Dodaj do ulubionych

Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?!

IP: 217.98.105.* 13.08.02, 23:49
No wlasnie. Naczytalam sie na ten temat sporo ale za kazdym razem
mam "fachowe" nazwy grup żywieniowych [węglowodany,białka itp]. A jak to się
przedstawia w konkretnych posiłkach? Chodzi mi o to że nie wiem do jakiej
grupy należy np. ryż, chleb, owoc, mleko itd. Co z czym i w ogole. Prosze o
rady, odp. i ciekawe linki.
Z góry dziękuję :)
PS. Mam zamiar sie odchudzac ale nie pokusze sie na zadna diete drastyczna,
chce sprobwac diete nielaczenia + ćwiczenia. Sadze ze mam niemałe szanse,
chce do grudnia zrzucić 7 kg [z 56kg do 49kg przy wzroscie 162cm, wiek 18
lat] ;P
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: fredzia Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! IP: *.jasien.com / 192.168.1.* 14.08.02, 08:18
      A czy moglabyś napisać co z czym jeść z czego nie? Z czym należy pić mleko,
      jogurty aby zapewnić najlepsze wchłanianie wapnia?
      Ogólnie sprawa węglowodanów, białek... wyglada tak:
      WĘGLOWODANY- pieczywo, makarony, kasze, ziemniaki...
      BIAŁKA- mięso, nabiał...
      TŁUSZCZ- wszędzie po trochu
      Natomiast warzywa i owoce chyba można zaliczyć do grupy skladników mineralnych
      i witamim.
        • Gość: Gosia Re: specjalisci od niełaczenia IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 20.08.02, 14:04
          wkleję ci to co na temat tej diety znalazłam w róznych miejscach netu- niestety
          już nie pamiętam skąd, którą informację wzięłam

          Dieta nie łączenia
          Można łączyć: BIAŁKO (mięso, ryby, jaja, fasola, bób, orzechy, ziarna
          słonecznika) z TŁUSZCZAMI I PRODUKTAMI ŻYWYMI ( smalec, masło oleje,
          margaryny, warzywa (oprócz ziemniaków), soki, wino, niektóre owoce.
          Tak samo można łączyć WĘGLOWODANY (pieczywo, kasze, ziemniaki,
          cukier, miód) z
          TŁUSZCZAMI I PRODUKTAMI ŻYWYMI.
          Nie można łączyć BIAŁKA Z WĘGLOWODANAMI.
          Chodzi o to, że węglowodany są trawione przez enzym zasadowy a
          białka przez
          kwaśny. Spożyte razem neutralizują się i wtedy organizm musi
          wydzielić
          dodatkowe ilości kwaśnego enzymu aby strawić białko, przy czym cała
          reszta
          węglowodanów pozostaje niestrawiona, odkładając się w postaci
          tłuszczu.

          Podczas 1 posiłku można dowolnie łączyć produkty z grup 1 i 2 oraz 2 i 3. Nie
          należy jeść razem składników z grup 1 i 3.
          grupa 1 tzw "białkowa":
          mięso
          wędliny
          drób
          ryby
          warzywa strączkowe
          jaja
          nabiał (np. mleko, jogurt naturalny, sery zółte i białe)
          grupa 2 tzw "neutralna":
          warzywa (wyłączając ziemniaki)
          nasiona (np. słonecznik, orzechy)
          oleje i oliwa
          masło
          miód i słodzik
          kawa i herbata
          soki warzywne i owocowe
          owoce
          woda
          grupa 3 tzw. "węglowodanowa"
          pieczywo
          ciastka
          kasze
          muesli
          ryż
          ziemniaki
          makarony
          owoce suszone
          cukier
          kukurydza
          Polecam też jak najrzadsze korzystanie z grupy węglowodanowej no i
          odstawienie
          chlebusia :-)


          ŁĄCZENIE POKARMÓW
          Polska tradycja kulinarna nie jest szczególnie korzystna dla organizmu
          człowieka. To wiedzą i podkreślają wszyscy, mając na myśli kotlet schabowy i
          boczek. Mało kto zwraca jednak uwagę na kolejność zjadanych potraw i sposób
          łączenia produktów.

          Ponieważ każdy rodzaj pożywienia potrzebuje do trawienia innych soków
          żołądkowych, a różne produkty trawione są w różnym czasie, trzeba przede
          wszystkim komponować posiłki proste - zawsze oparte na świeżych sezonowych
          roślinach (owocach, warzywach) z dodatkiem albo węglowodanów, albo białek.

          Jeśli nie zadbasz o to, twój brzuch zamieni się w laboratorium chemiczne, gdzie
          w wyniku fermentacji czy też gnicia niestrawionych resztek pokarmów tworzą się
          takie substancje, jak np. siarkowodór czy kwas octowy.


          Nigdy nie jedz:
          · kotleta (ani innego mięsa) z ziemniakami - przy takim połączeniu
          żołądek produkuje solaninę, która jako substancja trująca usypia twój system
          nerwowy i sprawia, że czujesz się zmęczony, leniwy i przytępiony
          · rosołów i innych mięsnych wywarów - mięso zawiera dziesiątki trujących
          substancji, które podczas gotowania przedostają się do wody, co sprawia, że aby
          przyswoić zupę, potrzeba ok. 30 razy więcej energii niż na strawienie samego
          mięsa
          · wszelkiego rodzaju smażonych potraw - w wysokich temperaturach tłuszcze
          nabierają właściwości rakotwórczych
          · ryby, zimnych nóżek lub innego mięsa skropionego cytryną - takie
          połączenie także sprzyja powstawaniu raka
          · fasolki po bretońsku, grochówki - niekorzystne jest łączenie różnego
          rodzaju białek (w tym wypadku mięsa i fasoli, ale może to być także, np. pstrąg
          w migdałach); białka to przede wszystkim: mięso czworonogów (lepiej dziczyzna,
          wołowina, cielęcina niż wieprzowina), ptactwo (indyki zamiast kurczaków), ryby
          (morskie i słodkowodne), jaja, nabiał (sery, twarogi, jogurty), rośliny
          strączkowe (fasola, soczewica, bób, soja, groch), orzechy i inne pestki (np.
          słonecznika, dyni)
          · kanapek czyli chleba z dodatkiem białek (sera, wędliny i innych), a
          także połączenia innych gatunków skrobi (kasze, ryż, ziemniaki) z białkami,
          czyli typowego polskiego obiadu
          · białek połączonych z tłuszczem (te drugie spowalniają trawienie
          pierwszych) - zatem żadnych smażonych jajek czy mięsa, zamiast tego jajko na
          miękko, mięso z grilla lub gotowane
          · dań w tradycyjnej kolejności - wyobraź sobie twój żołądek, do którego
          wlewasz rzadką zupę, a na wierzch wrzucasz kawałki drugiego dania; czy nie
          zdrowiej byłoby ułożyć je w odwrotnej kolejności?
          · cytryny z cukrem (w herbacie) lub pomidora na kanapce. Pomidory i
          cytrusy niszczą fermenty, które trawią węglowodany (zboża, ziemniaki, cukier i
          miód)
          · połączonych ze sobą różnego rodzaju węglowodanów - jedz albo ziemniaki,
          albo chleb, albo kaszę; zjedzone razem nie dość, że zaczynają fermentować, to
          jeszcze wzmagają apetyt - zjesz więc o wiele więcej niż powinieneś
          · pączków i innych słodkich wypieków z owocami (także kasze lub ziemniaki
          z cukrem lub owocami); powodują fermentację i uczucie zgagi
          · lodów latem - lody jedz zimą na dworze, gdy różnica temperatury między
          tym, co na zewnątrz i lodem nie jest duża. Latem grozi ci przeziębienie!
          · wszelkiego rodzaju deserów (również owoców) spożywanych po głównym
          posiłku; słodkości hamują proces trawienia, rozpoczynając proces fermentacji
          · melona lub arbuza połączonego z czymkolwiek (owoc straci swe walory
          odżywcze); podobnie sałatek ogórkowo-pomidorowych (zjadaj osobno ogórki i
          pomidory)

          Zawsze możesz łączyć:
          · białka
          · mięso - bez oleju, śmietany, masła i innych białek oraz kwaśnych
          owoców, ale z dużą ilością zielonych warzyw
          · orzechy - bez innych białek, np. jogurtów, ani też jako składnik
          zbożowego musli - tylko z zielonymi warzywami lub kwaśnymi owocami
          · jajka - bez mleka, oleju, słodyczy - tylko z zielonymi warzywami
          · rośliny strączkowe - bez masła, śmietany, innych białek - tylko z
          zielonymi warzywami
          · owoce
          · owoce kwaśne - bez skrobi, cukru, większości białek - tylko z
          orzechami, kwaśnym mlekiem i innymi kwaśnymi owocami
          · owoce słodkie i półkwaśne - bez słodkiego mleka ani innych białek,
          skrobi ani kwaśnych owoców - tylko z kwaśnym mlekiem
          · węglowodany
          · skrobia (ziemniaki i pieczywo) - bez białek, cukrów ani owoców - tylko
          z zielonymi warzywami i tłuszczami
          · zboża - bez białek, mleka, kwaśnych owoców - tylko z zielonymi
          warzywami
          · zielone rośliny
          · łączyć ze wszystkim oprócz mleka
          · desery
          · jeść oddzielnie, niezależnie od innych posiłków - tylko z zielonymi
          warzywami

          Poza tym pamiętaj, że najlepiej jeść dobrze skomponowane posiłki co 4-4,5 godz.
          Owoce zawsze jedz na pusty żołądek, a następny posiłek zjedz dopiero pół
          godziny później w przypadku świeżych owoców, a godzinę w przypadku owoców
          suszonych. Owoce w ciągu 30-60 min opuszczają żołądek - ich wartości odżywcze
          przyswajane są przez jelita, więc zjedzone po jakimkolwiek nieowocowym posiłku
          zakłócają proces trawienia i rozpoczynają proces fermentacji. Dokładnie
          przeżuwaj pokarmy, szczególnie skrobię i węglowodany. Proces trawienia
          rozpoczyna się w ustach - bez udziału śliny niemożliwe jest prawidłowe
          przyswojenie wartości odżywczych węglowodanów.

          Jeśli trudno ci wyobrazić sobie tak drastyczną i gruntowną rewolucję w kuchni,
          miej świadomość tego, że nikt inny nie zadba o twój system trawienny i
          wydalniczy lepiej niż ty sam. Zostawiając coś na talerzu, nie zastanawiaj się
          nad tym, co pomyślą o tobie inni, skup się raczej na skutkach twojego wolnego,
          świadomego wyboru. Niech właściwe jedzenie buduje, a nie niszczy.

          Trawienie przyspieszają dodatkowo praktyki jogiczne, które wykonać może każdy:
          · zatkaj lewą dziurkę od nosa i oddychaj tylko prawą - w
          • magdalena26 test 20.08.02, 15:26
            nie wiem czy to odchudza, ale ciekawe... na pewno je się mniej, bo trzeba
            zachowac odstępy między poszczególnymi posiłkami i jeść większość tradycyjnych
            zestawów osobno. fajna dietka dla tych, którzy lubią eksperymentować, a nie
            przepadaja za super restrykcyjnymi dietami. to bardziej sposób na odżywianie
            niż ściśle "dieta". no, cóz... zobaczymy. choć dziwnie troszkę jeśc musli z
            sokiem owocowym. moge przetestowac powiedzmy przez 14 dni. powinny byc chyba
            jakies efekty, nie?

            dzieki serdeczne gosiu.
            pozdrawiam
          • magdalena26 Re: specjalisci od niełaczenia 20.08.02, 20:32
            mam jedną watpliwość jak traktowac musli i np. płatki owsiane - zrozumiałe że
            mleko odpada - zasada niełaczenia białek i węglowodanów, ale jesli potraktujemy
            je, zwłaszcza te ostatnie jako zboża to możemy je połączyc tylko z zielonymi
            warzywami, a to nawet dla mnie jest dziwne.
            :D
            • magdalena26 Re: specjalisci od niełaczenia 20.08.02, 20:35
              nie rozumiem - wywaliło mój list... dziwne... list wygladał tak jak poniżej.
              pisze jeszcze raz. w sprawie watpliwości... może się uda

              mam jedną watpliwość jak traktowac musli i np. płatki owsiane - zrozumiałe że
              mleko odpada - zasada niełaczenia białek i węglowodanów, ale jesli potraktujemy
              je, zwłaszcza te ostatnie jako zboża to możemy je połączyc tylko z zielonymi
              warzywami, a to nawet dla mnie jest dziwne.
              :D
          • Gość: miki Re: specjalisci od niełaczenia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.03, 12:31
            Jestem nowa forumowiczka, zajrzalam do archiwum - moze uda mi sie wznowic ten
            watek. Mam pytanie, bo juz troche sie w tym pogubilam (a chcialabym zaczac
            diete nielaczenia - tak mnie zachecilyscie), czy mozna laczyc gotowana
            marchewke z grozkiem??? Wynika z tego, ze tak, bo to grupa bialkowa i
            neutralna, ale z drugiej strony doczytalam sie, ze Basia wspomina cos o
            laczeniu straczkowych tylko z zielonymi warzywami. Jak to jest wiec naprawde?
            Na obiad zjadlam wlasnie w dobrej wierze march.+groszek, a potem znow zajrzalam
            do forum i ...rozczarowanie. No i sprawa druga - sushi.Odpada, prawda?
    • Gość: magdalena26 Re: Niełączenie - watpliwosci IP: *.ltk.com.pl 20.08.02, 20:42
      mój list został 2 razy usuniety nie wiem dlaczego. napisałam w nim o moich
      watpliwosciach w jednej kwestii, dotyczacej diety niełaczenia.
      jak traktowac musli i np. płatki owsiane, bo jesli jako osobna grupe z grupy
      weglowodanowej to mozna je jesć z sokami (zasada niełaczenia białek i
      weglowodanów), ale jesli jako zboża to mozna je jesc tylko z zielonymi
      warzywami, co wydaje mi się dziwne.
      pozdrowienia
      i mam nadzieje że tym razem nie usuną mojego listu za złamanie regulaminu ;)
    • kroolewna Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 20.08.02, 20:48
      to ja magda26. nie wiem czemu ale moje posty sa usuwane. o co chodzi???? jakie
      złamanie regulaminu???
      pytałam tylko jak potraktowac musli i płatki owsiane - czy jako zboża czy jako
      osobną grupe węglowodanową. myslę sobie, że jesli jako zboża to można je jesc
      tylko z zielonymi warzywami (a to troche dziwne). mleko odpada - zasada
      niełaczenia białka i wegli... ale soki - to by było zjadliwe.
      pozdrowienia.

      i oby ten list nie został usuniety
      magdalena26
      • magdalena26 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 21.08.02, 14:44
        pomyślmy co jest w takiej sałatce: gotowana marchew, ziemniaki, jajka, ogórek,
        groszek i inne warzywa oczywiście majonez. majonez to ja bym zaliczyła do grupy
        neutralnej, jak np. olej i masło - czyli możnaby go połaczyć z warzywami
        (wszystkimi), ale jajka (grupa białkowa) mozna łączyć tylko z warzywami
        zielonymi, więc ziemniaki odpadają, a pieczywo podobnie tylko z zielonymi
        warzywami (z sałatki wtedy odpadają ziemniaki i jajko). podsumowując: ziemniaki
        z jajkiem i pieczwo z jajkiem - zabronione! więc albo sałatka z jajkiem bez
        ziemniaków, groszku (jeśli to roślina strączkowa?) i chleba, ale z majonezem.
        albo sałatka warzywna z majonezem i z chlebem, ale bez jajka. albo coś
        namieszałam :(
        • ruda_102 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 21.08.02, 16:42
          Hej dziewczyny.
          Jako że reklamowałam już dietę niełączenia na forum,
          wypada mi się odezwać. Ale po poście Gosi czuję się zdruzgotana :(((
          Niczego nie wolno łączyć z niczym a w międzyczasie należy robić
          czterogodzinne postoje. Jest to ciekawe, jeśli chce się zmienić styl życia
          na jakiś ortodoksyjnie zdrowotny. W tym celu polecam również
          zmianę na tryb zbieraczo-łowiecki. Podobno naszym przodkom
          drastycznie pogorszył się stan zdrowia po odkryciu metod upraw i hodowli.
          Jednocześnie drastycznie wzrosła populacja,
          więc może niezdrowa żywność ma dobry wpływ choć na jedno ;-)
          Nie wiem tylko gdzie znaleźć nieskażone korzonki i jagódki.
          (Gosiu, ja tylko żartuję :-)

          Jeśli chodzi tylko o zrzucenie paru kilo to polecam prostą zasadę
          niełączenia białek i węgli; przy czym do białek zaliczamy
          również strączkowe warzywa a do węgli kukurydzę i ziemniaki.
          Stąd sałatka warzywna raczej generalnie odpada
          (groszek, jajka - kukurydza, ziemniaki).
          Do tego namawiam, żeby zrezygnować zupełnie z białego pieczywa,
          słodyczy (oprócz gorzkiej czekolady) i ograniczyć słodkie owoce
          (zwłaszcza winogrona i arbuzy). No i RUCH - to przede wszystkim.

          Ja przez jakiś czas odchudzałam się prostackim jedz mniej,
          ale zgodnie z wszelkimi zapowiedziami to po jakimś czasie przestało działać.
          Niełączenie (bez ortodoksji, czasem pozwalałam sobie
          np. na porcyjkę penne z sosem śmietanowym) dało mi takiego kopa,
          że teraz mam -9kg, BMI poniżej 19 (czyli prawie anoreksja)
          i nie mogę przestać chudnąć. Dlatego od jakiegoś czasu łączę.

          I jeszcze jedno. Przy niełączeniu, jedząc w miarę normalnie
          masz siłę i ochotę na RUCH. A przy rozsądnej diecie to jest jednak
          główny czynnik zrzucania kg. I łatwiej regulować gdzie te kg mają ubywać.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki.
                • ruda_102 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 22.08.02, 14:20
                  Świetnie, że kochasz na pół-twardo. Ja też tak mam.
                  Takie mają ponoć niższe GI.

                  Aha, jeszcze jedno. Jak już się trochę poodchudzasz,
                  to zwróć uwagę czy Twój organizm nie robi Ci dywersji.
                  Ja po jakimś czasie, choć niby nie byłam osłabiona,
                  zrobiłam się jakaś wolniejsza, trochę wcześniej zasypiałam,
                  w weekend czasem się zdrzemnęłam.
                  Zaczęłam na to zwracać uwagę i zmuszałam się, żeby jednak wrócić
                  po coś tam na piętro, podnieść coś co mi upadło itp.
                  Ten łobuz zaczyna oszczędzędzać i trzeba mu to wybić z głowy.
                  Pozdraw.
                  • ruda_102 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 22.08.02, 14:28
                    No i jeszcze coś.
                    Pomimo całej miłości do kluchów muszę przyznać,
                    że ćwicząc lepiej chunie się na białkach.
                    Nasz nieodżałowany Jogger twierdził,
                    że organizm potrzebuje min. 2 dni żeby przestawić się
                    na dietę białkową, więc jedzenie samych białek
                    tylko w dniu treningu to nie jest to.
                    Jeśli ćwiczysz więcej np. w weekend
                    możesz fundować sobie węglowe początki i białkowe resztki tygodnia :-)

                    Ja się nie przestawiłam jakoś totalnie,
                    ale starałam się jeść więcej tych białek
                    (choć nie przepadam za mięsem).
                    Uważaj przy tym na wędliny - wiele z nich ma w składzie cukier.
                    • qassja Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 22.08.02, 14:52
                      ruda_102 napisała:

                      > No i jeszcze coś.
                      > Pomimo całej miłości do kluchów muszę przyznać,
                      > że ćwicząc lepiej chunie się na białkach.
                      > Nasz nieodżałowany Jogger twierdził,
                      > że organizm potrzebuje min. 2 dni żeby przestawić się
                      > na dietę białkową, więc jedzenie samych białek
                      > tylko w dniu treningu to nie jest to.
                      > Jeśli ćwiczysz więcej np. w weekend
                      > możesz fundować sobie węglowe początki i białkowe resztki tygodnia :-)
                      >
                      > Ja się nie przestawiłam jakoś totalnie,
                      > ale starałam się jeść więcej tych białek
                      > (choć nie przepadam za mięsem).
                      > Uważaj przy tym na wędliny - wiele z nich ma w składzie cukier.

                      Szczerze gratuluję rezultatów diety. Gdy się czyta coś takiego, aż się lepiej
                      człowiekowi robi na duszy. Masz rację, że odchudzanie polegające na jedzeniu
                      coraz mniej, ale "jakby bez głowy", prowadzi do błędnego koła. Nie można
                      przecież jeść coraz mniej i mniej :-)
                      Co do makaronów i chleba, robię je we wsłasnym zakresie, z żytniej mąki razowej
                      (lub pszennej razowej). Wbrew pozorom, nie zabiera to aż tak wiele czasu, jakby
                      się mogło wydawać, no i wiadomo, z czego są naprawdę zrobione (a nie
                      podbarwiane karmelem).
                      Pozdrówka

                      • Gość: magdalena26 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! IP: *.ltk.com.pl 22.08.02, 15:18
                        no jestem pod ogromnym wrażeniem! zupę według przepisu rudej zrobiłam bez
                        problemu (pycha! jeszcze raz dzięki ruda! natchnęłas mnie - teraz przepisy same
                        sie tworzą w głowie ;)) ale na "wyroby własne" raczej sie nie dam namówić.
                        chwilowo zrezygnowałam wogóle z pieczywa, ryżu i makaronu. co do białka -
                        ostatnio próbowałam diety keto i szło okropnie. na razie wolę oprzeć się przede
                        wszystkim na warzywach ale stopniowo będę zwiększac ilość białka - tym bardziej
                        że zazwyczaj dość intensywnie się ruszam. to dopiero drugi dzień ale...
                        samopoczucie mi dopisuje a niełacząc jem mniej niż do tej pory!
                        pozdrowienia
                        magdalenka

                        qassja może napiszesz ten przepis na własny chleb. kto wie... ;) może kiedyś...
                        • qassja Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 22.08.02, 15:39

                          > qassja może napiszesz ten przepis na własny chleb. kto wie... ;) może
                          kiedyś...

                          Według życzenia :-)))
                          Do ciasta chlebowego:
                          1/2 kg mąki (żytniej razowej lub pszennej razowej, można je też wymieszać),
                          sól, 2 łyżki oleju (ja daję olej z pestek winogron lub oliwę z oliwek), 10 dgk
                          świeżych drożdży, mleko oraz mąka do zaczynu (także razowa).
                          Trzeba wpierw zrobić zaczyn z drożdży, mąki i mleka (można dodać łyżeczkę
                          cukru, żeby drożdże miały co "jeść"). Mleko musi być ciepłe, mąki powinno być
                          tyle, żeby zaczyn miał konsystencję gęstej śmietany. Uwaga! Bardzo szybko
                          wyrasta.
                          Zaczyn trzeba połączyć z mąką i olejem, wyrobić ciasto (niestety, dość długo i
                          ciężko się wyrabia, żeby ciasto odchodziło od ręki), pozostawić do wyrośnięcia
                          w ciepłym miejscu. Ja ustawiam naczynie z ciastem na kuchence, w której
                          nagrzewam piekarnik - ciasto szybko rośnie. Do ciasta można dać słonecznik,
                          sezam lub len, można też wbić dwa-trzy żółtka, chleb będzie smaczniejszy.
                          Gdy ciasto wyrośnie (ok. pół godziny), wyrabiam je jeszcze raz na stolnicy, tym
                          razem krótko i wkładam do foremek lub na blachę. Z tej proporcji wychodzi sporo
                          ciasta. Piekę w nagrzanym piekarniku (180 stopni) 40 minut. Trzeba potem ciasto
                          ostudzić (nie wyciągać od razu z pieca, chociażby nie wiem jak pachniało).

                          Makaron to już w ogóle bułka z masłem ;-)) bo:
                          wysypuję mąkę na stół, robię z niej kopczyk, wbijam jajko, dodaję sól i
                          wyrabiam ciasto, dodając wodę (niezbyt dużo, ciasto na makaron musi być
                          twarde). Wyrobione ciasto wałkuję, kroję w nitki zostawiam do wyschnięcia i
                          potem gotuję al dente.
                          Życzę smacznego i pozdrawiam
      • ruda_102 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 22.08.02, 16:31
        charissa napisała:

        > wiecie co...
        > moze ja jednak sprobuje......
        > bo teraz tyje nawet jedzac tylko jogurciki i owocki :(

        Charisso,
        ja też kocham owocki, za brzoskwinie i czereśnie bym zabiła
        ale jadam i inne - prawie wszystkie i zwykle w nadmiarze.
        Jakoś jednak uwierzyłam, że trzeba je trochę chociaż ograniczyć.
        Niedawno czytałam, że któreś małpki naczelne :-))))
        nie jedzą dojrzałych owoców, bo takie słodkie fermentują im w żołądkach.
        A są 100% wegetarianinami.
        Człowiek jest przecież gorzej przystosowany do trawienia tego wszystkiego.
        Odchudzając się, z bólem ograniczyłam więc ilość owoców o jakieś 30%
        i starałam się traktować je jako osobne posiłki (dzięki temu zjadałam ich
        więcej na raz, niż gdyby było to jabłuszko po obiadku).
        I – tak jak już pisałam – wyrzuciłam te najsłodsze ze względu na GI:
        banany – tego akurat nie lubię, winogrona i arbuzy :(((

        Jogurty, jeśli jadasz owocowe, to wbrew diecie niełączenia.

        Radzę przerzucić się na warzywa (zwłaszcza zielone)
        i choć trochę zwiększyć białka (zwłaszcza pierś z kurczaka czy indyka).

        Jedząc wg niełączenia je się mniej.
        Sprawdź ile sera jesteś w stanie zjeść samodzielnie a ile z pyszną bagietką...
        • charissa Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 23.08.02, 11:28
          no tak, z tym serem to akurat wczoraj sprobowalam (bez czytania twojego posta)
          i zjadlam raczej malo. Tyle, ze ja nie lubie sera (zoltego ani bialego)
          generalnie.
          Dzis rano wypilam herbatke czerwona i zjadlam kawaleczek suchel buleczki (wiem,
          ze raczej nie powinnam jesc bialego pieczywa, ale tylko takie bylo, no a poza
          tym zjadlam tylko kawaleczek)
          Potem gruszka na drugie ( czy gruszki wolno mi jesc???)

          czeka na mnie jeszcze jedna gruszka i szczerze powiedziawszy rogal (wiem, ze
          nie powinnam!)
          nie wiem co wykabinuje dalej....

          A tak w ogole to czy herbatki czerwone to rzeczywiscie pomagaja??
      • ruda_102 a jak jest z piwkiem? 22.08.02, 16:41
        johana13 napisała:

        > no wlasnie, sezon grillowy w pelni.Piwko tez smakuje, czy to prawda ze bez
        > pojadania nie tuczy?
        > Sorki za kompa, ktory nie chce pisac polskich znakow ;(

        Johana
        Ja z piwa zrezygnowałam.
        Na szczęście nie przepadam, ale latem czasem chętnie bym sięgnęła
        po jakiegoś małego Bita.
        Podobno z piwem jest ten problem, że podnosi Ci cukier (najwyższe GI!).
        A na to też starałam się zwracać uwagę.

        Natomiast piłam czerwone, wytrawne wino
        (1-2 kieliszki do obiadu, czasem więcej).
        I to parę razy w tygodniu.

        Mam dla Ciebie taki trick.
        Jeśli lubisz siedząc w domu sięgnąć sobie po piwko,
        kup sobie butlę wytrawnego białego wina (bardziej podobne)
        i trzymaj to dobrze schłodzone w lodówce.
        Jak Cię najdzie ochota – nie odmawiaj sobie kieliszka.
        A do wina możesz wziąć parę oliwek, trochę cienko pokrojonego twardego sera itp.
        Czyż to nie przyjemne?

        Tylko uwaga – wino musi być wytrawne, żadne tam pół.
        No i jeśli z tym serem i oliwkami, to traktuj to jako posiłek.
        Pojadanie jest BE.
        Pozdraw.
          • johana13 Re: mmmm... 23.08.02, 13:20
            winko,ok.
            A mam jeszcze jedno pytanie-suróweczki :)Podobno są naj...Uwielbiam je, ale
            kupuję je czasami w firmowym bufecie, i czuję że zawierają olej i cukier.Olej
            chyba jest w porządku ale z tym cukrem ?
            • ruda_102 Re: mmmm... 23.08.02, 15:40
              johana13 napisała:

              > winko,ok.
              > A mam jeszcze jedno pytanie-suróweczki :)Podobno są naj...Uwielbiam je, ale
              > kupuję je czasami w firmowym bufecie, i czuję że zawierają olej i cukier.Olej
              > chyba jest w porządku ale z tym cukrem ?

              Jeśli jesz same surówki, to cukier ok.
              Chyba, że w surówce są strączkowe (surowa fasola ;-)
              Cukier powinno się redukować
              - przede wszystkim zrezygnuj ze słodzonych napojów
              (ja i tak nie słodzę kawy-herbaty, ale przestałam pijać soki owocowe z kartonu).
              Ale takie ilości, jakie dodane są do surówki, to nic.
              Jeśli natomiast do tej surówki bierzesz sobie mięso, to już źle.
        • ruda_102 Re: a jak jest z piwkiem? 23.08.02, 16:47
          charissa napisała:
          >
          > no tak, z tym serem to akurat wczoraj sprobowalam (bez czytania twojego
          posta)
          > i zjadlam raczej malo. Tyle, ze ja nie lubie sera (zoltego ani bialego)
          generalnie.
          > Dzis rano wypilam herbatke czerwona i zjadlam kawaleczek suchel buleczki
          (wiem,
          > ze raczej nie powinnam jesc bialego pieczywa, ale tylko takie bylo, no a poza
          > tym zjadlam tylko kawaleczek)
          > Potem gruszka na drugie ( czy gruszki wolno mi jesc???)

          > czeka na mnie jeszcze jedna gruszka i szczerze powiedziawszy rogal (wiem, ze
          > nie powinnam!)
          > nie wiem co wykabinuje dalej....
          >
          > A tak w ogole to czy herbatki czerwone to rzeczywiscie pomagaja??


          O kurcze, Charissa.
          Pls. nie umartwiaj się tak. Suche bułki i gruszki
          to chyba nie jest Twoje ulubione zestawienie.

          Mnie też się wydawało, że bez pieczywa (różnego i białego i nie)
          nie mogę żyć. Ale okazuje się, że można to sobie skutecznie ograniczyć.
          Na razie jeszcze nie wróciłam do bułeczek ani bagietek,
          nawet do białego chleba.
          Odchudzając się jadałam różne chlebki fitness - takie,
          które nie mają w składzie cukru a za to mają jak najwięcej błonnika.
          One nie są jakoś szczególnie smaczne,
          więc zjesz ich niewiele (gwarantuje) a po jakimś czasie
          wydają Ci się coraz bardziej zjadliwe.

          Jeśli już musisz jeść pieczywo, to jedz je rano.
          Później postaraj się o jakieś białka
          - jeśli nie lubisz serów i mięs to chociaż strączkowe.
          Ugotuj sobie na parze porządną porcję fasolki szparagowej
          (to jeszcze sezon na nią).
          Ja to uwielbiam sobie poddusić z oliwą, czosnkiem i zieloną pietruszką.
          Może lubisz ryby albo owoce morza - jedz je ile wlezie,
          tylko bez pieczywa, makaronów itp.

          Twój organizm chyba już strasznie przyzwyczaił się do takich
          mocno zmniejszonych dawek. Moim zdaniem powinnaś mu teraz zrobić
          niespodziankę. Ze dwa trzy dni postaraj się nie jeść węgli
          i słodkich owoców. Za to jedz więcej niż zwykle.
          Ale tylko warzywa i białka.

          Z owoców możesz grejpfruty, jagody (ale osobno, nie do posiłku).
          I mów sobie (jeśli Ci to pomoże to też innym), jak się super najadłaś.
          Daj mózgowi do zrozumienia, że coś się zmieniło.

          Przepraszam Cię za mentorstwo, ale jedzenie to jedna z przyjemnych stron życia.
          Fajnie byłoby, gdybyś sobie o tym przypomniała.

          Napisz, co lubisz jeść - może wymyślimy coś fajnego.
          No i jeszcze jedno. Czy ty chodzisz na jakiś basen lub aerobic?

          A herbatek czerwonych nie próbowałam
          (raz mnie ktoś poczęstował i to straszne świństwo).
          Ale niektórym chyba pomagają.
          Jeśli to ma służyć poprawie materii to możesz też spróbować
          herbatek Figura (mają przyzwoity, kwaskowy smak).
          Pozdraw.
        • ruda_102 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 23.08.02, 16:50
          Wysyłam to raz jeszcze, bo miało zły nagłówek :-)


          charissa napisała:
          >
          > no tak, z tym serem to akurat wczoraj sprobowalam (bez czytania twojego
          posta)
          > i zjadlam raczej malo. Tyle, ze ja nie lubie sera (zoltego ani bialego)
          generalnie.
          > Dzis rano wypilam herbatke czerwona i zjadlam kawaleczek suchel buleczki
          (wiem,
          > ze raczej nie powinnam jesc bialego pieczywa, ale tylko takie bylo, no a poza
          > tym zjadlam tylko kawaleczek)
          > Potem gruszka na drugie ( czy gruszki wolno mi jesc???)

          > czeka na mnie jeszcze jedna gruszka i szczerze powiedziawszy rogal (wiem, ze
          > nie powinnam!)
          > nie wiem co wykabinuje dalej....
          >
          > A tak w ogole to czy herbatki czerwone to rzeczywiscie pomagaja??


          O kurcze, Charissa.
          Pls. nie umartwiaj się tak. Suche bułki i gruszki
          to chyba nie jest Twoje ulubione zestawienie.

          Mnie też się wydawało, że bez pieczywa (różnego i białego i nie)
          nie mogę żyć. Ale okazuje się, że można to sobie skutecznie ograniczyć.
          Na razie jeszcze nie wróciłam do bułeczek ani bagietek,
          nawet do białego chleba.
          Odchudzając się jadałam różne chlebki fitness - takie,
          które nie mają w składzie cukru a za to mają jak najwięcej błonnika.
          One nie są jakoś szczególnie smaczne,
          więc zjesz ich niewiele (gwarantuje) a po jakimś czasie
          wydają Ci się coraz bardziej zjadliwe.

          Jeśli już musisz jeść pieczywo, to jedz je rano.
          Później postaraj się o jakieś białka
          - jeśli nie lubisz serów i mięs to chociaż strączkowe.
          Ugotuj sobie na parze porządną porcję fasolki szparagowej
          (to jeszcze sezon na nią).
          Ja to uwielbiam sobie poddusić z oliwą, czosnkiem i zieloną pietruszką.
          Może lubisz ryby albo owoce morza - jedz je ile wlezie,
          tylko bez pieczywa, makaronów itp.

          Twój organizm chyba już strasznie przyzwyczaił się do takich
          mocno zmniejszonych dawek. Moim zdaniem powinnaś mu teraz zrobić
          niespodziankę. Ze dwa trzy dni postaraj się nie jeść węgli
          i słodkich owoców. Za to jedz więcej niż zwykle.
          Ale tylko warzywa i białka.

          Z owoców możesz grejpfruty, jagody (ale osobno, nie do posiłku).
          I mów sobie (jeśli Ci to pomoże to też innym), jak się super najadłaś.
          Daj mózgowi do zrozumienia, że coś się zmieniło.

          Przepraszam Cię za mentorstwo, ale jedzenie to jedna z przyjemnych stron życia.
          Fajnie byłoby, gdybyś sobie o tym przypomniała.

          Napisz, co lubisz jeść - może wymyślimy coś fajnego.
          No i jeszcze jedno. Czy ty chodzisz na jakiś basen lub aerobic?

          A herbatek czerwonych nie próbowałam
          (raz mnie ktoś poczęstował i to straszne świństwo).
          Ale niektórym chyba pomagają.
          Jeśli to ma służyć poprawie materii to możesz też spróbować
          herbatek Figura (mają przyzwoity, kwaskowy smak).
          Pozdraw.
          • Gość: magdalena26 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! IP: *.ltk.com.pl 23.08.02, 17:13
            ja bym tych figurek nie wychwalała bo z czasem rozleniwiaja organizm - kiszki
            dośc szybko sie do nich przyzwyczają. widziałam takie panie co zaparzały po 5
            torebek na raz, bo zalecamna ilość (1)nie działała.

            mam jeszcze pytanko które napisałam w poście o metabolizmie... a mianowicie czy
            macie jakis pomysł na to jak odzwyczaić sie od dużej ilosci owoców? cholender
            wiem że to głupio brzmi ale chyba jestem uzalezniona od jabłek. jem tego ok. kg
            dziennie, a tak duża ilośc węgli, chyba rujnuje moją dietę. :( waga stoi w
            miejscu... kiedys miałam problemy z praca jelit i jadłam jabłka ze względu na
            błonnik, a teraz nie mogę sie bez nich obejśc.
            • ruda_102 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 23.08.02, 17:28
              Gość portalu: magdalena26 napisał(a):

              > ja bym tych figurek nie wychwalała bo z czasem rozleniwiaja organizm - kiszki
              > dośc szybko sie do nich przyzwyczają. widziałam takie panie co zaparzały po 5
              > torebek na raz, bo zalecamna ilość (1)nie działała.
              >
              > mam jeszcze pytanko które napisałam w poście o metabolizmie... a mianowicie
              czy
              >
              > macie jakis pomysł na to jak odzwyczaić sie od dużej ilosci owoców? cholender
              > wiem że to głupio brzmi ale chyba jestem uzalezniona od jabłek. jem tego ok.
              kg
              >
              > dziennie, a tak duża ilośc węgli, chyba rujnuje moją dietę. :( waga stoi w
              > miejscu... kiedys miałam problemy z praca jelit i jadłam jabłka ze względu na
              > błonnik, a teraz nie mogę sie bez nich obejśc.


              Rzeczywiście, nie wolno się uzależnić od wspomagaczy
              (ani herbatek ani jabłek ;-)))
              Choć ja mam tendencję i do jednego i drugiego - uzależnienia.
              Jak ktoś ma w miarę regularną pracę jelit, to najlepiej nie próbować.

              A co do jabłek - przykro mi, musisz trochę spasować.
              Ja np. kupowałam jabłka w 3 a nawet 5-kg opakowaniach
              i zjadałam to prawie sama. A teraz 5 jabłuszek na wagę i już.
              Najgorsze, że sezon na naprawde dobre jabłka tuż tuż.

              Może zastąp jabłka częściowo surową marchewką (?)
              I staraj się nie mieć ich za dużo w domu,
              albo kupuj jakieś nielubiane np. lobo ;(
              Jedno jeszcze jakoś zjesz, ale nad drugim się zastanowisz.
              Pozdraw.
          • charissa Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 23.08.02, 23:01
            hodze na basen ( 2,3 razy w tygodniu ) i codziennie cwicze w domu - cwiczenia
            izometryczne. wszelkie inne skoczne odpadaja z powodu dyskopatii kregoslupa. No
            wiec skoro bardzo intensywnie nie moge spalac kalorii to musze miec jakas diete.
            A co lubie jesc......... hmmmm wiele rzeczy , ale tak naprawde to nie wyobrazam
            sobie zycia bez slodyczy ;-)) wiem, wiem... To wrog numer 1
            a poza tym wiele osob jest "uzaleznionych", ale udalo im sie "rzucic"
            Poczytalam sobie dzis uwaznie watek o montignacu u ten o nielaczeni. Mysle ze
            cos z tego wyjdzie.
            U mnie najwiekszym problemem jes jedzenie zbyt duzych porcji wieczorem, ale
            mysle ze jak sie zawezme to to wszystko pozmieniam ;-))
            no i jeszcze jeden problem pozostaje do rozstrzygnieca... nie mieszkam sama,
            wiec weekendowe obady przygotowywane przez moja mame beda katorga.
            • magdalena26 dieta :) 24.08.02, 08:39
              trzymam kciuki! ja od dzis też zabieram sie za dietę ale tak konkretniej, bez
              skrótów. wczoraj skusiłam sie na 3 naleśniki ze zwykłej białej mąki z chudym
              serem. :( zmian drastycznych w figurze nie zauwazyłam heheheh ale trzeba sie
              pilnowac.
              mój plan na najblizszy tydzień: jeść mniej i pilnowąc sie zasad diety ;) czego
              wszystkim życzę.
              pozdrowienia
              • charissa Re: dieta :) 24.08.02, 09:19
                ;-) No to jestesmy dwie ;-)) ja juz po sniadaniu- bulka zytnia, al ebez
                niczego. teraz sobie fundne czerwona herbate, smakuje mi, a skoro innym
                pomogla to j atez bede pila.
                Nie wiem co potem, bo mam jakies czerwone miecho chyba na obiad ( juz pisalam,
                ze mama gotuje w weekendy po swojemu)
                Mozna by to miecho z salatka z pomidorow??? Bo nie wiem.
                • magdalena26 Re: dieta :) 24.08.02, 09:51
                  można. mięso z zielonymi warzywami jest ok. ale nie łącz pomidora z ogórkiem bo
                  jak sie dowiedziałam na "dietetyce" jakies witaminy sie nie wchłaniają. mięsko
                  najlepiej upiec w folii + góra warzyw to jest to! wytwałości i dobrego humoru!
                    • magdalena26 ??? 24.08.02, 11:38
                      jedyna zasada to chyba zdrowy rozsądek. ja zmniejszyłam trochę wielkości, żeby
                      nie czuć się najedzona, według zasady "trochę mniej niż bym chciała
                      pochłonąć" ;)))), ale niech się specjaliści wypowiedzą, bo sama jestem
                      ciekawa...
                      • Gość: Yorick DO RUDEJ - pytania itd. IP: *.torun.dialup.inetia.pl 24.08.02, 22:38
                        Przede wszystkim gratulacje za tekst o 'trybie zbieracko-łowieckim' a zwłaszcza
                        za fragment o korzonkach...

                        OK, teoria niełączenia brzmi sensownie (i zresztą stosuję ją nieświadomie od 2
                        tygodni), ale chyba nalezy to traktować jako bardzo ogólne zalecenia, a
                        nie 'dietę'?

                        - po pierwsze wiele pysznych potraw (np. spagetti bolońskie, żurek, zapiekanka
                        ziemniaczana - mmmmm...) jest 'organicznie' opartych na takiej kombinacji,
                        wykreślenie ich z jadłospisu NA ZAWSZE jest wykluczone!
                        - po drugie - jesli radykalnie odzwyczaimy organizm od łączenia, a potem zdarzy
                        się, że trzeba będzie przez jakiś czas jeść klasycznie, to logika wskazuje, że
                        wtedy dopiero dostaniemy po d...
                        - po trzecie, kategorie ustalone są chyba dość dowolnie? Ja tam nie będę babrać
                        się w sałatce, żeby dorwać złowrogi groszek - co on biedny zawinił, że ma 5%
                        białka? Weglowodanów ma 2x tyle. A taka np. kasza gryczana - natura w swej
                        złośliwości połączyła w niej 60% węgli (a w tym przecież dużo błonnika!) i całe
                        16% białka - zamiast być na czarnej liście, oficjalnie figuruje
                        jako 'węglowodan'. A jak to jest z 'rybą z surówką' - niby można łączyć, ale
                        ryba to czyste białko, a surówka - same węglowodany?

                        nie sposób oprzeć się spostrzezeniu, że tak naprawdę nie chodzi o zawartość
                        składników, tylko o ich ILOŚĆ W POSIŁKU. trudno mi sobie wyobrazić, żeby
                        węglowodany z ziemniaków trawione były jakoś inaczej, niż te z pozostałych
                        warzyw (może skrobia?). Tu chyba chodzi o dawkę - surówka to - powiedzmy -
                        40kcal z węgli, a porcja ziemniaków (makaronu, kaszy, ryżu) do obiadu - ze
                        400... czy mam rację?

                        a na koniec słowo komentarza - NIEPRAWDA, że mamy tylko 3 składniki odżywcze...
                        przeanalizowałem swoją dietę z ostatnich kilku lat i stwierdziłem w niej
                        całkiem spory udział czwartego... :):):)
                        pzdrv
                          • ruda_102 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 25.08.02, 22:01
                            Magdo Jabłkowa
                            czy Ty nie masz wrażenia, że my mamy ciutkę podobny gust?
                            A to jabłka, a to winko :-)
                            Bardzo mi się spodobał Twój pomysł na zupę szparagową.
                            Gdzie Ty teraz zdobyłaś szparagi?
                            A marchewkę jedz może bez tarcia,
                            fajnie chrupie i wydaje się bardziej konkretna.
                            Tarta to rzeczywiście fuj.
                            Jak to robisz, że Ci zjeżdżają łydki?! Ja też chcę!


                            Charisso,
                            Myślałaś o aqua-aerobicu?
                            Może to mogłabyś robić przy dyskopatii?
                            Wiele dziewczyn jest tym zachwycona, ja sama mam ochotę.
                            A późne wieczorne jedzenie to mniam mniam ;-)
                            Uwielbiam sobie coś ugotować o północku.
                            Może tak zamiast - jakaś aromatyczna herbata
                            i ewentualnie parę orzeszków?

                            Jesteście bardo dielne. Pozdraw.
                            • charissa Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 26.08.02, 10:45
                              czesc

                              Myslalamo aqua-aerobiku,ale chyba sama musialabym go sobie stworzyc ;-))
                              chodze na basen i codziennie cwicze, moze jak dolacze do tego "nasza" diete to
                              sejde z kilogramow.
                              W sobote udalo mi sie stosowac diete dobrze, wczoraj niestety nie ( zjadlam
                              lody :(()
                              ale dzis jest ok - no ale dopiero jest 10,40. Na sniadanie, ale mialo to byc
                              przed sniadaniem zjadlam jablko i pije teraz czerwona herbate. nie wiem czy
                              sila autoperswazji czy naprawde , ale nie jetem glodna. A mam mussli wlsnego
                              wykonania i jogurt, ktory mial byc na sniadanie ( bedzie na lunch)
                              Jogurt mam benefit, ma blonnik, ale ma tz cukier :(. Zjem go, bo az tak nie
                              bede wariowac.
                            • Gość: magdalena26 :)))) IP: *.ltk.com.pl 26.08.02, 13:47
                              szparagi mam od znajomej emigrantki przywiozła tego trochę, a ja
                              zamroziłam ;)))) leża i czekają (tym bardziej że do porcji trzeba jak dla mnie
                              ze 100 g.), jak sie skończą to zostanie mi fasolka szparagowa heh.
                              a łydki to od biegania - biegaczki mają ładne nogi, płaski brzuch i tyłeczek.
                              no, niestety z przodu tez są płaskie, ale ja mam nadzieję że TAM tłuszczyku nie
                              stracę ;))))
                              pozdrowienia
                              magdalenka
                              • ruda_102 Re: :)))) 26.08.02, 16:37
                                Gość portalu: magdalena26 napisał(a):

                                > a łydki to od biegania - biegaczki mają ładne nogi, płaski brzuch i tyłeczek.
                                > no, niestety z przodu tez są płaskie, ale ja mam nadzieję że TAM tłuszczyku
                                nie
                                > stracę ;))))
                                > pozdrowienia
                                > magdalenka

                                Ja nie znoszę biegania, buuu.
                                A od tych wszystkich rowerków i aerobików
                                z obciążnikami na nogach łydki przestały mi chudnąć
                                (uda i pupa dalej maleją).
                                Może ćwiczyć bez ciężarków. Albo ten aqua.
                                Jak myślicie?
                          • ruda_102 Re: dieta :) 25.08.02, 22:03
                            Nic nie słyszałam o zalecanych wielkościach. Mniej niż kiedyś i już.
                            Pewnie dla jednego serek brie to dużo,
                            ja to zjadałam na drugie śniadanie + warzywka.
                            Jeśli chodzi o to uczucie niedosytu, to miałam z nim okropny problem.
                            Ja lubię się po prostu przejadać. Na początku musiałam nawet zrezygnować
                            z jadania w restauracjach, bo zamówienie jednej potrawy
                            (bez przystawek, zup itp.) przekraczało moje rozumienie.

                            No i poradziłam sobie tak:
                            znacie na pewno takie wiecznie bardzo szczupłe osoby, o których się mówi,
                            że potwooornie dużo jedzą. Ale jak się przyjrzeć niektórym z nich to
                            jest to trochę mit. Owszem, jak taki chudeusz zje sporą pizze czy pół tabliczki
                            czekolady, to może się wydawać dużo, ale nie ze mną takie numery.
                            Ja wiem co to dużo ;-))))
                            Ale wokół takiej osoby jest już pewna aura.
                            „Zobacz, ile on je i nie tyje” „Patrzcie, ile ja dziś zjadłam” itp.
                            No to ja też tak zaczęłam mówić.
                            Po zjedzeniu jakieś średniej porcji spagetti z pomidorami mówiłam sobie
                            (i innym), że się objadłam. Że ja się odchudzam, a tu proszę, proszę ile
                            zjadłam. I to działa.
                            Bo żołądek skurczył mi się przecież dosyć szybko.
                            To tylko mózg nie nadąża (albo robi dywersję).
                        • ruda_102 Re: DO RUDEJ - pytania itd. 25.08.02, 22:45
                          Gość portalu: Yorick napisał(a):

                          > Przede wszystkim gratulacje za tekst o 'trybie zbieracko-łowieckim' a
                          zwłaszcza
                          > za fragment o korzonkach...

                          dzięki, starałam się :-)))

                          > OK, teoria niełączenia brzmi sensownie (i zresztą stosuję ją nieświadomie od
                          2
                          > tygodni), ale chyba nalezy to traktować jako bardzo ogólne zalecenia, a
                          > nie 'dietę'?

                          Racja, w tym wątku diety są zakazane.
                          Tu zmieniamy tryb życia (np. na zbieracko-łowiecki ;-)

                          > - po pierwsze wiele pysznych potraw (np. spagetti bolońskie, żurek,
                          zapiekanka
                          > ziemniaczana - mmmmm...) jest 'organicznie' opartych na takiej kombinacji,
                          > wykreślenie ich z jadłospisu NA ZAWSZE jest wykluczone!
                          > - po drugie - jesli radykalnie odzwyczaimy organizm od łączenia, a potem
                          zdarzy
                          > się, że trzeba będzie przez jakiś czas jeść klasycznie, to logika wskazuje,
                          że
                          > wtedy dopiero dostaniemy po d...

                          Ja mam parę innych typów, np. ukochana paella z kurczakiem
                          i owocami morza (a żurek to ja robię pyszny).
                          Wspominałam już tu gdzieś wcześniej, że nie byłam ortodoksyjna
                          i sobie czasem powalałam na to i owo.
                          Przed niełączeniem ok. 4 tyg. odchudzałam się zwykłym jedz mniej
                          - schudłam 4 kg i zaczęłam tyć. Więc przestałam łączyć i w kolejne 4 tyg.
                          schudłam ponad 4 kg. Teraz od ponad 3 tygodni łączę (choć z umiarem)
                          i jedząc trochę więcej, niż przy diecie-nie diecie dalej troszkę schudłam.
                          A przecież na początku jest łatwiej niż później.
                          No i ja nie startowałam z jakichś 100kg. Schudłam nawet za bardzo (chciałam 6)
                          Więc ten system może sprawdzić się lepiej ni byś chciał.

                          > - po trzecie, kategorie ustalone są chyba dość dowolnie? Ja tam nie będę
                          babrać
                          > się w sałatce, żeby dorwać złowrogi groszek - co on biedny zawinił, że ma 5%
                          > białka? Weglowodanów ma 2x tyle. A taka np. kasza gryczana - natura w swej
                          > złośliwości połączyła w niej 60% węgli (a w tym przecież dużo błonnika!) i
                          całe...

                          Nie babraj się!
                          Zwłaszcza w białkach - te jedz jak leci.
                          Natomiast pluj na węgle.

                          > a na koniec słowo komentarza - NIEPRAWDA, że mamy tylko 3 składniki
                          odżywcze...
                          > przeanalizowałem swoją dietę z ostatnich kilku lat i stwierdziłem w niej
                          > całkiem spory udział czwartego... :):):)

                          Czwarty element, to chyba dieta kosmonautów ;-)
                          Pozdraw.
                            • Gość: magdalenka26 Re: 4. element... IP: *.ltk.com.pl 26.08.02, 13:57
                              a z czego ta surówka? (z ciekawości pytam głodna sie robię ;)))
                              wszystko dozwolone poza połaczeniem pomidor + ogórek. nie wiem jak tam sprawa
                              sie ma ze śmietaną czy majonezem (bo nie używam). z pewnością lepszy byłby
                              kefir, czy jogurt naturalny - najlepiej bez cukru.
                              wszystko z olejem jest ok. ale rybka w panierce już nie.
                              jak już przebrniesz przez rozmowę z kelnerem co i jak jest przyprawione to życzę
                              smacznego! ;)))

                              heheheh
                              magdalenka
                              • charissa obiad 26.08.02, 14:34
                                wlasnie jem obiad
                                kawalek szynki drobiowej + pomidor.
                                troche juz zglodnialam, chyba moja porcja jest za mala :(
                                • magdalena26 Re: obiad 26.08.02, 14:46
                                  ja zjem dopiero o 16. zupka ze szparagów. hehehe tradycyjnie, ale dziś dorzuce
                                  trochę zielonego groszku. a na kolację sałatka z warzyw i gotowanej soczewicy
                                  zielonej. juz sie nie mogę doczekac. eh! pozdrówka
                                  • charissa Re: obiad 26.08.02, 15:27
                                    moze ja sie zaopatrze w te soczewice. a jak nie to moze uda mi sie zdazyc do
                                    domu przed 18.00 wtedy zjem kawalek kurczaka z warzyami. jak bede pozniej to
                                    zjem moze dwa ogoreczki kiszone. Chyba wolno???
                            • ruda_102 Re: 4. element... 26.08.02, 16:34
                              Gość portalu: Yorick napisał(a):

                              > akurat kosmonauci '4. element' mają SUROWO zabroniony (przynajmniej w
                              > kosmosie) :)
                              > pzdrv

                              ale na ziemi tym sobie symuluja brak grawitacji
                              (wersja oszczędnościowa vel dieta 1000 kalorii)

                              > PS: właśnie wbieram się na rybę z surówką - czy jest formalnie dozwolona? ja
                              > tam i tak się nie odchuzam, ale chciałbym wiedzieć...

                              a odkąd to się nie odchudzasz?
                              już się wysuszyłeś na tych korzonkach?
                              ryba jest generalnie super i surówka też (razem i osobno),
                              ale - jak to pisze Magda, diabeł tkwi w szczegółach...
                              • Gość: yorick . IP: *.torun.dialup.inetia.pl 26.08.02, 19:09
                                ja? ja się nie w ogóle nie odchudzam - chcę selektywnie spalić tłuszcz, a to
                                już jest kombinacja alpejska :)

                                ale rozpisałem dietę mojej dziewczynie, marudnej na wszelkie diety jak
                                niewiadomoco :). ja przez tydzień wracam do normalnego żywienia, żeby unormować
                                metabolizm, a potem robię następny cykl z L-ką, minimum węglowodanów i maksimum
                                ćwiczeń aerobowych.

                                a od połowy wrezesnia zmiana frontu i ćwiczymy na masę...
                                pzdrv

                                PS: Z KELNEREM W KNAJPIE? bar Panda, ryba+surówka - 3zł80gr
                                pzdrv
            • Gość: fredzia Re: od dzis zaczynam :)) IP: *.jasien.com / 192.168.1.* 27.08.02, 08:42
              Witajcie, wlasnie zaczelam diete nielaczenie :) uff jestem po sniadaniu:
              bulka,maslo, pomidor, ogorek kiszony(tak juz mozna laczyc), rzodkiewka i
              herbata z miety(w sumie to pozbylam sie tylko sera). Najgorsze jest to, ze nie
              mam pomyslow co jest :(. Na II sniadanie chyba sobie strzele pomarancz,
              brzoskwinie i mleko... ehh ale to dopiero o 12 :).
              Pozdrawiam
              fredzia
              • charissa Re: od dzis zaczynam :)) 27.08.02, 09:33
                spore to sniadanie ;-))
                ja na razie jeste na przedsniadaniowych jablkach ( dwoch, a wlasciwie poltora,
                bo nie moge dojesc)
                Potem sobie zjem mussli wlasnego wykonania z jogurcikiem, tak gdzies kolo 11.00

                nie wiem co dalej na lunchyk. chyba zjem bialy serek z pieczywkiem "wazowym"
                bardziej niz o pracy mysle o ten mojej diecie ;-)) no ale ja musze schudnac 3
                kg co najmniej do konca wrzesnia
              • Gość: magdalena26 Re: od dzis zaczynam :)) IP: *.ltk.com.pl 27.08.02, 09:37
                ja jako przegryzkę w czasie dnia serwuję sobie pokrojone jabłko i brzoskwinię
                zalane kefirem albo jogurtem naturalnym (zazwyczaj drugiego sniadania jako
                takiego nie jadam. zwykłe sniadanie jem dopiero koło 11 ;))) dla mnie liczy się
                prostota w stylu (pokroić i wymieszać). powodzenia na diecie. u mnie jest kg
                mniej.
                magdalenka
                  • Gość: yoga Re: od dzis zaczynam :)) IP: *.ipartners.pl 27.08.02, 10:33
                    sluchajcie ja tez zaczynam od dzisiaj. mam nadzieje, ze sie bedziemy jakos
                    wspierac. (sniadanie - kawa z mlekiem, jogurt nat, jablko i juz jestem
                    najedzona)
                    ale mam za to pare pytan jeszcze: dlaczego powinno sie preferowac zielone
                    warzywa, przeciez jest ich mniej. a co z moimi ulubionymi pomidorami,
                    marchewka, papryka czerwona zołta, rzodkiewkami, cebula itd.
                    czy to prawda, ze pomidorow nie powinno sie laczyc z weglami (ktos pisal) no to
                    co z moja ulubiona pastą.
                    jak np, chce dzis zjesc mieso, a potem juz w ramach innego posilku makaron, to
                    ile musze odczekać? 4 - 4,5 h faktycznie?
                    prosze o wszystkie mozliwe wskazowki, sugestie, bo jestem straaaaasznym
                    lakomczuchem i perspektywa ograniczen mnie przeraza.

                    podrawia
                    yoga

                    • charissa Re: od dzis zaczynam :)) 27.08.02, 11:14
                      jakie sa podstawowe roznice w nielaczniu i montim??
                      pocztalam sobie to i owo i sa bardzo podobne
                      troche tego nie rozumiem. ale moja dieta jest taka po polowie z nielaczenia
                      polowa monti
                      • ruda_102 Re: od dzis zaczynam :)) 27.08.02, 13:29
                        Warzywa zielone to wszystkie, z których zjadamy ciemnozielone części
                        (liście, łodygi, kwiaty). Są tu brokuły, szpinak, sałata, kapusta pekińska,
                        brukselka, natka pietruszki i selera, botwinka, koper.
                        Są dobre do odchudzania, bo zawierają dużo błonnika
                        a oprócz tego masę cennych substancji (np. magnez, żelazo, potas).

                        Obok niełączenia w swojej diecie-nie-diecie starałam się uważać na cukier.
                        Zielone warzywa mają najniższe wskaźniki GI.

                        Oczywiście oprócz zielonych możesz jeść masę innych rzeczy
                        (w tym pomidory). Uważaj tylko na ten cukier.
                        Powoduje szybki wzrost glukozy we krwi.
                        (nie wymaga trawienia, szybko przenika do krwi).
                        Jeśli organizm jej tyle nie potrzebuje, magazynuje lub przekształca w tłuszcz.

                        Pocieszeniem jest to, że organizm wykorzystuje glukozę,
                        dlatego inne cukry musi najpierw przekształcić w nią.
                        Np. owoce zawierają głównie fruktozę,
                        czyli ich wpływ na metabolizm jest wolniejszy (pw.)
                        Uwaga - niektóre owoce zawierają czystą glukozę (winogrona)
                        mieszankę fruktozy i glukozy (banany).
                        Magdo - jabłka to na szczęście tylko fruktoza :-)

                        Oczyszczone węglowodany (białe pieczywo, ryż lub płatki)
                        działają podobnie jak oczyszczony cukier.
                        Dlatego cheerios trzeba raczej powiedzieć cheerio!
                        Rafinacja a nawet gotowanie rozkłada złożone węglowodany na proste
                        (stąd uwaga też na gotowaną marchewkę, która jest najsłodszym warzywem).

                        Podobno węgle trawi się ok. 40min, białka od 2-4 godzin.

                        To wszystko brzmi okropnie. Staraj się do wszystkiego podchodzić z umiarem.
                        (podobnie do zjadanych ilości :-) Ja past z pomidorami zjadłam tysiące.
                        Yoga, staraj się jadać więcej białek (przynajmniej na początku),
                        to Ci powinno dać tego słynnego kopa.

                        Trzymam za was wszystkie kciuki.
                        Chuda ruda.
                        • Gość: yoga Re: od dzis zaczynam :)) IP: *.ipartners.pl 28.08.02, 11:05
                          czesc dietowiczkom(czom) bylym i obecnym

                          drugi dzien "diety" to pewnie za wczesnie na wnioski, ale czuje sie swietnie, w
                          ogole nie chodze glodna. ale fakt, ze jak juz zaczne to pozeram wszystko prawie
                          z talerzykiem ;) i strasznie mi, wbrew oczekiwaniom, smakuje.
                          w dodatku jak sie tak zastanawiam co moge sobie zrobic do jedzenia wg regul
                          nielaczenia wlacza mi sie kreatywnosc taka, ze chyba minelam sie z
                          powolaniem ;))

                          mam jednak jeszcze pare pytan - prosze o cierpliwosc, ale straszna ze mnie pod
                          tym wzgledem pedantka.
                          jesli pije kawe z mlekiem, to chyba nie powinnam jesc do tego pieczywa? mleka
                          nie jest duzo, bo to tylko filizanka kawy, ale czy to juz nie przesada, o
                          ktorej mowilas Ruda, zeby miec granice?
                          z braku czasu musze siegac po jakies polprodukty np. fasolka z puszki, ktora wg
                          tego co napisane jest na opakowaniu ma wiecej wegli niz bialka. moze to w
                          wyniku przetwarzania? dzisiaj mam na obiad taka fasolke pomieszana z kawalkami
                          pomidora, czosnku i doprawiona sokiem cytr. oraz bazylia. mniam...
                          acha i mam nadzieje, ze wbrew temu co na samym poczatku pisala Gosia, mozna
                          jesc czesciej niz co 4 godziny?

                          czy ktos ma jakies fajne sposoby na soczewice? i nie tylko?
                          Ruda - jestes nieoceniona, dzieki za wszystkie podpowiedzi

                          dla wszystkich pozdrowiania od
                          yogi

                          • charissa Re: od dzis zaczynam :)) 28.08.02, 11:22
                            juz sroda

                            fajnie, ze jest nas wiecej. Mnie sie dietka podoba, mimo nielaczenia to staram
                            sie nie jesc buleczek, chlebka itd ( zabrania tego monti) ale juz doszlam do
                            roznic miedzy dietami.
                            rano jak zawsze dwa jabluszka, dla potrzeby blonnika, zaraz miachne mussli.
                            Na obiadek mam juz przygotowany serek i pomidorki ;-))
                            Musze sprobowac cos z tej soczewicy
                            ale nigdy sie z tym nie bawilam
                            • ruda_102 Re: od dzis zaczynam :)) 28.08.02, 17:34
                              Yoga, ja na początku starałam się być bardziej "praworządna"
                              i piłam tylko czarną kawę do białek.
                              Myślę, że ważny jest taki impuls, który wyraźnie
                              pokaże organizmowi, że coś się zmieniło,
                              dlatego warto to podkreślać i w realu i w gdzieś w świadomości.
                              No i ilości jedzenia też oczywiście mają znaczenie.
                              Dlatego może nie zjadaj talerzy (zwłaszcza, że to może być 5-ty element :-)
                              Częściej i mniej (choć to trudne, przynajmniej dla mnie).
                              No i oczywiście RUCH.

                              Soczewicy itp. raczej nie robiłam, bo to strasznie długotrwałe.
                              Ale raz ugotowałam sobie ciecierzycę.
                              To jest całkiem fajne, ma taki trochę orzeszkowy smak.
                              Zupełnie inna jakość niż to co można dostać w puszkach.
                              Można zjadać z oliwą i różnymi warzywami albo jako dodatek do mięsa,
                              jeśli się tęskni za kaszami i ziemniakami w tym towarzystwie.


                              Ja mam do Was pytanie trochę z innej beczki.
                              Może z jakichś poprzednich odchudzań albo w wyniku tej diety
                              nabędziecie doświadczeń w pojędrnianiu ciałka.
                              Po tym moim chudnięciu ciągle nie mogę odzyskać formy.
                              Stosuję jakieś balsamy itp., ale pewnie nie dość namiętnie.
                              Będę wdzięczna za wskazówki (zwłaszcza z własnej lub zasłyszanej praktyki).
                              Pozdraw.
                              • Gość: magdalenka26 Re: od dzis zaczynam :)) IP: *.ltk.com.pl 28.08.02, 19:56
                                witam ponownie!!! wszystkich
                                ruda co do ujędrniania ciała. naprzemienny prysznic (strumien ciepły-strumień
                                chłodny, zakończony chłodnym i zawsze w kierunku do serca), masowanie kostkami
                                lodu, systematyczne wklepywanie raczej wmasowywanie kremów...

                                soczewicę ja kupuje zieloną IG =15! - gotuje sie 20-25 minut, można ją dodać do
                                zupek warzywnych, sałatek - pycha!

                                moja ulubiona ostatnio sałatka: ugotowana soczewica, tuńczyk w sosie własnym,
                                biały chudy ser, ogórek zwykły i konserwowy... no i oczywiście przyprawy.
                                kroimy i mieszamy. zapycha na pół dnia.

                                zupa brokułowa (z dodatkiem np. soczewicy): gotyje się brokuły w wodzie z
                                przyprawami(ja dodaje trochę przyprawy "delikat do zup"), po ugotowaniu
                                miksujemy - ma być konsystencja kremu, dodajemy ugotowaną soczewicę, soję,
                                zielony groszek, przyprawy, koperek. i zajadamy sie az się uszy trzęsą.

                                pozdrowienia
                                magdalenka

                                • yoga79 ujędrnianie 29.08.02, 11:28
                                  brrrrr! zimny prysznic i masaż kostkami lodu! wiem, ze to działa, ale jak się
                                  do tego zmusić? ja mam metodę dla leniuchów i sybarytów - można kupić w
                                  supermarkecie lub drogerii taką rękawicę, jakby robioną na drutach z jakiegoś
                                  takiego naturalnego włókna i pod prysznicem, zamiast łapą albo gąbką nią się
                                  masować tylko bardziej zapamiętale. krew zacznie krążyć równie szybko jak pod
                                  wpływem zimnej wody, z trochę ruchu z rana tez zrobi swoje. skóra zacznie
                                  pracować i szybko się połapie, że są jakieś nadwyżki do zredukowania. a oprócz
                                  tego, ze się ujędrni, zrobi się gładziutka i nabierze ładnego, naturalnego
                                  koloru.

                                  Magdalenko, dziękuję za sposoby na soczewicę (tez kupiłam zieloną, bo ta w
                                  kolorze pomarańczowym wydała mi się jakoś strasznie przetworzona, coś jak biały
                                  ryż) postaram się wypróbować.

                                  pozdrawiam
                                  yoga (już 1 kg mniej)
                                  • ruda_102 Re: ujędrnianie 29.08.02, 16:08
                                    yoga79 napisała:

                                    > brrrrr! zimny prysznic i masaż kostkami lodu! wiem, ze to działa, ale jak się
                                    > do tego zmusić? ja mam metodę dla leniuchów i sybarytów - można kupić w
                                    > supermarkecie lub drogerii taką rękawicę, jakby robioną na drutach z jakiegoś
                                    > takiego naturalnego włókna i pod prysznicem, zamiast łapą albo gąbką nią się
                                    > masować tylko bardziej zapamiętale.

                                    a czy to jest to samo co takie rękawice sizalowe?
                                    One nie są jakby robione na drutach tylko takie strzępiaste.
                                    Mam taką i mogłabym poużywać.
                                    Bo kostki lodu ... ja chyba za wielki sybaryta jestem ;-)

                                    > pozdrawiam
                                    > yoga (już 1 kg mniej)

                                    gratulacje!
                                    Pozdraw.
                                    • yoga79 Re: ujędrnianie 29.08.02, 16:42
                                      ruda_102 napisała:

                                      > a czy to jest to samo co takie rękawice sizalowe?
                                      > One nie są jakby robione na drutach tylko takie strzępiaste.
                                      > Mam taką i mogłabym poużywać.
                                      > Bo kostki lodu ... ja chyba za wielki sybaryta jestem ;-)

                                      owszem - jeśli tylko są wystarczająco szorstkie. do tego ten Twoj balsam plus
                                      troche cierpliwości :-)

                                      > gratulacje!
                                      dzięki!

                                      yoga
                                    • magdalena26 Re: ujędrnianie 29.08.02, 16:43
                                      nie zimny ale chłodny. ;))) własnie się zajadam soczewicą mniam mniam mniam do
                                      mięsa mnie zupełnie nie ciągnie. na wagę nie włażę żeby sie nie zniechęcić (na
                                      montignacu na poczatku jest mały wzrost wagi ;P). zostanę przy mierzeniu
                                      centymetrem raz w tygodniu (w poniedziałek sie pochwalę, jak bedzie czym heheh)

                                      yoga ja tez gratuluję
      • ruda_102 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 04.09.02, 13:03
        Gość portalu: Choga^_^ napisał(a):

        > Skoro białek z węglowodanami nie łączymy to z czym jeść płatki? mleko? rybę?
        > ryż? makaron? ta dieta niełączenie rozłącza wszystkie połączenia jakie
        > stosowałam do tej pory. :(

        Płatki - albo zrezygnuj albo grzesz z chudym mlekiem (jogurtem);
        (chyba że się odważysz i spróbujesz z sokiem z owoców ;-)

        Ryż, makaron - z warzywami (cała kuchnia wegetariańska się kłania).

        Rybę i mięso - z soją, cieciorką, fasolką
        albo innymi warzywami.
        Możesz sobie też dodawać jajka, różne sery

        np. zgrillowana pierś z kurczaka, którą przed podaniem
        przykrywasz sosem z 1-2 pomidorów, cebulki, czosnku i bazylii;
        sos robisz na oliwie, dodajesz parę kaparów
        i na koniec wykładasz pokrojony w kostkę ser feta
        (tak, żeby lekko rozmiękł na ciepłym sosie ale się nie rozpuścił).

        Jeśli to za mało - grilujesz do tego cukinię pokrojoną w długie,
        cienkie paski i chwilę sezonujesz w oliwce z czosnkiem.
        Albo sałata z czym tam chcesz i winegretem.
        Albo brokuły na parze.

        Czy to nie brzmi lepiej niz filet z ryżem?
        A robi się szybciutko.
        Zaletą takiej kuchni jest to, że wszystko robi się szybko
        (bez godzinnego duszenia), składniki łączy się na krótko.
        To jest świeże i fajne w smaku.
        Im mniej obróki termicznej tym lepiej.
        Można się do tego przekonać.

        Powodzenia
        Ruda (już łącząca a wciąż chuda :-)
          • yoga79 Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! 24.09.02, 14:53
            witam i od razu sie chwale
            schudlam juz 4 kg, po jakims 1,5 miesiaca. wiem, ze to moze za szybko, ale -
            zapweniam - bez wiekszej walki, tylko nielaczenie i to oprocz czasu kiedy sie
            przeziebilam (jakis tydzien, bo wtedy łączyłam) plus nowa praca. bardzo sobie
            chwale.
            pozdrawiam wszystkie
            yoga
        • Gość: Choga^_^ Re: Niełączenie - co z czym TAK, co z czym NIE?! IP: 80.48.252.* 15.09.02, 18:22
          ruda_102 napisała:

          > Rybę i mięso - z soją, cieciorką, fasolką
          > albo innymi warzywami.
          > Możesz sobie też dodawać jajka, różne sery
          >
          > np. zgrillowana pierś z kurczaka, którą przed podaniem
          > przykrywasz sosem z 1-2 pomidorów, cebulki, czosnku i bazylii;
          > sos robisz na oliwie, dodajesz parę kaparów
          > i na koniec wykładasz pokrojony w kostkę ser feta
          > (tak, żeby lekko rozmiękł na ciepłym sosie ale się nie rozpuścił).
          >
          > Jeśli to za mało - grilujesz do tego cukinię pokrojoną w długie,
          > cienkie paski i chwilę sezonujesz w oliwce z czosnkiem.
          > Albo sałata z czym tam chcesz i winegretem.
          > Albo brokuły na parze.
          >

          >
          > Powodzenia
          > Ruda (już łącząca a wciąż chuda :-)

          Powiem tyle: smacznie to brzmi, tylko że mam parę pytań i prośbe w sumie też.
          Masz może jakieś przepisy na tę rybę z soją albo cieciorką? No i...z tego co
          się orientuje soja należy do kalorycznych produktów [nie wiem jak z cieciorką].
          No i ta oliwa w sosie pomidorowym z dodatkami? przeciez można ją wykluczyć,
          pomidory tak łatwo się nie przypalą [wiele razy robiłam sosik pomidorowy bez
          dodatku oleju czy oliwy]. Skoro już pytam to do końca: jak się przygotowuje
          warzywa na parze? wiem, że jest takie specjalne urządzenie - kombiwar [czy
          jakoś tak], ale niestety go nie mam. Więc jak zrobić to mając przy
          pomocy "standardowe" kuchenne przyrządy? A może można kupić jakieś sitko czy
          coś w tym stylu które zakłada sie na garnek? [bo to chyba chodzi o parę z
          gotującej się wody]. No i Ruda_102 mam prośbę taką malutką na koniec: masz może
          więcej smakowitych przepisów dietetycznych, które są zgodne z diętą
          niełączenia? [podejrzewam że pod względem kalorycznym też są całkowicie
          dietetyczne].
          Pozdrawiam i proszę o odpowiedź
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka