powrót z Kopenhagi:)

IP: *.NAT.WRO.Korbank.PL 13.08.03, 11:13
witam i pozdrawiam wszystkich w trakcie "kopehhagi".
chociaż to dziś jest trzynasty, to mój trzynasty dzień
upłynął wczoraj:) jem sobie właśnie wymarzone i
wyśnione jabłko, naktarynkę i jogurt śiwkowy.
zastanawiam się właśnie nad jadłospisem na następne
lata życia, ale tabele z indeksem glikemicznym jakoś mi
dzisiaj wyjątkowo nie podchodzą, zwłaszcza jak czytam,
że moja ulubiona kukurydza jest właściwie niedozwolona
w diecie niełączenia.uhhhh.
na kopenhaskiej straciłam w sumie około 5 kg - nie
miałam dostępu do tej samej wagi, a każda waży inaczej,
wiecie jak to jest - i ...pozbyłam się również w 90%
cellulitu i to było dla mnie największą niespodzianką!
przy takich ilościach kawy ( z cynamonem bardzo często,
pyszna!),myślałam, że skończę dietę w bryczesach ze
skórki pomarańczowej,a tu proszę:) nie piłam w ogóle
zielonej herbaty, bo jej nie toleruję, ale prócz kawki
wlewałam w siebie średnio dwie butle mineralnej. poza
tym od rana mialam takiego kopa, jakbym
zażywała jakieś "wspomagacze" i czułam się po prostu
doskonale. Bądźcie dzielni wszyscy Duńczycy:) Zwłaszcza
podczas pikników, grillów i wizyt przyjaciół, którzy
właśnie przywieźli z grecji świeżutkie oliwki i kozi ser:)
Pełna wersja