wejście na Pico de Orizaba - indywidualnie

28.03.07, 21:10
Czy ktoś był i może się podzielić wrażeniami? Organizujemy wyjazd dla grupy
i panowie koniecznie chcą wchodzić na Orizabę, ale bez pośrednictwa agencji,
bo te się baaardzo cenią. Wiemy, że można to załatwić w miejscowości
Tlachichuca, ale gdzie i jak? Czy są potrzebne jakieś zezwolenia? Jaki
sprzęt? Czy na miejscu można kupić prowiant, czy trzeba go wieźć z Puebli
albo Miasta Meksyk? Z jakimi kosztami trzeba się liczyć?

Będę wdzięczna za wszelkie informacje.
    • mojito Re: wejście na Pico de Orizaba - indywidualnie 28.03.07, 21:50
      Zajrzyj na blog Antka (Wielkiego). On po gorach i wulkanach chodzi.
      Wydaje mi sie, ze pisal cos o tym. Moze nawet go zlapiesz zanim
      zaszyje sie na dluzej gdzies w gorach Patagonii.
      • yskyerka Re: wejście na Pico de Orizaba - indywidualnie 28.03.07, 21:59
        Dzięki! Już szukam.
    • edytakarin1 Re: wejście na Pico de Orizaba - indywidualnie 01.04.07, 23:21
      Zapytaj na www.mexico4travellers.com (strona jest również po polsku ale
      zapytania trzeba przesyłac po hiszpańsku albo angielsku).
      Prowiant mozna kupic w Meksyku wszędzie, zalezy od której strony będziecie
      wchodzic, równiez w Orizaba
      • pansilesianin Re: wejście na Pico de Orizaba - indywidualnie 09.04.07, 21:52
        witam
        W lutym byliśmy na Orizabie.
        W Tlachichuca załatwisz wszystko. Transport kosztował nas 120 dolarów za dwie
        osoby. To jest transport z Tlachichuca do schroniska Piedra Grande na 4250.
        Można iść piechotą, ale jest to cały dzień męczącej wędrówki Poza tym można
        pobłądzić.
        Jedzenia i koniecznie zapas wody trzeba zabrać z Tlachichuca. W schronisku jest
        tylko spanie. Gratis dostajecie niezapomniane towarzystwo myszy, których jest od
        groma. My rozbiliśmy w schronie namiot. To nas odizolowało od natrętnych gryzoni :)
        Jeśli masz jakieś pytania - pisz.
        • yskyerka Re: wejście na Pico de Orizaba - indywidualnie 13.04.07, 13:51
          Dzięki za odpowiedź! normalnie z nieba mi spadłeś!

          No to kilka następnych pytań:
          - 120 dolarów to koszt przejazdu w obie strony?
          - Z kim załatwialiście transport? Domyślam się, że takich ofert jest sporo?
          - Czy można się tam dogadać po angielsku?
          - Rozumiem, że do wchodzenia nie jest potrzebny przewodnik?
          - Jak z aklimatyzacją? Ile dni spędziliście na Orizabie?
          - Czy potrzebne są raki, czekany itp.?

          Hm, a myszy wam nie pogryzły tego namiotu? Bo ja bym się bała...
          • antekwielki Re: wejście na Pico de Orizaba - indywidualnie 13.04.07, 18:51
            pytanie nie do mnie ale sie wtrace

            - Jak z aklimatyzacją? Ile dni spędziliście na Orizabie?
            aklimatyzacja jest sprawa indywidualna. nie sugeruj sie innymi. jak wyskoczycie
            na urizabe zaraz po przylocie do DFu to bedziecie w refugio rzygac dalej niz
            widzicie.
            dobrze troche posiedziec w DFie. juz tam odczujecie roznice wysokosci.
            w schronisku kazdy bedzie obserwowal samego siebie. jedni beda gotowi na atak
            inni beda chcieli wracac. tak to juz jest z wyoskoscia. bardzo szybko traci sie
            motywacje... ktora odzyskuje sie dopiero na dole.

            > - Czy potrzebne są raki, czekany itp.?
            urizaba jest wulkanem z lodowcem. warunki w gorach sa rozne. jest sezon, ze
            sniegu od cholery, a sa i takie, ze skrobie sie rakami po lodzie.
            raki warto wziac. jak jest duzo sniegu to sie ich nie ubiera bo latwiej sie
            idzie bez nich.
            czekan to jak macie nachylenie ponad 45*. nie wiem jak jest z urizaba. lepiej
            wziac kijki. na malych pochyleniach czekan to tylko zawadzajacy kawalek
            zelastwa, ktory nie tylko nie pomaga ale i przeszkadza. uzywac go tez mozna jako
            hamulec bezpieczenstwa w przypadku naglego zjazdu, ale jezeli nigdy tego nie
            probowaliscie ani nie cwiczyliscie instynktu naglego hamowania to moze niezle
            pokaleczyc w przypadku zeslizgniecia ze stoku.

            saludos,
          • pansilesianin Re: wejście na Pico de Orizaba - indywidualnie 13.04.07, 20:12
            Witam ponownie i odpowiadam niezwłocznie:

            120 dolarów to koszt przejazdu w obie strony?

            Tak. Płaciliśmy 120 dolarów za transport od osoby do schroniska i z powrotem.
            Nie bardzo była możliwość negocjacji ceny.

            Z kim załatwialiście transport? Domyślam się, że takich ofert jest sporo?

            Pewno nie będzie większego problemu ze znalezieniem transportu. Ja dostałem
            namiar od znajomego z Mexyku na gościa z którym załatwialiśmy wszystko. Spanie w
            Tlachichuca (z tego co pamiętam 8 dol za noc od osoby), posiłki (7 dol za
            śniadanie, 9 dol. za obiad). Namiary na gościa:

            Joaquin Canchola Limon
            Av. 3 Poniente number3
            Tlachichuca Puebla
            Zip Code 75050
            tel. 245-45-15-082.

            Czy można się tam dogadać po angielsku?

            Z córką tego Joaquina można się było bez problemu dogadać po angielsku, ale
            generalnie w Mexyku po angielsku raczej się nie dogadasz (to moja prywatna
            opinia wyniesiona z własnych doświadczeń).

            Rozumiem, że do wchodzenia nie jest potrzebny przewodnik

            My nie mieliśmy żadnego przewodnika. Droga generalnie nie jest trudna. Jedynie
            dolna część może nastręczać pewne trudności nawigacyjne. Przechodząć przez skały
            trzeba uważać żeby nie pobłądzić. Po dojściu do lodowca to już nie ma większej
            filozofii.

            Jak z aklimatyzacją? Ile dni spędziliście na Orizabie

            Jak napisał mój poprzednik aklimatyzacja jest sprawą wysoce indywidualną. Myśle
            że spanie w schronie na 4200 nie powinno jeszcze dać wam w kość. My byliśmy
            kilka dni przed Orizabą na Izta i tam tak właściwie się aklimatyzowaliśmy
            wstępnie. Na Orizabie zrobiliśmy jedną wycieczkę rozpoznawczą pod lodowiec (ok.
            5000 m.n.p.m) i potem atakowaliśmy szczyt. Nie mieliśmu żadnych problemów z
            chorobą wysokościową. Nawet głowy nas nie bolały.

            Czy potrzebne są raki, czekany itp ?

            Raki i czekan zaliczyłbym do wyposażenia obowiązkowego. Osobiście nie poszedłbym
            tam bez tego sprzętu. Warunki na lodowcu sa różne (zależy od pory dnia i
            pogody). Ale generalnie ten sprzęt uważam za niezbędne minimum.

            Myszy nie pogryzły nam namiotu. Ale trzeba pamiętac żeby jedzenie zawiesić
            gdzieś w trudnodostępnym miejscu najlepiej z dala od miejsca spania.

            Generalnie Orizaba nie sprawiła nam większych kłopotów. Trasa ze schronu na
            szczyt to ok. 7-8 godz (tak podają przewodniki). Nam droga na szcyt i z powrotem
            zajęła 11 godz. (po drodze trzy razy gotowaliśmy herbatę).

            To chyba tyle.

            Jeśli masz jeszcze jakieś pytania to pisz. Odpowiem w miarę możliwości.

            Pozdrawiam
            • pansilesianin Sprostowanie 13.04.07, 20:24
              Sory za zamieszanie. Cena transportu to 120 dolarów za DWIE osoby w obie strony.
              Jak rozmawialiśmy z innymi ludźmi w schronisku to mówili, że płacili również w
              granicach 60 - 80 dolarów od osoby za transport w obie strony.
              Tyle sprostowania.

              Pozdrawiam.
              • yskyerka wielkie dzięki! 14.04.07, 14:24
                @Antek:

                O aklimatyzację pytam orientacyjnie. Zaczynamy od Chihuahua, potem Wąwóz
                Miedziany i dopiero zjazd do DF, więc zanim dotrzemy do Puebli, minie już 10
                dni na różnych wysokościach.

                Co do czekanów i raków – chłopaki mają doświadczenie w chodzeniu po wysokich
                górach, więc wiedzą, co się z takim sprzętem robi. Ale przynajmniej już wiem,
                że coś takiego może się przydać. Dzięki!

                @Pansilesianin

                Ktoś z angielskim by się przydał, bo z całej grupy tylko ja mówię po
                hiszpańsku, a ja się na Orizabę nie wybieram. Założenie jest takie, że panowie
                jadą do Tlachichuki, a panie w tym czasie zwiedzają Pueblę i Taxco. Będą
                musieli sobie jakoś poradzić sami.

                Dzięki za namiary na Joaquina! Zawsze to jakiś punkt zaczepienia.

                ---
                To już chyba wiem wszystko. Jakby coś nam się jeszcze nasunęło, będę pytać.
                Ogromne dzięki za pomoc!
    • yskyerka to jeszcze chwilę was pomęczę 04.06.07, 22:55
      Jak rozwiązywaliście sprawę gotowania? Czy trzeba ze sobą zabierać palniki?
      A może da się w Tlachichuca kupić kartusze na gaz? Jeśli tak, to jakie:
      przebijane czy zakręcane?

      Czy lodowiec na górze jest popękany? Potrzebna jest lina i uprząż do
      asekuracji, czy jednak nie jest to konieczne?

Pełna wersja