Chudnę!!!

IP: 157.25.200.* 19.12.01, 10:56
Sytuacja wyjściowa: 36 lat, otłuszczone uda (a fuj!), brzuch (błeeeee!), biodra
(paskudztwo!) - no tak ogólnie parę kilo nadwagi. Oj, nieciekawie.
Działania wstępne: kupiony rowerek (taki nieprawdziwy, do jeżdżenia w miejscu).
Jeździłam latem rano i wieczorem, ale potem mi zapał przeszedł, bo efekty były
mizerne, a to co spaliłam, to i tak na zimę odzyskałam.
No i tak ostatnio zerknęłam na mój bebech i stwierdziłam, że tak dalej być nie
może. Jednocześnie zgadałam się z koleżanką, która przytyła po dziecku, a
ostatnio wróciła do świetnej figury (ach, jak te dżinsy na niej wiszą...).
Koleżanka podzieliła się ze mną doświadczeniem w kwestii nawyków żywieniowych.
Zastosowałam je w praktyce i stwierdzam, co następuje:

- zjedzenie na śniadanie (ok. 7:30) w domu dwóch kanapek i popicie ich czarną,
niesłodzoną kawą powoduje, że nie jestem głodna do 13-14, kiedy to zjadam serek
wiejski, a ok. 16 - jabłuszko. Mam w dodatku wrażenie, że jestem przez cały
dzień wypchana jedzeniem po uszy. Kiedy jadłam śniadanko po przyjściu do pracy,
tj. godzinę później niż teraz, już ok. 11-ej szukałam kolejnego żarełka,

- w domu zawsze musi być przygotowany obiadek - w moim przypadku wystarczy
mięsko i surówka, ziemniaków nie muszę. Ale za to mięsko zajadam "pełnotłuste"
(biteczki, kotleciki) i wcale nie wydzielam sobie jakichś małych porcji, bo
tego to ja nie lubię. Nowe mięsko przygotowuję dopiero wtedy, kiedy spożyję
istniejące, żeby nie męczyć żołądka oczekiwaniem. W ramach słodyczy - rodzynki.
Uwaga - z pracy wracam na tyle późno (18-19), że ten obiadek to od razu kolacja
i nie chce mi się potem jeść.

- wieczorkiem wsiadam na rowerek, jadę ok. 30 minut. Bez udawania, pot kapie! W
sklepie sportowym kupiłam za 60 zł takie majtki z pianki (w dziale dla
kulturystów) i w tych majtkach tak jeżdżę. Po zejściu z rowerka siadam na
dywanie i "idę na tyłku, siedząc z wyprostowanymi nogami" - kilka lub
kilkanaście razy w tę i nazad po dywanie (dywan ma 2 metry długości).

I tyle tego. Gumowe majtki zdejmuję dopiero, jak naleję wody do wanny - całe
ciało jest już chłodne, a nogi i biodra pod majtkami wciąż gorące i spocone,
mam nadzieję, że to się tłuszczyk wytapia...

System stosuję dopiero od dwóch tygodni i dzisiaj rano zauważyłam, że dziwnie
głęboko wlazłam w "testową" spódnicę, a i obwód uda jakby centymetr mniejszy
(wagi łazienkowej nie mam). UWAGA!!! NIESTETY - ŻADNEGO PIWA DO OBIADKU! PIWKO
JEST ZACNE, ALE CHOLERNIE TUCZY. Ja uwielbiam piwko, ale na razie unikam. Żal
niewielki w obliczu szczuplejszego brzuszka (ta fałda jakby mniejsza). Mam
nadzieję, że to nie są chwilowe efekty. Najbardziej mnie cieszy, że po
śniadaniu w domu (szczerze mówiąc - wpycham w siebie te kanapki na siłę) NIE
JESTEM GŁODNA. Najzwyczajniej - nie walczę z głodem, bo go nie czuję. Życzcie
mi powodzenia - a jeżeli któraś z was też coś takiego zastosuje i schudnie, to
może właśnie wynajdujemy jakąś nową metodę odchudzania?
    • Gość: Kajka Re: Chudnę!!! IP: *.pl 18.01.02, 17:31
      Jak dla mnie bomba, idę twoim śladem.
      Moje wymiary to 167 wzrosti i (uwaga!!!) 65 kg żywej wagi, brzuch ogromny i uda
      tłuste + cellulitis jak fasola jaś. Mam 29 lat.
      Zaczynam robić to co ty, napiszę jak mi się uda.
      • Gość: JS Re: Chudnę!!! IP: 157.25.200.* 21.01.02, 13:36
        Ja jeszcze uda katuję w dodatkowy sposób (ćwiczenie widziała koleżanka na
        jakiejś kasecie). Leżę sobie np. na prawym boku, kolanem prawej nogi dotykam
        podłogi (udo do tułowia i podudzie do uda pod kątem 45 stopni). I teraz
        wyprostowaną lewą nogę podnoszę do góry (stopa 45 stopni do podudzia,
        równolegle do dywanu - nie wiem jak to napisać, no tak bokiem). Potem zmiana
        nóg. Pierwszych kilka podnoszeń to pikuś, a potem to się dopiero czuje! Zresztą
        myślę, że w ogóle po prostu trzeba ćwiczyć - nawet najprostsze ćwiczenia, jak w
        podstawówce na WF, bo sadełko narasta z bezruchu. I w pewnym wieku trzeba albo
        przestać jeść (hm...), albo zacząć ćwiczyć. Przypuszczam, że gdybym np. jadła
        wyłącznie potrawy gotowane i w ogóle bardziej liczyła kalorie, to razem z
        ćwiczeniami efekty byłyby jeszcze widoczniejsze i szybsze. Ale i tak ku mojemu
        radosnemu zdumieniu znika mi taki "nawis" z tłuszczyku nad kolanami a rozstępy
        na udach zbladły wyraźnie. NO I UWAGA! BONUS! Jesienią przymierzyłam pończochę
        samonośną. Nad paskiem wylewało się udo. W sobotę założyłam tę samą pończochę.
        NIC SIĘ NIE WYLEWA! Jeszcze nie jest perfekcyjnie, ale różnicę widać jak
        diabli. Trzymaj się!
        • Gość: kot Re: Chudnę!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.01.02, 11:46
          hmm a ja jem tak jak to napisała autorka postu duzo mniej mieska i tylko
          kurczak ,rybka, raz na rok schabowy, cwicze brzuszki ok 30min dziennie i tylko
          mam stała wage- nie tyje mam 174 wzrost i 64 kg niestety jestem przyzwyczajona
          do 58 kg tylko wtedy czuje sie dobrze, ale te kilka kilo cos nie chce mnie
          opuscic :(
          • Gość: JS Re: Hej, Kocie IP: 157.25.200.* 24.01.02, 12:13
            Witaj. Tak sobie pomyślałam, że ćwiczenie brzuszków to jest ćwiczenie na
            kształtowanie mięśni. Na spalenie tłuszczyku potrzebny byłby jakiś trening
            tlenowy. Fachowiec ze mnie żaden, ale to są chyba dwa różne rodzaje ćwiczeń. Na
            pewno robiąc brzuszki też trochę sadełka spalasz, ale rowerek treningowy byłby
            chyba skuteczniejszy. No bo skoro pilnujesz się, żeby jeść sensownie, a mimo
            wszystko tłuszcz nie chce iść precz, to może same brzuszki to za mało? Czy jest
            ktoś na forum, kto opowie o treningu tlenowym i mięśniowym (nawet nie wiem, czy
            to się naprawdę tak nazywa...)
            • jogger Re: Hej, Kocie 28.01.02, 14:48
              Gość portalu: JS napisał(a):

              > Czy jest
              >
              > ktoś na forum, kto opowie o treningu tlenowym i mięśniowym (nawet nie wiem, czy
              >
              > to się naprawdę tak nazywa...)

              Tlenowy to inaczej aerobowy, a siłowy to anaerobowy. O aerobowym było już dużo na
              forum w różnych postach. Generalnie przy treningu aerobowym ćwiczymy w zakresie
              tętna 60-80% max, a w praktyce, gdy mozemy jeszcze mówić w trakcie ćwiczeń bez
              zadyszki. Spalanie tłuszczu zaczyna się po 20-30min, więc trzeba ćwiczyć dłużej.
              Z brzuszkiem jest ciężej niż na rowerku, bo najpierw trzeba wzmocnić mięśnie. Gdy
              robię rzeźbę, wytrzymuję godzinę spięć i tylko kark mnie potem boli.
    • Gość: JS Re: Chudnę!!! Ha! IP: 157.25.200.* 01.03.02, 16:23
      Zapomniałam donieść uprzejmie, że dwa tygodnie temu (gdzieś w połowie lutego
      2002) kupiłam sobie kostium O NUMER MNIEJSZY niż kostium, który kupiłam 1.
      grudnia 2001... To takie info dla Pań, które nie wierzą, że tyje się od
      nadmiaru jedzenia i braku ruchu. Zmiana przyzwyczajeń - zmiana ubrań!
Pełna wersja