jak jeżdźić na rowerze aby schudnać?

IP: *.metrolink.pl 20.07.08, 19:56
chodzi mi o to na jakim obciążeniu, pzrerzutkach tec. zależy mi by
wyszczuplić nogi, a nie je rozbudować. wage mam w normie, ale uda
pozostają wiele do życzenia.
    • e-sylwetka Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? 23.07.08, 11:06
      Witam, musisz jeżdzić na rowerze bez żadnego obciążenia.
      Ale za to długo - tak wygląda trening aerobowy - czyli spalający
      tkankę tłuszczową.
      Mięśnie nóg będą pracowały bez obciązenia więc nie będzie obaw o
      powiększenie ich masy mięsniowej a wraz z treningiem spalającym
      tkankę tłuszczową naprawdę możesz zdziałać cuda.
      Pozdrawiam
      Ewelina Jakubiak
      • Gość: Dosia Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: 195.33.121.* 23.07.08, 12:31
        Ja bym zaproponowala trening interwalowy (rowniez bez obciazenia). W
        przeciwienstwie do treningu aerobowego zwieksza metabolizm tkanki
        tluszczowej na wiele godzin po wysilku, a czasowo jest mniej
        absorbujacy.
        Juz wiele sie mowi na temat tego, ze aeroby przydaja sie tak
        naprawde jedynie do rozruszania miesni w okresach odpoczynku
        potreningowego, po treningu (ulatwiaja usuniecie kwasu mlekowego),
        ewentualnie dla ludzi o niskiej formie, z problemami stawowymi itp.
        gdzie duzy wysilek jest niewskazany.
        • Gość: graszka Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: *.metrolink.pl 25.07.08, 08:46
          a na czym dokładnie polega trening interwałowy?mam niewielkie o tym
          pojęcie niestety...
          • Gość: Dosia Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: 195.33.121.* 25.07.08, 14:23
            Zerknij na link: sforum.pl/trening-interwalowy-t-30.html

            Ja do tej pory cwiczylam minutowki tj. 2m rozgrzewki + (1m
            maksymalnego sprintu+1m truchtu) x 5 + 1m truchtu na koniec. W sumie
            13 minut. Po czyms takim mam naprawde ochote zwymiotowac :) Teraz
            mam zamiar sprobowac interwalow 30-to sekundowych i zobaczyc jak sie
            po tym czuje. Nie probowalam interwalow na rowerze.

            Naprawde polecam ten trening. Plus jest taki, ze zabiera malo czasu -
            w dni bez silowni mozna zwyczajnie wyjsc na 15 minut do parku,
            zamiast spedzac godziny na bieganiu/biezni. Bardzo szybko poprawia
            tez wydolnosc (czego aeroby raczej nie daja). Ja spalam w ciagu 13
            minut tyle samo kalorii co podczas 30 min biegu. Plus interwaly
            spalaja kalorie takze PO wysilku.
            • e-sylwetka.pl Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? 28.07.08, 11:06
              Witam, zależy czego oczekujecie od treningu na rowerku!
              W przypadku utraty kilogramów niestety tłuszczyk zaczyna sie spalać
              dopiero po 35 minutach treningu i taka jest niestety smutna prawda.
              Tym sie charakteryzuje trening aerobowy czyli spalajacy tkanę
              tłuszczowa - podnieść tętno i utrzymywać je zaznaczam na tym samym
              poziomie przez dłuższy czas.
              A przy spalaniu tkanki tłuszczowej nie patrzy sie na kalorie wiadomo
              że biegnąc przez 30 minut spalimy więcej kalori niż idąc przez
              godzine. Ale jeśli chodzi o spalenie tkanki tłuszczowej 30 minutowy
              bieg nic nie da, bo tłuszcz zaczyna sie spalać po 35minutach i już.
              Jeśli chodzi o wydolność organizmu - interwały supwer!
              Pozdrawiam Ewelina Jakubiak
              • Gość: Dosia Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: 195.33.121.* 28.07.08, 12:08
                Interwaly sa super takze do spalania tluszczu. Nie trzeba przy nich
                biegac 30 min zeby wejsc w stan spalania. Dzieki powysilkowej
                zwiekszonej konsumpcji tlenu spalanie tluszczu zaczyna sie gdy
                przestajemy cwiczyc i utrzymuje sie do kilku godzin po. Po
                normalnych aerobach takiego efektu nie ma.

                Dosc powiedziec, ze to sportowcy trenujacy interwalowo, a nie
                aerobowo maja procentowo mniej tluszczu...

                Powiedzialabym tak. Trening aerobowy to nie trening, a STYL ZYCIA -
                bieganie, jezdzenie na rowerze, granie w pilke, plywanie, chodzenie
                po gorach. Nie widze powodu, aby "obrzydzac" sobie zycie specjalnie
                wtlaczajac tego typu cwiczenia na silownie, czy rowerek stacjonarny,
                skoro mozna np. zapisac sie na lekcje tenisa, czy pojezdzic rowerem
                za miasto, czy wybrac sie na wycieczke w gory. Tluszcz spali
                sie "przy okazji". Ale aby "doraznie" szybko go spalic nalezaloby do
                ogolnej aktywnosci fizycznej dodac podnoszace metabolizm treningi
                interwalowe (o ile oczywiscie wydolnosciowo jestesmy w stanie to
                zrobic).
              • Gość: gonzo Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: *.warszawa.supermedia.pl 04.08.08, 17:56
                e-sylwetka.pl napisała:

                > Witam, zależy czego oczekujecie od treningu na rowerku!
                > W przypadku utraty kilogramów niestety tłuszczyk zaczyna sie spalać
                > dopiero po 35 minutach treningu i taka jest niestety smutna prawda.

                Czyli lepiej jest 2x w tygodniu po 1,5h niż codziennie 0,5h?
    • Gość: rowerzystka Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: *.acn.waw.pl 28.07.08, 15:35
      A nie lepiej wybrać się na długą przejażdżkę ???
      Jeżdżę codziennie 2-3 godziny na tradycyjnym holendrze (bez przerzutek) i są
      efekty ;)
      • vega36 Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? 29.07.08, 15:03
        Przede wszystkim długo i szybko. Ja tak ćwiczę na treningowym - przez 90 minut
        spalam około 1000 kalorii. Mam nastawione obciążenie na 3. Jadę tak, żeby tętno
        było powyżej 130. Na trekkingowym rowerze nigdy nie udaje mi się utrzymać
        takiego tempa ze względu na ruch uliczny lub trudności terenowe, kiedy jeżdżę po
        lesie.
    • Gość: jackk3 Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: *.canam.com 28.07.08, 20:53
      Odpowiem ci tutaj bo na forum rowerowym puscili watek na pierwsza
      strone i ludzie takie glupoty pisza ze glowa boli.
      No.1: tluszcz pali sie caly czas (np. podczas jazdy rowerem) tylko
      procentowy udzial tluszcu jest inny (im szybsza jazda tym wiecej
      zuzywamy weglowodanow).
      No.2: jedzenie dlugich dystansow bez obciazenia w wolnym tempie
      doprowadzi jedynie do znudzenia i bolu tyl..a. Pomysl, jak masz
      zuzyc energie jesli praktycznie nic nie spalasz? Tak mozna jedzic
      godzinami i widzisz ten efekt codziennie (rodzinki na rowerach,
      faceci i panie z brzuchami).
      No.3: Palenie miesni nie nastapi dopoki masz zapasy tluszczu w
      organizmie
      No..4: Jedzac na rowerze szybcie/na wiekszych obciazenia/pod gore
      itd. nie rozwinie znacznie miesnie nog. Do tego potrzena jest
      ogromna ilosc km/ciezkie treningi i genetyka (glownie chlopy).
      No.6: Nie wyszczuplisz najpierw nog, tluszcz zacznie znikac z calego
      ciala (w rozny sposob). Dlaczego dziewczyny narzekaja ze im nogi sie
      powiekszyly? Ano tluszcz pozostal i miesnie 'TROCHE' wzrosly
      (normalne) i stad ta percepcja.
      No.7 Ktos tu wspomnial o interwalach. Jestes bardzo poczatkujaca i
      interwalow nie polecam. Zniechecisz sie, albo zaczniesz je robic 'po
      lebkach' i to nie bedzie mialo duzo sensu.
      Moja rada? Przez rok jezdzij duzo i czesto, w roznym tempie,
      przestrzegajac podstawowych zasad kolarstwa (nie ja to wymyslilem-a
      Eddy Merckx). Nie musisz sie katowac godzinami w zolwim tempie
      spalajac 200Kcal na/godz. Jadac szybcie spalisz wiecej
      kalorii/tluszczu, podniesie ci sie znaczaco fitness i zaczniec
      jeszcze szybciej jedzic, z wieksza przyjemnoscia. Efekty przyjda
      same.
      A teraz zmykam na pizze bo mi sie luch konczy.
      Pzdr
      • Gość: Dosia Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: *.nrth.adsl.virgin.net 28.07.08, 22:06
        Wszystko prawda, z wyjatkiem pkt 3. Ludzie, skad przekonanie o tym, ze miesnie
        pala sie dopiero jak zabraknie tluszczu? Jak ma go niby zabraknac??
        • scept89 Re: palenie miesni 28.07.08, 23:16
          Dosia napisał(a):

          > Wszystko prawda, z wyjatkiem pkt 3. Ludzie, skad przekonanie o tym, >ze
          miesnie pala sie dopiero jak zabraknie tluszczu? Jak ma go niby >zabraknac??

          Moze zacznijmy uzywac jakis bardziej precyzyjnych terminow.

          kazdy odpowiednio dlugi lub/i intensywny wysilek powodujacy uszkodzenie
          mikrowlokien miesnia powoduje jego "palenie" aka faze kataboliczna z nastepowa
          faza naprawcza. Bywa chyba tak ze _niekiedy_ calkowita masa danego uzywanego
          moze nieco maleje jesli przebudowa odbywa sie z jednego rodzaju wlokien na
          drugie. Rzecz o minimalnym znaczeniu u przecietnego kanapowca-spacerowicza.

          Nie ma sily (byc moze za wyjatkiem treningu wywolujacego powtarzalne, ciezkie
          uszkodzenie miesnia) aby regularnie uzywany miesien zmniejszal sie przy
          regularnym treningu kardio nawet przy niedoborach kalorycznych jesli jak pisze
          jack organizm ma sporo zapasowego tluszczu a bialko jest dostarczane w diecie.
          Uwalnianie tluszczu z tkanki tluszczowej jest znacznie prostsze i energetycznie
          wydajniejsze niz rozklad miesni.
          Owszem, jak wpada sie w ketoze i wyczerpalo sie juz zasoby glikogenu i
          aminokwasy z bialek miesniowych konieczne sa do glukoneogenezy, ale to nie jest
          stan osiagalny po godzinnym pedalowaniu. Nawet wtedy zuzywane sa zapewne bialka
          miesni nie uzywanych a nie tych ktore wlasnie pracuja.

          Masz oczywiscie raacje ze poza moze wiezniami KZ-ow kazdy jakis tam % tluszczu
          zachowuje.
          • Gość: jackk3 Re: palenie miesni IP: *.canam.com 29.07.08, 22:22
            Z wlasnego podworka dorzuce jeszcze ze owszem obecnie, tak od 3
            tygodni czuje ze trace troche miesni (z gory), ale to dlatego ze:
            tluszczu b. malo, ponizej 10%, czeste treningi, nie zawsze jest czas
            ochota na prawidlowa odnowe, gory w ogole nie cwicze w lecie wiec
            organizm pozbywa sie tych grup ktore sa najmniej obciazone. Nie
            musze dodawac ze ten proces jest bardzo maly i odwracalny dosc
            szybko (nawet w moim wieku). Po czym to poznaje. ano od 3 tygodni w
            czasie jazd czuje ze moja koszulka w rekach jest luzna a jak
            zaczynam sezon to porzadnie opina. Czyli na pewno miesni ubywa.
            Trzeba tylko przejechac kilka tys. km, zaliczyc kilkaset godzin
            jazdy na rowerze/6 miesiecy. Wiec jak widac nie dotyczy do
            wiekszosci ludzi.
          • Gość: Dosia Re: palenie miesni IP: 195.33.121.* 04.08.08, 18:21
            Ja tylko stwierdzam fakt, ze miesnie tez sie pala. Nie tylko
            tluszczyk, tak jak chcemy, zeby bylo. I to jest niewatpliwie
            negatywny efekt kazdego treningu i trzeba z tym po prostu uwazac i
            dobrze sie odzywiac, zwlaszcza przyjmnowac bialko PO treningu (byl
            tu juz watek na temat tego, czy nalezy jesc po treningu). Z wlasnego
            doswiadczenia wiem, ze o ubytki w miesniach o wiele latwiej niz
            piszesz, tylko przy niewielkich treningach tych ubytkow po prostu az
            tak nie widac, bo sa niewielkie. Ale wytarczy przejechac sie w np. w
            gory na tydzien/dwa, zeby w wyniku zwiekszonego wysilku zauwazyc
            spadek objetnosci miesni. Co jest dowodem na to, ze nie musimy
            najpierw wypalic calego tluszczu, zeby doswiadczyc katabolizmu
            miesni. Zdarzy sie on tym szybciej im mniej bedzie rozwaznej diety.
            Na pewno przydarzy sie jesli po treningu nic sie nie je, co
            niektorzy praktykuja.
            • scept89 Re: palenie miesni 05.08.08, 16:05
              Dosia napisał(a):

              > Ja tylko stwierdzam fakt, ze miesnie tez sie pala.

              Uszkodzenie wlokien miesnia z nastepowa rozbudowa to jeszcze nie jest 'palenie'.

              >Ale wytarczy przejechac sie w np. w
              > gory na tydzien/dwa, zeby w wyniku zwiekszonego wysilku >zauwazyc spadek
              objetnosci miesni.

              Ktorych miesni? Noznych? Po tygodniu? Bez drastycznego ograniczenia kalorii?
              Zartujesz sobie.

              Mialem przyjaciolke wegetarianke cwiczaca do maratonu. Wzrost 176, waga w
              okolicach 56/58kg (super-szczupla choc nie anorektyczna). Przed kazdym corocznym
              maratonem biegala przez kilka miesiecy, zywiac sie niekiedy popijajac cole po
              treningu. Wierz mi, bialkowych super-odzywek czy to po treningu czy o poranku
              nie pozerala.

              A teraz usiadz sobie spokojnie i zastanow sie jak to sie dzialo ze owa kobieta
              mimo ze w/g Twojego rozumowania winna miec "spalone miesnie" czytaj o mniejszej
              masie i zapewne mniej sprawne, mimo owych przewidywan na owych "spalonych"
              miesniach byla w stanie przebiec wiekszy dystans niz na miesniach "nie spalonych"?

              Ulatwie Ci zadanie: jej nogi to ja sobie dosc dokladnie obejrzalem.
              O zadnych zauwazalnych zmianach in minus nie moglo byc mowy.

              Robilas rezonans magnetyczny nog przed wycieczka w gory i po czy jak?
              • Gość: Dosia Re: palenie miesni IP: 195.33.121.* 05.08.08, 17:30
                Mowisz o dwoch roznych rzeczach. Czym innym jest uszkodzenie wlokien
                miesni i ich odbudowa w wyniku wysilku fizycznego, a czym innym
                rozklad bialek w miesniach w celu wyprodukowania energii. Niestety w
                braku podazy bialka ani jedno, ani drugie sie nie odbuduje, tak jak
                2+2 zawsze jest 4. Twoja znajoma musiala cos tam jesc, zeby
                odbudowac sobie miesnie w nogach, w przeciwnym razie nigdzie by nie
                pobiegla. A ze jadla malo, to moze nie wygrala tego maratonu...?

                Zreszta, przyklad z maratonczykiem jest zupelnie nietrafiony. O
                jakich to miesniach w kontekscie maratonczykow w ogole mowisz?
                Przeciez to wlasnie maratonczycy sa doskonalym przykladem tego jak
                dlugotrwaly wysilek aerobowy dziala destrukcyjnie na miesnie - nogi
                to oni maja owszem mocne i moga przebiec te 40 mil (bo to ciagle
                uszkadzanie wlokien i ich odbudowa), ale gora? Rece? Tors? Przeciez
                to chudzinki takie, ze strach. No, porownaj sobie maratonczykow ze
                sprinterami... i wiecej nie podawaj takich przykladow.

                Trening maratonczyka jest specyficzny, bo tu chodzi o nogi, gora
                jest niewazna. Ale w treningu, w ktorym wazne sa miesnie "gorne"
                niewskazany jest jakikolwiek wysilek typu biegi powyzej pol godziny,
                wlasnie ze wzgledu na katabolizm miesni. Poniewaz uprawiam
                wspinaczke skalkowa to powiem Ci, ze pierwsze podstawowe prawo
                wspinacza skalkowego, to nie biegac dluzej niz pol godziny (a
                najlepiej w ogole sobie podarowac bieganie i sporty aerobowe, tak,
                tak), bo to sie po prostu mija z celem.

                A i widac, ze chyba nigdy nie chodziles po gorach :) Wlasnie mam
                przyklad kolegi, ktory po dwoch tygodniach w Alpach stracil sporo
                miesni "gornych". Widoczne golym okiem, potwierdzone waga.
                Oczywiscie nogi mu sie pewnie wyrobily, bo tez tylko nog uzywal...
                Rozumiem, ze Twoim zdaniem czlowiek to takie perpetum mobile, ze sie
                rusza i samo napedza, ze nawet paliwa nie trzeba dolewac?
                • scept89 widac, ze chyba nigdy nie chodziles po gorach 06.08.08, 15:07
                  Dosia napisał(a):
                  > A i widac, ze chyba nigdy nie chodziles po gorach :)

                  Bardzo widac? To dosc dziwne, bo zdarzylo mi sie ze znajomymi z Sierra Club wejsc pare lat temu na Mt Whitney po treningowym wejsciu na White Mountain. Fakt, nizszy niz Mount Blanc (4,421 vs 4,695m) wiec pewnie stad ta roznica...

                  Milego wnioskowania.

                  PS Chodze z kijkami -> pas barkowy tez pracuje.
                  • Gość: Dosia Re: widac, ze chyba nigdy nie chodziles po gorach IP: 195.33.121.* 06.08.08, 17:21
                    A od ktorej strony wchodziles na Mt. Whitney? Od strony High Sierra
                    Trail czy od wschodu? Jak dlugo trwala wyprawa? Bo jesli od High
                    Sierra to nie wierze, ze w przeciagu ponadtygodniowego hardcoru (bo
                    ta trasa to czysty hardcore) nie spaliles ani grama miesnia, tylko
                    sam tluszczyk. Nie mowilam tu o dwudniowych wejsciach na gore, bo w
                    tym czasie trudno golym okiem zauwazyc ubytki w miesniach, co nie
                    znaczy, ze ich nie ma i o to chodzi w calym moim wywodzie w tym
                    watku. W kontekscie kolegi mowilam o dwoch tygodniach, za
                    przeproszeniem, napierniczania w gorach, z czekanami i rakami.

                    Ale widze, ze wg Ciebie nadal nie wazne co jesz i czy w ogole jesz,
                    a cialo wesolo spala sam tluszczyk, a miesnie cudownym sposobem
                    rosna. OK. Nie chce mi sie wiecej tlumaczyc, bo widze, ze nic Cie
                    nie przekona. Moze lepiej po prostu poczytaj o efektywnych
                    treningach dla sportowcow i jakie warunki musza byc spelnione, zeby
                    miesnie rzeczywiscie rosly, a jakie, zeby powodowac ich ubytki.

                    Np. o tym dlaczego nie powinno sie wykonywac treningow anaerobowych
                    rano i co sie dzieje z miesniami gdy wyczerpie sie w nich glikogen.

                    Jakos sie nie odniosles do moich argumentow na temat tego dlaczego
                    maratonczycy to patyki, a sprinterzy to gory miesni. Ale pewnie
                    nadal sie bedziesz upieral przy tym, ze nie wazne co sie robi, nie
                    wazne co sie je, miesnie i tak wesolo rosna i nigdy sie nie spalaja.
                    • scept89 Re: widac, ze chyba nigdy nie chodziles po gorach 06.08.08, 19:45
                      Dosia napisał(a):

                      > A od ktorej strony wchodziles na Mt. Whitney? Od strony High Sierra
                      > Trail czy od wschodu?

                      To byla jednodniowka z Whitney Portal. Wyjscie nad ranem o czolowkach powrot
                      przed zachodem slonca. To jest jakies 22-23 mile ze startem na 8,360ft z 2000m w
                      pionie wejscia i zejscia. Jesli bylas w tamtych okolicach to zapamietalas
                      zapewne "99 switchbacks" (jest ich chyba troche mniej) po czym przejscie juz
                      "plaskim" szlakiem w prawo w pod sam szczyt i znowu w prawo pod samym szczytem.
                      Pisze "plaskim" bo on tak do konca plaski nie jest i wracajac wyraznie czulem
                      jak wznosi sie pod przelecza. Gdzies pewnie mam relacje z tego wejscia wiec jak
                      chcesz wysle Ci na priva.

                      Jestem pewny ze nawet po jednym dniu jakies miesnie tu i owdzie mi sie spalily.
                      Na tej wysokosci trawi sie w dziwny sposob i nawet zlopiac gatorade nie
                      pokrywasz calosci wydatku energetycznego a przy takim dystansie jest sie juz w
                      strefie wyczerpania glikogenu w miesniach. Zlazac w dol i to miejscami truchtem
                      ma sie takze duzo mikrouszkodzen.

                      Mimo ze widzialem papierowo-blade zombie rzygajace na szlaku ale pezajace w gore
                      to bez przygotowania kondycyjnego i chocby minimalnej adaptacji do wysokosci
                      chyba nie da sie tego zrobic w klkanascie godzin w wieku lat ok, 40tu mieszkajac
                      na poziomie morza.
                      Tak wiec chodzilem intensywnie o gorach. Nie, nie byly to dwutygodniowe wyprawy
                      zmrozona grania z czekanami i spaniem w jamie snieznej ale 2km w pionie / dzien
                      zrobilaem kilka razy, glownie wlazac na Mt Baldy. Przelazilem tez w gorach do
                      trasy maratonu dziennie, choc to na 1-2 dniowych wycieczkach.

                      Mysle tez ze sprzeczamy sie o pikusie albo o ustalenia co rozumiemy przez
                      wysilek, spalanie etc. Powyzej pewnej wysokosci, stopnia niedozywienia,
                      wychlodzenia i wysilku bedziemy _takze_ spalac miesnie bez dwoch zdan. Tyle ze
                      ma sie to nijak do leniwie wachlujacej nogami 35min na rowerku stacjonarnym
                      panny Fredzi w Zadupicach Zalesnych.

                      Widze tez ze Ciebie nic nie przekona ze bialkowe odzywki i terminowe
                      dostarczanie tychze, ale oczywiscie tylko po krotkich, najwyzej 30min wysilkach
                      to jest wynalazek lat ostatnich. Jakim cudem (pra)dziadowie nasi byli w stanie
                      utrzymac w rekach kose po 10h na diecie chlebowo-ziemniaczano-smalcowej tego
                      widac zaden wspolczesny trener nie wyduma. A nie powinni skoro sobie miesnie
                      palili jak cholera na diecie ubogobialkowej wielogodzinne treningi kosiarskie
                      urzadzajac.

                      Ja jestem Ci w stanie zagwarantowac ze prawie kazdy kanapowiec po dwoch
                      tygodniach cwiczen wytrzymalosciowych na diecie wegetarianskiej, z bialkiem
                      roslinnym przyjmowanym na zlosc Tobie w najmniej optymalnym momencie (np 10h po
                      treningu OK?) po owych dwoch tygodniach (jesli przetrwa je bez kontuzji) bedzie
                      sprawniejszy niz osobnik ktory zywiac sie optymalnie i wysokobiakowo w/g Twojego
                      harmonogramu cwiczen owych nie wykona i owych miesni nieszczesnych nie "spali".

                      Jak pisalem wczesniej, czesc z tego to bedzie trening neuro-muscular (uklad
                      nerwowy nauczy sie jak pobudzac odpowiednia liczbe wlokien miesniowych
                      proporcjonalnie do wysilku), czesc usprawnienia serca/pluc ale jak wiesz
                      wytrenowany chocby i srednio-dystansowy amator biegania jest do doopy kiedy o
                      kajakowanie chodzi -> po to aby osiagnac poprawe wydolnosci musimy trenowac
                      _miesnie_ kluczowe dla danej aktywnosci. Jesli na ubogobialkowej diecie
                      przerzucajac goscia pomiedzy bieganiem, rowerowaniem, orbiterkiem, rolkami,
                      wioslarka, plywaniem zmiennymi stylami uzyskujesz osobnika ktory jest po 2tyg
                      wyraznie sprawniejszy w kazdej z w/w dyscyplin to zapytam niesmialo:

                      ktorychze to miesni biedakowi ubylo i jak to mozna zauwazyc?

                      Nie, nie jest to perpetuum mobile. Normalny nieruchawy a nazarty osobnik ma
                      zapasy nie tylko energetyczna a i budulcowe. Zazerajacy sie bialkiem,
                      napompowani testosteronem mlodziacy po treningu silowym moga napakowac
                      bezsterydowo 6gk miesni w pol roku/26tygodni. W 2 tyg to by bylo zaledwie 460g
                      albo cale 32g/dzien mokrej masy miesnia, chyba nie wiecej niz 10-15g bialka.
                      Wszechstronny trening cardio miesni w takim tempie nie tworzy, tak ze pi X drzwi
                      mozemy zalozyc ze zapotrzebowanie bialkowe jest pwenie o polowe mniejsze.

                      Jeszcze jedno: jak myslisz, jak nasilone jest owo spalanie miesni? Innymi slowy
                      czy masz jakies dane mowiace o tym ile miesni spali np. rowerzysta po godzinie
                      nieprzerwanej, codziennej jazdy (70kg 1h 600kcal) jesli zamiast wysokobialkowego
                      napoju pochlonie banana?


                      Mysle tez ze dalej sie nie rozumiemy na poziomie podstawowym:

                      mozesz optymalizowac trening w celu rozrostu miesni i wtedy nawet
                      super-rozwojowe biegi narciarskie sa gorsze od zwyklego przerzucania hantli a
                      zarcie kreatyny to "koniecznosc" dla miesnioluba.

                      mozesz takze optymalizowac sprawnosc ogolna/wytrzymalosc, efekt zdrowotny albo
                      jedynie redukowanie ilosci tkanki tluszczowej (to ostatnie to chyba glowny
                      problem ludzi na forum i nie tylko). I wtedy przepraszam za slowo doopczenie sie
                      z 30min limitem wysilku aby niech nas Wisznu broni grama miesnia gdzies tam nie
                      spalic jest malo sensowne.

                      PS
                      re sprinterzy ws maratonczycy:
                      nie bardzo rozumiem jak mozesz miec pretensje ze maratonczycy nie maja miesni
                      ktorych nie cwicza. Inne wlokna miesniowe w nogach, trening na sile etc.
                      Nie qmam o co Ci chodzi. Dlugodystansowcy sa niekeidy na granicy anoreksji.
                      Kazdy kilogram masy ciala mniej to mniejszy wysilek na dluzszym dystansie (to o
                      wyczynowcach).
                      Nie sztangujacy sprinter-amator nie bedzie przypominal olimpijskiego sprintera.
                      Podobnie wiekszosc ludzi dobiegajacych do mety w maratonie mmo ze wyraznie
                      szczuplejsza nie wyglada jak bazlydkowy i bezbicepsowy Etiopczyk.

                      Your point was?
                      • Gość: Dosia Re: widac, ze chyba nigdy nie chodziles po gorach IP: *.brhm.adsl.virgin.net 07.08.08, 09:54
                        > Ja jestem Ci w stanie zagwarantowac ze prawie kazdy kanapowiec po dwoch
                        tygodniach cwiczen wytrzymalosciowych na diecie wegetarianskiej, z bialkiem
                        roslinnym przyjmowanym na zlosc Tobie w najmniej optymalnym momencie (np 10h po
                        treningu OK?) po owych dwoch tygodniach (jesli przetrwa je bez kontuzji) bedzie
                        sprawniejszy niz osobnik ktory zywiac sie optymalnie i wysokobiakowo w/g Twojeg
                        > o harmonogramu cwiczen owych nie wykona i owych miesni nieszczesnych nie "spali".

                        Najlepiej zbudowana osoba jaka znam jest wegetarianinem. Ale bialko jednak je
                        non stop, a nie 10h po treningu, wiec nie wiem jak by bylo z powyzsza teoria.

                        >Tyle ze ma sie to nijak do leniwie wachlujacej nogami 35min na rowerku
                        stacjonarnym panny Fredzi w Zadupicach Zalesnych.

                        Hmmm. ja myslalam, ze jest to forum fitness, a nie "jak pedalowac, zeby sie nie
                        zmeczyc".

                        > po to aby osiagnac poprawe wydolnosci musimy trenowac
                        > _miesnie_ kluczowe dla danej aktywnosci.

                        No wlasnie. I nie nalezy zapominac o miesniach, ktore nie pracuja, bo te ulegna
                        katabolizmowi, przy zaniedbaniach treningowo dietetycznych. Nie jest to forum o
                        maratonach wiec nie doradzamy ludziom jak zostac patykiem na silnych nozkach,
                        prawda, a jak zwiekszyc metabolizm i wytrzymalosc calego ciala.


                        Jesli na ubogobialkowej diecie
                        > przerzucajac goscia pomiedzy bieganiem, rowerowaniem, orbiterkiem, rolkami,
                        wioslarka, plywaniem zmiennymi stylami uzyskujesz osobnika ktory jest po 2tyg
                        wyraznie sprawniejszy w kazdej z w/w dyscyplin to zapytam niesmialo:>
                        > ktorychze to miesni biedakowi ubylo i jak to mozna zauwazyc?

                        No, ja bym najpierw tego goscia chciala zobaczyc.

                        > Your point was?

                        Przypominam o co toczyla sie cala dyskusja.
                        Wypowiedz jacka: miesnie nie spala sie dopoki w organizmie sa zapasy tluszczu.


                        • Gość: jackk3 Re: widac, ze chyba nigdy nie chodziles po gorach IP: *.canam.com 07.08.08, 16:40
                          < Wypowiedz jacka: miesnie nie spala sie dopoki w organizmie sa
                          zapasy tluszczu.>
                          Oczywiscie wyrazilem sie nieprecyzyjnie, bo jakims tam poziom
                          tluszczu nawet najwieksi chudzielcy maja. Chodzilo mi raczej o to
                          aby wykazac bledne mniemanie wiekszosci zaczynajacych tutaj cwiczyc
                          o obawie spalania miesni a nie tluszczu i ich NIEODBUDOWYWANIU.
                          Smiesza mnie teorie o wolnych cwiczeniach (aerobach-notabene termin
                          niesamowicie naduzywany, bo czy nazwiemy aerobami powolne spacery? Z
                          def. sa one aerobami ale z punktu widzenia wytrzymalosciowego nie)
                          gdzie ludzie wierza o magicznym przedziale czasowym w ktorym spalany
                          jest tluszcz. Nie jest to takie proste inaczej wszyscy niedzielni
                          spacerowicze wygladali by jak kolarze. Miesnie nie uzywane ulegna w
                          koncu 'spaleniu' ale tylko do pewnego stopnia. Przede wszystkim
                          przez dluzszy czas nastapi zmniejszenie wlokien a dopiero potem,
                          znacznie potem 'moze' zanik. Czesto ludzie uwazaja ze spalili
                          miesnie gdzie w istocie tych wlokien maja tyle samo (sprawa
                          genetyczna). Stad moje stwierdzenie ze proces 'odbudowy' miesni jest
                          odwracalny.
                    • Gość: jackk3 Re: widac, ze chyba nigdy nie chodziles po gorach IP: *.canam.com 06.08.08, 19:51
                      Scept89 odpowiedzial ci krotko, gdyz uzurpowalas ze nie chodzi po
                      gorach. Zreszta nie potrzebuje on mojej agitacji bo facet naprawde
                      zna sie na tym o czym mowi (zdecydowana mniejszosc tutaj). Napisalas
                      ze maratonczycy to patyki a sprinterzy to gory miesni. Jest to
                      oczywiste. W jednym sie mylisz jednak, maratonczycy maja slaba gore
                      bo jest to im zbedne, nie siedza na silowni walac ciezary, wiec
                      automatycznie te partie sa male (brak bodzca). Sprinterzy tez robia
                      duzo cwiczen w fazie tlenowej/wytrzymalosciowej, to jest podstawa w
                      prawie kazdym sporcie. Gorne partie sie nie zmniejszaja bo sa ciagle
                      pobudzane poprzez roznego rodzaju cwiczenia (odzywianie to jest
                      oczywiste, przynajmniej w fazie budowy) o innych 'specjalnych'
                      srodkach nie wspomne. Dlugodystansowcy tez mogliby bardzo latwo
                      zwiekszyc obj. swoich miesni, ale po co? W pewnym sensie u nich
                      strata waga to efekt (pozadany) uboczny treningu (tak jak w
                      kolarstwie). Twoja wspinaczka nie jest tutaj dobrym przykladem, gdyz
                      niewatpliwie podczas dlugotrwalych wypraw dochodzi do niedozywienia,
                      takze wplyw na wspinaczy bedzie miala wysokosc n.p.m.
                      A propos glikogenu nie tak latwo go wyczerpac, zdrowy wysportowany
                      czlowiek ma go spore zapasy, a jak sie go wyczerpie to jest po
                      ptakach tak czy tak i pozostaje sie tylko polozyc 'pod grusza'
                      (oczywiscie zartuje).
    • buj_w_chucie Duzo i szybko 29.07.08, 14:04
      Ale na wyszczuplenie nog to bym raczej nie liczyl.
      • vega36 Re: Duzo i szybko 29.07.08, 15:11
        buj_w_chucie napisała:

        > Ale na wyszczuplenie nog to bym raczej nie liczyl.

        Zeszczupleją na pewno, ale nie tylko nogi. Całe ciało będzie szczuplejsze.
        Najgorsze, że uda zeszczupleją na końcu, bo najtrudniej zrzucić tłuszcz z ich
        górnych partii :((
    • Gość: zull Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: *.rcb.vectranet.pl 29.07.08, 19:13
      jackk3 napisał - dużo i często,z większym obciążeniem. Bardzo lubię jazdę na
      rowerze,dlatego chcę połączyć przyjemne z pożytecznym i zadbać o siebie. Zależy
      mi na trwałym zrzuceniu ok.5 kg,przez ostatnie 2 miesiące regularnie korzystałam
      z siłowni,z braku stosownych funduszy musiałam zrezygnować (od października
      zaczynam studia i już czuję co to studencka kieszeń),więc przerzuciłam się na
      rower. Jeżdżę codziennie po 1,5 h,na najwyższej przerzutce.I stąd moje pytanie -
      czy przy takim obciążeniu i częstotliwości treningów, 1,5 h wystarczy?
      • Gość: jackk3 Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: *.canam.com 29.07.08, 22:16
        7x w tygodniu po 1.5godz to jest bardzo duzo. Musisz miec czas na
        regeneracje (co najmniej 1 dzien). Zmienial dlugosc i intensywnosc
        jazd, nie musza byc takie same. To ze jezdzisz na
        najwyzszej 'przerzutce' - mowimy raczej biegi/koronki/przelozenia
        nie znaczy nic, liczy sie twoj wysilek czy wydatek energetyczny.
        przydal by sie pulsometr choc nie jest on niezbedny. zdecydownie
        jezdzij na lekkiej zadyszce na dluzsze dystanse czy na wiekszej na
        krotsze. Trzymaj kadencje pow. 90 co automatycznie 'wymusi'
        odpowiednie przelozenia (np. pod gore). I nie bij sie dac ognia od
        czasu do czasu.
        • skibunny Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? 30.07.08, 02:33
          jackk, dzieki serdeczne za te info, jako nowa posiadaczka calkiem
          nowiutkiej kolarzowki, czytam i utrwalam i jezdze oczywiscie:)
          bardzo pomocne...w zyciu nie myslalam, ze jazda na rowerze moze byc
          tak kompleksowa (heart rate, cadence, biegi)
          moj poprzedni rowerek to byl wigry 3...
        • Gość: zull Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: *.rcb.vectranet.pl 30.07.08, 22:12
          Dzięki :) Przeznaczę na rower 5 dni w tygodniu, po ok. 1h. Wolę wariant z lekką
          zadyszką i dłuższym dystansem ;),bo tak jeżdzę od dłuższego czasu i tak mi
          pasuje. Mam nadzieję,że uzyskam efekty bo z wytrwałością nie jest u mnie źle.
    • Gość: hika Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 16:13
      Siemka :D

      Ja też dołączam do grona rowerzystów.

      2 lata temu codziennie jeździłam przez 45 minut, przez równiutkie 2 miesiące, czasem robiłam przerwę, ale wtedy zazwyczaj szłam na basen... No i niestety, tamta zima dała mi w kość i tak przytyłam, że szok. Ładna sylwetka pozotała na zdjęciach jedynie. W następne wakacje robiłam ćwiczenia na płaski brzuch przez 30 dni - zalecane, ale niewiele mi to dało...
      Wobec czego w sumie to przytyłam 7 kg... :/

      Teraz miałam okres ulotkowania, codziennie przez 6-7 godzin sobie spacerowałam - ale to też nic nie dało.
      Więc wracam do rowerka.
      Czy 1 godzina jazdy w ciągu dnia, przez cały tydzień powiedzmy przez pierszy miesiąc - ile pozwoli mi zrzucić kg ? Z 1? 2 ?
      Niestety nie wiem jak to będzie w październiku bo się przeprowadzam 300 km na studia, wobec czego rower nie będzie dostępny...
      • Gość: gość Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? IP: 195.164.254.* 05.08.08, 10:22
        5x na tydz. jazda na rowerze na rowerze ok 2 godz. pozwoliła mi
        zrzucić od poczatku maja ok.12 kg.
        • signorita Re: jak jeżdźić na rowerze aby schudnać? 08.08.08, 11:10
          mi trener polecił jazdę na małym obciążeniu połączone z intensywnym, szybkim
          pedałowaniem. najchętniej po płaskim podłożu. wystarczy około 2 godzin dziennie.
          pozdrawiam i życze powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja