czy jest sens zaczynac po XXX???

20.02.07, 12:07
no wlasnie - tak sie zastanawiam czy nie jestem za stara zeby poprawic
wyglad?? Jakims tluscielcem nie jestem ale do tej pory uchowalam sie bez
chodzenia na aerobik, silownie czy basen (pewnie dla was to niewyobrazalne -
ale ludzie bez tego zyja). Na rowerze jezdze rzadko. Po prostu nigdy nie
mialam specjalnie ochoty na gimnastyki jakies. Niestety pracuje przy biurku
cale dnie i oczywiscie sa efekty - cellulit, takie jakies obwisy. No i
ostatnio pomyslalam ze moze sie zgarnac do cwiczen, tylko nie wiem czy to cos
da. Moje miesnie nie sa przyzwyczajone do treningow. Czy jest sens zeby w
wieku trzydziestu paru lat jeszcze probowac poprawic wyglad cwiczeniami???
Moze ktos z Was sie orientuje?
    • scept89 Re: czy jest sens zaczynac po XXX??? 20.02.07, 12:30
      Zycie konczy sie po ukonczeniu 18roku zycia. Dalej pozostaje tylko jesc ciastka,
      lezec przed telewizorem i czekac na nieodwolalny koniec. Wszyscy ktorzy chodza
      na silownie chodzili tam od kolebki, dlatego sa tacy wytrenowani. Oczywiscie nik
      nigdy zadnych kilogramow nigdzie nie stracil, wszystko to mit rozpowszechniany
      przez uczeszczajacych na silownie chudzielcow jedynie po to aby sie z
      zablakanych i otumanionych propaganda ludzi z nadwaga nabijac kiedy juz
      tluszczak takowy na silowni pedalowac (oczywiscie calkowicie bezskutecznie...)
      zacznie.

      A tak na powaznie: rehabilituje sie wysilkowo pozawalowych 70+ latkow z nadwaga
      i daje to swietne rezultaty.

      Zaczynaj powoli, zapewne przez miesiac spacerujac stopniowo coraz dluzsze
      dystanse, wlazac po schodach/na pagory. Po ok. dwoch tygodniach zauwazysz
      spokojnie pierwsze wyniki poprawionej kondycji.







    • Gość: Wrecekrzepki Re: czy jest sens zaczynac po XXX??? IP: 195.136.112.* 20.02.07, 12:32
      Oczywiscie, ze jest. Silownia + basen/rower, to moj typ.
      I nie, nie bedziesz wygladac jak Arnold Szwarceneger.
    • izaq Re: czy jest sens zaczynac po XXX??? 20.02.07, 15:04
      Witaj,
      Oczywiscie, ze jest sens.
      Jestem juz grubo po trzydziestce, a raczej blizej czterdziestki i generalnie
      nigdy nie lubilam sportow, ani specjalnej aktywnosci. No codzien praca biurowa,
      do pracy i z pracy samochodem, a ze sklonnosci do tycia nie mam, wiec nie
      wygladalam jakos strasznie. Mniej wiecej rok temu zaczely mi dokuczac rozne
      bole w stawach i w kregoslupie, ktore chyba wynikaly z braku ruchu.
      Poniewaz wydawalo mi sie ze na lekarza i rehabitacje to troche za wczesnie,
      zapisalam sie na fitness. Z pierwszych zajec wyczolgalam sie ze zmeczenia, ale
      postanowilam nie poddawac sie. Poczatkowo chodzilam raz w tygodniu.
      I wciagnelam sie niesamowicie - teraz chodze 4 x tygodniu na rozne cwiczenia.
      Po bolach nie ma sladu (obeszlo sie bez lekarzy), a co najwazniejsze
      zdecydowanie poprawila sie sylwetka i zwinnosc/gibkosc.

      Zdecydowanie zachecam, a z moich obserwacji wynika, ze dziewczyny po
      trzydziestce uczeszczaja zdecydowanie bardziej regularnie niz mlodsze.
      A najwazniejsze to znalezc fajny klub,do ktorego bedzie sie chcialo chodzic!

      Powodzenia!
      • neff Re: czy jest sens zaczynac po XXX??? 21.02.07, 16:53
        uffff... jak dobrze przeczytac dobre wiesci :)))) bardzo Wam dziekuje. Naprawde
        zaczynam nabierac checi na rozruszanie sie.
        Izag - od jakiegos czasu zastanawialam sie nad wizyta u ortopedy, bo wlasnie
        kregoslup mnie zaczal pobolewac i balam sie strasznie isc a wlasciwie to balam
        sie uslyszec ze mam jakies paskudne schorzenie i musze rozpoczac leczenie...
        ale jakos nie skojarzylam tego z brakiem ruchu. W takim razie zaczynam od
        poszukiwan fitness klubu i tez od 1 razu w tygodniu zaczne sie ruszac :)))
        pozdrowienia :))
Pełna wersja