Gość: liska
IP: *.crowley.pl
25.01.04, 09:48
Tak jak w temacie- moje uda doprowadzają mnie do szału. Wiem, wiem- ludzie
na świecie mają większe problemy i jakoś żyją.
Jestem raczej drobnej budowy, choć z tentencją do tycia. Od 3,5 roku wzięłąm
się za siebie- ćwiczę 2xw tyg aerobic- kickboxing, albo TBC bądź step,
zależy jak zdążę się zapisać w klubie :-) . Ponadto staram sie byc 2x na
siłowni po 1,5 godziny. Głownie ćwiczę brzuszki, 40 minut na stepie i kilka
serii na "motylku".
Osiągnęłam 90% zamierzonego celu- tzn. z brzucha, talii, bioder i ramion
jestem zadowolona. Tylko te uda- nic się nie zmieniło. Nawet jak byłam na
ostrej diecie i udało mi sie zrzucic 10 kilo, ich obwód nie zmniejszył sie
nawet o centymetr. Mimo ładnie zarysowanych mieśni , zostaje na nim ciągle
spora wartwa tłuszczu, zwłaszcza na wewnętrzej stronie, choć poduchy na
zewnątrz też są niczego sobie. Ostatnio się do końca załamałam,po tym, jak
kolega stwierdził, że nie pasują do całości.
Co ja mam robić? Może źle ćwiczę? Za dużo? Na ciągłe odchudzanie nie mam juz
siły, poza tym, jak wspomniałam, nie za bardzo mam już z czego. Słyszałam,
że nie da sie zmienic kształu nie , bo to geny. Czy to prawda? Pomóżcie.