Fitness bez efektu, również psychicznie.

16.02.09, 14:53
Witajcie.
Moja żona bardzo chciała zapisać się na fitness więc zapisaliśmy ją.
Zapłaciliśmy, kupiliśmy wszystko co trzeba.. Wydaliśmy sporo kasy.

Ona teraz chodzi w miarę niespecjalnie. Namawiam ją na chodzenie dwa razy w
tygodniu i w sobotę - czyli trzy razy w tygodniu. Za każdym razem chodzi na
jedne zajęcia. Niestety nie mogę jej namówić na regularne chodzenie i pracę
nad sobą. Raz pójdzie na "Płaski Brzuch", raz na ABT - potem na jogę, po
której jęczała że ją wszystko boli - ale ja ją ostrzegałem - nie jesteś
dostatecznie rozruszana do ćwiczenia Jogi, będzie cię boleć - i tak było.
Chodzi tak sobie - nieregularnie, bez celu od miesiąca. Ja nie mam na to
żadnego wpływu, a rezultatów w ogóle nie widać. Ani poprawy sylwetki (wiem,
miesiąc to krótko, zbyt krótko na widoczne zmiany), ale nie zrzuciła nawet
kilograma :( Proszę ją - nie obżeraj się, zadbaj o siebie.

Wiecznie słucham pretensji - że mi się nie podoba, że jest brzydka. Ja chcę
żeby była zdrowa, silna - energiczna. Na koniec, żeby wróciła do swojej dawnej
- prawidłowej sylwetki, bo roztyła się potwornie.

...ale ona jakąkolwiek pracę nad sobą traktuje jako karę, jako zło konieczne.
Dziwnie się czuję, kiedy słyszę jak koleżanki w pracy zasuwają na fit, jeżdżą
na rowerach, biegają - żeby być w dobrej kondycji, podobać się mężom, a moja
jęczy, że mi się nie podoba itd...
    • Gość: Szatanica Re: Fitness bez efektu, również psychicznie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.09, 15:00
      Nie dziwię się, że kobieta jęczy i narzeka... jakbym miała takiego
      męża to bym sobie chyba w łeb palnęła... Człowieku! zamiast od niej
      tylko wymagać, może postaraj się ją jakoś zmobilizować - pójdźcie
      razem na basen, albo pobiegać wieczorem...
      • maz.27 Re: Fitness bez efektu, również psychicznie. 16.02.09, 15:03
        Kto powiedział, że jej nie mobilizuję. Wspieram ją, rozmawiam z nią. Rozwiewam
        wszelkie obawy, razem szukamy dobrych sposobów, próbujemy układać harmonogram.
        Namawiam ją do ćwiczeń w domu - oczywiście świecę przykładem - a nie "ćwicz
        miśku, a ja obejrzę sobie film w tym czasie".
        Jęczy i narzeka, bo na Jodze powykręcała się we wszystkie strony, kiedy ja
        próbowałem jej tłumaczyć, że powinna najpierw trochę się porozciągać i poprawić
        kondycję...
        • Gość: Szatanica Re: Fitness bez efektu, również psychicznie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.09, 15:05
          A może po prostu odpuść? i zaakceptuj ją taką, jaka jest? nie każdy
          musi być fanem sportu. Nie każda będzie chudą trzcinką, wysportowaną
          i gibką...
          • maz.27 Re: Fitness bez efektu, również psychicznie. 16.02.09, 15:12
            Tu nie chodzi o akceptację. Ja widzę, że ona się źle z tym czuje. Mówi o tym,
            narzeka na ciało - ale równocześnie się boi.
            Zresztą, wywodzę się z lekarskiej rodziny i wiem do czego prowadzi otyłość.
            Akceptacja - zupełna - osób, które tyją ponad swoje predyspozycje cierpią w
            wieku dorosłym i starszym - miażdżyca, chore stawy, zatory, zakrzepy, zawały itd....

            Ona była lekko okrągła kiedy ją poznałem. To że jest teraz okrąglejsza nie
            zmienia faktu, że ją kocham i akceptuję jej ciało, ale przede wszystkim zależy
            mi na zdrowiu i kondycji.
            Spójrz na swoje słowa. 99% kobiet wymaga, żeby mężczyzna był piękny,
            wysportowany i różne inne, kiedy one same nie stawiają żadnych wymagań sobie....
    • Gość: Ania Re: Fitness bez efektu, również psychicznie. IP: *.inetaccess.pl 16.02.09, 15:17
      Nie bierz poważnie jej narzekania, po prostu niech chodzi na
      początku na to, co jej sie podoba. Poza tym moim zdaniem to nie jest
      zły objaw, że ona zmienia zajęcia, ponieważ sama musi się
      zorientować, które jej odpowiadają. Minął dopiero miesiąc, więc nie
      ma co panikować. Może ona potrzebuje więcej czasu, żeby coś dla
      siebie wybrać? Nie ma sensu chodzić na zajęcia, których się nie
      lubi - to dopiero byłaby męczarnia.
      I nie tłumacz jej niczego, bo jezeli sobie sama nie pouklada w
      głowie, że potrzebuje schudnąć, to Twoje starania nic nie pomogą.
      Człowiek musi sam chcieć zmiany, żeby cokolwiek z sobą zrobić.
      Na razie zapisala się na zajęcia, chodzi od czasu do czasu. Nawet
      jesli nieregularnie, to pewnie dlatego, że jej trudno (piszesz, że
      jest otyła, więc pewnie się niezrecznie czuje na fitnesie, nie lubi
      swojego ciała, swojej kondycji i to ją zniechęca - znam z autopsji),
      ale daj jej czas. Już jakiś krok zrobiła do przodu, teraz trzeba
      czasu, żeby się przyzwyczaiła do nowego nawyku sportowego i to
      trzeba docenic!
      Życzę cierpliwości i wiary w żonę, że sobie wszystko mądrze w głowie
      poukłada!
Pełna wersja