walka z tlustym tylkiem....

03.02.04, 15:20
czyli pamietnik tlusciutkiej-"kopenhaska i ja!"

dzien 1

nawet nie bylo tak zle. kawa poszla bez problemu, szkoda ze bez mleka, ale
dalo sie przezyc. kolo godziny 10-tej zaczelam myslec o lunchu. na razie bez
konkretow, bo zawartosc plastikowej torebki wyzwalala odruchy odwrotne do
laknienia.
dzizas!!! godzina 13-ta. zajrzalam do torebki z 'jedzeniem'. zgroza. jajka
wygladaja super, chociaz jedno chyba nabralo ksztaltow nieokreslonych,
natomiast szpinak... dziubalam go widelcem jakies 5 minut i zastanawialam sie
czy glod mnie wystarczajaco zmusi...

zmusil... na zmiane z pomidorem jakos poszlo... potem jedynie straszylam
zielonymi zebami bo nawet nei bylam w stanie ich oblizac!

wieczorem filet i salata. poszlam spac o 8-ej, bo zoladek wyl glosniej niz
ja. kuchnie omijam lukiem....
    • mejbi Re: walka z tlustym tylkiem.... 03.02.04, 15:33
      Smutne... Daj spokój z tą dietą, po prostu jedz mniej i ruszaj się!!!
      Sprawdzone.
    • Gość: patkag Re: walka z tlustym tylkiem.... IP: 81.15.189.* 03.02.04, 23:06
      hmmm jezeli nie lubisz szpinaku jedz brokuly albo kalafiora albo pekinska czy
      lodowa...jezeli chodzi o filet to ile ty tego mieska jesz? mozesz jesc do
      najedzenia...byle nie przejedzenia...nie powinnas chodzic glodna...
      • tlusciutka Re: walka z tlustym tylkiem....dzien 2 04.02.04, 08:44
        rano kawa, z cukrem! potem czekanie aha! pora lunchu! mmmm-ta szyneczka, tak
        pachnaca, chudziutka. pokroilam w cieniutkie paseczki i kazdy z nich trzymalam
        przez chwile na jezyku. czlowiek zaczyna delektowac sie jedzeniem, kiedy ma go
        malo. do tego jogurt-bylam najedzona!!!
        wieczorem miesko, nie za duzo, ale pognane salata i jablkiem zaspokoilo moj
        najwiekszy tego dnia glod!
        usnelam troche pozniej niz wczoraj, kolo 9-tej...

        ps. WOW!!! dzisiaj na wadze -2:)))
        • Gość: patkag Re: walka z tlustym tylkiem....dzien 2 IP: 81.15.189.* 04.02.04, 08:52
          widze ze nie bardzo chcesz odp na moje pytanie...no trudno a chcialam tylko
          pomoc.

          P.

          mecz sie dalej....przez 13 dni schudniesz pare kilo by pozniej je nadrobic -
          jezeli nie zmienisz psychicznego nastawinia do odchudzania to bedzie tak
          zawsze...i dalej waz sie codziennie a zeswirujesz...

          • tlusciutka Re: walka z tlustym tylkiem....dzien 2 04.02.04, 09:05
            Patkag,
            przepraszam za brak oglady, ale tak sie ucieszylam ta mniejsza waga, ze...
            zdurnialam;))
            miesa jem tyle zeby sie najesc ale nie przezrec. salata i ewentualnie jablko
            dociskaja luzy w zoladku.

            ja juz od dawna ograniczalam jedzenie, ale efekty jakie mialam nie wplywaly
            pozytywnie na moje samopoczucie. teraz jest lepiej. a wazenie sie codzienne...
            no coz... moze to chore ale gdybym miala czekac 2 tygodnie z wejsciem na wage,
            to chyba dostalabym wscieklizny;)))
            • aguszak Re: walka z tlustym tylkiem....dzien 2 04.02.04, 11:50
              Te dwa kilo mniej, to woda... tak, że nie ciesz się zbytnio, bo (sorki), ale to
              jeszcze nie powód do zadowolenia.
              Lepiej posłuchaj Patkag :))
            • Gość: patkag Re: walka z tlustym tylkiem....dzien 2 IP: 81.15.189.* 04.02.04, 21:31
              nio nic sie nie dzieje:) hieh:)
              hmm wiec skoro jesz mieska tyle by sie najesc to dlaczego chodzisz glodna..nie
              gra mi cos:( nie chodzi o to zeby ograniczyc jedzenie....liczy sie ujemny
              bilans kaloryczny...wybralas kopehnaska - ok ja tez przez nia przeszlam. sama
              dieta to nie wszystko - zrzucone w jej czasie kilogramy tez nie. liczy sie to
              aby ich nie odzyskac...i to jest sztuka. miec po diecie ladna skore, ladne
              cialo i utrzymywac wage.

              jezeli masz sie meczyc na tej diecie to nie ma sensu zebys ja robila uwierz -
              zmeczysz sie psychicznie i zrazisz.

              to prawda ze te pierwsze 2kg to woda...a przeciez chodzi nam o tkanke
              tluszczowa. sama dieta jej nie zredukujesz - co innego w polaczeniu z
              cwiczeniami.

              wiesz jak bedzie twoje zywienie wygladalo po diecie? zastanawialas sie nad
              tym? tak z ciekawosci pytam...

              no i oczywiscie trzmam kciuki - tylko usmiechnij sie:) mysl pozytywnie:)
              schudnac w 2tyg mozna - ale wazniejsze jest to zeby tych kg nie nadrobic:)

              pozdrawiam

              Patka
    • Gość: otyłła Re: walka z tlustym tylkiem.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 11:22
      czytajac twego posta bardzo sie ucieszylam.dzis zaczelam ta diete i wlasnie
      wcinam szpinak bleee.Napisz czy wytrwalas i o efektacg
Inne wątki na temat:
Pełna wersja