dobra restauracja i dobrze
                  prowadzonym barem, ole! :). Mexico - esta bien. Absolutamente!

                  Leccie wiec i podrozujcie szczesliwie. I do ewentualnego byc moze,
                  buen viaje,
                  m.
                  • yganka Re: Sylwester w szortach i z margarita :). 08.12.06, 14:50
                    mam nadzieje... film zobacze czy zdazymy przezd wyjazdem jeszcze. na razie
                    kupione swietne buty Meindl, male spiworki (czy aby na pewno nam wyatrcza +15
                    st.?) i inne rzeczy potrzebne na wyjazd...za restaturacja/barem rozejrzyj sie
                    koniecznie, tam sie spotkamy :)
                    mam jeszcze tylko pytanie o rzeczy niezbedne do apteczki: czy jest cos co
                    absolutnie trzeba wziac? (wiem ze plastry, aspirynki odrobinka itp) kupie chyba
                    wiecej ranigastu, bo miewam klopoty zaladkowe, a to nic przyjemnego.
                    pozdr
                    Yga
                    • mojito Przez Meksyk w Meindlach :). 09.12.06, 09:02
                      Wasze buty Meindl obejrzalem z zainteresowaniem i podziwem.
                      Chyba zdecydowalyscie sie na Trekkingschuhe? Chociaz nazwa
                      Magic tez mi sie podoba. Dobrze byloby je od razu "oblac" :).
                      Na pewno przejdziecie sie w nich kilka razy zanim wybierzecie
                      sie w nich w podroz. Z nowymi butami dobrze jest sie oswoic przed
                      podroza. W Meksyku w zaleznosci gdzie bedziecie nocowaly dobrze
                      jest zaczac dzien od zajrzenia do butow przed ich nalozeniem :).

                      Do wymienionej zawartosci Waszej podrecznej apteczki koniecznie
                      dorzuccie jakos masc antyseptyczna i pesetke. Pamietajcie o kremie
                      z filtrem (minimum 15) i nakryciu glowy.

                      Na ewentualne i maloprawdopodobne chwilowe mniejsze dolegliwosci
                      panaceum znajdziecie w lokalnej aptece (Farmacia). Apteki w Meksyku
                      oprocz sprzedazy lekarstw (bez recept) moga rowniez robic zastrzyki.
                      Placi sie za doze lekarstwa, jednorazowa strzykawke i cos za zrobienie
                      zastrzyku (inyeccione). Pigulki (pastillas) mozna kupowac na sztuki a
                      lekarstwa w plynie na dozy. Doraznie na ukaszenia owadow/zadrapania
                      pomaga mydlo i sok z limonki. Jezeli bierzecie jakies lekarstwa ktore
                      moga sie Wam skonczyc w Meksyku to dobrze jest znac ich nazwe handlowa
                      pod ktora moga byc sprzedawane poza Europa.

                      Moze sie Wam zdarzyc spotkac podrozujacego sprzedawce talizmanow
                      i odpowiednich sproszkowanych ziol, mineralow, kosci i muszli na
                      dolegliwosci ducha. Na szczescie (prawie wieczne), powodzenie (prawie
                      gwarantowane), zle uroki i oczywiscie na milosc. Zobaczcie co oferuje
                      i ewentualnie po ostroznym namysle zadecydujcie. Gwarancje skutecznosci
                      srodkow sa wydawane ustnie. Nigdy na pismie :).

                      Pamietajcie o rozlozeniu Waszych funduszow w co najmniej dwoch miejscach.
                      Zrobcie fotokopie paszportow i trzymajcie je oddzielnie.

                      Denerwujecie sie juz coraz mniej a ekscytujecie coraz bardziej, prawda :)?

                      Jezeli nie uda sie Wam "oblac" butow przed wylotem to zrobimy to
                      ewentualnie w La Paz. Do tego czasu bede wiedzial gdzie to mozna zrobic
                      najlepiej :).

                      Pozdrowienia sloneczne,
                      m.

