Yoga - czyli nic o kopenhaskiej...

IP: 195.217.253.* 08.04.03, 14:03
Czy ktos z Was chodzi na zajecia z yogi i moglby podzielic sie
doswiadczeniami? Nie chodzi mi o efekty typu chudniecie, bo to akurat mnie
nie interesuje. Bardziej interesuje mnie strona relaksacyjna yogi, wplyw na
samopoczucie itp.

Jestem po pierwszych w zyciu zajeciach. Dzis boli mnie cala pupa :) Po
zajeciach czulam sie rewelacyjnie. Totalne wyciszenie (ale nie ospalosc),
spokoj.

Dzisiaj niestety czuje sie gorzej. Niepokoj jakis, nerwacje... Znajoma
kolazanka z AWF-u mowi, ze koniecznie musze systematycznie chodzic, gdyz
dopiero po pewnym czasie yoga przewraca rownowage, na poczatku negatywne
emocje moga przewazac, dopiero po pewnym czasie dochodzi sie do stalego
wyciszenia. Czy to Waszym zdaniem prawda?

Moze Jogger bedzie cos wiedzial?
    • Gość: Ana Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.03, 14:26
      powiedz coś wiecej o zajęciach, tzn. gdzie są prowadzone, godziny i oczywiście
      ile kosztuja. Od dawna myślę o tym, zeby chodzic na joge. Może tym razem się
      zdecyduję.
      No i przede wszystkim z jakiego miasta jesteś, ja jestem z W-wy.
      Ana
      • Gość: Dosia Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... IP: 195.217.253.* 08.04.03, 14:31
        Ja chodze do Gimnasionu. Ale karnety sa drogie (ok. 200 zl miesiecznie). Bylam
        dopiero na pierwszych zajeciach. Jest fajnie. Spokojnie. Wlasnie tego mi
        trzeba. Ale dzisiaj jestem taka zla i zdenerwowana, ze znajomi sie smieja ze
        zly czakram (?) mi sie otworzyl :)
    • Gość: asana Puna zamiast Kopenhagi :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.03, 14:28
      Hej,
      Joge polecam z całego serca, bo kształtuje nie tylko ciało.
      Polecam tez stronę www.joga.net.pl.
      Pozdrawiam. asana
    • jogger Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... 08.04.03, 20:39
      Gość portalu: Dosia napisał(a):

      > Czy ktos z Was chodzi na zajecia z yogi i moglby podzielic sie
      > doswiadczeniami? Nie chodzi mi o efekty typu chudniecie, bo to akurat mnie
      > nie interesuje. Bardziej interesuje mnie strona relaksacyjna yogi, wplyw na
      > samopoczucie itp.
      >
      > Jestem po pierwszych w zyciu zajeciach. Dzis boli mnie cala pupa :) Po
      > zajeciach czulam sie rewelacyjnie. Totalne wyciszenie (ale nie ospalosc),
      > spokoj.
      >
      > Dzisiaj niestety czuje sie gorzej. Niepokoj jakis, nerwacje... Znajoma
      > kolazanka z AWF-u mowi, ze koniecznie musze systematycznie chodzic, gdyz
      > dopiero po pewnym czasie yoga przewraca rownowage, na poczatku negatywne
      > emocje moga przewazac, dopiero po pewnym czasie dochodzi sie do stalego
      > wyciszenia. Czy to Waszym zdaniem prawda?
      >
      > Moze Jogger bedzie cos wiedzial?

      Dopóki nie odblokują się wszystkie kręgi, będą występować zakłócenia przepływu
      energii. Dobrze by było wybrać się do kręgarza, żeby 'poustawiał' od razu
      wszystko na swoim miejscu. Może to być i moje ulubione yumeiho: www.yumeiho.com
      (z adresami i telefonami :-) ).
      • Gość: dosia Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... IP: 195.217.253.* 09.04.03, 14:37
        Ogromne dzieki!

        Dzis ide znow :)
        • Gość: mouchi Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... IP: 195.136.95.* 09.04.03, 15:10
          Gość portalu: dosia napisał(a):

          > Ogromne dzieki!
          >
          > Dzis ide znow :)

          a ja się zniechęciłam do jogi po pierwszych zajęciach. niby mi się podobało,
          czułam się dobrze, żadnych "efektów ubocznych", a jednak coś mnie od tego
          odpychało z całej siły i zrezygnowałam :(
          • jogger Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... 10.04.03, 17:24
            Kościół np. jest raczej negatywnie nastawiony do wschodnich systemów uwalniania
            energii, stowanych przy ćwiczeniach typu yoga czy sztukach walki,
            podejrzewając, że niekoniecznie przyjazne nam 'siły' mogą spenetrować nasz
            umysł przy wyłączonej świadomości. Może coś takiego wystąpiło i w Twoim
            przypadku.
            • woman-in-love Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... 10.04.03, 22:50
              Ciekawe, co konkretnie mogą oznaczać słowa :" spenetrować
              umysł przy wyłączonej świadomości". Brzmi to nader
              mętnie. I o jakie "ssiły" chodzi??? O czym tu mowa?
              Praktykuje jogę od lat i takie sformułowania wprawiaja
              mnie w osłupienie. Pozdrawiam, w-i-l
            • Gość: mouchi Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... IP: 195.136.95.* 11.04.03, 10:17
              jogger napisał:

              > Kościół np. jest raczej negatywnie nastawiony do wschodnich systemów
              uwalniania
              >
              > energii, stowanych przy ćwiczeniach typu yoga czy sztukach walki,
              > podejrzewając, że niekoniecznie przyjazne nam 'siły' mogą spenetrować nasz
              > umysł przy wyłączonej świadomości. Może coś takiego wystąpiło i w Twoim
              > przypadku.

              nie mam nic wspólnego z żadnym kościołem. poprostu nie podobało mi się, może
              było za dużo osób, może kiepska wentylacja i zbyt wyraźny zapach potu, może za
              zimno, może ... to nie dla mnie.
            • Gość: Dosia Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... IP: 195.217.253.* 11.04.03, 10:22
              jogger napisał:

              > Kościół np. jest raczej negatywnie nastawiony do wschodnich systemów
              uwalniania
              >
              > energii, stowanych przy ćwiczeniach typu yoga czy sztukach walki,
              > podejrzewając, że niekoniecznie przyjazne nam 'siły' mogą spenetrować nasz
              > umysł przy wyłączonej świadomości. Może coś takiego wystąpiło i w Twoim
              > przypadku.


              Tak sie nad tym zastanawiam. Jak to wlasciwie jest z tym wplywem jogi na
              psychike. Przeciez sa to zwykle cwiczenia fizyczne, moze mniej aktywne niz te
              normalne, ale przeciez to taki sam wysilek fizyczny. Czym tak naprawde joga
              rozni sie od zwyklego chodzenia na silownie? Czy rzeczywiscie jest sie czego
              bac? Czy te uwalnianie energii jest jakos naukowo udowodnione?
              • woman-in-love Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... 11.04.03, 23:07
                Definicja jogi nic nie mówi o "Uwalnianiu". Uwalnianie?
                Czego? Kogo? Uwalnianie od czego? Jakieś dziwne
                podejście. Joga oznacza połączenie. Chodzi o
                zintegrowanie, uzyskanie wewnętrznej harmonii między
                ciałem, umysłem i emocjami. Postawy jogi - Asany są nie
                tylko pozycjami ciała, sa jednocześnie postawami
                (życiowymi) Ćwicząc asany podchodzimy do swojego ciała z
                szacunkiem i miłoscia. Nie stosujemy przemocy. Cała praca
                odbywa suię w zgodzie z oddechem. Nie ma mowy o
                zadyszkach, forsowaniu itd., chociaż bywa, że wysiłek
                jest ogromny. Przede wszystkim jest to wysiłek woli.
                Pozdrawiam - w-i-l
                • Gość: Ada woman in love... IP: *.chello.pl 11.04.03, 23:13
                  podpisuje się :)
              • jogger Re: Yoga - czyli nic o kopenhaskiej... 13.04.03, 00:04
                Filozofia tych systemów opiera na się wierze w energię ogarniającą wszechświat -
                qi, chi - i zintegrowane ćwiczenia psychofizyczne mają odblokowywać drogę
                przepływu tej energii przez nasze ciało. Dochodzą tu jeszcze rzeczy typu
                harmonii in-yang, teoria czakramów etc., ale to już szczegóły (nb właśnie
                niewłaściwa kolejność uaktywniania czakramów ma powodować stany złego
                samopoczucia po pierwszych zajęciach jogi, czy też po akupunkturze). Co
                ciekawe, ostatnio w Chinach została zakazana oparta na tej samej idei
                gimnastyka lecznicza chi-kung/qi-gong
Inne wątki na temat:
Pełna wersja