Gość: kika
IP: *.public.ub.uni-muenchen.de
12.06.03, 16:07
Drogi WMI!
Przede wszystkim chcialabym Cie uspokoic, ze i Ty takze masz tu opinie speca
i to na pewno nie tylko u mnie (pisze, bo sie kiedys zdenerwowales swoja
wlasna odpowiedzia na pytanie skierowane do Joggera, co mnie wzruszylo i
ubawilo).
Ale koniec z grzecznosciami, przechodze do pytania. Otoz bardzo chwalisz
bieganie jako srodek dobry na wszystko (ostatnio zachwalales bieganie nawet
na brzuch, co mnie zaskoczylo)i w zwiazku z tym mam pytania.
Czy bieganie jest dobre np. na przypadlosc typowo kobieca - tzw. tluszczyk
okolostanikowy. To te faldki pod i nad stanikiem, ktortych kiedys nie bylo?
Na zaookroaglone niebezpiecznie ramiona ? tez (no bo skoro na brzcuch tez?)
A inaczej mowiac (zeby nie wymieniac miejsc strategicznych, bo u kazdego sa
inne)czy bieganie to najlepszy sposob na harmonijna sylwetke bez opisanych
przeze mnie przypadlosci? Czy bieganie to dobry spalacz tluszczu? Czy to
prawda, ze nalezy unikac chodnika, a lepiej biegac na podlozu naturalnym
(park?) I najwazniejsze - zakladam, ze zmusze moje oble cialo i leniwy umysl
i zaczne biegac 4 razy w tygodniu, stopniowo zwiekszajac dawke ( a
podejrzewam, ze nie jest ze mna az tak zle, duzo jezdze na rowerze i
ostatnio zrobilam 80 km, jesli sie moge troche pochwalic) - to kiedy beda
efekty?
z gory dziekuje za odpowiedz