Gość: zamotana
IP: 63.212.166.*
16.10.07, 19:14
mam 40 lat, chodze na silownie 2-3 razy w tyg. plus aktywnie spedzam
weekendy: rower, lazenie po gorach, narty...
na silowi TBC + cardio, z monitorem pracy serca (zeby sie za bardzo
nie lenic:) pilnuje, zeby w czasie cardio miec ok. 140-155 uderzen
na minute...
i cos robie zle... bo ostatnio zostalam szczesliwa posiadaczka
kolarzowki i zostalam pogoniona do jazdy...no i wyszlo szydlo z
worka:) nie moge podjechac pod gorke... czy nawet lekkie, ale
dluzsze wzniesienie...
ostatnia trasa; ok. 35 km... kazde wzniesienie to walka o
przetrwanie, przyznaje, ze mam jeszcze pewne klopoty z przezutkami,
ale chyba nie az takie... wiec jednak brak kondycji...
brak mi oddechu, serce wali jak szalone...
jedyna pociecha jest fakt, ze na nastepny dzien nie mam absolutnie
zadnych zakwasow... w ogole nie bola mnie nogi...
ale jak zmienic treningi, zeby nastapila konieczna poprawa
wydolnosci?
dzieki za wszystkie konstruktywne uwagi:)