Gość: beata
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.07.07, 17:55
w ciagu roku szkolnego jest super, jakas praca, jakies zajecia po pracy jakis
regularny fitness, studia itp. troche stresu, brak czasu na myslenie o
jedzeniu i wszystko jest w porzadku,
gdy tylko wyjezdzam na urlop lub tez mam ( oststnie juz na szczescie
wakacje:) wszystko sie rozregulowuje:/
ogolny luzik, bezstresowe zycie, zero wazniejszych obowiazkow, nie daj Boże
szwedzki stół i w udach przybywa:/ mimo ze sie regularnie w miare sportuje, 2
razy silownia po 1,5-2h w tym okolo 45 minut biegania, rower, jakas siatkowka
ze znajomymi, nic to wszystko nie daje, bo zdrowe odzywianie schodzi niestety
na dalszy plan:(
i nie zebym nie chciala zdrowo jesc, lubie sie tak odzywiac tylko po prostu
jest ciezko, to jakis grill, to lody etc. i po co ja cwicze caly rok skoro w
wakacje gdy sa upaly i mam wyskoczyc w stroju kąpielowym to dopadaja mnie
jakies komplexy:/
no dobra cwicze bo lubie i super sie potem czuje, poza tym zalezy mi na dobrej
kondycji ale coz zeby to wszystko cos dalo trzeba bardziej wyostrzyc swoja "
silna" wole i pilnowac kcal, a ja tak nie lubie sobie odmawiac,
mowie tu o zdrowym jedzeniu, nigdy nie bylam na zadnej diecie i nie
zamierzam,
slodycze i tak staram sie jesc tylko raz w tygodniu, ogolnie mi to wychodzi
ale w te wakacje ...
ehh niech juz bedzie ten pazdziernik i wszystko wroci do normy:)
ps. moi znajomi to raczej szczupleja, ponoc przy tych upalach nie chce sie
jesc, ciekawe...