1 posilek dziennie?

22.03.04, 12:23
Większość twierdzi, że to niedobry pomysl. Ale, wsluchując się w swój
organizm, czuję glód tylko raz dziennie, popoludniu. I naprawdę dobrze się
czuję, jedząc tylko raz dziennie. Przyzwyczajenie powodowalo do tej pory, że
jadlam prawie caly czas, kiedy tylko bylo coś pod ręką. Przejadalam się po
prostu (rozstrojony żolądek reagowal skrajnie). Teraz od kilku dni jem jeden
posilek, codziennie mam ochotę na inne potrawy. Zaczynam dzień od kefiru,
potem jakiś soczek, popoludniu coś większego i koniecznie cieplego. Tylko
tyle. Efekty malutkie już są: dobre samopoczucie, żolądek nie boli, nie mam
problemów z zasypianiem, cm znikają. Więc może to znak, że organizm sam
potrafi się regulować? I być może wystarczy się w siebie wsluchać, żeby
dobrze się czuć?
    • sillia Re: 1 posilek dziennie? 22.03.04, 14:01
      Hej Iris,
      Wiesz, jak tak czytam to co napisałaś to zastanawiam się, czy to rzeczywiście
      nie jest dobry pomysł. Sama przez pewien czas tak jadłam - rano inka z mlekiem,
      kefir albo jakiś owoc, potem nic albo owoc czy sok, w zależności od tego, jak
      długo byłam poza domem, a po powrocie do domu obiad - jedno ciepłe danie. I
      czułam się świetnie, ale media krzyczały, że mało i często, lekarze że mało i
      często, dietetycy to samo, no i w końcu uległam. Bałam się o swój organizm, bo
      odkąd pamiętam mam kłopoty z hormonami. Myślałam, że jak zacznę jeść regularnie
      i "normalnie" to mi to pomoże. I co? I czuję się ociężała i zmęczona, przybyło
      mi 6 kilo, z którymi walczę prawie od początku roku, bo nie mogę się opanować
      przed podjadaniem. Mam to samo, co Ty - jem praktycznie cały czas, chociaż małe
      porcje, ale jednak. Wieczorem czuję się przejedzona. Chyba w tym tygodniu wrócę
      do mojego starego modelu żywienia i będę miała gdzieś to, co się propaguje ;-)
      Widać nie dla każdego jest dobre to samo.
      Ale też ciekawa jestem opinii innych.
      Pozdrawiam, i dzięki za założenie tego wątku :-)
      Sillia
      • iris7 mniej problemów 23.03.04, 12:20
        Sillio,
        też mialam ostatnio podobny problem: odstawilam na miesiąc tabletki anty po
        kilku latach regularnego brania. Ale wszystko jest ok. Muszę dodać, że przed
        okresem zawsze mam wielki apetyt, wtedy jem nie patrząc na kalorie. Potem
        wracam do mojego "nieszczęsnego" jednego posilku dziennie. Jestem zadowolona.
        Inaczej bylo kilka lat temu, na diecie 1000 kcal. Czulam niewielki glód przez
        caly czas, ale schudlam dużo, na stale. Przybylo mi potem tylko 3 kg, żadne tam
        jo jo. Ostatnio jednak znowu pojawily się stresy i zajadanie problemów. Do
        diety muszę być silna psychicznie, a nie bylam. Nie bylam w stanie narzucić
        sobie takiego reżimu jedzeniowego, jak kiedyś (1000 kcal). Wszystko potoczylo
        się naturalnie. Powiem szczerze, że ciężko mi bylo nie myśleć schematycznie i
        przestać jeść wielki obiad, śniadanie, pieczywo. teraz jem TYLKO WTEDY, KIEDY
        JESTEM GLODNA I NIC PONADTO. I jest naprawde ok. Mam normalny okres, zawsze
        przed nim jem dużo :) Ważne dla mnie bylo, żeby się nie stresować w czasie,
        kiedy okres mial nadejść- może to tylko moje psychiczne nastawienie. Pozostanę
        przy jednym posilku. Polecam wsluchiwanie się w swój organizm, w swoje cialo.
        To lepsze niż wszystkie dietetyczne schematy. Pozdrawiam. PS.W problemach
        hormnalnych Jogger polecal czarną malwę. Iris.
        • sillia Re: mniej problemów 23.03.04, 13:38
          Iris :-) Dzięki za radę odnośnie tej czarnej malwy, czytałam już o tym ale
          jakoś wyleciało mi z głowy. Chociaż w moim przypadku to może być za mało, ale
          spróbować nie zaszkodzi.
          A co do Twoich problemów z jedzeniem - prawie jakbym o sobie czytała... Więc
          jednak wracam do jedzenia takiego, jakie mi dyktuje organizm...
          Pozdrawiam Ciebie i Bibułkę :-)
          Sillia
          • iris7 znowu zajadam problemy, ciąg 2 dni :(( 31.03.04, 18:28
            Gdyby wszystko bylo milutko, prawie nie musialabym jeść.. Ale niestety jestem
            nadwrażliwcem i jedzenie kompulsywne nie jest mi obce. Wlaśnie jestem w ciągu-
            porównanie do narkomanii czy alkoholizmu jest być może drastyczne, ale nie
            pozbawione sensu. Wszystkie nalogi mają wspolne "zasady". Uzależnienie wciąga i
            tyle. Można z nim walczyć, przyznać się do niego przed samym sobą i w końcu
            świadomie umieć sobie radzić z sytuacjami kryzysowymi, w których sięga się po
            używki. Takie kilkudniowe ciągi to pozostalość po dawnych slabościach. Brzmi
            strasznie, ale teraz to tylko echo dawnej historii, która nie wróci. A
            więc...jestem w ciągu. Dzisiaj jeszcze pizza, której się nie oprę. Pochlaniam
            ok.3000 kcal dziennie, jeśli nie więcej, przez 2-3 dni. Potem przez 3-4
            tygodnie spokój, czasem wytrzymam dlużej. Ratują mnie bardzo intensywne
            ćwiczenia fizyczne. Dążę do kaloryferka na brzuszku, choć wiem, że z takim
            odżywianiem jest ciężko. Kiedyś jednak mi się udalo. Gubi mnie to, że jestem
            wobec siebie strasznie krytyczna i wymagająca. Nawet jak jest dobrze, chcę
            lepiej i lepiej bez końca. POtrzebowalam wylania tych wszystkich myśli. Dzięki
            za zrozumienie. Od jutra znowu walczę i ćwiczę. Koniec przerwy na jedzenie!!
            Buziaki. Iris.
            • jogger Re: znowu zajadam problemy, ciąg 2 dni :(( 03.04.04, 23:47
              iris7 napisała:

              > Gdyby wszystko bylo milutko, prawie nie musialabym jeść.. Ale niestety jestem
              > nadwrażliwcem i jedzenie kompulsywne nie jest mi obce. Wlaśnie jestem w ciągu-

              > porównanie do narkomanii czy alkoholizmu jest być może drastyczne, ale nie
              > pozbawione sensu. Wszystkie nalogi mają wspolne "zasady". Uzależnienie wciąga
              i
              >
              > tyle. Można z nim walczyć, przyznać się do niego przed samym sobą i w końcu
              > świadomie umieć sobie radzić z sytuacjami kryzysowymi, w których sięga się po
              > używki. Takie kilkudniowe ciągi to pozostalość po dawnych slabościach. Brzmi
              > strasznie, ale teraz to tylko echo dawnej historii, która nie wróci. A
              > więc...jestem w ciągu. Dzisiaj jeszcze pizza, której się nie oprę. Pochlaniam
              > ok.3000 kcal dziennie, jeśli nie więcej, przez 2-3 dni. Potem przez 3-4
              > tygodnie spokój, czasem wytrzymam dlużej. Ratują mnie bardzo intensywne
              > ćwiczenia fizyczne. Dążę do kaloryferka na brzuszku, choć wiem, że z takim
              > odżywianiem jest ciężko. Kiedyś jednak mi się udalo. Gubi mnie to, że jestem
              > wobec siebie strasznie krytyczna i wymagająca. Nawet jak jest dobrze, chcę
              > lepiej i lepiej bez końca. POtrzebowalam wylania tych wszystkich myśli.
              Dzięki
              > za zrozumienie. Od jutra znowu walczę i ćwiczę. Koniec przerwy na jedzenie!!
              > Buziaki. Iris.

              Czy próbowałaś antydepresantów nowej generacji? np. bioxetin (polski prozac)
              • iris7 precz z prochami 09.04.04, 22:51
                Dzięki za radę, jogger, ale wolę czasowe napady glodu niż prochy dzialające na
                mózg, które trzeba brać do końca życia. Wolę nalóg jedzenia napadowego niż
                jakiekolwiek psychotropy!! Przecież jednak wszyscy mają jakieś nalogi,
                jakkolwiek by je nazywać i klasyfikować. Spójrz choćby na ludzi starszych,
                tzn.kolo 40-50. Oni ciągle mówią o żarciu, o tym, co będzie na obiad, na
                kolację itd. Stają się coraz bardziej ociążali i grubi, a jednak nikt nie mówi,
                że potrzebują prozaka! Jedzeinie podbija mi cukier, czuję się lepiej przez
                jakiś czas, ale ZAWSZE mam możliwość wyjścia z tego poprzez ćwiczenia fizyczne
                bardzo intensywne czy inne zajęcia. MUSZĘ mieć wyjście z każdej sytuacji, a od
                psychotropów nie ma potem ucieczki. C o jakiś czas trzeba powtarzać. To jednak
                dzialanie na mózg. Jedzenie też dziala na mózg, sam przyznasz, że to trochę co
                innego... Znajomi mówią, że pewnie przesadzam z tymi napadami, bo oni jedzą
                dużo więcej , nawet w nocy polują na lodówkę i nie robią halo z trego powodu
                jak ja. Ale dla mnie to problem, nie blahostka, bo zawsze jadlam niewiele.
                Przyznaję, że jestem zszokowana Twoją radą o bioxetilu. Nie można przecież na
                wszystko mieć garści kolorowych tabletek, nie o to chodzi. Dzięki za
                zainteresowanie postem. Pozdrawiam. Iris. PS. Mam nadzieję, że ustosunkujesz
                się do mojej wypowiedzi.
                • jogger Re: precz z prochami 10.04.04, 12:49
                  BED (binge eating disorder) w Stanach jest normalną jednostką chorobową.
                  Najskuteczniejsza w leczeniu lest Meridia (także dostępna u nas), ale
                  piekielnie droga. Prozac (właśnie bioxetin, ale i fluoksetin, fluoksetyna etc)
                  ma już generyki, więc jest znacznie tańszy, choć mniej selektywny w stos. do
                  ośrodka głodu w mózgu.

                  "Spójrz choćby na ludzi starszych,
                  > tzn.kolo 40-50. Oni ciągle mówią o żarciu, o tym, co będzie na obiad, na
                  > kolację itd."

                  to akurat jedzenie jest dla nich antydepresantem, a depresja wieku średniego...
                  wszystko przed nami :-). Jedzenie podbija serotoninę, poprawiając samopoczucie,
                  a środki SSRI blokują jej wchłanianie wsteczne, czyli stabilizują poziom.
                  Właśnie to intensywne wsteczne wchłanianie serotoniny przez te same komórki
                  mózgu, które ją produkują, jest chorobą.

    • Gość: bibułka Re: 1 posilek dziennie? IP: *.polarnet.gliwice.pl 23.03.04, 09:00
      Sama sobie odpowiedzialas na pytanie czy jedzac raz dziennie dobrze robisz.
      Napisalas przeciez , ze bardzo dobrze sie czujesz, chudniesz, dobrze sypiasz
      itd., wiec po co to zmieniac na sile??? Skoro twoj organizm na taki styl
      odzywiania reaguje bardzo dobrze, to po co zmuszac sie do innego rodzaju
      jedzenia? Jesliby zalozyc, ze to co dobre dla innych jest swietne i dla ciebie,
      to dlaczego np. nie przejdziesz na wegetarianizm albo na diete Atkinsa, skoro
      innym z tym dobrze? Proponuje wiecej dystansu i sluchania SWOJEGO, a nie
      czyjegos organizmu ;-).
      • Gość: justyna Re: 1 posilek dziennie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.04, 12:53
        Jeden posilek dziennie i oprocz niego nic,totalnie nic,brzmi nieciekawie,ale
        jesli piszesz,ze jesz tez rano kefir,pijesz przed poludniem sok,jesz
        owoce,etc.to wychodzi 3,4 racje zywieniowe na dzien,a wiec niezle.Czesto
        utozsamiamy slowo "posilek"z kanapka z kielbasa,zupa typu gesta ziemniaczana na
        kosciach,w kazdym razie duzo,cieplo i tlusto.A preciez kefir,jogurt czy owoce
        to tez posilek.Sama nazwa wskazuje:posilasz sie nimi,nie?:))
        Pozdrawiam!
        • Gość: Justyś Re: 1 posilek dziennie? IP: *.lesko.sdi.tpnet.pl 24.03.04, 21:28
          Witajcie!!!
          Justyna masz racje!!!:) wszystko jest posiłek nawet pare orzeszków.. czy
          cukierek..:) DZiewczyny ja chyba też wchodze w tą waszą diete!!! ja ta samo mam
          jak WY!!! przestraszyłam się złeśnie tym jak słyszłam w TV ze to niezdrowe i
          tak niemozna bo to moze zle się skończyć dla organizmu... a jednak czułam się
          dobrze i wogóle no przestraszyłam się prosto mówiąć:(....!!! Pozdrawiam was!!!
          • blodymarry I o to chodzi!!! 24.03.04, 23:45
            Witajcie dziewczynki :)),
            i właśnie o to chodzi, że każdy organizm jest inny i należy dwoje żywienie
            dostosować do jego potrzeb. Ja do tej pory jadłam raz dziennie, ciągle
            borykałam się z wagą, a raczej nadwagą, miałam fatalną przemianę materii, zle
            się czułam itd. jednak odkąd jem porządne śniedanie (wcześniej była to tyllko
            kawa) i jeszcze cztery malutkie posiłki w ciągu dnia (w tym soczek czy kefir to
            dla mnie odrębny posiłek ;)) i teraz czuję się super! A przemianę materii mam
            taką , że hej ;).. no i co najważniejsze ... szczupleje :)... także jak widać
            każdej służy co innego :)))) i tego trzeba się trzymać co indywidualnie nam
            odpowiada
            • dobrutka Re: I o to chodzi!!! 25.03.04, 07:29
              ja kiedys czytalam ksiazke w ktorej mowiono ze picie tylko wody raz na tydzie
              czy miesiac jest dobre. Schudlam pijac wode raz na tydzien, a reszte dni jedzac
              jakies 1500 kal.
              • jogger Re: I o to chodzi!!! 28.03.04, 16:40
                Bo krótka głodówka (do 2dni) przyśpiesza w tym czasie metabolizm o 10-20%
                • Gość: betik87 Re: I o to chodzi!!! IP: *.bielsko.msk.pl 28.03.04, 18:12
                  ale czy można tak z biegu zrobić sobie dzień na wodzie?? bez żadnych skutków
                  • jogger Re: I o to chodzi!!! 28.03.04, 23:26
                    Oczywiście wykluczony jest stan osłabienia po chorobie, miesiączce cdzy w
                    stresie.
Pełna wersja