Dodaj do ulubionych

Fitness czy siłownia?

IP: 85.222.87.* 22.06.10, 23:50
Chciałam troszkę się poruszać i zgubić zbędne kilogramy na letni sezon- jak
większość Pań pewnie:) Zazwyczaj biegałam i coś tam sama w domu ćwiczyłam, ale
teraz jakoś nie ma samozaparcia, wiec jak zapłacę to będę chodzić- mam
nadzieję :) Co jest lepsze według was, fitness czy siłownia jeżeli chodzi o
zrzucenie zbędnych kilogramów i uformowanie trochę ciała:)?
Obserwuj wątek
    • md65 Re: Fitness czy siłownia? 23.06.10, 08:54
      Fitness, choć w perspektywie bardziej męczący.Siłownia Cię spowolni,
      ruchowo będzie gorzej a co za tym idzie nie będziesz za dużo spalać np.
      idąc do pracy czy wysilając umysł np. na lekcji.
      --
      Forum NLP
      www.tiny.pl/htnfr
      • Gość: San Re: Fitness czy siłownia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.10, 14:27
        Co to znaczy "spowolni ruchowo"? Rozbawiło mnie to... Owszem, na fitnessie można
        spalić więcej kcal, ale pod warunkiem, ze pójdziesz na odp zajęcia i będziesz
        się przykładać. Na siłowni też możesz spalić sporo- łącząc kardio (bieżnia,
        rower) z siłowymi. W zasadzie siłownia jest tak samo wazna przy odchudzaniu...
        • md65 Re: Fitness czy siłownia? 24.06.10, 16:03
          Też się ucieszyłem z komentarza mego, niefachowego zresztą,
          postu.Siłownia generalnie "pompuje" mięśnie, czyż nie?...arbuzy pod
          pachami itd.?
          --
          Forum NLP
          www.tiny.pl/htnfr
          • olivkah Re: Fitness czy siłownia? 24.06.10, 19:17
            Siłownia generalnie "pompuje" mięśnie, czyż nie?...arbuzy pod
            > pachami itd.?

            U kobiet? Widziałeś jakąś kobietę, która chodzi 2 razy w tygodniu na siłownię i
            jest od tego napompowana?
            • bonin122 Re: Fitness czy siłownia? 24.06.10, 22:13
              Siłownia niekoniecznie musi pompować mięśnie. Możesz robić aeroby także na
              siłowni. Możesz ćwiczyć na małych ciężarach i wtedy na pewne nie będziesz miała
              "arbuzów pod pachami":)
              • Gość: gość Re: Fitness czy siłownia? IP: 94.254.205.* 28.06.10, 13:08
                po pierwsze-fitness znaczy -być wysportowanym,czuć się sprawnym i używanie tego
                słowa na określenie aerobicu jest myleniem pojęć.Równie dobrze siłownia jest
                fitness albo bieganie bądż też boks.
                Po drugie musisz znależć siłownie gdzie jest dużo aerobów
                (crosstrainery,steppery) i ćwicząc na nich na pewno schudniesz i ładnie
                wyrzeżbisz ciało ,o wiele lepiej niż w tańcu z piłką i temu podobne( jeśli
                ustawisz puls na spalanie aerobowe właściwy dla wieku)
                • iamhier Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 21:16
                  Ja prowadzę siedzacy tryb zycia i jest mi z tym świetnie.Na figurę
                  nie narzekam.Wszelkie siłowanie sie ,forsowanie,a nawet zbyt dlugie
                  chodzenie nie jest dla mnie.....Nie mam zadnych problemow
                  zdrowotnych,jestem wygimnastykowana nie cwiczac,energiczna...
                  Ciężary nie sa dla takich kobiet jak ja.Jestem w stanie tanczyc 12
                  godz.na dobe bez wielkiej zadyszki...Jesli juz to cwiczenia
                  rozciagajace,pilates,taniec...a nie jakies tam ćwiczenia...
                  • lia.13 Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 22:28
                    no dobra iamhier, ale kogo to obchodzi? bo na pewno nie autorkę wątku, która
                    wyraźnie pyta, czy dla spalenia zbędnych kilogramów i uformowania sylwetki ma
                    się zapisać na fitness (pewnie w formie jakiegoś aerobiku) czy też na siłownię.
                    To, że ty, mimo swego siedzącego trybu życia, nie narzekasz na swoją sylwetkę i
                    możesz tańczyć bez wytchnienia przez 12 godzin, jej nie interesuje.
      • aniorek Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 12:36
        md65 napisał:

        > Fitness, choć w perspektywie bardziej męczący.Siłownia Cię spowolni,
        > ruchowo będzie gorzej a co za tym idzie nie będziesz za dużo spalać np.
        > idąc do pracy czy wysilając umysł np. na lekcji.

        Co za brednie. Ty w ogole zdajesz sobie z tego sprawe, ze kobiety nie maja tyle testosteronu co faceci?? To testosteron jest odpowiedzialny za wzrost masy miesniowej. Dlatego machanie lekkimi hantelkami g...o daje, normalnie nalezy zwiekszac stopniowo obciazenia i caly czas stawiac cialu wyzwania - wtedy sie schudnie. Wazne, zeby utrzymywac odpowiednie tetno. A mesnie, aby rosnac, spalaja tluszcz. Silownia jest rewelacyjna na odchudzanie!
        • Gość: sww Re: Fitness czy siłownia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 13:32
          > Co za brednie. Ty w ogole zdajesz sobie z tego sprawe, ze kobiety nie maja tyle
          > testosteronu co faceci?? To testosteron jest odpowiedzialny za wzrost masy mie
          > sniowej. Dlatego machanie lekkimi hantelkami g...o daje, normalnie nalezy zwiek
          > szac stopniowo obciazenia i caly czas stawiac cialu wyzwania - wtedy sie schudn



          co za brednie... Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę do czego jest testosteron u
          faceta? jak już jesteśmy przy mieśniach to słuzy tylko i wyłącznie do szybszej
          regeneracji takowych i na tym tylko polega jego anabolizm. Czyli ma działanie
          pośrednie. bez niego aczynaja się procesy odwrotne - kataboliczne, czyli mieśnie
          tracisz.

          > ie. Wazne, zeby utrzymywac odpowiednie tetno. A mesnie, aby rosnac, spalaja tlu
          > szcz. Silownia jest rewelacyjna na odchudzanie!
          ty w ogóle wiesz z czego zbudowane są głównie mięśnie? Głównie z białek. jak
          udowodnisz komukolwiek że spalanie tłuszczu jest niezbędne do budowy mięśnia to
          zgłosze to odkrycie do komitetu noblowskiego. To ciekawe... zamienić tłuszcz w
          białko... arcyciekawe ze tak powiem
          • Gość: fitnessmax Re: Fitness czy siłownia? IP: *.isp.t-ipnet.de 28.06.10, 21:09
            Gość portalu: sww napisał(a):

            > ty w ogóle wiesz z czego zbudowane są głównie mięśnie? Głównie z białek. jak
            > udowodnisz komukolwiek że spalanie tłuszczu jest niezbędne do budowy mięśnia to
            > zgłosze to odkrycie do komitetu noblowskiego. To ciekawe... zamienić tłuszcz w
            > białko... arcyciekawe ze tak powiem


            Do budowy mięśni potrzebna jest energia, a tą organizm bierze z cukrów, albo tłuszczu. Do tego regularnie trenowany mięsień zmienia proporcje wykorzystywanej energii węgle/tłuszcz na korzyść tłuszczu. Więc budowanie i intensywne obciążanie mięśni jest znakomitą metodą na spalanie większej ilości tłuszczu.
    • coolista80 Re: Fitness czy siłownia? 25.06.10, 10:10
      Szczerze, to ja bym chyba wybrała fitness, ale to dlatego, że ćwiczenia wydaja
      mi się przyjemniejsze. Siłownia kojarzy mi się z ciężkimi ćwiczeniami,
      wykonywanymi przez facetów, jednak fitness jest bardziej kobiece, choć tez
      potrafią takie ćwiczenia dąć w kość.
      • Gość: Gość Re: Fitness czy siłownia? IP: 80.50.4.* 28.06.10, 10:00
        > Siłownia kojarzy mi się z ciężkimi ćwiczeniami,
        > wykonywanymi przez facetów, jednak fitness jest bardziej kobiece,
        > choć tez potrafią takie ćwiczenia dąć w kość.
        Kolejny fachowiec co rady daje na podstwie tego co mu "sie wydaje" i tego co
        jest "bardziej kobiece". Jakby to chodzilo o dobór szminki albo torebki.
      • gazeta_mi_placi Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 10:59
        >Siłownia kojarzy mi się z ciężkimi ćwiczeniami,
        wykonywanymi przez facetów..

        Nieprawda,są przyrządy zarówno do ćwiczeń typowo siłowych jak i różnorakie
        steppery,rowerki,wiosła i bieżnie.
        Tam gdzie chodzę proporcja kobiet i mężczyzn jest pół na pół.
    • Gość: San Re: Fitness czy siłownia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.10, 10:50
      I właśnie o to chodzi! Każdy musi znaleźć coś dla siebie. Ja też wolę fitness na
      sali szczerze mówiąc.
      A "pompowanie mięśni" to ciekawy temat... Jak byś tylko biegał na bieżni to
      raczej nie napompujesz mięśni :-P W ogóle kobiety muszą sie trochę wysilić, żeby
      przybrać masy mięśniowej w widoczny sposób. Faceci tez raczej sami z siebie nie
      "napompują" sie do niewyobrażalnych rozmiarów. Tu juz wchodzi suplementacja raczej.
    • Gość: stefania Re: Fitness czy siłownia? IP: *.nplay.net.pl 28.06.10, 10:03
      Dziewczyny! chodzę na siłownię od stycznia (3, 4 x w tygodniu) i nic nie mam
      "napompowane"! Wolę siłownię, bo tam sama decyduję o rodzaju ćwiczeń, na które
      akurat mam ochotę. Oczywiście kardio - obowiązkowe za każdym razem. Jeśli chodzi
      o rezultat, to trudno mi to ocenić, gdyż należę do osób, które zawsze uważają,
      że są za grube, ale znajomi twierdzą, że schudłam nawet już za bardzo.
    • budyn_ver2.0 Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 10:19
      Chodziłem na jedno i drugie, tyle że nie po to żeby schudnąć tylko żeby się
      poruszać. Niezależnie od tego co wybierzesz oraz jaki jest stan wyjściowy,
      zadowalające efekty mogą być dopiero na następny sezon letni.
      Fitness, dwa razy w tygodniu, "uczciwie" ćwiczony to naprawde ciężki kawałek
      chleba. W połączeniu z rozsądnym odżywianiem (nie koniecznie dietą) powinnaś
      szybko (+/- miesiąc) zobaczyć efekty. W siłowni wszystko zależy od rodzaju
      ćwiczeń - tak jak ktoś pisał, małe obiążenia i dużo powtórzeń da Ci podobny
      efekt jak fitness. Przy większych ciężarach jest szansa że waga Ci się za bardzo
      nie zmieni tylko sylwetka.
      To wszystko jest bardzo ogólne bo bardzo wiele zależy od tego jaką masz teraz
      wagę / sylwetkę, jak często i intensywnie zamierzasz ćwiczyć, jak się odżywiasz,
      etc. Nie sugeruj się tym że na fitnessie jest więcej dziewczyn a w siłowni
      chłopaków - spróbuj jednego i drugiego i zobacz co Ci bardziej pasuje. To nie są
      aż takie różnice w efektach żeby nie brać pod uwagę które ćwiczenia Ci się
      podobają. Jak zabierzesz się za coś, co Ci się nie podoba to w cześniej czy
      później zrezygnujesz i efektów nie będzie żadnych.
      Powodzenia!
      • koxiarz Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 17:43
        A dlaczego "czy"?

        Najlepsze efakty da ci połączenie siłowni z fitnessem. Ćwiczenia
        siłowe pobudzają tak zwane spalanie spoczynkowe nawet na 48h po
        treningu dzięki czemu spalasz więcej kalorii podczas normalneo
        funkcjonowania. Fitness pod tym względem jest nieco gorszy bo
        pozytywny efekt w postaci szybszego metabolizmu utrzymuje sie tylko
        przez kilka godzin. Poza tym to mięśnie potrzebuja energii więc ich
        trenowanie na siłowni bardzo pomaga w zrzucaniu.

        A na fitness powinnaś chodzić dla własnej przyjemności. Ćwiczenia w
        grupie przy muzyce są na pewno mniej nużące i pomogą ci wytrwać w
        postawnowieniu dbania o formę ;)

        PS. Zresztą nie ograniczałbym się tylko do siłowni czy fitnessu,
        gdyż basen kilka razy w tygodniu też jest świetnym i przyjemnym
        sposobem na zrzucenie nadmiaru kilogramów. Oczywiście wymaga to
        pływania a nie taplania się ;)
      • shigella Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 21:29
        Gość portalu: aaa napisał(a):
        > Ja osobiście wolę fitness - w rok schudłam 12 kilo (stosowałam też dietę) w sił
        > owni przeraża mnie to że jest pełno facetów i wszyscy się jakoś tak dziwnie pat
        > rzą na kobiety...:)
        Mnie trenerka na schudniecie/nabranie kondycji/ pozbycie cellulitu odradzila zajecia typu ABC TBC itp, a skupienie sie na co najmniej 40 minutowym wysilku aerobowym (bieznia, wioselka, stepper) przy utrzymaniu 60-70% tetna maksymalnego, do tego cwiczenia na 1 obwod naraz.

        Dodatkowo zmienilam autobus na rower i wprawdzie schudlam w dwa miesiace raptem 4kg, to ze 107 cm w biodrach zeszlam do 103cm
        Traktuje to w kategoriach sukcesu, bo zanim zaczelam cwiczyc, co miesiac przybieralam o 1-1.5 kg
        Pewnie zrzucilabym wiecej, gdybym dorzucila do tego jakas scisla diete, ale za bardzo lubie sery plesniowe i kawe z mlekiem;)
    • Gość: Smok1 Re: Fitness czy siłownia? IP: *.ists.pl 28.06.10, 10:43
      IMHO fitness albo siłownia jako uzupełnienie. Mnie się udało zjechać z wagą dość ostro (i to w tempie na poziomie 1kg/tydzień, co jest właściwie górną granicą rozsądnego chudnięcia) poprzez połączenie dwóch czynników: redukcji posiłków i pokonywaniu dużych dystansów piechotą.
      Tak naprawdę ważne było dopiero to drugie - spacer 3,5 km do pracy i z powrotem wykonywany codziennie, dłuższe spacery i wycieczki w weekend zmuszają organizm do pracy. Ponieważ organizm żeby palić tłuszcz musi być rozgrzany, stąd dopiero po około 20 - 30 minutach marszu zaczyna się faktyczne odchudzanie (stąd kilometrowy spacer nic nie daje - jednak trzeba maszerować te 40 minut). Dodatkowo spala się tłuszcz idąc "na luzie" - czyli dopóki nie pojawi się kondycja pozwalająca na taką trasę bez zdyszania się, nie ma co myśleć o odchudzaniu. Codzienny, stały wysiłek czyni cuda, ale warto go wspomóc właśnie o fitness.
      Z drugiej strony jedzenie - ciężko nazwać mój sposób odżywiania się dietą, ale jakiś zasad przestrzegałem. Rano porządne śniadanie, obiad nie za duży (choć czasem obiad oznaczał dla mnie Big Maca z frytkami). Kolacja - minimalna, czasem wręcz kieliszek czerwonego wina (wino, w przeciwieństwie do herbaty ma kalorie) i kilka oliwek. Oczywiście ZERO słodyczy, zero coli, soków (sok pomarańczowy kalorycznie jest zbliżony do coli). Picie to tylko kawa, herbata no i oczywiście woda mineralna (kiedyś nie sądziłem, że poszczególne marki wody tak się różnią smakiem).
      Trudno z uwagi choćby na obecność McŻarcia nazwać mój tryb życia dietą, ale generalną zasadą jest to, że trzeba organizmowi dostarczać długotrwały wysiłek fizyczny o niskiej intensywności (stąd marsz zamiast biegu) i równocześnie ograniczać ilość dostarczanych kalorii. Ograniczać kalorie można albo głodząc się, albo dokładnie zastanawiając się, co się je i eliminować rzeczy które mają w sobie owych kalorii dużo (na przykład lepiej napchać się wielką miską sałatki z pomidorów i cebuli niż wypić litr coca-coli). BigMac może stanowić obiad (byle nie za często) - ale trzeba mieć świadomość, że ten oto big mac jest naszym obiadem i jeśli go zjemy nie będziemy dziś nic więcej jeść na obiad (myślę, że część ludzi traktuje BigMaca jako nic nie znaczącą przekąskę i jedzą go przed obfitym obiadem).
      Moje doświadczenie pozwoliło mi zrzucić 25kg (zjechałem z 110 do 85) na przestrzeni styczeń - czerwiec. Oczywiście utrzymanie wagi będzie trudne, no i nie wiadomo na ile moje doświadczenia sprawdzą się u innych....
      • kgbaca Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 19:34
        Gość portalu: Smok1 napisał(a):

        > IMHO fitness albo siłownia jako uzupełnienie. Mnie się udało zjechać z wagą doś
        > ć ostro (i to w tempie na poziomie 1kg/tydzień, co jest właściwie górną granicą
        > rozsądnego chudnięcia) poprzez połączenie dwóch czynników: redukcji posiłków i
        > pokonywaniu dużych dystansów piechotą.

        Ogólna zasada bardzo dobra. Gratuluję efektów :)

        > Tak naprawdę ważne było dopiero to drugie - spacer 3,5 km do pracy i z powrotem
        > wykonywany codziennie, dłuższe spacery i wycieczki w weekend zmuszają organizm
        > do pracy. Ponieważ organizm żeby palić tłuszcz musi być rozgrzany, stąd dopier
        > o po około 20 - 30 minutach marszu zaczyna się faktyczne odchudzanie (stąd kilo
        > metrowy spacer nic nie daje - jednak trzeba maszerować te 40 minut).

        Jeżeli aeroby to rzeczywiście przynajmniej przez 40 minut, żeby się dobrać do pokładów tłuszczu. Jednak spalać można także na wysokiej intensywności, np. metodą interwałową, która jest wydajniejsza bo przynosi taki sam efekt już po 10-20 minutach.

        > Z drugiej strony jedzenie - ciężko nazwać mój sposób odżywiania się dietą, ale
        > jakiś zasad przestrzegałem. Rano porządne śniadanie, obiad nie za duży (choć cz
        > asem obiad oznaczał dla mnie Big Maca z frytkami). Kolacja - minimalna, czasem
        > wręcz kieliszek czerwonego wina (wino, w przeciwieństwie do herbaty ma kalorie)
        > i kilka oliwek. Oczywiście ZERO słodyczy, zero coli, soków (sok pomarańczowy k
        > alorycznie jest zbliżony do coli). Picie to tylko kawa, herbata no i oczywiście
        > woda mineralna (kiedyś nie sądziłem, że poszczególne marki wody tak się różnią
        > smakiem).

        Twoja dieta z kolei nie jest dobrym przykładem gdyż w zasadzie się głodziłeś, co spowalniało twój metabolizm. Lepiej jeść 6 małych posiłków niż twoje małe 2-3. Z drugiej strony nie ćwiczyłeś też zbyt intensywnie tylko spacerowałeś więc musiałeś bardziej ograniczyć ilość energii dostraczanej organizmowi. Przy treningu na siłowni czy fitnessie radziłbym jednak częste niewielkie posiłki, dużo warzyw i owoców zawierających sporo wody. No i oczywiście dużo płynów.

        > Oczywiście ZERO słodyczy, zero coli, soków (sok pomarańczowy k
        > alorycznie jest zbliżony do coli). Picie to tylko kawa, herbata no > i oczywiście woda mineralna (kiedyś nie sądziłem, że poszczególne > marki wody tak się różnią smakiem).

        Drobne przyjemnostki, w postaci deseru w weekend są moim zdaniem potrzebne, żeby zachować jakiś komfort psychiczny. Może to być także forma nagrody za dobrze przepracowany tydzień ;) Co do napojów/soków to 100% racji - przy odchudzaniu tylko woda, najlepiej zimna (dodtakowa energia jest zużywana na jej ogrzanie ;) )
        • Gość: Smok1 Re: Fitness czy siłownia? IP: *.ip.netia.com.pl 28.06.10, 20:19
          kgbaca napisał:

          > > połączenie dwóch czynników: redukcji posiłków i
          > > pokonywaniu dużych dystansów piechotą.
          >
          > Ogólna zasada bardzo dobra. Gratuluję efektów :)

          Dziękuję :) Choć oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, i po zrzucie iluśtam kilogramów można próbować sobie stawiać cele w postaci płaskiego brzucha, czy innych fanaberii. Tylko że to już wymaga ćwiczeń.

          > Jeżeli aeroby to rzeczywiście przynajmniej przez 40 minut,
          > żeby się dobrać do pokładów tłuszczu.

          Tylko że wraz ze wzrostem ilości przespacerowanych kilometrów, wzrasta prędkość. O ile 3,5km na początku szedłem ponad pół godziny (nieco poniżej 40 minut), to teraz potrzebuję na to 30 minut (organizm się trenuje, i prędkość chodu na poziomie 7km/h staje się czymś normalnym). Ergo: efektywność palenia tłuszczu przy stałym dystansie marszu maleje. Trzeba pracę dalej znaleźć ;)

          Korzyścią z marszu o której nie pisałem wcześniej jest wydzielanie się endorfin. Gdzieś czytałem, że 40 minut marszu powoduje wpompowanie do organizmu ilości endorfin porównywalnej z orgazmem. Ciężko jednak to porównać z uwagi na sporą różnicę w czasie trwania orgazmu i czterokilometrowego spaceru ;)

          > Twoja dieta z kolei nie jest dobrym przykładem
          > gdyż w zasadzie się głodziłeś, co
          > spowalniało twój metabolizm. Lepiej jeść 6 małych
          > posiłków niż twoje małe 2-3.

          Tylko że zapewnienie w ciągu dnia sześciu małych posiłków jest sprawą nietrywialną. Śniadanie robię sobie w miarę normalne (kanapki), obiad też jest w miarę normalny (nawet mczarcie jest normalnie dostępne). Zjadanie 6 posiłków dziennie oznacza, że muszą one być niewielkie (średnio 300 kcal). Trochę trudno skomponować (i utrzymać) taką dietę w warunkach pracy 9-17. Jedząc śniadanie na 400 kcal, obiad na 1000kcal i kolację na 100 kcal jest po prostu łatwiej i w miarę normalnie (a największa "oszczędność kaloryczna" to właśnie pożegnanie z czipsami, słodyczami, colą).

          > Przy treningu na siłowni czy fitnessie radziłbym
          > jednak częste niewielkie posiłki, dużo
          > warzyw i owoców zawierających sporo wody.
          > No i oczywiście dużo płynów.

          Oczywiście. Trochę innym rodzajem diety wysiłkowej jest wysiłkowa dieta górska - jej stałym elementem jest wszak czekolada. Z tym że mówimy tu o olbrzymich wydatkach energetycznych, więc głodzenie się na wycieczce w góry spowoduje osłabienie lub spalanie mięśnia.

          > Drobne przyjemnostki, w postaci deseru w weekend
          > są moim zdaniem potrzebne, żeby zachować jakiś
          > komfort psychiczny. Może to być także forma
          > nagrody za dobrze przepracowany tydzień ;)

          Z tym trzeba uważać - niedawno czytałem wypowiedź jakiegoś trenera fitness o tym, że ludzie sobie psują kondycję/trening jak zaczynają się za szybko i za często nagradzać (to dotyczy zarówno odchudzania jak i treningu siłowego czy wytrzymałościowego, artykuł dotyczył ludzi ćwiczących przed wyprawami w Himalaje).

          > Co do napojów/soków to 100% racji - przy
          > odchudzaniu tylko woda, najlepiej zimna
          > (dodtakowa energia jest zużywana na jej ogrzanie ;)

          Z tych samych powodów długie spacery są bardziej efektywne w zimie - organizm nie dość, że musi nas "donieść" to jeszcze musi się ogrzać, co przy półgodzinnym marszu na mrozie także wymaga energii - tu uwaga: 15 minut na przystanek, pół godziny w autobusie i 15 minut do pracy to nie to samo co pół godziny spaceru - jednak w autobusie się ogrzewamy. Oczywiście nie można przesadzać w drugą stronę, i chodzić w samym tshircie w zimie.
          • kgbaca Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 22:02
            Gość portalu: Smok1 napisał(a):

            > Dziękuję :) Choć oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, i po zrzucie iluśta
            > m kilogramów można próbować sobie stawiać cele w postaci płaskiego brzucha, czy
            > innych fanaberii. Tylko że to już wymaga ćwiczeń.

            Zacząłeś już coś robić w tym kierunku, przede wszystkim myśleć o tym co jesz i co robisz. Może uda ci się teraz znaleźć trochę czasu na trening. Naprawdę wystarczy poćwiczyć 3 razy w tygodniu po godzince z własnym ciałem byle regularnie a efekty przyjdą same. Zdziwisz sie jak szybko.

            > Korzyścią z marszu o której nie pisałem wcześniej jest wydzielanie się endorfin
            > . Gdzieś czytałem, że 40 minut marszu powoduje wpompowanie do organizmu ilości
            > endorfin porównywalnej z orgazmem. Ciężko jednak to porównać z uwagi na sporą r
            > óżnicę w czasie trwania orgazmu i czterokilometrowego spaceru ;)

            No to jest chyba właśnie nawjiększa nagroda obok możliwości pozbycia sie stresu i zapomnienia o pracy ;) no i oczywiście satysfakcji z efektów ;)

            > Z tym trzeba uważać - niedawno czytałem wypowiedź jakiegoś trenera fitness o ty
            > m, że ludzie sobie psują kondycję/trening jak zaczynają się za szybko i za częs
            > to nagradzać (to dotyczy zarówno odchudzania jak i treningu siłowego czy wytrzy
            > małościowego, artykuł dotyczył ludzi ćwiczących przed wyprawami w Himalaje).

            My całe szczeście nie rozmawiamy o sporcie wyczynowym tylko codziennej aktywności i trzymaniu formy. Ja z zasady jestem aktywny (nie wyobrażam sobie życia bez ruchu) dzięki czemu nie muszę sobie odmawiać rzeczy na którę mam ochotę - i tak to spale :D Oczywiście we wszystkim należy zachować umiar zwłaszcza że objadanie się cukrami nie jest zbyt zdrowe (chociażby ryzyko cukrzycy typu 2). Czasem jednak warto zrobić sobie tą przyjemnostkę i zjeść czekoladę czy napić się piwka, tak dla zdrowia i równowagi ;)

            Na koniec życze ci powodzenia bo podejście do siebie i swojej formy masz rozsądne, nie to co większość ludzi prezentujących postawę: "Zbliżają się wakację więć muszę się wziąć za siebie" po czym zapału starcza im na 2 tygodnie bo nie widac efektów ;)
    • gazeta_mi_placi Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 10:51
      Zależy od kondycji,jak słaba jak u mnie to siłownia.
      Na fitnessie pewnie wyplułabym sobie płuca.
      A tak sama sobie dozuję wysiłek i nikt się dziwnie nie patrzy,że robię coś nieco
      wolniej lub schodzę z sali wcześniej.
      I nie ma zobowiązującej godziny na którą MUSZĘ być bo inaczej przepadnie :-)
      Wolę siłownię.
      • kgbaca Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 22:07
        Gość portalu: rene napisał(a):

        > bieganie i dieta - znajdź jakąś smaczną dietę dla siebie .... u mnie ubyło 8
        > kilo bo tle chciałam na stałe .... :) - niestety sama dieta by nie pozwoliła
        > utrzymać efektu - a w bieganie tak się wciągnęłam że pobiegłam Maraton :)

        A ja się nie zgodzę. Uważam, że na początku lepiej skupić się na nabraniu nawyku aktywności fizycznej i lepiej żeby nie kojarzyła się ona z nieprzyjemną dietą ;) Na start wystarczy pilnować jakości jedzenia a ilość zostawić na jakimś rozsądnym poziomie. Sporzycie kalorii można łątwo uzyskać rezygnując ze słodzenia, picia soków czy też jedzenia codizennie deserów. A na tymczasowy głód najlepsze są owoce zawierające dużooo wody ;)
    • Gość: dj Re: Fitness czy siłownia? IP: *.mxs.adsl.euronet.nl 28.06.10, 12:37
      Zdecydowanie siłownia - po rozgrzewce kardio i ewentualnie na koniec
      jeszcze raz trochę kardio. Dlaczego? Mięśnie spalają w stanie
      spoczynku 10x więcej kalorii niż tkanka tłuszczowa. Szybkie spalanie
      tłuszczu na aerobiku daje rezultat, ale na dłuższą metę lepiej
      walczy się z kaloriami mając większą masą mięsniową(prawie jak u
      chłopa co spi, a zboże mu rosnie).
    • Gość: Karolina Re: Fitness czy siłownia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 12:41
      Szczerze? Ja podzieliłabym to na równo, tzn. raz w tygodniu zajęcia fitness i
      raz siłownia. Miałam przyjemność w tym semestrze mieć taki w-f, gdzie przez
      50minut miałyśmy fitness, a potem szło się na co najmniej pół godzinki na siłkę
      - niepozorne ćwiczenia, które miały ogólnie nas wzmocnić nieraz kończyły się
      stękaniem i zakwasami [a 5minut po rozpoczęciu ćwiczeń potrafił się lać pot],
      ale teraz mam jędrny brzuch i pośladki, które jakby ominęła zima. Na siłowni
      wybierałam głównie step - wybierało się czas i poziom i było to coś jakby
      wchodzenie po schodach - osobiście bardzo polecam.
    • Gość: sdf Re: Fitness czy siłownia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 13:27
      > Chciałam troszkę się poruszać i zgubić zbędne kilogramy na letni sezon- jak
      > większość Pań pewnie:)

      no to zastanawiaj sie dalej bo czasu masz dużo - lato jest już a sama stymulacja
      mieśnia do wzrostu to jakiś miesiąc pracy. o takich rzeczach myśli się w
      grudniu a nie na początku lipca.
      Fitness jeśłi da ci cokolwiek w kwestii poprawy masy mięśniowej to po dość
      długim czasie - siłownia prędzej tym bardziej że jesteś kobietą i nie
      potrzebujesz duzej masy mieśniowej. Fitness to raczej połaczenie treningu na
      rzeźbę i treningu aerobowego na spalenie tłuszczu - to dobre ale jak masz już
      bazę na siłowni.
      Jak znam sezonowych sportowców to zaraz dodasz jeszcze do tego dietę redukcyjną
      i tak naprawdę to stracisz trochę mięśni bardziej niz tłuszczu.
      Moja rada. idź na silownię najpierw, nabierz trochę mięśni a potem to rzeźb i
      odchudzaj w czasie lekkiego fitnessu. No chyba że za fitness uznasz machanie
      sztangą w rytm skocznej muzyczki - tylko to będzie połączenie treningu masowego
      i aerobowego - kompletne nieporozumienie
    • Gość: Siłownia na tak! Re: Fitness czy siłownia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 13:47
      Jeśli myślisz o pięknej i seksownej kobiecej sylwetce (wąska talia, jędrna
      kragła pupa, ładny uniesiony biust) to zdecydowanie siłownia. Wcale nie nie na
      minimalnych obciążeniach i z setkami powtórzeń. Trening trzeba dostosować do
      aktualnego celu. Nie bój się, że zamienisz się w "Pudziana".W przypadku kobiet
      jest to proces, który musi być sterowany w odpowiedni sposób. Przybieranie na
      masie mięsniowej to duże wyzwanie dla kobiety (profil hormonalny, nasze
      uwarunkowania, fizjologia) Powinnaś zapoznać się i pokochać z takimi ćwiczeniami
      jak przysiad (piękne uda!), martwy ciąg (silne i piękne pośladki) podciąganie na
      drążku z obciążeniem(smukłe silne plecy, i wyraźna talia) i wiele innych ćwiczen
      na wolnych ciężarach, które sprawią że za rok nie poznasz swojego ciała i
      będziesz wyglądać o niebo lepiej niż większość zagłodzonych modelek z gazet. A
      do tego zyskasz niebanalna pasję!
      Fitness też jest świetnym sposobem na figurę, ale jako dodatek. Na dłuższą metę
      organizm adaptuje się do tego rodzaju aktywności i przestaje on przynosić tzw
      efekty. Tak samo jest ze wszystkimi rowerkami, bieżniami i innymi urządzeniami
      kardio. Nie mozna przesadzać z aerobami, bo na dłuższą metę przestają działać!
      Juz dawno wiadomo, że jeżeli idzie o odchudzanie to najlepszy jest trening tzw
      metaboliczny. Czyli tabata, interwały, sprinty itp. Do tego cięzki trening
      siłowy! No i dobra dieta (wcale nie odchudzająca) Tak tak to wszystko dla kobiety.
      Już dawno wywaliłam wszystkie diety cud do kosza i złapałam za sztangę. Moje
      ciało wzbudza zachwyt facetów i zazdrość koleżanek. A nie nalezałam do
      najzgrabniejszych dziewczyn na świecie... Wcale nie jestem spowolniona, wręcz
      przeciwnie. Bieg ciągły przez 10km to dla mnie pestka, a wcale nie trenuję tylko
      biegu. Jest to dodatek raz czasem dwa razy w tygodniu...czasem wcale.
      Powodzenia!
    • eye-witness Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 15:51
      sezon letni juz zaczal sie, wiec troche za pozno zabralas sie do roboty;) poza tym nie wiem, czy wiekszosc pan, ja akurat nie, poniewaz trenuje caly rok.
      ale do rzeczy... piszac fitness masz aerobic na mysli? mnie akurat to meczy, nie mam na mysli, ze fizycznie, bo to dosc oczywiste wrecz wskazane, ale meczy mnie tego typu aktywnosc w grupie, no i ryczaca muzyka. mam swoje wlasne tempo, oczekiwania, itd. silownia mnie nudzi. wedlug mnie najlepsze jest plywanie i rower, najlepiej codziennie (jezdze rowerem do pracy). mi np. bardzo odpowiadal aqua-aerobic, bardzo szybko widac bylo efekty. poza tym mam w domu kilka przyrzadow (np. wiosla) i nie mam problemow z motywacja;)
      powodzenia!
    • fuzzystone Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 17:07
      Witam,
      mogę Ci polecić coś pośredniego, tzn. zajęcia ze sztangą prowadzone w ramach
      fitnessu - Power/Body pump lub Magic bar - sa one licencjonowane i stad roznice
      w nazwach. Wymagają one jednego - regularnośći i zwiększania obciążenia. Efekty
      są rewelacyjne - pisze to osoba, która zaczęła od obciążeń rzędu 5 kg a
      aktualnie przerabia 25 kg (po półtora roku).
      Tu masz artykuł
      www.inkaszymanski-fitness.pl/start/artykuly/028_MagicB.pdf


      --
      Wchodzę, nie stawaj mi na drodze
      Tylko wódką nerwy złagodzę
      Boże ja nie umiem już inaczej
      Walczę sam ze sobą i całym światem
      • shigella Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 21:42
        Gość portalu: gosc2 napisał(a):

        > Fitness- przychodzisz i kto prowadzi zajęcia, mobilizuje cię. na siłowni trezba
        > się samemu zmibilizować, a według mnie te cwiczenia sa koszmarnie nudne. Poza
        > tym moim zdaniem duzo przyjemniej pobiegać na swiezym powietrzu, niz na biezni
        > czy rowerku stacjonarnym.
        Ja akurat mam chyba ujemna zbornosc ruchowa, przy ktorej uklady, tance i inne lamance to darmowe show dla reszty - to mnie malo wzrusza, ale gorzej, ze nie wykonuje cwiczen poprawnie.
        Aeroby sa nudne jak nieszczescie, na szczescie na wiekszosci z nich da sie czytac lub ogladac telewizje.
        Ruch na powietrzu ma swoje zalety, staram sie chodzic i jak wczesniej pisalam, jezdzic na rowerze, ale w mrozy, upaly lub deszcz spacer nie sprawia mi przyjemnosci.
      • kgbaca Re: Fitness czy siłownia? 28.06.10, 22:13
        Gość portalu: nalewka napisał(a):

        > ale glupoty tu pisza. Wejdz sobie na forum sportowe sfd.pl, i poczytaj. A aerob
        > y
        > nie odchudzaja.

        Chyba jednak zbyt radykalna teza o tych aerobach. Może jakieś argumenty?

        Nie przeczę, że jest więcej efektywnijszych metod spalania tłuszczu niż aeroby jednak z doświadczenia wiem, jak można regulować swoją masę odpowiednio dawkując aeroby.

        Mówię oczywiście o aerobach jako uzupełnieniu treningu siłowego gdyż samych (bez siłki) nigdy w sumie nie robiłem, ale zapewne ich skuteczność jest wtedy znacżąco mniejsza.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka