siłownia czy fitness???

26.09.06, 16:10
Hej dziewczyny! Mam kilka kilogramów do zgubienia, a poza tym chciałabym
ujędrnić ciałko. Pomyślałam że zapiszę się na siłownię, bo mam koleżankę
która chodzi od roku 3 razy w tygodniu i wygląda naprawdę fajnie. Problem w
tym, że ja nie przepadam za ćwiczeniami na siłowni i dlatego wolałabym
fitness (szczególnie że mam klub zaraz obok pracy). Co o tym myślicie? Lepsza
siłownia czy fitness? Gdzie można osiągnąć lepsze efekty?
    • Gość: Snowbabe Re: siłownia czy fitness??? IP: *.cern.ch 26.09.06, 16:13
      Moim zdaniem siłownia jest skuteczniejsza niż zajęcia typu ABT, TBC i podobne.
      Oczywiście pod warunkiem, że program ćwiczeń jest rozsądnie ułożony.
      A zajęcia (w moim przypadku szczególnie spinning) świetnie się sprawdzają jako
      alternatywa dla treningu cardio.
    • scept89 Re: siłownia czy fitness??? 26.09.06, 17:51
      Pytanie w stylu: "szybszy bedzie samochod rozowy czy zielony?"

      1) na zajecia aby dzialaly trzeba chodzic. Jesli masz sie zapisywac na
      super-turbo-ueber-spin z ktorego uciekniesz na bolacych nogach to ma to malo
      sensu. Jesli nie jestes w stanie wytrzymac nudy na silowni to tez niewiele z
      tego wyjdzie.

      2) co to jest 'fitness'? Joga? Taniec na rurze? Skoki na trapezie?

      3) co to jest 'silownia'? Maszyny kardio? Przysiady ze sztanga?


      Dla poczatkujacych zamiast wymyslnych ukladow taneczno-ruchowych najlepsze sa
      proste maszyny kardio i trening obwodowy. Latwo sprawdzic ile kalorii sie
      spalilo, maszyny mozna i nalezy zmieniac, godziny dowolne. Instruktor nie
      spowoduje ze padniemy albo nie zasniemy na cwiczeniach, zerowy obciach jesli
      spadniemy z roweru wypluwajac pluca po 10min, mozna siedziec 15min albo i 2h
      jesli nas adrenalina poniesie. Zakres cwiczen ogromny, mozesz cwiczyc wszelkie
      partie w dowolnej kolejnosci i ukladach.

      Do zajec w grupach fajnie dolaczyc jesli sie ma jakies przygotowanie kondycyjne
      (patrz maszyny kardio) i silowe (patrz maszyny i hantle). Joge trudno uprawiac
      bez kogos kto poprawi Twoja pozycje ale nawet proste Body Pump (trening obwodowy
      ze sztanga -> zalecany) lepiej wychodzi z trenerem niz samemu. Problem w tym ze
      zajecia upstrzone poczatkujacymi sa czestokroc malo intensywne i nie spalaja
      wystarczajacej liczby kalorii. Dodatkowo jesli wykonczysz sobie bo ja wiem nogi
      przy rowerowaniu w weekend to nie ma po co wlec sie na step poniedzialkowy na
      ktory masz karnet natomiast spokojnie mozna cwiczyc lapy na silowni.


      • Gość: Carla Re: siłownia czy fitness??? IP: *.devs.futuro.pl 27.09.06, 16:18
        Ja polecam zajecia fitness :) Cwicznia są przyjemniejsze przy muzyczce, poza
        tym zawsze można wybrac odpowiedni rodzaj zajęć dla siebie:) to przyjemności i
        ćwiczenie w jednym :) Relaks i zabawa :) na zajęciach aerobiku poza tym tez
        stosuje sie ćw wzamaniające :) a po co na początek siłować sie z cieżarami :)
    • kundziorek Re: siłownia czy fitness??? 28.09.06, 15:21
      Czekam na dalsze wypowiedzi co jest sensowniejsze. Szczerze mówiąc nie
      przepadam za siłownią, bo nie bawi mnie jazda na rowerku czy steper, bo takie
      sprzęty mam w domu (od rowerka boli mnie kręgosłup, a steper jest nudny), a
      poza tym mnie zależy na harmonijnym rowoju masy mięśniowej całego ciała, a nie
      tylko pewnych grup. Wiem jednak że siłownia przy sensownie ułożonym programie
      daje naprawdę fajne efekty. Chciałabym wiedzieć czy fitness też pozwala
      wzmocnić i ujędrnić ciało jak ćwiczenia siłowe.
      • martka_prv Re: siłownia czy fitness??? 01.10.06, 17:13
        silownia to nie jest tylko jazda na rowerku czy steper. silownia to cwiczenia z
        obciazeniem (najlepiej jesli sa nadzorowane przez instruktora). ZADEN aerobik
        nie da takich efektow, jak silownia. wiem to z autopsji. odchudzanie bez cwiczen
        silowych to najszybsza droga do spowolnienia metabolizmu i gubienia miesni, a
        nie tluszczu.
        • Gość: FF Re: siłownia czy fitness??? IP: *.aster.pl 01.10.06, 21:25
          Podpisuję się pod Martką.
          Chodziłam 2 lata na zajęcia fitness TBC, pilates, funky.
          Od dwóch miesięcy chodzę na siłownię i nie mogę uwierzyć, do czego zdolne jest
          moje ciało! Zbyt grube nogi, zawsze zbyt grube, nagle stają się smuklejsze (ab i
          adductor, crunch - tego nie zrobi dla ciebie żaden fitness) brzuszek zniknął (a
          myślałam, że ja już "tak mam"), pupa jędrna... Tylko siłownia - w dobrym klubie
          są duże tv plazmowe, muzyka, więc nie jest nudno.
      • scept89 definicyjne rozmemlanie 01.10.06, 21:53
        Widze ze dalej rzesze bawia sie w walke na cepy pomiedzy rozmytymi pojeciami:

        1) do zajec fitness zalicza sie Body Pump (obwodowe cwiczenia ze sztanga) aka
        "silownia z kapralem i muzyka". Moj 'kapral' pokazywal nam cwiczenia z 20kg na
        sztandze. Jesli ktokolwiek z pomstujacych ogolnie na fitness medrcow plci
        zenskiej wytrzyma 45 min machajac w/w sztanga o takim ciezaze to znaczy ze mamy
        do czynienia z zenskim Pudzianem (kapral to jest _wybitnie potezny_ gosc). Zadna
        z kobiet w grupie nie wpakowala na sztange nawet 10kg a ja skonczylem z 4
        dniowymi zakwasami zginaczy ramienia co mi sie po silowni nigdy nie zdarzylo.

        2) obrazki z silowni z kobietami 'tonujacymi' miesnie: zwiewne ruchy z 1kg
        ciezarkami bez sladu wysilku na twarzy ktore mozna sobie o kant biodra rozbic.


        Nie ma najmniejszego sensu wyodrebnianie kategorii 'zajecia na silowni' /
        'zajecia na sali fitness' w celu wykazania ze __generalnie__ jedne lub drugie
        lepiej rozwijaja miesnie. Wszystko zalezy od rodzaju zajec, instruktora i
        obciazen. Tai Chi vs Ashtanga Yoga vs ambitne Body Pump to sa zupelnie rozne
        rzeczy.
        • Gość: FF Re: definicyjne rozmemlanie IP: *.aster.pl 01.10.06, 23:45
          Rzesze operują "definicjami" zajęć, które można spotkać w klubach, czyli raczej
          na kaprala nie liczę. Rzesze dzielą się swoimi doświadczeniami, a jeśli dla
          Ciebie kobiety ćwiczące na siłowni to zwiewne ruchy z 1kg, to cóż: nie te
          kobiety, nie te siłownie ;)
          Ja swoich ćwiczeń o kant nie rozbijam, mam efekty.
          Pozdrawiam.
          • i_inka Re: definicyjne rozmemlanie 02.10.06, 01:07
            FF, obawiam się jednak, że i te siłownie, i te kobiety.
            Ja zaliczyłam kilka siłowni w Polsce - od takich profesjonalnych do takiej
            prawie piwnicznej - a do tego jeszcze dwie siłownie we Francji. I wszędzie
            zdecydowana większość ćwiczących kobiet pedałuje na rowerkach czy wykonuje
            jedynie owe zwiewne ruchy (w dodatku na 3 czy 4 maszynach na zmianę, ławeczka i
            sztanga czy hantle są be), na każdą zwróconą uwagę odpowiadając niezmiennie, że
            ona nie chce wyglądać jak Schwarzenneger. Choć zapytana o cel twierdzi, że "na
            siłownię chodzi po to, żeby ładnie uwidocznić muskułki", jak to niedawno
            usłyszałam. Tylko, że te "muskułki" to chyba mają rosnąć od samego patrzenia na
            cenę karnetu.
            • Gość: FF Re: definicyjne rozmemlanie IP: *.aster.pl 02.10.06, 11:40
              U mnie było tak: weszłam na salę i poszukałam trenera. Zważył mnie, zbadał
              ciśnienie, ilość tkanki tłuszczowej i zapytała o cele. Następnie miałam
              rozgrzewkę na bieżni (15 minut), a potem przez godzinę obeszliśmy (czyli
              obćwiczyliśmy) te przyrządy, z których mam korzystać, zapisując na kartce ich
              nazwy i ilość powtórzeń w danej serii. Na koniec rozciąganie (10 minut).
              Zbudował mi program ćwiczeń 3 razy w tygodniu (na więcej nie mam czasu). I tak
              przez pewien czas. Potem otworzyła się moja nowa siłownia i znowu to samo:
              trener, ważenie, mierzenie i wędrówka po sprzętach. I po tym czasie - tak! widzę
              efekty! i to do mnie przemawia, a ja tym doświadczeniem przemawiam do innych.
              Nie jestem najmłodsza (blisko 40), więc nie miałam złudzeń, że mogę coś poprawić
              aż tak jak się udało, tym bardziej wierzę w pracę na siłowni. Jeśli zaś dla
              innych oczu wygląda to zwiewnie, tym mi przyjemniej ;)
              Obciążenia na początku nie były duże, ale mam serie głównie 3*15, 3*20 i krótkie
              przerwy, tyle wystarczało, teraz trochę zwiększam.
              Zatem mam doświadczenie krótkie i tylko z dwoma siłowniami i obie były bardzo
              ok. Polecam i pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja