Gość: Amelka
IP: 80.55.242.*
25.07.05, 18:38
Mam pewien problem. Kiedys byłam pucatym dzieckiem, wiecznie cos jadlam i
wiecznie wazylam za DUZO. Potem nauczylam sie uprawiac sport i pokochalam go
calym serduchem. Plywam, cwicze zarowno w domu, jak i w klubie sportowym,
biegam i ogolnie duzo czasu spedzam w ruchu. Jednak milosc do jedzenia
pozostala. Nie jestem juz gruba, acz szczuplutka tez nie. Tak dla nakreslenia
mojej sylwetki=> waze 58-60kg, a wzrostu mam 163cm. Jednak wiem, ze nie
schudne bardziej (jeszcze pare lat temu wazylam 69kg) i po prostu mam taka
sylwetke. Zreszta wina lezy rowniez w zamilowaniu do slodyczy. Nie chce sie
katowac i za wszelka cene zrzucic 5 kilogramow, czy ilu tam.
ALE
Do tego stopnia pokochalam fitness, ze chcialabym zostac instruktorka i
prowadzic aerobic, czy to w jakis centrum sportowym, czy moze wynajac gdzies
sale i stworzyc swoja wlasna grupe. Wiem, ze najpierw musze przejsc odpowiedni
kurs. I tu pojawia sie moj problem, ktory moze niektorym wyda sie blahy,
jednak dla mnie takowy wcale nie jest. Domyslam sie, ze na takim kursie
spotkam same laski, kobietki, ktore duzo pracuja nad swoim cialem i bliskie
sa idealowi. Poza tym chodzilam juz do wielu klubow i wiem, ze wszystkie
instruktorki wygladaly jak boginie, a wszystkie babki chcialy byc takie, jak
one. I nie ukrywam, ze ja taka na pewno nie jestem i troche mnie to krepuje.
Nie chce czuc sie jak brzydkie kaczatko, bo wiem, ze bede troche odstawala od
grupy. Nie za bardzo wiem, co z tym fantem zrobic... Czy ktos z was moze byl
na takim kursie? I czy rzeczywiscie wszystkie babki sa tam takie super
laski...? A z drugiej strony nie chce rezygnowac z marzen tylko dlatego, ze
mam troche wiecej tluszczyku tu i tam...