Kupilam sobie buty do biegania...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.07, 14:29
... bo od dawna już chciałam zacząć biegać. Niestety, wszystkie dotychczasowe
próby kończyły sie po jednym, dwóch razach z powodu okropnych ataków migreny.
Tak więc sie zastanawiam, czy teraz mi sie uda... Bardzo bym chciała, bo
kondycja kiepska, a wydaje mi się też, że biegając można sie pozbyć wielu
negatywnych emocji. A to mi bardzo potrzebne.
Kondycję, jak pisałam, mam straszną, od razu dostaję zadyszki, już po paru
metrach truchcikiem, do tego kręci mi się w głowie.

Więc mam do znawców takie pytanie: jak tym razem rozsądnie zacząć? Od spaceru,
szybkiego marszu, lekkiego truchciku? Jak długo i daleko na początek? Zacząć
np. od 5 min. dwa razy w tygodniu, następnym razem 10, potem 15, itd... Bardzo
mi zależy, żeby do biegania przekonać swój organizm, żeby mi sie od razu po
pierwszej próbie nie zbuntował i odmówił następnych. Będę wdzięczna za
wszelkie wskazówki!

PS - wiem, że są w necie strony poświęcone bieganiu, ale chciałabym takie
wskazówki "prosto od forumowiczów", sprawdzone na własnej skórze :-)
PS 2 - i drugie pytanie, może naiwne. Ile mniej więcej trwa, aż się organizm
przyzwyczai na tyle, że mu będzie brakowało biegania?
    • Gość: mała_marcia Re: Kupilam sobie buty do biegania... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.07, 18:18
      na poczatku bardzo zachęcam do biegania. jestem amatorką biegania już od paru
      miesięzcy, mam nadzieję, że przyda Ci sie to, co tu napiszę. no ale może
      zacznijmy od początku...

      Zaczęłam biegać głównie ze względu na swoją wagę. Kompletnie nie miałam na
      początku żadnej kondycji,zero jakiegokolwiek ruch, pierwszy raz już po chyba
      30s. dostałam takiej zadyszki, że aż mi było głupio, ale zawzięłam się. To był
      początek września. Starałam się codziennie "biegać" wieczorami tzn, podzieliłam
      sibie pewną mała trasę na 5 części, pierwszą część biegłam, póżniej marsz i tak
      na zmianę, całośc zajmowała mi ok 15min. po zakonczenia wyglądałam dość
      żałośnie, byłam cała oblana potem, czerwona na twarzy, z trudem łapałam oddech.
      To mnie jedank nie zniechęciło, bo jak już pisałam wcześniej byłam bardzo
      zdesperowana. Pora w której bigałam też nie była przypadkowa, nie jestem rannym
      ptaszkiem, wieczór odpowiada mi całkowicie. 1 miesiąc biegów opisałam, w
      nastepnym nie robiłam juz przerw na marsze tylko cały czas biegłam, było
      ciężko, ale jakoś dawałam radę. I tak co miesiąc troszkę sobie dokładałam.
      Nieraz było tak, że wracałam do domu pieszo prze kolkę. Rodzina mi się dziwiła,
      że się tak katuję, znajomi, "że mi się chce". Ponieważ mieszkam w mieście
      jestem zmuszona biegać po twardej nawierzchni, aktualnie biegam co drugi dzień
      wieczorem ok 35min srednim tempem, po powrocie mam lekką zadyszkę, oczywieście
      też jestem spocona, ale to jest zupełnie inny stan niż wtedy, gdy zaczynałam.
      No i moja wielka "nagroda": pare kilo mniej na wadze. Warto się pomęczyć na
      początku, tym większa satysfakcja, że mimo barku wsparcia, czy osoby, z którą
      mogłabym biegać udało mi się to osiągnąć. Teraz, gdy biegnę czuję się zupełnie
      inaczej, nie ma tego zmęczenia, poza tym jest cos takiego, co nie pozwala
      przestać i mobilizuje do większego wysiłku. No i wszyscy mnie podziwiają za
      wyniki ale i twardą wolę.. :))Mój sposób:powoli, ale skutecznie.
    • mhadau1 tylko spokojnie 04.06.07, 10:10
      ja zaczynałem rok temu i po 3 minutach biegu miałem dosyć. początkowo biegałem
      3 mkinuty + 3 minuty marszu i tak 5 razy. i tak stopniowo - dziś biegam 3 razy
      w tygodniu po ok. 50minut. Najwazniejsze to regularność. jest tysiąc powodów by
      nie biegać. za zimno, za ciepło.
      Na początku rodzina się dziwiła - że tak szybko wracam z biegu. a ja
      powtarzałem, że na początek ucze sie regu;larnego wychodzenia na bieg. teraz
      nie wyobrażam sobie rezygnacji z tego.
      jest sporo stron o bieganiu
      np. www.wszysztkoobieganiu.com.pl

      www.bieganie.pl
      www.sciezkibiegowe.pl
      www.kbmaniac.pl

      duzo propozycji dla początkujących

      nie dodawaj za szybko czasu biegu i dystansu - bo się zniechęcisz.
    • farelkaa Re: Kupilam sobie buty do biegania... 04.06.07, 10:54
      Znawcą w tej dziedzinie nie jestem ale...
      Ja zaczęłam biegać jakieś 2 miesiace temu, i na początku dałam radę biegać
      jakieś 7 min po czym myślałam, że wypluję płuca :)

      Teraz wychodzi mi jakieś, 30-40 min. Najlepiej biegać tak, żeby nie łapać
      zadyszki tak, żebyś spokojnie mogła rozmawiać z drugą osobą nawet jeśli
      oznaczałoby to baaaardzo wolny trucht z czasem zaczniesz biec szybciej i nawet
      nie zauważysz różnicy :)

      Ja polecam słuchanie jakiejś ulubionej, rytmicznej muzyki, mnie to pomaga
      utrzymanie stałego tempa.

      Możesz zajrzeć też tu forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37106.

      Tylko uważaj, jak już zaczniesz to na 90% złapiesz biegowego bakcyla :)
    • jogger Re: Kupilam sobie buty do biegania... 04.06.07, 12:49
      Tu jest przykładowa rozpiska:
      www.sfd.pl/Bieganie-t334178-s6699.html
      • Gość: biegacz Re: Kupilam sobie buty do biegania... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.07, 09:28
        Ja wlaśnie złapałam takiego bakcyla i to w momencie, kiedy dokucza mi ból
        kolana:-( Nie wiem co robić. Biegac dalej, czy zrobić przerwe (robiłam
        dwutygodniową, lecz bez znacznych rezultatów-tzn. kolano boli, ale mniej).
        Opisalam to w osobnym wątku. Bardzo prosze o rade co mam robić. Nie chcialabym
        rezygnować z biegania, bo zaczynam kochać ten sport;-)
        • Gość: biegaczka in spe Re: Kupilam sobie buty do biegania... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 12:59
          Hej kochani,
          dzięki Wam serdeczne za wszystkie wpisy, porady, linki, relacje i własne
          doświadczenia :-))) Podbudowaliście mnie i zachęcili bardzo. Mam nadzieję, że
          wytrwam, chęci mam duże, żeby tylko mnie głowa znów nie zaczęła bolec, jak to
          zwykle bywało.
          Pozdrawiam serdecznie!
Pełna wersja