                      • yganka Re: Przez Meksyk w Meindlach :). 12.12.06, 11:56
                        nie pamietam dokladnie modelu, ale teoszke inne mamy. w kazdym razie testujemy
                        je teraz chodzac i jak na razie rewelacja. nie obcieraja, wygodne, miekkie i
                        lekkie. widze ze na forach ludzie podekscytowani i wiele lat uzytkuja. miejmy
                        nadzieje, ze sie sprawdza w Mexico.
                        o pesetce nie pomyslalam, ale mam taka mala maszynke do wyciagania robactwa
                        (m.in. kleszczy), na podcisnienie czy proznie, taka wysysajaca. mam nadzieje ze
                        sie sprawdzi.
                        zebys wiedzial jaki w polsce problem z czyms na slonce! w sklepach nie ma - bo
                        nie sezon, a ludzi wyjezdzajacych do cieplych krajow jest widocznie tak malo
                        (nawet w Warszawie), ze nie ma tego w sprzedazy zwyklej, chyba sie udam do
                        apteki. nakrycia glowy mamy.
                        bierzemy aspiryne, wit C (z nimi sie nigdy nie rozstaje), cos na komary i
                        przeciwswiadowe. ale antyseptyczne - to zapytam w aptece. plasterki. wode
                        utleniona. ranigast i wegiel :)
                        nie nabieramy sie na zadmych "domokrazcow" ze zmielonymi kopytami - grzecznie
                        odmawiamy, to za duzy hardcore.
                        fundusze - tak i owszem. kopie zrobione, zostawione u rodziny w Polsce, druga
                        ze soba.
                        mam pytanie o mozliwosc posiadania przy sobie (oczywiscie w bagazu glownym)
                        scyzoryka uniwersalnego (taki szwacjarski) - otwieracz, noz, co tam jeszcze.
                        czy mozna to nosic przy sobie na codzien w Mexico?
                        oblejemy buty i co sie da. nie ma sprawy.
                        troszke sie ekscytujemy, troszke denerwujemy. mamy dziwne sny :)
                        ja wciaz najbardziej sie boje zagubienia bagazu. w koncu mamy 2 przesiadki:
                        Amsterdam i Mexico Ciudad. wlasnie ekipa wrocila z Wenezueli bez bagazy...
                        znalazly sie na drugo dzien.
                        powoli zamykam sprawy, przekazuje, koncze.
                        w Polsce wlasnie spadl snieg, powoli zaczyna sie zima. a my od niej uciekamy!
                      • yganka Re: Przez Meksyk w Meindlach :). 13.12.06, 22:27
                        odnalazlam moje wspaniale buty: wg nowej kolekcji sa to Nordic Taifoon Lady, wg
                        starej Emotion Lady a drugie Magic Lady.
                        mam jeszcze wazne pytania: czy jak bedziemy na Baja California, to czy
                        dostaniemy sie promem z Cabo San Lucas do Puerto Vallarta czy raczejdo
                        Mazaltan? i jesli do Mazaltan do jak sie dostac pozniej do Puearto Vallarta?
                        bede wdzieczna za odpowiedz.
                        oto ja w goraczce przewodnikowo-przygotowawczej :)
          • mojito Siedzenie na walizkach/plecakach :). 13.12.06, 03:48
            Czesc Yganka,

            w Meksyku mozna przy sobie nosic nawet maczete i noz sprezynowy :).
            Stanowia one staly element meksykanskiego "machismo". Kobietom
            maczeta dodaje ostroznego szacunku u mezczyzn :). "Swiss knife" jest ok.

            Filtry przeciwsloneczne kupcie dopiero w Meksyku. Na lotnisku albo
            zaraz nastepnego dnia po przylocie. Nie ma potrzeby tluc sie z nimi
            przez Atlantyk. Koniecznie smarujcie sie dokladnie i religijnie
            kilka razy w ciagu dnia. Dobrze abyscie mialy jakis krem nawijzajacy
            i na krem nakladaly filtr. Nie ma mowy o nadmiarze smarowania sie.
            Same zobaczycie zreszta jak slonce operuje w Meksyku. Stosujac czeste
            smarowanie uzyskacie gleboka i trwala opalenizne. Smarowania sie
            w Meksyku o tej porze nigdy nie za malo. Macie na wyposazeniu szorty
            i grube bawelniane/welniane skarpety?

            Z bagazem wszystko bedzie ok. Ja tez odczuwam kukulczy niepokoj patrzac
            na znikajacy na tasmie bagaz. Przy odprawie bagazu zwroccie dyskretnie
            uwage aby na tasmie ktora agentka linii zakleja na uchwytach walizki/plecaka
            pojawily sie duze litery lotniska docelowego MEX. Dobrze jest wlozyc karke
            z adresem do wewnatrz.

            Po przylocie na lotnisko MEX zwroccie uwage na numery lotow nad paroma
            karuzelami bagazowymi. Z reguly laduje pare samolotow w tym samym czasie
            i wazne jest aby radosnie przywitac swoj bagaz na odpowiedniej karuzeli.
            Z bagazem poplyniecie z fala pasazerow do odprawy paszportowej.
            Przed odprawa nalezy wypelnic druk FMT (Forma Migratoria de Turista).
            Dostaniecie ja albo w samolocie przed ladowaniem albo bedzie wylozona
            na stolach przed odprawa paszportow. Dobrze jest zapytac jednak o nia
            stewardesse. W ilosci planowanych dni pobytu w Meksyku zawsze wpisujcie
            60 lub dozwolone 90 dni. Mozecie sie zdecydowac na pozostanie dluzej :)
            i bedzie jak znalazl. FMT nalezy strzec rownie dobrze jak paszportu
            i pieniedzy. Sa biurokratyczne klopoty po jej zgubieniu. Po przejsciu
            przez odprawe paszportow staniecie oko w oko z celnikiem/czka.
            Poprosza Was o przycisniecie duzego guzika. Pojawi sie swiatlo - zielone
            przechodzicie bez kontroli, czerwone - moga Wam zajrzec do bagazu. System
            ten zlikwidowal wczesniejsza okazje do pobierania przez celnikow "mordida" -
            maly podatek lokalny majacy na celu zyczliwie usposobic do siebie urzednika
            panstwowego/federalnego :). Po odprawie celnej po kilkunastu metrach otworza
            sie przed Wami rozsuwane drzwi i zacznie sie "Meksyk". Kierujcie sie na lewo.
            Uprzejmie podziekujcie bagazowym (No, gracias). Przylecicie wieczorem i w
            zaleznosci gdzie bedziecie nocowaly niezbedny Wam bedzie transport do hotelu.
            Jezeli Wasz hotel nie odbierze Was z lotniska to najlepiej i najbezpieczniej
            bedzie kupic vouchery na urzedowa lotniskowa taksowke. Voucher kupicie
            z kiosku po lewej stronie tuz po wyjsciu z bramki. W zaleznosci od dzielnicy
            sredni koszt przejazdu okolo USD 15.00. W MC po godzinie 22:00 ( do 7:00)
            taksometr dodaje do rachunku 10%. Kierowcy taksowki nie daje sie napiwku
            (propina) chyba, ze pomogl z bagazem. W restauracjach obowiazuje 10-15%.

            Jestem przyjemnie podekscytowany mozliwoscia zobaczenia La Paz.
            John Steinbeck opisal je w swojej noweli "Perla". W 2003 roku miesiecznik
            "Money" uznal La Paz za najlepsze miejsce do osiedlenia sie po ukonczeniu
            pracy. Miasto ma wspaniala ocieniona palmami promenade (malecon) ciagnaca
            sie wzdluz Morza Corteza - najwiekszego akwarium swiata. I na promenadzie
            sie spotkamy :).

            Pozdrowienia,
            m.

            • yganka Re: Siedzenie na walizkach/plecakach :). 13.12.06, 14:11
              wow, znow seria pozytecznych informacji :) tyle ze my lecimy z przesiadka do
              Chihuahua z MC... wiec pewnie bagaz za nami! mamy skarpety cieple i
              trekkingowe, krem tez mamy 30, na wszelki sluczaj. krem nawilzajacy i owszem.
              bedziemy w Chihuahua o 22, czy mozesz polecic w ciemno jakis hotel tam?
              to moj przedostatni wpis. jeszcze zajrze jutro i ew. w piatek, a potem
              podroz... nie moge juz spac. denerwuje sie. pije melisse na uspokojenie :) ale
              udalo sie nam spakowac w 1,5 plecaka - to chyba niezly wynik.
              pozdrawiam
              • mojito Siedzenie na poltora plecaku :). 14.12.06, 08:00
                Buenos dias Yganko,

                buty "primera clase" :). Po miesiacu podrozy po Meksyku beda mialy
                srebrne i dzwoniace ostrogi :). A "oblanie" ich tropiku tylko doda
                im fasonu.

                Przejrzalem hotele w Chihuahua. Lista najczesciej polecanych hoteli
                ze srodkowej polki to:
                Hotel Posada Tierra Blanca (www.posadatierrablanca.com.mx),
                Hotel Parador Chihuahua (www.paradorchihuahua.com),
                Hotel El Campanario i najtanszy z polecanych Hotel Jardin del Centro
                -180 pesos za dwojke, 360 pesos za dwojke z klimatyzacja. Pierwsze trzy
                hotele oscyluja kolo USD 50 za dwojke za dobe. Sa tez tansze hotele ale
                ocieraja sie o dzielnice nie ten tego i unikajcie ich wieczorem. Sugeruje
                pierwsza noc w tym pierwszym i rano podjecie decyzji pozostania lub
                rozejrzenie sie ewentualnie za innym. Hotel Posada TB mial dobra opinie
                podrozujacych.

                Nie ma polaczen promowych (transbordadores) do Puerto Vallarta ani z Cabo
                San Lucas ani z La Paz (przystan Pichilingue). Byly wczesniej zanim linie
                promowe sie nie sprywatyzowaly. Obecnie promy obsluguje firma Sematur.
                Do Mazatlan (18 h) dostaniecie sie tylko promem z La Paz. Przy odrobinie
                szczescia mozecie zlapac "okazje" jachtowa do bardzo popularnego Puerto
                Vallarta. Trzeba zajrzec do przystani jachtowej w La Paz i usmiechajac sie
                slonecznie zapytac. Zajrzyj na ich strone www.clubcruceros.org
                czasami umieszczane sa tam ogloszenia o poszukiwaniu zalogantow na rejs.
                Bilety na prom powinnyscie rezerwowac natychmiast gdy bedziecie znaly
                termin podrozy. Przy odlywaniu z La Paz jest kontrola celna i imigracyjna.
                Musicie pokazac FMT. Jezeli przy podrozach morskich blednik daje sie Wam
                we znaki zabierzcie ze soba Aviomarin czy cos podobnego na morskie bujanie.

                Do Puerto Vallarta najlepiej bedzie Wam dotrzec autobusem z Guadalajara
                (ok. 4 h). Mozecie zrobic sobie atrakcyjna petle: Guadalajara-Tepic-Puerto
                Vallarta-Barra de Navidad-Manzanillo-Colima-Guadalajara. Albo troche dalej
                na poludnie from Manzanillo-Tecoman-Playa Azul-Uruapan-Patzcuaro-Morelia
                i powrot do Guadalajara lub Mexico City. Latwo i wygodnie objedziecie
                cala petle autobusem. Z Guadalajara do Puerrto Vallarta sa organizowane
                autobusowe wycieczki fakultatywne z noclegiem. Sadze jednak, ze taniej
                i nie mniej ciekawie mozecie ta podroz zaliczyc same.

                W Meksyku bedziecie sie czuly bezpiecznie. Jest jednak zrozumiale, ze
                dwie kobiety podrozujace w odlotowych butach :) beda inspirowaly lokalne
                "machismo". Dobrze jest miec swiadomosc tego i wlaczyc radar zdrowego
                rozsadku i pewnej dozy normalnej ostroznosci. Jak wszedzie zreszta
                w podrozach. Grzecznie uchylcie sie od przyjmowania napojow/cocktaili
                od nieznajomych i nie zostawiajcie swoich samotnych szklanek przed pojciem
                na poprawe makijazu. Nawet gdyby to byly toasty polsko-meksykanskie :).
                Ja, oczywiscie, jestem juz Twoim internetowym znajomym i ze mna pic juz
                mozna bezpiecznie :).

                Tranquilo! Bedziecie mialy super przygode. Denerwuj sie umiarkowanie :).
                Spij rowniez troche sniac kolorowo i slonecznie o meksykanskich podrozach.
                Wczuj sie w meksykanskie "wyluzowanie" :).

                Pozdrawiam, zycze dobrego lotu, bedziemy w e-kontakcie i do ewentualnego
                w La Paz lub Cabo San Lucas :).
                Buen viaje y buena suerte!
                m.
                  • yganka pozdrowienia z Los Mochis! 21.12.06, 20:12
                    Hola, jestesmy juz w Los Mochis i bedziemy plynac promem do La Paz, jak sie uda
                    to dzis. spedziemy tzm 3 dni, od 22 do 26 grudnia, a wiec cale swieta.
                    proponujemy spotkac sie z Mojito (chyba ze jesli ktos inny jeszcze chce i tam
                    akurta przebywa) przy punkcie informacji turystycznej na Paseo Obregon, rog
                    Bravo. bedziemy tam czekac w godz. 19-20 w dniach 22,23 i 24 grudnia. jesli sie
                    nam tam nie uda spotkac, to jakos nas poszukaj, bedziemy sie krecic po miescie
                    i po polwyspie m.in. wybieramy sie do Cabo San Lucas. jak na razie jest
                    ciekawie, duzo kilometrow przejechane, bardzo kolorowo....zyczymy wesolych
                    swiat wszystkim!
                    Yga i anka
                    • mojito Re: pozdrowienia z Los Mochis! 22.12.06, 07:13
                      Hola Amigas,

                      tempo macie piekne :). Sadzilem, ze bedziecie wolniej sie poruszac i do
                      La Paz zawitacie pare dni pozniej. Moj samolot laduje w San Jose Cabo (SJD)
                      w piatek, 29 grudnia w samo poludnie (12:00). Odbiore samochod na lotnisku
                      i pojade do San Jose del Cabo. Do 5 stycznia bede mieszkal tutaj
                      www.tropicanacabo.com Gdybyscie zdecydowaly sie zostac na polwyspie
                      do Sylwestra byloby fajnie :). Mozna byloby wspolnie patrzec przez "dziure"
                      w El Arco www.loscabosguide.com/promo/posters.htm na nadchodzacy Ano
                      Nuevo:). Do dwoch kolejek dorzuce butelke szampana i cos bezalkoholowego :).

                      W Cabo San Lucas obejrzycie oczywiscie El Arco i moze Playa del Amor.
                      El Arco podobno robi wieksze wrazenie ogladany z wody. Tutaj wlasnie Morze
                      Corteza dotyka fal Pacyfiku. Moze zdecydujecie sie wynajac w tym celu wodna
                      taxi lub lodz-panga. Na noc chyba bedzie Wam ekonomiczniej wrocic autobusem
                      z Cabo San Lucas do San Jose del Cabo (ok. 30 km). Ceny hoteli w San Jose
                      del C. sa przystepniejsze. Cabo San Lucas ma najwyzsze ceny w Meksyku :).

                      Dajcie znac gdzie bedziecie po Swietach. Byc moze ewentualnie umowimy
                      sie ponownie :).

                      Feliz Navidad!
                      m.
                      • yganka pozdrowienia z La Paz! 23.12.06, 05:05
                        witam juz z La Paz :) rzeczywiscie tempo mamy szybkie - ale tez goni nas czas.
                        juz minal tydzien, niepostrzezenie. wiec podziwiamy piekne tutejsze widoki,
                        palmy i opalamy sie. planujemy wyjechac z polwyspu ok. 27, jesli tylko beda
                        kursowac autobusy i promy. oczywiscie jeszcze zahaczymy o Cabony, z noclegiem w
                        tym tanszym miejscu :) kierujemy sie promem do Mazatlan, nastepnie ok. 28
                        chcemy byc w Guadalajara i kierunek na Ciudad de Mexico. tak wygladaja nasze
                        plany, zobaczymy jak wyjda. tutaj w La Paz nie czuje sie prawie, ze nadchodza
                        swieta. troche choinek i mikolajow, ale gdzie snieg? nie ma wcale, jest za to
                        slonce... zdaje sie, ze w La Paz spalil sie niedawno historyczny hotel Perla -
                        w kazdym razie widac efekty jakiejs katastrofy. generalnie miasteczko
                        przypomina nam klimatem troszke Wyspy Kanaryjskie. tylko samochody taakie
                        wielkie amerykanskie. z jedzeniem jakos sobie radzimy, jestem milo zaskoczona -
                        mimo ze lubie ostra kuchnie to balam sie, ze mi zaszkodzi na zoladek - nic
                        takiego. wszystko w najlepszym porzadku. tylko anka miala dzis problemy
                        prawdopodobnie z powodu zakupionej horchety w barze. ale za to sa tu wysmienite
                        owoce morza, swieze i w cenach akceptowalnych! i to mnie cieszy. generalnie to
                        co mnie zaskoczylo w meksyku, to ceny - spodziewalam sie, ze bedzie tutaj
                        taniej, a ceny sa mniej wiecej jak w polsce - moze poza noclegami, ktorych jest
                        bardzo duzy wybor. generalnie prawi nic nie kosztuje ponizej 10 peso - taka
                        cena wyjsciowa. jadac kolejka ferrocaril do Los Mochis mialysmy przykry
                        wypadek - ktos rzucil kamieniem albo strzelil z procy lub broni w okno w nasza
                        strone. na szczescie sa w pociagu podwojne szyby, ale ja przestraszylam sie
                        bardzo. chcialam nawet wracac do domu... w sumie nie bylo to mile i nie wiemy,
                        czy przypadkowe czy tez celowe. no coz - moze ktos pozazdroscil ze ludzie moga
                        jechac pociagiem pierwszej klasy. wiecej opisze jak juz skonczymy te nasza
                        szybka podroz, bo dzieje sie duzo. poznalysmy kilkoro szalonych backpackersow,
                        ktorzy jezdza od roku lub kilku miesiecy po Meksyku czy Ameryce Srodkowej. duzo
                        nam opowiadali ciekawych rzeczy. tymczasem pozdrawiamy wszystkich swiatecznie i
                        reszta naszych wrazen i szczegolow podrozy opowiemy na forum chyba juz po
                        powrocie.
                        feliz novidad!
                        Yga i anka
                        • mojito Re: pozdrowienia z La Paz! 23.12.06, 09:42
                          Witajcie,

                          mam wyrzuty sumienia z ta cholerna horchata :). Ja o niej przypomnialem
                          i zachecalem do sprobowania. Wierze, ze dolegliwosci Ani juz przeszly.
                          Mnie mocna gorzka herbata na wiekszosc spraw pomaga :).

                          Owoce morza (mariscos) i ryby (pescado) sa wspaniale w Meksyku. Same to
                          zreszta widzicie. Sprobujcie rowniez moje ukochane "ceviche" i "coctel".
                          Wszystko z morza/oceanu lubie z wyjatkiem osmiornicy (pulpo). Zwroccie
                          uwage na popularny w Meksyku filet (filete entero) z ryby Huachinango.
                          Muy rico!

                          O hotelu Perla slyszalem. Dobry hotel w centrum miasta. Niefortuna sprawa
                          z tym pozarem.

                          Jezeli interesuja Was troche klasyczny rock & roll to w Cabo San Lucas
                          jest bardzo popularny night club "Cabo Wabo Cantina" www.cabowabo.com
                          Wlascicielem jest ciagle koncertujacy Sammy Hager (gral kiedys z Van Halen).
                          Bedzie gral 2 i 3 stycznia w "Cabo Wabo". Bede chcial obejrzec jeden jego
                          wystep.

                          Chce zobaczyc La Paz. Bede mial z San Jose del Cabo okolo 200 km w jedna
                          strone. Nie pojade jezeli napiszesz, ze nie warto :). Slyszalem, ze nadmorska
                          promenada (malecon) w La Paz jest jedna z najladniejszych w Meksyku. Jezeli
                          bedziesz miala czas i wene napisz troche o La Paz. Interesuje mnie Wasza opinia.

                          W San Jose del Cabo polecana budzetowa opcja noclegowa to Posada Senor
                          La Manana www.smanana.com - od 38 USD i Posada Terranova
                          www.hterranova.com.mx
                          Incydent w pociagu na pewno byl przypadkowy. Nie powinien Wam przeslonic
                          urokow Meksyku w dalszej podrozy :). Fajnie, ze poznajecie kolorowe i
                          ciekawe charaktery podrozujac po Meksyku. Niewykluczone, ze wracajac
                          z Meksyku bedziecie juz myslaly o Kostaryce za rok. Warta odwiedzenia.
                          Doskonale sprawdzone buty juz macie :). Prawda, ze Meksyk ma swoj klimat:)?
                          (i kilka stref klimatycznych). Przecietna ilosc dni slonecznych dla Baja
                          California Sur w roku to 350. Dobrze, ze nie zabralyscie parasola :).

                          Buen viaje y hasta luego,
                          m.
                            • yganka warto zobaczyc La Paz! 24.12.06, 04:26
                              spedzamy tu kolejny dzien. w przewodniku napisano, ze sa tu najladniejsze
                              zachody slonca - i to prawda :) mamy zrobionych wiele fotek. zeszlysmy juz cale
                              miasto (bo dosc szybko chodzimy w tych butach), bylysmy nawet w strefie
                              mieszkaniowej, gdzie chyba nie widuja za bardzo turystow. widzialysmy takze
                              pozostalosci jakiegos wielkiego hotelu, z ktorego zostaly tylko wyokie mury.
                              miasto ladne, piekny szczegolnie bulwar. oczywiscie im dalej od centrum
                              turystycznego, tym gorzej - po meksykansku dziury itp. nam to raczej nie
                              przeszkadza poza jednym - latwo sie potknac czy wpasc w dziure -
                              doswiadczylysmy juz tego par razy, latwo tez w zwiazku z tym skrecic noge. ale
                              miasto na pewno warto zobaczyc. oczyiwiscie na ulicach dalej od bulwaru
                              wszystko tetni zyciem - sprzedaz uliczna, mnostwo jedzenia (jemy najczesciej na
                              ulicy) i gwaru, ale pewnie dlatego iz za chwile swieta. jest troche amerykanow,
                              to pod ich katem zapewne wiele rzeczy jest tu zrobionych, ale nie rzucaja sie w
                              oczy za bardzo. nas biora za amerykanki, co musimy szybko prostowac. w drugiej
                              kolejnosci za niemki :) temepratura przednia, slonce grzeje, czego chciec
                              wiecej... w zwiazku tez ze swietami zostalysmy unieruchomione na polwyspie az
                              do 29. tego dnia dopiero odplywa prom z La Paz do Puerto Vallarta (moze tam
                              pojedziemy) lub Mazatlan (o 15.30). dlatego mala zmiana planow - 24 jedziemy do
                              Cabo San Lucas i pewnie pokrecimy sie po polwyspie, moze Loreto albo cos
                              blizej - i 29 startujemy promem dalej. dzieki za namiary na hotel, korzystamy
                              jednak z opcji bardzo economica - czegos w granicach 200-250 pesos, ten komfort
                              choc nie idealny pozwoli nam wiecej zobaczyc. przejazdy autobusowe sa jednak
                              dosc drogie. najtaiej wychodzi jedzenie :) w La Paz jest swietna restauracja z
                              mariscos La Costa (rog Topete i Navarro) polecam ja, jest w miare niedrogo i
                              przepysznie, mily kelner, w barze Wyborowa wiec mozna nawiazac temat o
                              Polsce :) porcje ogromne, nam starczyla na 2 osoby. rzeczywiscie mariscos sa
                              tutaj naprawde dobre. nie ma to jak swieze produkty. staram sie rozpoznawac juz
                              poszczegolne dania meksykanskie, ale nie przychodzi mi to latwo - nie wiem czym
                              sie roznia tortillas empezadas od jakis innych, rzekomo smazonych w glebokim
                              tluszczu - dzis zamowilysmy niby te dwa dania, a dostalysmy takie same
                              tortillas :) przygladam sie co ludzie jedza, pytam sprzedawcow o roznice i
                              dokonuje wyboru. zagladam tu na forum i notuje :) ciesze sie ze moge sie tu z
                              nimi jakos dogadac - moj slaby hiszpanski rozwija sie wzgledem slownictwa
                              szczegolnie.
                              opalamy sie, choc powoli.
                              tak wiec hasta luego, moze sie jakos uda spotkac, choc moze byc trudno.
                              y.
                              • mojito Re: warto zobaczyc La Paz! 24.12.06, 20:56
                                Dziekuje za opis La Paz i sugestie. Zobacze wiec La Paz :). O bulwarze
                                i o pieknie zachodzacym sloncu slyszalem. W Europie Grecy na Santorini
                                (Oia) tez wspanialym zachodem sie chwala :).

                                Loreto to najstarsze miasto w poludniowej Baja California. Duzo historii
                                jest tam do zobaczenia. Macie do Loreto z La Paz prawie 390 km wiec pewnie
                                jeszcze sie zastanowicie.

                                Jeszcze jedna "economico" noclegowa opcja w San Jose del Cabo to San
                                Jose Youth Hostel ( Obregon miedzy Guerrero i Calle (ulica) Degollado, 23400)
                                W poblizu jest podobno najlepsze taco w miescie:).

                                Zajrzyjcie jeszcze moze do wspomnianego wczesnie jacht clubu w La Paz.
                                Byc moze trafi sie Wam jachtowa okazja do Puerto Vallarta. Namiary
                                sa w linku. Jest to bardzo popularny "amerykanski" kierunek wiec rozwazcie.

                                Do La Paz sw. Mikolaj przyplywa na wielorybie. Do Cabo San Lucas
                                na nartach wodnych lub desce surfingowej od strony Morza Cortez.
                                Pacyfik jest bardzo niebezpieczny i plywanie w nim nie jest zalecane.
                                Ten sw. Mikolaj w Los Cabos bedzie mial prawdopodobnie szorty lub
                                najwyzej bermudy obszyte bialym futrem. Rozgladajcie sie :). Nigdy nic
                                nie wiadomo. W Meksyku sczegolnie :).

                                Za pol h jade do siostry na Swieta. Mam poltora h jazdy wiec przed
                                pierwsza gwiazdka powinienem zdarzyc. Chyba, ze policja drogowa bedzie
                                miala inne zdanie :). Wracam w poniedzialek w nocy i zaczne sie pakowac do
                                Meksyku. Nasze terminy zblizyly sie juz znacznie wiec sie moze zobaczymy :).
                                Moze kapitanowie promow zdecyduja sie spedzic Sylwestra w Los Cabos :).
                                W Meksyku wszystko jest mozliwe...

                                Zycze zdrowych i pogodnych Swiat. Sloneczne juz macie :).
                                Otra vez Feliz Navidad y hasta luego Amigas,
                                m.
                                • s.wawelski Feliz Navidad! 25.12.06, 06:41
                                  Hola!

                                  Que lastina que no puedo disfrutarme el tiempo tan bueno con ustedes!!!

                                  Jak juz sie spotkacie to wypijcie choc symbolicznego kielonka Patrona za tych
                                  co na dalekiej Polnocy...

                                  Pozdrowienia i powodzenia,

                                  S.W.
                      • mojito Cielo claro :). 27.12.06, 04:36
                        Hola Amigos,

                        tequila "Patron"? Con mucho gusto, Smoku :). Taka marke to tylko "sencillo"!
                        Byc moze dziewczyny zdecyduja sie przywitac Ano Nuevo w Baja California Sur
                        i wowczas mozemy mowic o dwoch lub trzech kielonkach i "jugo" bezalkoholowym.
                        Fajnie byloby. U mnie dzisiaj 9C. Zajrzalem do pogody w San Jose Del Cabo.
                        Jutro bedzie tam 28C. Cielo claro. Ufff... La vida es hermosa :).

                        Amigas, que tal? Todo bien? Jak leci podrozowanie? Zazdroszcze slonca :).
                        Rozwijacie slownictwo kulinarne? Co na sniadanie bylo? Huevos mexicanos,
                        jugo y cafe de la olla? Jakie wrazenia z Cabo San Lucas?

                        Antek-Mochilero, Twoj Sylwester jest bardzo ambitny - cuesta arriba! Ile
                        czasu zajmie Tobie wdrapanie sie na wybrany wulkan?

                        Saludos para todos,
                        m.
                        • antekwielki Re: Cielo claro :). 27.12.06, 04:49
                          hmm...
                          prawdopodobnie bedzie to Izta. Popo jest zamkniete i obwarowane zolnierzami.
                          Na Izta znajduja sie dwa refugio wiec w jednym z nich bede wypijal szampana.
                          Atak przeprowadze albo 31 grudnia albo na Nowy Rok. Nie jest to trudna gora wiec
                          jesli nie zabraknie mi tlenu to nie powinno byc zadnych problemow. Dzien na
                          dojscie do refugio i na drugi dzien atak.
                          pogoda jak na razie fantastyczna, chociaz w nocy troche zimno.

                          pozdrawiam,
                          • mojito Re: Cielo claro :). 27.12.06, 05:22
                            antekwielki napisał:

                            "...jesli nie zabraknie mi tlenu..."

                            Gdyby zabraklo bedziesz musial rozlozyc na czynniki te babelki CO2
                            w szampanie :). Zabierz ze soba polowke szampana. Na tej wysokosci
                            bedziesz czul moc calej butelki a obciazenie bedzie mniejsze.
                            Powodzenia i buena suerte!

                            Salud!
                            m.
                        • yganka ostatni dzien w La Paz... 29.12.06, 02:21
                          jednak to dzis jest ostatni dzienw B.C.S. jutro prom do Mazatlan. no i sie nie
                          spotkamy amigo niestety... dzis w La Paz jest slaba pogoda - chmury i wiatr. za
                          to na Cabonach - wysmienicie! opalilysmy sie tam, smarujac sie religijnie, jak
                          przykazales :) filtrem 40, zakupionym w lokalnej Farmacii. a wiec: Cabony
                          (zarowno San Lucas jak i San Jose) sa przepieknym miejscem na wakacje,
                          odpoczynek i co tam chcemy. skaly, slynny El Arche i wycieczka water taxi
                          nalezy do najpiekniejszych rzeczy jakie widzialam. warto. (przy okazji
                          podpowiedz - mozna zaplacic 10 USD za cala lodz jesli sie podejdzie
                          bezposrednio do kapitana lodzi a nie naganiaczyna bulwarze). San Jose wita
                          przepieknym downtown i cudownie oswietlonym rynkiem o wieczorze, a tuz obok
                          twoj przepiekny hotel - dobry wybor :) dalej polecam Cactus Jack - podaje dobre
                          jedzenie i sniadania. pyszna margarita i inne cuda sa w Cabo Wabo - swietna
                          knajpa i pomysl na biznes, prowadzony przez gitarzyste z Van Halen. dzieki za
                          namiar na Nuevo San Jose - bo tak sie teraz nazywa - przytulny i ekonomiczny, z
                          mila obsluga. do Cabo San Lucas jezdzilysmy stopem (tam sa ladniejsze plaze) -
                          raz nawet z policja - przyznaj ze to niezly wyczyn :) juz sie na dobre
                          rozkrecilysmy w Mexico, jadlam juz mariscos i inne cuda kulinarne tutejsze,
                          ktore sobie skrzetnie notuje. czasem jemy na ulicy, czasem w restauracji,
                          czasem zaopatrujemy sie w lokalnych supermercados w tortille plus cos do nich,
                          no i oczywiscie owoce - swieze i przepyszne, soki, cola jest tez tu lepsz niz w
                          Polsce. dzis w La Paz zamowilam salatke z kaktusa w restauracji Cafe El
                          Callejon tuz przy bulwarze - i jest tu darmowy net, wiec sobie wiecej pisze.
                          obiecuje po powrocie w ramach dlugu wdziecznosci forumowego opisac pokrotce
                          miejsca, w ktorych bylysmy i co jest warte polecenia. generalnie korzystamy z
                          przewodnika Pascala z 2004 roku, ktory jest przedrukiem z Lonely Planet i w
                          miare nas nie zawodzi, troszke zdrozala komunikacja poki co.
                          dalej przed nami Mazatlan, Guadalajara z przystankiem na Indian Huichol,
                          jezioro Chapal i Ciudad Mexico. na razie w miare wszystko OK, nie jest zle :)
                          prawda jest to, iz mimo roznych warunkow ekonomicznych Meksykanom udaje sie
                          zachowac dobry nastroj, czesto sie usmiechaja i nas pozdrawiaja, to dla mnie
                          jest bardzo mile i cenne, chetnie bym to przeniosla na nasz polski grunt.
                          to tyle z Kalifornii, pozdrawiam cieplo i zycze milych wakacji i opalenizny!
                          Yga i Anka
                          • mojito Goracy powiew Meksyku :). 29.12.06, 04:27
                            Hola Amigas,

                            szkoda, ze sie nie zobaczymy. A bylo coraz blizej :). Mam dla Was
                            nawet normalna angielska herbate. Do nastepnej okazji wiec :).
                            Gdyby cudem jakims prom nie odplynal lub kapitan zaniemogl zadzwoncie
                            do hotelu i zostawcie wiadomosc dla "Mojito". Przyjade do La Paz :).

                            Maravilloso, ze czujecie sie coraz lepiej w Meksyku. Potwierdza to moja
                            teorie, ze z Meksyku wrocicie juz nie te same :). Ogolnie podobne
                            ale szczegolnie juz zupelnie inne.

                            Dzieki za info z lodzia-taxi. Zaoszczedzone pieniadze przepije za Wasze
                            zdrowia. Do Cactus Jack`a w La Paz zajrze. Nic tak nie nastraja cudownie
                            do dnia jak margarita przy sniadaniu :). Podziwiam Wasze znajomosci
                            z policja. Policje jest dobrze znac w Meksyku :). Fakt, ze dziewczynom
                            o zyczliwosc policji latwiej. Mialyscie wspanialy pomysl z La Paz
                            i Los Cabos.

                            Do Waszych przewodnikow dorzuce rowniez wydawnictwa Moon Handbooks,
                            The Rough Guide i Frommer`s. Jako ciekawostka w Cabo San Lucas jest
                            wiecej domow nalezacych do obcokrajowcow niz do Meksykanow. Taka
                            sytuacja jest tylko w Cabo. Ciesze sie, ze podobalo sie Wam tam bardzo.
                            Licze tez na swoje oczarowanie Baja California Sur.

                            Za siedem h jade na lotnisko. Czuje juz goracy oddech Meksyku na karku.
                            Herbate na wszelki wypadek zabiore :). Do czasu gdy prom do Mazatlan nie
                            odplynie z La Paz wszystko zdarzyc sie moze...

                            Buen viaje Amigas y buena suerte oraz pomyslnosci w Nowym Roku,
                            saludos,
                            m.
                            sie moze
                            • mojito Re: Goracy powiew Meksyku :). 30.12.06, 04:51
                              Hola Amigas, Yga i Anka,

                              juz w San Jose del Cabo. Drugi lot z Atlanty byl bardzo wygodny. Mialem
                              trzy siedzenia dla siebie. Cztery godziny przespalem wiec lezac.
                              Bagaz dolecial :). Wylosowalem zielone swiatlo i przeszedlem przez
                              komore celna bez kontroli bagazu. Bagaz jest jednak przed wyjsciem
                              z cla przeswietlany. Przepchnalem sie przez tlum "cos-tam-sprzedajacych"
                              i dotarlem do wypozyczalni Alamo. Lotnisko jest w odleglosci 12 km od
                              San Jose.

                              W hotelu mila niespodzianka :). Recepcjonistka, America, po moim
                              zapytaniu o wiadomosci wreczyla mi Twoja kartke z pozdrowieniami.
                              Za zyczenia dziekuje i Wam zycze Feliz Viaje :). Teraz pewnie
                              kolyszecie na promie do Mazatlan. Milej podrozy, Amigas :).

                              Znalazlem w poblizu hotelu Wasza "Cactus Jack`s". Zjadlem ceviche
                              z ryb (byl wybor z krewetek) i splukalem je dos cerveza del Pacifico.
                              Pojechalem z rozpedu do Cabo San Lucas. Przejechalem korytarz laczacy
                              oba miasta (Corredor Los Cabos) i wjezdzajac do miasta widzialem z daleka
                              imponujacy El Arco i stojacy w poblizu na kotwicy olbrzymi statek
                              turystyczny. Robilo sie ciemno wiec wrocilem od razu do San Jose.

                              Rynek oswietlony przepieknie. Pisalas juz o tym. Te dekoracje swiateczne
                              robia wrazenie. Miasteczko tez bardzo ciekawe. Jutro pojade raz jeszcze
                              do Cabo San Lucas i pokrece sie po miescie. Dziewczyna z hotelu obiecala
                              przyniesc jutro namiary na ciekawe imprezy sylwestrowe. Moze wypije nasze
                              zdrowia w Cabo Wabo :). Padam na twarz, zjem cos jeszcze i wale sie spac.
                              La vida es hermosa :).

                              Serdecznie Was pozdrawiam y hasta luego,
                              m.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka