Gość: stara a głupia
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
09.12.06, 19:15
Szanowny i wielce wykształcony Panie Scept,
a niejaką nieśmiałością czytam pana posty wykazujące się ogromną wiedzą
tematu. Proszę o pomoc.
Mam 33 lata i niewielkie doświadczenie na polu fitnesu. Lubię ćwiczenia
rozciągające, bo muszę dbać o kręgosłup. Muszę jednak zadbać o sflaczałe
ciało. nie mam wielkiej nadwagi (tak myślę) waze 60,5 przy 169 wzrostu, ale
kalafiorowaty tłuszcz nieustannie gromadzi sie na biodrach, udach i okolicach
kolan zamiast przenieść się na moją chuda klatkę piersiową.
Nie mam jak zorganizować sobie wypadów do siłowni (będę się starac) a ponieważ
praca uziemia mnie w domu, staram się robić 2-3 serie po 15-20 minut i ćwiczę
wszystko co zobaczę w gazetkach i co pamietam z wf: brzuszki, wymachy nog,
przysiady. Dokupiłam 2kg opaski na nogi.
Czy taki system pomoże?
Co zrobić jeszcze?
Ile trzeba czekać na jakieś efekty.
Oczywiście jem rozsądnie, mało węglowodanów, białko i warzywa (chociaż trochę
trudno jest bo nie jem mięsa ani ryb), prawie zero tłuszczu. Chodzę na lekkim
głodzie, ale da się życ.
W styczniu lecę do Egiptu. Zdązę coś poprawić?
Bardzo bardzo dziekuję
Naiwna ale wdzięczna