napady glodu po kopenhaskiej :((

IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 08:40
witam wszystkich
nie wiem juz co robic :((((
stosowalam ta kopenhaska, bez wyrzeczen, zgubilam 5 kg i czulam sie super
a potem gdy dieta sie skonczyla rzucialm sie na jedzenie, i to nie moge sie
powstrzymac, ciagle jem, nie potrafie zastosowac zandej diety, moja silna wole
wyparowala a rece i nogi same niosa mnie do kuchni i wpychaja to zarcie :((
mam juz dosc nie wiem co robic :(( przytylam juz 7,5 kg
wczoraj to taz zarlam ze brzuch mnie bolal od nadmiaru, w srodku wszystko
krzyczalo DOSC a ja kursowalm miedzy kuchania a pokojem i wpieprzalam po kolei
jak lecialo - kanapki, ciastaka, rybe, czekolade, zorty ser, wafle, cukierki
ta kopehaska to slepy zaulek!! biore chrom ale nie pomaga
jestem juz zalamana i nie wiem co sie dzieje i jak sobie dac z tym rade :((
    • Gość: Misia Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: 212.160.144.* 05.06.02, 08:54
      Skąd ja to znam! Nie stosowalam kopenchaskiej bo w to nie wierze jak w zadna
      inną szybka dietę. Nie wierze bo ciągle je stosuję i ciągle z tym samym
      beznadziejnym efektem. Odchudzam się dokładnie od początku roku. Góra 2
      tygodnie wytrzymuję po czym rzucam się na jedzenie jak zwierzę - pochłaniam
      wszystko jakby na zapas, następnie opchana leżę i nie mogę się ruszyć. Znowu
      tyję i potem znowu się odchudzam stosując głodowe rację bo jak tylko zjem nieco
      więcej - znowu zaczynam pochłaniać bez umiaru. I tak zleciały mi ostatnie 5
      miesięcy. Katując się jestem grubsza o jakieś 3 kilogramy a chciałam te 3
      właśnie schudnąć. To jakieś błędne koło. Jestem u kresu wytrzymałości
      psychicznej. Nie wiem co robić bo moja przemiana materii jest w tej chwili
      żadna - każde zjedzenie normalnego posiłku kończy się tym, że wszystkie ubrania
      robią mi się momentalnie za ciasne. Chodzę głodna, zła i nieszczęśliwa. Nie
      wiem już co robić. Czy jest w ogóle sposób, żeby się z takiego stanu wydostać?
    • Gość: ania Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: 217.98.124.* 05.06.02, 09:08
      Ja mam prawie to samo, ale od kilku dobrych lat jestem chora na bulimie.Moje
      nastroje sa wprost proporcjonalne do aktualnej diety i wyglądu,taka huśtawka
      wykańcza mnie fizycznie i psychicznie ale nie potrafię przestać.Teraz jestem na
      diecie i wygladam ok ,czuje sie fajnie ale wiem że chwila słabości i zacznę sie
      staczac.Kończę bo nie chcę nikomu psuć humoru,trzymajcie się i polecam
      stosowanie racjonalnej diety,jeżeli tylko potraficie!!!
      • Gość: Misia Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: 212.160.144.* 05.06.02, 09:25
        Jest nas na pewno dużo więcej, część z nas się ukrywa... - dlaczego nikt nie
        zajmie się tym problemem na większą skalę? W moim mieście (prawie 80 tys.
        mieszkańców) nie ma żadnej poradni ani lekarza, który podjąłby się leczenia
        takiego stanu - bo to już chyba choroba...
        Czy odezwie się ktoś, kto wyszedł z takiego stanu. Pomóżcie!
    • Gość: k Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 10:01
      wyglada na to, ze Wasze problemy nie maja nic wspolnego z dieta kopenhaska, ani
      z zadna inna, ale z problemami emocjonalnymi. niestety macie racje, ze dostep
      do terapii tego rodzaju zaburzen jest u nas kiepski. tylko ze pozostaje po
      prostu szukac dalej, raczej nikla jest szansa zeby tego rodzaju problemy
      zniknely bez pomocy psychologa - w koncu trzeba ustalic skad one sie biora, a
      samemu jest to raczej niewykonalne
      • jogger Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( 05.06.02, 10:43
        Przyczyną takich stanów są często uzależnienia pokarmowe. Jest to nałóg jak
        każdy inny. Najczęstsze jest uzależnienie od czekolady, ale też może być od
        określonych owoców, produktów mlecznych, pieczywa pszennego etc. Tak samo
        funkcjonuje alkoholik, który - gdy po okresie abstynencji chce wypić 'tylko
        jednego' - upija się na umór. Na uzależnienie jedynym lekarstwem jest niestety
        abstynencja.
        • Gość: izabelsk Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: 192.223.158.* 05.06.02, 11:41
          A najgorsz w tym wszystkim jest, ze musimy powstrzymywac sie od jedzenia a
          jednoczesnie jesc.
          Bo z jednej strony ok, mozna przestac jesc slodycze i bialy chleb, ale jesc
          trzeba zdrowo, no a wlasnie z kontrola tego co sie je i ile jest b.trudno.
          Czy tlumaczenie "The Diet Cure" Julii Ross jest dostepne w Polsce.
          W tej ksiazce sa opisane suplementacje i uzupelnienia diety dla ludzikow takich
          jak my.
          Dla osob objadajacych sie autorka poleca uzupelnienia aminokwasami typu L-
          glutamina L-tyrosine. Trzeba do swojej diety dodac bialko, 10 dkg do kazdego
          posilku, no i 25% zapotrzebowania energii dostarczac w sniadaniu.
          Mnie tez jest trudno, chudne i tyje, od poczatku roku stracilam 6 kg (z 81 do
          75), ale kosztem b.wielu wyrzeczen.
          Jesli ktos chce to napisze wiecej wieczorem, ale poniewaz jade na wakacje w
          piatek, to na grupie mnie nie bedzie do 25.06.
          Trzymajcie sie

          izabelski
          • Gość: monika23 Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 12:14
            jesli w tej ksiazce pisza co zrobic zeby w glowie na jedzienie pojawiala sie
            mysl NIE to prosze o wskazowki

            szkoda ze dla obzerajacych sie nie wymyslili takich wszyswek jak dla
            alkoholikow :( mi by sie teraz taka przydala :(
          • Gość: Królik Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.radio.com.pl 05.06.02, 12:25
            Napisałaś, że straciłaś 6 kg kosztem wielu wyrzeczeń - napisz, proszę, z jak
            nauczyłaś się oszukiwać głód. Dla mnie problemem są na przykład posiłki w
            pracy, bo kanapki są jednak najpraktyczniejsze i najbardziej sycące. Ale po
            chlebie tyję, więc staram się zastępować to samym białkiem. Nie tyję, ale
            chodzę głodna i wściekła. Jedno mi się udało - odzwyczaiłam się niemal w ogóle
            od słodyczy - co najwyżej czasem jakieś ciasteczko owsiane w nagrodę. Mam
            problem z posiłkami mącznymi. Bez nich jestem głodna. Może wiesz, jak odstawić
            mąkę i nie skręcać się przy tym z głodu...
            Pozdrowionka od Królika
            • jogger Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( 05.06.02, 12:30
              Biała mąka działa tak samo insulinogennie jak cukier. Spróbuj pieczywa
              pełnoziarnistego. Abo 'wypelniaczy żołądka' (błonnika w róznych postaciach) z
              postu o apetycie.
              • Gość: Królik Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.radio.com.pl 05.06.02, 12:42
                Ale ja wcinam ciemne pieczywo i nawet razowy makaron, choć go nie lubię
                (podobno zdrowy). Ale to i tak jest tuczące - zawsze to mąka, choć
                pełnoziarnista. No spróbuję się powypełniać wypełniaczami, może mi zastąpią
                tęsknotę za kanapką... Dzięki Jogger za podpowiedź.
            • Gość: izabelsk Re: do Krolika IP: 192.223.158.* 05.06.02, 14:44
              Gość portalu: Królik napisał(a):

              > Napisałaś, że straciłaś 6 kg kosztem wielu wyrzeczeń - napisz, proszę, z jak
              > nauczyłaś się oszukiwać głód.

              Jak pewnie wiesz kilogramy latwiej jest zrzucac grubasom, totez wyglada to
              imponujaco ale fakt faktem zeszlam o jeden rozmiar ubran w dol.
              W pracy mam stolowke, wiec problem mniejszy, ale sa tez desery w menu, to musz z
              soba walczyc.
              Ludziska tutaj czesto przynosza slodycze do pracy, to tez jest ciezko.
              Staram sie miec w zanadrzu jablko, a jak musze to robie sobie salatki do pracy
              (lub w weekendy, gdy kusi w domu).
              Z glodem to udaje mi sie skutecznie walczyc tylko wtedy, gdy jem wystarczajaco
              bialka. To jest z mojego doswiadczenia prawda, ze jak sie nie je bialka, to glod
              atakuje szybciej.
              Na przegryzke miec mozna pod reka jajka ugotowane na twardo, rozowy grejfrut,
              niektorzy moga marchewke lub seler lisciowy, ale ja ich nie lubie na surowo.
              Czy znasz podstawowe zasady Atkinsa?

              izabelski
              • Gość: Królik Re: do Krolika IP: *.radio.com.pl 06.06.02, 10:03
                Cześć Izabelski, dzięki za poradę z Atkinsem. Przez cały wieczór zbierałam
                informacje na ten temat i muszę przyznać, że przestawienie się na białko i
                tłuszcz przemawia do mnie. Na szczęście nie jestem uzależniona emocjonalnie,
                więc reaguję jedzeniem na głód - wywołany chyba jednak nadmiarem węglowodanów.
                Zmienię proporcje i chyba będzie dobrze. Pod wpływem Twoich refleksji
                postanowiłam jeść ostatni posiłek o 18. Napisz, coś więcej o swoich zmaganiach -
                są ciekawe. Jeszcze raz gratuluję Ci 6 kg do tyłu, trzymam kciuki za więcej.
                Sorry, że ja jeszcze o zwyczajnych zmaganiach z dietą. Wiem, że większość osób
                tutaj zmaga się z psyche - są to sprawy wcale nie prozaiczne i szczerze trzymam
                kciuki za wszystkie małe i większe sukcesy.
                Pozdrawiam
          • Gość: Misia do izabelski :) IP: 212.160.144.* 05.06.02, 14:45
            Napisz, proszę, wszystko co tylko możesz na ten temat - może którymś z Tobie
            znanych sposobów uda mi się uleczyć siebie :)
            • Gość: izabelsk Re: do glodomorkow IP: 192.223.158.* 05.06.02, 15:19
              U niektorych ludzi kofeina chamuje spadek wagi, jak i tez uzywanie slodzikow.
              Jak bylam przez krotki czas na Atkinsie, to zauwazylam takie dzialanie slodzika
              na moja wage, odtad go wogole nie uzywam.
              Chyba najwazniejsze, to docenianie siebie za to co sie osiagnelo.
              Jesli schudlas 1 kg miesiac temu, i utrzymalas to to jest wspaniale
              osiagniecie, bo potrafisz sie jednak powstrzymac.
              Nie nalezy sie bic po glowie i ublizac sobie od najgorszych, ze nie schudlas
              wiecej, bo latwiej jest utrzymac wage na nowym poziomie, jesli te straty sa
              niewielkie.
              Aby schudnac musialas cos zmienic w swoim zachowaniu lub diecie.
              Bardzo dobrym wskaznikiem jest taka kalkulacja: Naukowe badania dowiodly, ze
              zajmuje 3 tygodnie czasu, aby stary zwyczaj zastapic nowym, ale 3 razy tyle,
              zeby on sie stal nawykiem.
              Nalezy wiec nad nowym nawykiem pracowac co najmniej 9 tygodni. Czyli, jesli
              przez 10 lat swego zycia nie jadlas sniadania rano, to nie mozna sie
              spodziewac, ze nagle w ciagu 2 tygodni czy nawet miesiaca dasz rade bezbolesnie
              to zmienic.
              No i b. trudno jest zmieniac wszystko na raz. Sprobuj zidentyfikowac jeden
              problem i atakowac tylko jego. Np. lubisz slodzic herbate - przestan.
              Jest to wystarczajacy szok dla systemu i zeby sie do tej zmiany przyzwyczic
              trzeba tygodni. Oczywscie zmiana dotyczyc moze np. ruchu fizycznego, np.
              codziennie spacer pol godziny, albo co drugi dzien.
              Pomysl, ze zajeli ci wiele miesiecy i lat, zeby dojsc do tuszy jaka masz i
              odnioslas sukces w tym, wiesz jak przytyc. Zeby wiec schudnac trzeba rowniez
              duzo czasu i energii.
              Zastapienie staraych nawykow nowymi trwac bedzie miesiacami, moze latami. Nie
              zniechecaj sie prosze, ale skupiaj na swoich osiagnieciach .
              Pisze troche chaotycznie, ale postaram sie to uporzadkowac i dodawac wiecej
              szczegolow w miare wolnego czasu.
              Dla mnie jest wazne planowanie posilkow nawet na tydzien z wyprzedzeniem, zeby
              w lodowce zawsze bylo cos smacznego a niezakazanego.
              No i niektorzy ludzie prowadza "pamietniki" jedzenia, zaeby przekonac sie czy
              naprawde jedza wtedy gdy sa glodni czy tez jedzenie jest ucieczka przed
              stresem, problemami, zmeczeniem.
              Jak jestes glodna sprobuj wypic szklanke wody jesli po 20 minutach jestes
              glodna, to zjedz cos (jajko na twardo?).

              cdn

              izabelski
              • Gość: Misia Re: do glodomorkow IP: 212.160.144.* 06.06.02, 07:17
                Dzięki...będę czekać na następne odcinki...coś mi w końću przemówi do rozsądku
    • Gość: k Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 15:41
      we wszystkich postach [prawie] brakuje mi jednego: z tego co ja rozumiem te
      problematyczne napady jedzenia wcale nie wynikaja z uczucia glodu! ja wiem, ze
      mozna sie napchac blonnikiem, bialkiem albo czymkolwiek innym, wcale nie byc
      glodnym, ale jesc! to wlasnie kwestia uzaleznienia i, przy calym szacunku do
      joggera i jego wiedzy, o abstynencji nie moze tu byc mowy, bo kazdy musi jesc.
      dlatego tez byc moze jedzenie jest nalogiem najbardziej zdradliwym.. ja bym
      jednak zalecala osobom zainteresowanym nie poprzestawanie tylko na zmianie
      odzywiania, bo prawdziwy powod siedzi gdzies glebiej. szukajcie mozliwosci
      psychoterapii!
      • Gość: izabelsk Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: 192.223.158.* 05.06.02, 15:45
        Zgadzam sie w zupelnosci, miejmy nadzieje, ze najbardziej "uzaleznione" osoby
        obeda siebez srodkow psychotropowych i sama terapia wystarczy.
        Dlatego wazne jest dostarczanie witamin, aminokwasow, mineralow w postaci
        dobrze przyswajalnej (organicznej), kwasow nienasyconych azeby wykluczyc
        mozliwosc niedoborow tychze.

        izabelski
        • Gość: k Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 16:01
          psychotropy nie sa zadnym "obowiazkiem" - terapia, terapia i jeszcze raz
          terapia jest kluczem do sukcesu. czy ktos chce zazywac psychotropy, albo czy
          lekarz mu je zapisze, to zupelnie indywidualna sprawa. niemniej jednak,
          zaburzenia laknienia czesto wiaza sie z innymi zaburzeniami [np. depresja] i
          wtedy oczywiscie moze byc roznie.
          dziewczyny: nie poddawajcie sie! nie jestescie skazane na to, zeby do konca
          zycia nienawidzic sie za ciagle obzarstwo. ale samemu naprawde nie da sie z tym
          wygrac, potrzebujecie pomocy! :)
          zycze powrotu do zdrowia :)
      • jogger Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( 05.06.02, 17:34
        Nie mówiłem o abstynencji od jedzenia w ogóle :-) tylko od produktu/ów od
        których jest się uzależnionym. Najczęściej są to wyroby czekoladowe :-) ale np.
        moja mama jest uzależniona od białego sera i żyć bez niego nie może, chociaż ma
        sporą nadwagę (a biały ser to nie tylko laktoza, ale i kazeina :-( ).
        • Gość: k Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 23:19
          nie moge sie z Toba zgodzic, tzn inaczej zrozumialam problem dziewczyn. moze
          sie z czyms takim nie spotkales po prostu osobiscie, ale wedlug mnie nie chodzi
          o niepohamowany apetyt na dany rodzaj jedzenia. mnie to bardziej przypomina
          napady obzarstwa spowodowane problemami emocjonalnymi, a te nie maja nic
          wspolnego ani z glodem, ani nawet z wrazeniami smakowymi - kiedy jest sie juz
          pelnym i peka sie w szwach i tak juz nic nie smakuje, zwlaszcza ze bulimiczki
          oraz osoby kompulsywnie sie objadajace jedza wiele rzeczy zupelnie niesmacznych
          albo w niesmacznych kompozycjach. wiem o tym z wlasnego doswiadczenia -
          potrafilam jesc np. rzeczy zamrozone albo kwasne ze slodkimi, do tego zaraz
          ostre i gorzkie. horror! tu chodzi o wewnetrzny przymus jedzenia, a nie o
          ciaglego "smaka" na czekolade.
          moze posunelam sie za daleko, moze dziewczyny ktore zaczely ten watek,
          rzeczywiscie sa tylko malymi lasuszkami, ale moje skojarzenia sa jednak [jak
          widac] inne.
          pozdrawiam :)
          • Gość: Misia Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: 212.160.144.* 06.06.02, 07:26
            K. - myśle, że w łaśnie Ty nas dokładnie rozumiesz. Jestem pełna szacunku dla
            Joggera za jego wiedzę fitnessowo-dietetyczną ale tu poruszony problem nie ma
            nic wspólnego ze zwykłym odchudzaniem. Rozpoczynając ten wątek próbowałyśmy
            znaleść pomoc raczej psychologiczną bo kto jak kto ale akurat my-
            "wieczniesięodchudzający" orientujemy się w sprawach diet. Może powinniśmy po
            prostu spróbować na innym formum ale jak się okazuje i tutaj znalazły się
            osoby, które zetknęły się z naszym(moim) problemem.
          • Gość: monika23 Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 06.06.02, 07:27
            k - masz racje - u mnie to nie jest ochota tylko na czekolade, czy na slodkie
            (jak sugeruje jogger), mnie po prostu ciagnie do jedzenia, i to nie wazne czy to
            sledz z czekolada, czy kotlet mielony z budyniem. polaczenia sa smakowo
            niedopuszczalne, a gdy przychodza takie ataki obzarstwa - ten trwa juz 2,5
            tygodnia - to bardzo ciezko a praktycznie prawie w ogole nie udaje mi sie nad
            tym zapanowac :(( niestety nie naleze do tych wychudzonych lasek :( ..przy
            wzroscie 170 cm waze 76 kg. Moze to jest wina tego ze odchudzam sie od zawsze, i
            zawsze mowie juz dzis nie bede jadla wiecej niz trzeba, a konczy sie na
            wieczornym pustoszeniu lodowki, albo - poniewaz pracuje i mam wlasna kase to
            najpierw robie zakupy a potem zjadam wszystko zanim przyjda rodzice do domu zeby
            nikt nie widzial, po prostu jesc jesc i jesc. widze ze to wyglada jak nalog, mam
            okresy gdy nie jem i chudne, ale potem po 'wyposzczeniu' jedzenie staje sie dla
            mnie najwazniejsza rzecza na swiecie :/
            Na razie nie wiem co robic, bede probowala czyms zajac czas zeby nie myslec o
            jedzeniu, nie siedziec w domu, cokolwiek.
            • Gość: ania Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: 217.98.124.* 06.06.02, 08:43
              Właśnie , nie myśleć o jedzeniu!!!Czy wiecie kiedy najwięcej schudłam bez
              wielkich wyrzeczeń i bez ataków bulimii?....kiedy się strasznie zakochałam.Moj
              durny móżdżek był zajęty czymś innym niż to wstrętne jedzenie, myślałam o czymś
              (kimś!)zupełnie innym.
              A tak jeszcze z innej beczki to ktoś mówił (a raczej wszyscy to mówią), że
              bardzo ważne jest zjedzenie solidnego śniadania, dla mnie to morderstwo,jak
              zacznę rano to później jest coraz gorzej,wieczór to jedna wielka uczta.Dlatego
              rano wypijam litry kawy ze śmietanką,taką kocham i moim usprawiedliwieniem
              jest , że przecież nic innego nie jem.No cóż,pozostaje mi wierzyć w jakiś
              cud !......i dobrze , że jesteście!pa
              • Gość: A. Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.turboline.skynet.be 06.06.02, 09:37
                Ja mam to samo. Czasami wydaje mi sie,ze jestem naprawde uzalezniona od
                jedzenia. Podobnie jak Wy, kazdego poniedzialku obiecuje sobie: od dzisiaj bede
                jadla mniej, i na tym sie koncza moje obietnice. Dochodzi czasem do tego, ze
                podbieram mojej malej coreczce jej ciasteczka albo zjadam pozostawione przez
                nia kanapki(usprawiedliwiam sie tym, ze przeciez szkoda wyrzucic). Potrafie
                zajadac cos na 10 minut przed obiadem, zjadam obiad i mam ochote na cos jeszcze
                (najczesciej jest to cos slodkiego). Nie zajadam sie cukierkami, czekolada ale
                uwielbiam ciasta. Nie pieke w domu, bo wiem, ze wiekszosc porcji zniknie w moim
                zoladku. Niestety, widok ciastek w cukierni jest bardzo zachecajacy i czesto
                (niestety)daje sie skusic. Jem oczywiscie duzo owocow i warzyw, ale one nie
                zaspokaja mojego apetytu. Od 6 lat siedze w domu, wiec zawsze mam dostep do
                lodowki i to, ze nie mam konkretnego zajecia jest jak mi sie wydaje przyczyna
                mojego -co tu duzo mowic -obzarstwa! Niestety niewiele moge w tym wzgledzie
                zrobic, bo tu gdzie mieszkam nie ma dla mnie pracy. Powiecie, ze mozna sie
                czyms innym zajac...Tak,ale caly dom jest na mojej glowie, maz calymi dniami
                pracuje. Probowalam juz roznych zajec "pozadomowych", ale nigdy nie bylam tak
                zajeta aby przestac myslec o jedzeniu. Ostatnio udalo mi sie schudnac 4 kilo,
                niestety nie na dlugo. Przez kilka tygodni mialam u siebie gosci, wiec byly
                rozne uroczyste obiadki, grile itp. Kilogramy wrocily bardzo szybko. Teraz od
                nowa podejmuje trud walki z moim objadaniem.
              • Gość: k Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 06.06.02, 09:39
                a wiec jednak :( sama wolalabym nie miec racji, ale chyba rzeczywiscie zgadlam
                z czym sie zmagacie.
                tez tak mialam - anoreksja, najpierw typ restrykcyjny, a pozniej bulimiczny. i
                nie odstapie od swojego zdania, ze pomoc moze tylko terapia. i to nie grupowa
                [chyba ze jako uzupelnienie], ale indywidualna - tylko wtedy psycholog moze
                pomoc Wam odkryc dlaczego tak sie zachowujecie. moze chodzic np. o problemy z
                dziecinstwa, ktorych sie nawet nie pamieta, albo o rzeczy, ktorych nigdy nie
                podejrzewaloby sie o tak silne dzialanie na wlasna osobe.
                niestety, wiem ze ciezko o specjalistow, ale w wiekszych miastach sa juz
                specjalne osrodki do terapii zaburzen laknienia, wiec moze i u Was cos sie
                znajdzie? naprawde warto poddac sie leczeniu i odkryc na nowo radosc jedzenia
                bez strachu przed nim. warto znow pogodzic sie ze swoim organizmem i nie musiec
                z nim walczyc. czego i Wam zycze :)
                • jogger Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( 06.06.02, 15:58
                  Faktycznie nie chodzi tu o uzależnienie standardowe (od endorfin), ale o
                  zaburzenia poziomu serotoniny. Nie jestem w tym akurat zielony, bo wiele razy
                  zdarzało mi się po wielkim żarciu imprezowym bezpośrednio po tortach,
                  szrlotkach etc. dorwać się do pieczystego albo zwykłego chleba z serem, po czym
                  natychmiast wrócić do słodkiego i tak aż do maksymalnego rozciągnięcia żołądka
                  (ból żołądka dopiero jest granicą). Uzależnienie serotoninowe jest gorsze od
                  endorfinowego, bo przy tym drugim chodzi o konkretne produkty, niekoniecznie
                  węglowodanowe, a przy serotoninie chodzi wyłącznie o węglowodany. Antidotum to
                  Atkins.
                  • nika10 Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( 06.06.02, 22:25
                    Kurczaczki, Jog jak zwykle ma trochę racji!! Ja też zmagam się z buli, czy jak
                    chcą niektórzy - kompulsywnym jedzeniem (nie wymiotuję), i wiem co oznacza
                    pochłaniać lodókę, czy przygodny spożywczak. Też kryję się przed rodziną i
                    przyjaciółmi, a generalni łatwiej jest nie jeść niż skończyć jeść. Ale od dwóch
                    miesięcy chodzę na terapię, a od 2 tygodni biotrę Seronil - antydepresant, jak
                    nazwa wskazuje - pochodny serotoniny - cód się zdarzył!!! - mam mniejszy
                    apetyt, czuję sytość zanim pochłonę wszystko w okolicy!!! Dlatego też zamierzam
                    zrobić drugi raz kopenchaską. Ale swoją nadzieję czerpię z terapii - nie można
                    być całe życie na lekach, chcę i bez lekó żyć normalnie ale to może zająć i 2
                    lata. Pozdrawiam!! Pa pa!!
                    • Gość: ania Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: 217.98.124.* 07.06.02, 10:19
                      Na czym polega działanie Seronilu?Cz może pomóc przy bulimii?Jest tylko na
                      receptę?
                      • nika10 Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( 07.06.02, 20:12
                        Owszem, jest tylko na receptę i jest to dosyć często przepisywany lek
                        bulimiczkom. Znam - oprócz siebie - jeszcze dwie i obie też to dostały go od
                        swoich lekarzy. Jak to działa to nie wiem bo w ulotce nic o tym nie napisano.
                        Ale beaz terapi to bez sensu, bo jak wspomniałam - nie można być całe życie na
                        lekach.
                        Pozdrawiam.
                    • jogger Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( 07.06.02, 11:39
                      Wszystkie rodzaje stresu zwiększają zapotrzebowanie na serotoninę, a więc
                      prowokują do jedzenia węglowodanów. Może to być wrażliwość na pogodę -
                      szczególnie okres jesienno-zimowy (ciemno, smutno etc :-) kiedy się zawsze
                      tyje), zespół przedmiesiączkowy, praca, a nawet dieta! Osobiście uważam, że
                      najlepszym antydepresantem jest regularny wysiłek fizyczny: powstawanie
                      endorfin obniża zapotrzebowanie na serotoninę.
    • Gość: sito Re: napady glodu po kopenhaskiej :(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.03, 22:31

      HALO HALO, TO CZY JEST SENS SIE MECZYC???????????



      Gość portalu: monika23 napisał(a):

      > witam wszystkich
      > nie wiem juz co robic :((((
      > stosowalam ta kopenhaska, bez wyrzeczen, zgubilam 5 kg
      i czulam sie super
      > a potem gdy dieta sie skonczyla rzucialm sie na
      jedzenie, i to nie moge sie
      > powstrzymac, ciagle jem, nie potrafie zastosowac zandej
      diety, moja silna wole
      > wyparowala a rece i nogi same niosa mnie do kuchni i
      wpychaja to zarcie :((
      > mam juz dosc nie wiem co robic :(( przytylam juz 7,5 kg
      > wczoraj to taz zarlam ze brzuch mnie bolal od nadmiaru,
      w srodku wszystko
      > krzyczalo DOSC a ja kursowalm miedzy kuchania a pokojem
      i wpieprzalam po kolei
      > jak lecialo - kanapki, ciastaka, rybe, czekolade, zorty
      ser, wafle, cukierki
      > ta kopehaska to slepy zaulek!! biore chrom ale nie pomaga
      > jestem juz zalamana i nie wiem co sie dzieje i jak
      sobie dac z tym rade :((
Inne wątki na temat:
Pełna wersja