Gość: parasomnia
IP: *.chello.pl
18.03.09, 17:15
Zauważylam, ze ludzie nie majacy nic wspolnego ze sportem czesto traktują ironicznie osoby wysportowane, prowadzące zdrowy styl zycia. Moze nie jest to wprost wyrażane, ale np. okreslenia typu mięśniak, paker itd. mają pogardliwe brzmienie, często sugeruje sie, ze są to osoby płytkie, zapatrzone w siebie, obchodzi ich tylko własny wygląd. Obserwuję, ze panuje takie dziwne przekonanie, iż ze "sportmenami" nie mozna o niczym pogadac, generalnie jakos nisko sie wartościuje takie osoby. Nie mogę pojąć skad sie to bierze, z kompleksow, z czystej zawisci? Przecież osiągniecie dobrej, muskularnej, sylwetki wymaga ciezkiej i przede wszystkim systematycznej pracy na silowni i jest wyrazem dbania o wlasne zdrowie. Ja nie mowie tutaj o ludziach pokroju Pudziana - mowie o normalnych kobietach i mezczyznach chodzących regularnie na fitness w celu pracy nad swoja kondycja. Chyba kazdy wie, ze sport i rekreacja przynoszą same zalety dla kondycji fizycznej ale i psychicznej, odstresowuje, relaksuje itd. To dlaczego widok osoby biegajacej w parku budzi ciagle zdziwienie, dlaczego pokazywanie zdrowej, odtluszczonej sylwetki spotyka sie z dezaprobatą, zazdroscią? Dlaczego ludzie wysportowani, zamiast byc traktowani jak wzór do nasladowania w tej dziedzinie, są często niedoceniani i przypisuje im sie jakies z sufitu wziete cechy ( glupota, ograniczenie, egozentryzm ). Pamietam, kiedy zaczelam chodzic na fitness i podekscytowana opowiedzialam o tym mojej mamie, (bo bylam naprawde dumna z siebie, ze potrafie wpoic sobie regularny ruch), mama sie skrzywila i zapytala: trzy razy w tygodniu?? a nie brakuje ci przez to czasu na dom ?
Tak jakby fitness byl jakąs wydumaną zachcianką, ktora tylko kradnie czas, ktory mozna przeznaczyc na zapieprz w kuchni.
A dla mnie fitness ( z perspektywy 8 miesiecy uprawiania ) jest koniecznościa, jesli chce sie zachowac kondycje i zdrowie. Bardzo przyjemną koniecznością :)