Dodaj do ulubionych

wojna domowa w meksyku?

17.01.09, 18:52
www.telegraph.co.uk/news/worldnews/centralamericaandthecaribbean/mexico/4271720/Mexico-in-danger-of-collapse-says-US-army.html

ostatnio zaniedbalam czytanie meksykanskiego forum i wiadomosci o
meksyku, wiec jestem troche zaniepokojona relacjami w daily
telegraph. czy ktos moze to skomentowac? bylam swiadoma sytuacji
ale nie az do tego stopnia.
Obserwuj wątek
    • eeela Re: wojna domowa w meksyku? 18.02.09, 22:53
      Ja to mogę skomentować. Sytuacja w Meksyku jest nieciekawa, ale ewentualna
      interwencja USA to byłoby kolejne skur...ństwo polityki stanozjednoczeniowej.
      'May be forced to intervene'! Tak samo związane ręce mieli przy Afganistanie i
      Iraku - no po prostu żadnego innego wyjścia, tylko wojsko wysłać. Biedactwa.

      Co do wojny narkotykowej, mój chłop komentuje to tak: jakby się najpierw zabrali
      za wtyki gangów we własnej administracji na najwyższych szczeblach, to może by
      co z tego wyszło. A tak pokazowo rozwalają płotki.
        • eeela Re: Sytuacja w Meksyku. 22.02.09, 17:41
          Wszystkie te artykuły sprawiają wrażenie, jakby to istotnie była czarno-biała
          wojna, dzielny rząd Meksyku versus mroczne siły destrukcyjne gangów.

          Tymczasem te mroczne siły infiltrują ów dzielny rząd meksyku od góry do dołu.
          Gdyby zabrano się najpierw za czystkę administracyjną, zanim się wyszło z
          wojskiem na ulicę, to siły uliczne gangów zostałyby odcięte od centralnego
          uposażenia. Ale kto ma niby przeprowadzać tę czystkę w administracji - ci, co
          sami majątki robią na działalności gangów narkotykowych? Obradora w 2006 roku
          oskarżano o finansowe powiązania z gangami, czego wykluczyć się nie da, ale jak
          się komuś wydaje, że Calderon nie jest ani trochę uwikłany, to należy mu dac
          medal za koncertową naiwność. Im dłużej obserwuję to, co się tam dzieje, tym
          bardziej widzę, że tam już nie ma miejsca na samonaprawę w ramach mechanizmów
          demokratycznych. Tam będzie krach i rewolucja. Dopóki więc US-Amerykanie
          trzymają wojsko na granicy, w pełni to rozumiem, bo mają obowiązek bronić
          swojego kraju. Ale jeśli wlezą z tym wojskiem robić porządki po swojemu, to już
          jest przesada - tyle że kto ich powstrzyma? Dostają na wszystkie swoje działania
          legitymizację, czegokolwiek by nie wymyślili. Tracę wiarę w uczciwość
          międzynarodowej polityki.
          • mojito Re: Sytuacja w Meksyku. 25.02.09, 16:19

            Inwazja Stanow na Meksyk to bardzo naciagana i nierealna
            hipoteza. Oba kraje wraz z Kanada polaczone sa ukladem NAFTA
            (North American Free Trade Agreement).

            Inwazja terytorialna ma raczej kierunek polnocny:
            www.nytimes.com/2009/02/24/us/24border.html?_r=1&ref=americas
                  • mojito Re: Meksyk w Arizonie. 26.02.09, 05:24
                    I w www.ft.com :
                    www.ft.com/cms/s/d9c9d246-039c-11de-b405-000077b07658,Authorised=false.html?_i_location=http%3A%2F%
                    2Fwww.ft.com%2Fcms%2Fs%2F0%2Fd9c9d246-039c-11de-b405-
                    000077b07658.html&_i_referer=http%3A%2F%2Fwww.ft.com%2Fworld%
                    2Famericas
                                • eeela Re: Sytuacja w Meksyku - Europejska perspektywa. 07.03.09, 22:59
                                  Myślę, że US-Amerykanie za wszelką cenę pragną zwalczyć problem zaczynając od
                                  ogona, zamiast od głowy. Przecież to właśnie USA konsumują owoce pracy
                                  drug-cartels. W Meksyku spożycie narkotyków jest niewielkie, chociażby dlatego,
                                  że mało kogo na to stać. Zamiast wydawać ciężkie miliony na trenowanie wojsk
                                  mających operować w Kolumbii czy Meksyku, dlaczego nie włożyć więcej milionów w
                                  społeczną edukację w tym względzie i zwalczanie dystrybucji na swoim własnym
                                  gruncie?

                                  Ja już sama nie wiem co mam myśleć - jeśli Meksyk sam sobie nie będzie w stanie
                                  z tym poradzić, to może i wolałabym wtrącanie się militarne USA niż to, żeby
                                  ludzie tam żyli w wiecznym zagrożeniu porwaniami i obcinaniem głów... ale to
                                  wszystko od dupy strony z przeproszeniem jest, moim skromnym zdaniem.
                                  • mojito Re: Sytuacja w Meksyku - Europejska perspektywa. 09.03.09, 00:49
                                    Eeela,

                                    Zwalczanie problemow spolecznych ograniczajac sie tylko do edukacji
                                    spoleczenstwa nie jest "cost-effective". Badania ocenily historie
                                    sukcesow/porazek popularnego w Stanach i eksportowanego do krajow
                                    Ameryki Laciskiej programu edukujacego DARE (Drug Avoidance
                                    Resistace Education). Brutalna konkluzja - pieniadze prawie wyrzucone
                                    w bloto. W kontrowersyjnych kwestiach polaryzujacych spoleczenstwo
                                    (i elektorat) sama edukacja nie duzo daje. Mozna by na chwile
                                    odbiec od tematu narkotykow i otrzec sie na moment o polaryzujaca
                                    kwestie prostytucji. Rozne sposoby edukowania spoleczenstwa trwaja
                                    od tysiecy lat. I, niewykluczone, ze temat bedzie roztrzasany
                                    jeszcze pare setek lat. Nauczyciele zatrudnieni w podobnych
                                    programach edukacyjnych powinni miec dozywotnio stala i pewna prace.

                                    Podany przez Ciebie przyklad "pompowania" pieniedzy w Kolumbie
                                    okazal sie zdecydowanym sukcesem. Plan Kolumbia zainicjowany przez
                                    Clintona w 2000 roku i poparty znaczna kasa przyniosl widoczne
                                    efekty. Znaczenie organizacyjne partyzantow FARC zmalalo marginalnie.
                                    Nastapilo zdecydowane oslabienie kolumbijskich karteli Cali,
                                    Medelin, Norte del Valle i innych. Notowania prezydenta Alvaro
                                    Uribe zdecydowanie wzrosly.

                                    Ubocznym efektem jest wzrost potegi karteli meksykanskich ktore
                                    wypelnily powstala luke w marketingu i dystrybucji narkotykow.

                                    Niedawne porozumienie miedzy prezydentem Calderon i obecnym
                                    prezydentem Stanow w Meridzie zaklada daleko idaca wspolprace
                                    i wzajemna pomoc w walce z kartelami. Pewne efekty juz widac.
                                    Przykladem moze byc wczesniejsza i obecna sytuacja w Ciudad Juarez.

                                    W odroznieniu od Kolumbii Meksyk mial dotychczas maloskteczna
                                    policje oslabiana jeszcze bardziej przez korupcje. Dlatego tez
                                    konieczny byl udzial wojska w walce z narkomafia meksykanska.

                                    Do plynacych ze swiata zyczliwych sugestii co do sposobow edukacji
                                    wielokulturowego spoleczenstwa amerykanskiego mozna dodac podobne
                                    efekty z Europy. Ostatnio Wielka Brytania wyprzedzila o piers
                                    Hiszpanie na pierwszym miejscu Europie w konsumpcji kokainy. Szwedzi
                                    tez dzielnie utrzymuja sie w odpowiednich statystykach. Nikt jednak
                                    nie kwestionuje edukacyjnych osiagniec uniwersytetow w Cambridge,
                                    Oxford, Salamance lub Upsali.

                                    Saludos!
                                    m.

                                    • eeela Re: Sytuacja w Meksyku - Europejska perspektywa. 09.03.09, 17:20
                                      Mojito,

                                      Operacja kolumbijska okazała się skuteczna - na parę lat. Czytałam już
                                      niejednokrotnie, że kartele kolumbijskie odzyskują siły, nawet chyba w cytowanym
                                      przez Ciebie artykule z The Economist jest taka informacja. Dlaczego je
                                      odzyskują? BO JEST DUŻY POPYT na ich usługi. Ja doskonale sobie zdaję sprawę z
                                      tego, że prostytucji, handlu narkotykami, kradzieży i innych tego typu rzeczy
                                      całkowicie zlikwidować nigdy się nie da - ale w zależności od sprawy, można ją
                                      albo 'ucywilizować' (jak prostytucja czy lekkie narkotyki w Holandii) albo
                                      zmarginalizować. Marginalizacja NIE MOŻE odbywac się jedynie drogą siły, bo to
                                      nic nie da. Wytrwała i konsekwentna edukacja społeczna jest niezbędna. Wiem, że
                                      wielu się wydaje, że jest bezskuteczna - ale to bzdura. Ona jest skuteczna
                                      długodystansowo, nie widać jej efektów zaraz na następny rok, tylko w ciągu
                                      pokoleń. Myślisz, że np. Brytyjczycy nauczyli się nie deptać bez potrzeby
                                      trawników z roku na rok? Myślisz, że Polaków dałoby się nauczyć nie deptać
                                      trawników w ciągu rocznej kampanii edukacyjnej?

                                      Spozycie narkotyków w USA przekracza wszystko, co światowe statystyki widziały.
                                      W USA PRAWIE 50% mieszkańców przyznaje się do spożycia narkotyków choć raz w
                                      życiu, PRAWIE 15% mieszkańców przyznaje się do używania okazyjnego. Zważywszy na
                                      liczbę ludności w USA, to całkiem pokaźny rynek - i dopóki nie będzie większego
                                      nacisku wewnątrz kraju, żeby zapotrzebowania tego rynku zminimalizować, dopóty
                                      kartele będą się wiecznie odradzać.

                                      I ja nie mówiłam o edykacji w sensie studiowania Wergiliusza w Oxfordzie, tylko
                                      o prowadzeniu szeroko zakrojonej edukacji społecznej - coś, co jest bardzo
                                      popularne w 'socjalistycznej' Europie, a widać nieznane w USA.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka