Pierwsze w zyciu zajecia fitness...

IP: *.hewitt.com 03.12.07, 11:37
W koncu sie zdecydowalam i jutro ide na pierwsze zajecia, TBC.

Boje sie potwornie, bo mam naprawde fatalna kondycje - w domu po 10
min cwiczen mam dosc.

I dlatego mam pytanie: jak sie jutro zachowywac, jak bede widziala
ze nie nadarzam i nie daje rady: czy zmuszac sie, czy przestac, czy
odpoczywac nie zwracajac uwagi na grupe... Ehh naprawde sie
boje... :-(
    • malwina7 Re: Pierwsze w zyciu zajecia fitness... 03.12.07, 12:57
      TBC to nie są bardzo intensywne zajęcia, więc z kondycją nie
      powinnaś mieć problemu. W razie czego oczywiście się nie forsuj - to
      nie zawody, tylko zwykły fitness.
      Przed zajęciami powiedz koniecznie instruktorce, że jesteś pierwszy
      raz. Będzie miała na ciebie oko i w razie czego ci pomoże (głownie
      chodzi o technikę wykonywania pewnych ćwiczeń).
      Powodzenia. Tyle kobiet przed tobą dało radę, to ty też dasz - na
      pewno!
    • Gość: miki Re: Pierwsze w zyciu zajecia fitness... IP: *.gprs.plus.pl 03.12.07, 13:41
      potwierdzam zdanie przedmówczyni...TBC to dobre zajęcia na początek,
      tempo nie jest szybkie, nie musisz ćwiczyć z obciążeniami itd.
    • cledomro Re: Pierwsze w zyciu zajecia fitness... 03.12.07, 14:59
      odpoczywaj, ile będziesz potrzebowała - podstawa to znać swoje możliwości. ja,
      choć na fitness chodzę od kilku już lat, też czasem miewam gorszy dzień i sporą
      część zajęć spędzam np. maszerując koło stepu i pijąc wodę, zamiast się zamęczać
      na śmierć, bo nie o to chodzi. zdarzyło mi się też raz wyjść z zajęć ze względu
      na złe samopoczucie, więc niczym się nie przejmuj i śmiało idź :). powodzenia!
    • Gość: iga Re: Pierwsze w zyciu zajecia fitness... IP: *.chello.pl 03.12.07, 15:15
      Na pierwszych zajęciach ćwiczyłam z tyłu, w razie wpadek czy
      nienadążąnia za grupą nie czułam, że każdy na mnie patrzy. Ćwiczenia
      traktowałam lajtowo, jeśli czułam, że wyczerpała sie "moja" porcja
      powtórzeń, po prostu przerywałam. Dzięki takiemu podejściu zakwasy
      nie zraziły mnie do następnej wizyty w fitness clubie.
      • ultima-thule Re: Pierwsze w zyciu zajecia fitness... 05.12.07, 14:01
        nie forsuj się, to na pewno. Wiadomo, że gdy inni patrzą mobilizacja
        jest większa i o to chodzi, ale trzeba znać swoje możliwości. Tym
        bardziej że jeśli dawno nie ćwiczylaś możesz po prostu zrobić sobie
        krzywdę - cos naciagnąć (potem boli tydzien) czy naderwac nawet.
        Ja chodzę na fitness od pol roku mniej więcej i też zdarza mi się
        dzien, że nie jestem w stanie wykonać wszystkich powtórzeń itp,
        robię ile mogę i tyle.
    • cioccolato_bianco no i jak bylo? :) n/t 05.12.07, 16:40

      • Gość: trawka okropnie :-) IP: *.acn.waw.pl 05.12.07, 19:34
        tak szczerze, to bylo okropnie :-) w sensie wysilku wlozonego, bo
        atmosfera i zachowanie wszystkich wokol byly ok.

        dzieki za wszystkie rady!! naprawde sie przydaly, cwiczylam we
        wlasnym tempie (ale latwo nie odpuszczalam) i odpoczywalam jak
        widzialam ze nie daje rady, i wytrwalam do konca zajec.

        teraz musze sie pilnowac, zeby tego nie zmarnowac, i chodzic 2 razy
        w tygodniu. no i musze regularnie czytac to forum :-)
        • ultima-thule Re: okropnie :-) 06.12.07, 15:58
          dobrze mówisz - żeby nie zmarnować trzeba chodzić regularnie.
          A zakwasy są?
          Ja nie to znaczy że za slabo ćwiczylas :))
          • Gość: miki Re: okropnie :-) IP: *.gprs.plus.pl 07.12.07, 10:17
            hihi...Koleżanka pewnie piwko sobie strzeliła i po
            zakwasach...żartuję :)))) ale potwierdzam: systematyczność to
            podstawa!!!
        • cioccolato_bianco Re: okropnie :-) 07.12.07, 12:42
          czyli pierwsze koty za ploty ;) nie martw sie, teraz moze juz byc
          tylko lepiej!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja