Gość: żabka
IP: *.crowley.pl
05.09.03, 18:46
witajcie,
chciałam podzielić się z Wami moim krótkim, jak dotychczas, "doświadczeniem"
z Atkinsem
zachęcona komentarzami użytkowników niniejszego forum a w szczególności
radami Joggera oraz po przestudiowaniu książki "Nowa,kolejna rewolucyjna
dieta.." postanowiłam i ja spróbować
moje klopoty z wagą zaczęły się parę lat temu - bardzo dobrze wiem dlaczego -
która /który z nas nie uwielbia pysznych mącznych potraw typu ciacha,
makaroniki, zapiekanki, pizze:)) Do tego 9-10 godzin pracy biurowej i
praktycznie zero ruchu... W przeciągu zaledwie 4 lat przytyłam (to straszne)
15 kg!! :(( teraz ważę 70 kg przy wzroście 168cm
Próbowałam już wszystkiego, diety 1000 kcal, Cambridge (efekt jojo +7 kg -
tragedia -nie polecam najgorszemu wrogowi), kopenhaskiej, niełączenia
pokarmów - w kazdym razie waga i tak zawsze do mnie wracała, najczęściej
niestety z nawiązką.
A więc, od zeszłego poniedziałku postanowiłam spróbować Atkinsa. Na początku
nawet nieźle mi szło, nawet podobały mi się te omleciki na śniadanko, sałatki
z kurczakiem i tuńczykiem... Dopiero dziś rano, kiedy uświadomiłam sobie, że
na śniadanko znów muszę zjeść cos z jajek albo z kiełbaski, zemdliło mnie.
Zemdliło mnie do tego stopnia,że nawet nie przygotowałam sobie lunchu do
pracy. I oczywiście, około poludnia, wściekle głodna wyrwałam z biura i
wyruszyłam na obiadek po czym z prawdziwą przyjemnościa zjadłam ogromną
zapiekankę i jeszcze dobiłam ją batonikiem. A TERAZ PŁAKAĆ MI SIĘ CHCE, BO
RANO WAGA WSKAZYWAŁA 2 KG MNIEJ!! PO PIĘCIU DNIACH ATKINSA, OBJADANIA SIĘ,
ZERO UCZUCIA GŁODU. Przez te pięć dni atkinsonowania się nie miałam
kompletnie żadnych problemów żołądkowych, natomiast co się dzieje po tej
zapiekance i batoniku.... nigdy więcej!! od jutra znów próbuję wbić sie w
ketozę, żal mi tylko tego straconego tygodnia przez jeden słabszy dzień. Nie
popełnijcie mojego błędu i trzymajcie za mnie kciuki, ja trzymam za Was!!
pozdrówka