Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy...

07.03.07, 22:03
Czesc, jestem tu nowa!
Mieszkam zagranicą i zapisalam sie pare tygodni temu na roznorodne zajęcia z
fitnessu, glownie grupowe.
No i stwierdzam ze smutkiem w porownaniu z Polską kraj gdzie mieszkam obecnie
wypada bardzo blado.
Moje polskie intruktorki (cwiczylam z 6, 7 instruktorkami na przestrzeni
kilku lat) byly wszystkie znakomite: tryskające energią, pokrzykujące
dziarsko, uśmiechnięte, radosne, widać bylo po samej twarzy ze fitness to ich
życie i pasja! A tu to aż zerkam na zegarek kiedy sie skonczy :((
Chodze na zajęcia do 4 roznych instruktorow (3 dziewczyny i 1 facet) i
wszyscy jacys tacy... klapnięci... jakby byli zmeczeni nie tylko tym
fitnessem ale w ogole calym życiem :| Poza tym po 2 latach przerwy, na
pierwszych zajęciach (TBC) nawet się nie zdyszalam!! takie to bylo jakies
powolne, bez energii...
Szkoda, bo wykupilam karnet na caly rok i troszkę sie podlamalam :((
    • koala1212 Re: Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy... 07.03.07, 22:44
      nie lam sie, szukaj dalej! Na pewno trafisz na dobrych instruktorow. Przede
      wszystkim powinnas, jak juz wykonczyz ten karnet, poszukac klubu, ktory bedzie
      serwowal zajecia na roznych poziomach. W Niemczech (chodzilam tam na fitness
      przez rok) dopiero poziom zaawansowany czegos wymagal. Ja wcale silna nie
      jestem, nigdy tez nie mialam super kondycji, ale na sredniozaawansowanym czulam
      sie jak na podstawowym w Polsce. Szukaj dalej i nie zrazaj sie i pamietaj, ze
      masz do czynienia z inna kultura. Tam gdzie jestes ludzie sa inni, to nie
      znaczy ze sa klapnieci, sa po porostu inni. A i cos mi sie wydaje, ze
      idealizujesz polskie instruktorki (jak sie jest na obczyznie, to czesto sie
      Polske widzi na rozowo), nasi instruktorzy tryskaja energie bardzo czesto
      dlatego, ze tego sie od nich wymaga. Na pewno nie sa to takie skrajnosci jak
      opisujesz.
      • napolnoc Re: Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy... 07.03.07, 22:47
        Granica czy nie, to nie ma znaczenia. Poszukaj po prostu lepszej szkoly.Ja
        miewalam w PL dobre i zle szkoly, i na emigracji tez kilka razy zmienialam, ale
        teraz jestem zadowolona.Powodzenia !
        • maialina1 Re: Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy... 07.03.07, 22:56
          No tak, tylko problem w tym ze juz nie moge sie wycofac, bo oplacilam 12
          miesiecy :(((
          Dlatego tak psioczę :)
          • Gość: Łodzianka Re: Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy... IP: *.4web.pl 08.03.07, 14:15
            A nie możesz pogadać z właścicielem klubu? I zapytać, dlaczego instruktorki są
            takie zniechęcone i czy to się nie zmieni? A jeśli odpowiedź będzie negatywna
            to pogadaj o mozliwości rezygnacji z karnetu, może się uda, skoro kupiłaś kota
            w worku!
            Acha i w tym przypadku powinno być "za granicą" ;)))
            • koala1212 Re: Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy... 08.03.07, 14:20
              rzecz w tym, ze w Niemczech podpisuje sie umowe na rok i nie ma mozliwosci,
              zeby wczesniej zrezygnowac z klubu. Niestety tak jest tak umowa skonstruowana,
              ze nie da sie zrezygnowac z takiego powodu jak zly instruktor.
              Ja radzilabym autorce przejsc wszystkich instruktow w tym klubie i jednak do
              kogos sie dopasowac. Po prostu dostosowac sie do warunkow. Na pewno nie wszyscy
              sa tacy zli.
              • Gość: luiza Re: Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy... IP: *.xdsl.is 13.07.07, 00:08
                ja tez jestem za granica i chodze do fitness clubu polaczonego z silownia i jestem bardzo zadowolona.umowe podpisalam na 3lata.przedtem jednak dostalam kilka darmowych wejsc zeby sie przekonac czy mi sie tutaj podoba.poza tym dostalam kilka gadzetow typu torba sportowa pojemniczek na wode,koszulke darmowe wejscie na blue lagune i spotkanie z prywatnym trenerem.jesli chodzi o instruktorow to sa bardzo energiczni i chyba wedlug mnie bardziej niz ci w Polsce.Jesli Ci sie nie podoba to zmien klub ja mimo tego ze podpisalam umowe to moge z niej w kazdej chwili zrezygnowac placa niezbyt duza kwote moze Ty tez masz taka mozliwosc.
                • Gość: fresa_82 do luizy IP: *.crowley.pl 13.07.07, 08:54
                  Luiza a w jakim kraju jesteś???
                  Pytam tak z ciekawości.

                  FRESA
                  • Gość: kl Re: do luizy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 12:34
                    Pani Liuza pisze do nas z Islandii...blue lagune mmhmm :))
                • Gość: instruktorka Re: Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy... IP: 83.168.75.* 21.07.07, 10:20
                  Ogolnie za granica jest gorzej jesli chodzi o aerobik. Niestety w ogole w
                  europie jest niska swiadomosc potrzeby uprawiania jakiegos ruchu. Dobrze jest
                  znalezc klub w ktorym pracuje jakas polka:) przeciez teraz jest tyle na
                  emigracji ze gdzies musza pracowac:) Jesli nie mozesz oddac karnetu to korzystaj
                  wiecej z silowni, lepsze efekty beda z indywidualnej pracy niz grupowej. Pozdrawiam
          • testardo Re: Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy... 15.07.07, 23:20
            Ja z mojego klubu jestem zadowolona - instruktorzy kompetentni, zabawni i
            potrafiacy zmotywowac. Jeslibym miala narzekac to na ludzi, ktorzy tam
            przychodza. Ci z silowni bardzo fajni, ale te dziewczyny, ktore przychodza na
            zajecia sa beznadziejne - tylko w lustrze sie przegladaja, robia rewie mody i
            grymasza, jakby za kare na tych zajeciach byly. A teraz to w ogole nikt nie
            przychodzi na zajecia "bo im za cieplo", a wcale upalow nie ma! W sierpniu w
            ogole zamkna i bedzie totalna klapa.
            W Polsce chodzilam do jednego klubu (ale byly tylko lekcje, nie bylo silowni),
            bylo tam kilku istruktorow, ktorzy rowno dawali wycisk i tez bylo bardzo fajnie.
            Inaczej niz teraz, ale to imho zalezy glownie od charakteru a nie narodowosci
            instruktora.
          • tijgertje Re: Fitness - zagranicą, jakiś taki gorszy... 21.07.07, 12:20
            maialina1 napisał:

            > No tak, tylko problem w tym ze juz nie moge sie wycofac, bo oplacilam 12
            > miesiecy :(((
            > Dlatego tak psioczę :)

            Na pewno? Dopytaj dokladnie. JA tez place karnet za rok (w Holandii), ale mam
            miesiac czasu na rezygnacje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja