caaathy 20.01.07, 12:06 jestem od pewnego czasu Waszą cichą obserwatorką.. zastanawiam się właśnie dlaczego wybraliście Meksyk? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
antekwielki Re: por que mejico...? 20.01.07, 17:36 bede szczery. la chica mexicana :) saludos, Odpowiedz Link
arekch77 Re: por que mejico...? 20.01.07, 18:31 jak wyżej :) Antek - to jest ta chica na zdjęciach? Odpowiedz Link
antekwielki Re: por que mejico...? 20.01.07, 19:44 tak, ale ta starsza :) podesle ci jedna fotke :) saludos, Odpowiedz Link
caaathy Re: por que mejico...? 20.01.07, 19:51 a myślałam że tylko ja jestem zwariowana i mam drugą połówkę z Mexico... pozdrawiam ciepło panów :) Odpowiedz Link
antekwielki Re: por que mejico...? 21.01.07, 15:56 a tam polowke! cwiartka... bo druga cwiartka jest w argentynie ;) saludos, Odpowiedz Link
mojito Por que no? 22.01.07, 12:09 Hola Caaathy, dla czterech "eS" : "sun, sand, sea y señoritas :)". Salud! m. Odpowiedz Link
caaathy Re: Por que no? 22.01.07, 18:24 hola mojito! mmmmmmmmmm... S sounds good :) por que no? bo qrczaq daleko... Odpowiedz Link
mojito Cinco "S" :). 23.01.07, 10:26 Buenas Caaathy, jest jeszcze jeden powod na "eS". Nie moge sobie teraz przypomniec :))). :), m. Odpowiedz Link
arekch77 Re: Cinco "S" :). 23.01.07, 10:47 No jeszcze Sopas - mm, pozole... Sandia i inne owoce... Sur de Oaxaca i inne plaże... pod warunkiem że tylko Sometimes - nie Siempre. Saludos! Arek Odpowiedz Link
mojito Re: Cinco "S" :). 23.01.07, 11:19 Sopas, absolutamente! Pozole rulez :). Sol y sombra. Y seis/siete margaritas :). Cinco "S" tez jest "muy bien". Arek, Feliz Cumpleaños, Amigo! Solo suerte! Odpowiedz Link
yganka Re: por que mejico...? 23.01.07, 14:21 Mexico mialam na swojej "liscie miejsc wartych odwiedzenia" i oto marzenie sie ziscilo... mysle ze dla kolorow, roznorodnosci, cieplego klimatu, usmiechu i spokoju ludzi no i INDIAN, ktorzy zainspirowali mnie swoim podejsciem do zycia. Odpowiedz Link
arekch77 Re: por que mejico...? 23.01.07, 16:27 Witaj yganka, Podałaś ciekawy temat – podejście Indian do życia, jako coś bardzo inspirującego. Dobre. Przez 2,5 roku pracy z Indianami – Zapotekami, Mistekami i innymi z Oaxaca wyrobiłem sobie obraz przeciętnego Indianina. Jest on bardzo leniwy – po co pracować, jak przyjdzie rząd z programem Progresa i da kilkadziesiąt pesos zasiłku? Jedyne nad czym bardzo pracują Indianie, to „produkcja” dzieci. Bo chyba posiadanie 10 i więcej potomstwa tylko po to aby jak tylko trochę podrośnie, (12 – 13 lat) wysłać je do miasta aby pracowały u kogoś w domu i przysyłały pieniądze do domu, trudno nazwać świadomym macierzyństwem? U nas w domu były cztery takie dziewczynki – najmłodsza 12 lat, najstarsza 16. Nie umiały pisać, czytać ani mówić po hiszpańsku. Jak zresztą większość Indian - bo przeciętny Indianin jest analfabetą. Niby po co mają chodzić do szkoły? One mają pracować i zarabiać rodziców, a nie uczyć się. Najstarszą chcieliśmy wysłać do szkoły, to odmówiła – ojciec nie pozwala. Prowadziliśmy wśród Indian badania na wykrywanie osteoporozy i raka piersi. Kosztowały one bardzo niewiele, a dla ludzi najbiedniejszych były gratis. O ile wśród lepiej wykształconych ludzi cieszyły się one dużą popularnością, to wśród Indian zainteresowanie było znikome. Powód – ów inspirujące podejście do życia. „Po co mam się badać? Jak Bóg zdecydował że mam umrzeć, to umrę.” Albo – „wolę nie wiedzieć że coś mi jest, tak przynajmniej żyje mi się spokojniej”. Około 40% badanych kobiet nie wiedziało ile ma lat ani nie znało swojej daty urodzenia. No początku oczywiście mnie to dziwiło, ale kilka kobiet jasno mi to wytłumaczyło – „No mam tam w domu jakiś akt urodzenia, ale jak nie umiem czytać, to skąd mam wiedzieć ile mam lat??” No jasne, nie wziąłem tego pod uwagę… To tylko kilka przykładów, takich pierwszych lepszych które przyszły mi do głowy. Dotyczy to Indian z Oaxaca, innych nie znam. Raz tylko miałem kontakt z tymi z Chiapas, jak napadli na nasz samochód żądając podatku na „lucha zapatista”. Jeżeli masz inne zdanie, inne doświadczenia, to podziel się z nami, ja się chętnie dowiem do czego może zainspirować podejście Indian do życia :) Pzrd, Arek Odpowiedz Link
juulka po prostu :))) 03.02.07, 23:58 Witam wszystkich zebranych :P Meksyk mial byc tylko wycieczka w odwiedziny do kolezanki, alternatywa dla niedoszlej wyprawy do Chile. Na ADO w Veracruz czekala kolezanka i.....ON, kolega z uniwerytetu kolezanki. Tak to sie wszystko zaczelo. Najpierw 3 miesiace w 2005, pozniej 1.5 miesiaca na poczatku 2006, a teraz rok akademicki 2006-2007. Jestesmy razem juz 1.5 roku, jest dobrze, chociaz czasami nazbyt po meksykansku ;))). Ale nawet gdyby sie nie pojawil Kike.....cos w tym kraju jest. Radosc i spokoj mieszkancow, ciagly usmiech, zabawa do bialego rana....Juz przy pierwszej wizycie zostawilam u kolezanki recznik i inne rzeczy ktore nie miescily sie w walizce.....po prostu wiedzialam ze wroce... :)))) Pozdrawiam, Dorota Nasze zdjecie: members.virtualtourist.com/m/680d2/ Odpowiedz Link