dzieki cwiczeniom...przytylam!

04.05.09, 15:57
jestem zla! myslalam, ze cwiczenia regularne=nizsza waga. gowno! za
przeproszeniem.
nie posluchalam sie dietetyka, kory mowil ze chodzenie codziennie na
cwiczenia nie oznacza zrzucenia wagi tylko dowrotnie, bo tkanka
tluszczowa sie odklada zeby miec co spalic na drugi dzien.
nie mowiac o tym, ze nie mialam czasau na przyrzadzenie dobrego
posilku bo cwiczenia i dojazd okolo 4 godzin dziennie mi zajmowal.
po powrocie chcialo mi sie jesc jak wilkowi wiec pewnie dwa razy
wiecej nadrabialam kalorie spalone.
i takim cudem od konca stycznia do dzisiaj z 36 jestem rozmiar 38 i
jakiejs 4 kg na plusie. daje na wsteczny z cwiczeniami i odchudzam
sie zeby wrocic do normalnosci a potem pomysle co dalej.
    • joanna182-0 Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 04.05.09, 16:11
      to zależy jak ćwiczyłaś, jaką miałaś dietę no i czy miałaś z czego
      się odchudzać. Ja chodzę 2 razy w tygodniu na siłownię i trener od
      razu powiedział, że waga mi nie spadnie i żebym się tym nie
      przejmowała, bo mięśnie są cięższe od tłuszczu.
      • Gość: kiss.my.booty Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.aster.pl 04.05.09, 17:26
        Z rozmiaru 36 raczej nie ma sie chyba co dochudzac?
        No ale chcialam to mam wiec jestem rozmiar 38 i sie teraz mam zeczgo
        odchudzac. :)
        A cwiczylam poprawnie no i tez potrafie rozroznic miesnie od
        tluszczu. A z odzywianiem tak jak pisalam ciwczylam duzo wiec jadlam
        wiecej objetosciowo bo nic innego raczej sie nie zmienilo biorac pod
        uwage ze juz kiedys schudlam 15 kg to wiem mniej wiecej co moge a
        czego nie moge.
        • joanna182-0 Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 04.05.09, 17:40
          a jak ćwiczyłaś. Jeśli na siłowni z dużym obciążeniem i mała ilość
          powtórzeń to się nie dziwie. może mimo wszystko w układaniu treningu
          popełniłaś błąd
          • Gość: kiss.my.booty Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.aster.pl 04.05.09, 18:38
            Cwiczenia silowe czasami, zazwyczaj rowerek, bieznia, abt/tbc, czyli
            ciwczenia aerobowe.
        • Gość: truj Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.gdynia.mm.pl 04.05.09, 18:17
          Cudów nie ma. Trzeba było mniej żreć.
          • Gość: kiss.my.booty Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.aster.pl 04.05.09, 18:41
            Cudów nie ma. Trzeba było mniej żreć.

            Zgadzam sie z Toba. widocznie nie nadaje sie na intensywne cwiczenia
            bo mi sie po nich wiecej chce jesc i pewnie potem zjadam dwa razy
            wiecej niz spalilam.
            Wiec teraz bedzie aerobik dwa raz w tygodniu i zrec nie bede i wroce
            donormalnych rozmiarow.
            Jezeli sie cwiczy codziennie to sie tez sobie daje troche
            przyzwolenia na jedzenie wiecej no ale nie w moim wypadku. szkoda
            bobardzo lubie cwiczyc.
            • krzysztof.stachurski Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 05.05.09, 16:54
              Witam,

              Spokojnie, spokojnie nie rezygnuj tak szybko! Musisz tylko pamiętać
              że w okresie regularnych treningów musisz także regularnie jeść.
              To normalne że po treningu chce się szybko coś ''uzupełnić'',
              problem jest w tym abyś w pierwszym odruchu nie sięgała po produkty
              o wysokim IG.
              Jeżeli wyregulujesz dietę która uwzględnia twój trening nie będziesz
              miała odruchu ssania.

              Pozdrawiam.
              • plpoland Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 05.05.09, 19:09
                dziwie sie dziewczyno tobie,odchudzanie to nie zabawa, a ty majac 38 rozmiar
                ciuchow masz normalna wage, a twoje widzi mi sie moze tylko ci zaszkodzic,masz
                problem z tym ze masz normalna wage proponuje-pokochaj siebie ew wizyte u
                psychologa, a sport warto uprawiac,dla zdrowia, dobrej kondycji, a nie odchudzania
                • kiss.my.booty Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 05.05.09, 21:15
                  pokochaj siebie ew wizyte u
                  psychologa, a sport warto uprawiac,dla zdrowia, dobrej kondycji, a
                  nie odchudzania

                  Wizyty u pscyhologa sa mi bardzo dobrze znane jakby co:)
                  Mam 155 cm wzrostu i 58 kg, szczegolnie na brzuchu nie jest niczym
                  fajnym.

                  A co do spokoju to definitywnie go zachowuje, ale od konca stycznia
                  waga tylko wzrasta, tluszcz zebral sie a brzuchu i nie czuje sie z
                  tym dobrze niestety.
                  • Gość: ? Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.aster.pl 04.01.10, 15:28
                    masz 155cm wzrostu i 58kg i miescisz sie w 38?
      • czy-nastka Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 20.11.09, 15:14
        Na pewno mięśnie są cięższe od tłuszczu- dlatego nigdy nie sugeruję się tym ile
        ważę ale w co się mieszczę:)Myślę ,że w twoim przypadku nie zawiniły ćwiczenia
        tylko kumulowanie posiłków w jeden i to późną porą. Ja chodzę cztery razy w
        tygodniu na siłownię, ćwiczę z 3 kg obciążeniem i nie mam problemów z rozmiarem.
        we wszystkim trzeba zachować umiar.
    • nawrotka1 Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 06.05.09, 12:02
      Ćwiczenia na pewno są wskazane przy odchudzaniu, ale jako wspomaganie diety a
      nie zamiast :)
      Istotny jest też odpowiedni dobór ćwiczeń,a z Twojego postu wynika, że nie
      konsultowałaś się z instruktorem.
      Musisz mieć rozsądnie ułożony plan - zarówno odżywiania jaki i spalania, a wtedy
      efekty przyjdą na pewno :)))
      • kiss.my.booty Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 06.05.09, 13:24
        a z Twojego postu wynika, że nie
        konsultowałaś się z instruktorem.

        U mnie raczej wjedzeniu chodzi o ilosc a nie jakosc.Jak sie
        nazapiperzam codziennie przez 2 pelne godziny to mi sie chce zrec a
        nie jesc, bo ja naprawde cwicze a nie przychoze czytac gazetke.
        Chodze do damskiego gimnazjonu wiec widze jak niektore
        panie "cwicza".
        Co do trenera to takze w moim gimnasionie jest bardzo trudno o
        porade. Jeden gosc non stop odrywa babeczki i ma w nosie co sie na
        tej sali dzieje. Jest dwoch weekendowych, z czego jeden non stop
        rozmawia przez telefon natomiast trugi stawia sobie kolnierzyk i
        chodzi napuszony jak paw, a jak ma na cos odpowiedziec to bez kija
        nie podchodz.
        Zadasz im pytanie to oni wyciagaja karty na ktorych opisane sa
        cwiczenia i jak je wykonywac, a tyle to ja wiem. Z takich forow jak
        to mozna sie wiecej dowiedziec niz od tych panow.
        • nawrotka1 Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 06.05.09, 14:46
          Szkoda, że nie jesteś z Warszawy (tak przypuszczam, bo pisałaś coś o długich dojazdach).
          W jednym z damskich Gymnazjonów w W-wie znam doskonałego instruktora, który ma bardzo dużo wiedzy z zakresu fizjologii, jest życzliwy i chętnie udziela rad na temat ćwiczeń oraz odżywiania. :)
          Jeśli nie znasz nikogo, kto mógłby Ci pomóc, poszukaj informacji w internecie.

          Nie jestem specjalistą, ale na mój gust ćwiczyłas faktycznie za dużo. Codziennie po 2 godziny to chyba przesada, lepiej byłoby część tych ćwiczeń zamienić na basen albo rower.
          A diety trzeba pilnować, cudów nie ma :)
          Nie można robic dużych przerw między posiłkami, bo wtedy zawsze zjada się za dużo w stosunku do potrzeb. Każde przegłodzenie sprzyja tyciu, pamiętaj o tym, jeśli planujesz odchudzanie :)
          • Gość: kiss.my.booty Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.aster.pl 06.05.09, 15:49
            Jestem z Warszawy moja droga i wlasnie dlatego dojazd mi zajmuje
            dlugo:)
            W ktorym gimansionie i ktory trener? to sie napewno zglosze.dzieki
            bardzo.
            • nawrotka1 Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 06.05.09, 19:36
              Z Warszawy? Świetnie:)
              Jeśli masz ochotę, napisz do mnie na maila gazetowego. :)
              Napiszę o kogo chodzi .Pozdrawiam.:)
    • Gość: jackk3 Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.abhsia.telus.net 07.05.09, 18:16
      Bez obrazy ale twoj watek powinien dostac nagrode za naj.... w tym
      roku (dopowiedz sobie sama). Wg twojej teorii to sportowcy powinni
      chodzic otyli a panie/panowie z biur szczupli i wysportowani?
      Mowisz ze cwiczysz codziennie po 2 godz. int. Powinnas stracic
      przeto powiedzmy 1500 kcal minimum (tak na 'bide'). Ile musiala bys
      zjesc ekstra aby przytyc? To ze nie masz czasu nie ma nic do rzeczy.
      Po wysiku mozna zawsze cos przekasic. Musisz miec lekko ujemny
      bilans kaloryczny i wtedy waga leci. Cudow nie ma! Spojrz na chlodno
      jak sie odzywiasz ile kalorii z grubsza.
      P.S.
      I zmien tego 'dietetyka'!
      Pzdr
    • Gość: wiola Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.um.szczecin.pl 11.05.09, 15:28
      Ja też tak mam, chciałam założyć nowy wątek o tym,że ćwiczenia
      fizyczne sa przereklamowane ale widząc tu koleżanki, które stosując
      się do zasad regularnej aktywności nic nie schudły, myślę że nowego
      tematu nie trzeba. Ja mam orbitreka od 3 lat, w ubiegłym roku
      ćwiczyłam po 20-30 min co najmniej 5 dni w tygodniu, do tego
      średnio raz na tydzień zajęcia fitness w klubie, co sobota nordic
      walking i na wadze nic. Ważę 63-64 km przy wzroście 164cm w wieku
      42 lat.
      • kiss.my.booty Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 11.05.09, 15:33
        Wg twojej teorii to sportowcy powinni
        chodzic otyli a panie/panowie z biur szczupli i wysportowani?

        w takim razie dlaczego instruktorki fitnessu nie wszystkie sa
        szczuple???? znam pare dobrze przy kosci a te szuple to sa szuple
        nawet jakby nie cwiczly i zjadaly konia z kopytami codziennie bo
        takie geny.
      • Gość: natalka Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.aster.pl 11.05.09, 17:03
        Rusz troche mózgownicą kobieto! Żeby schudnąc trzeba spalać więcej niż zjadasz.
        Proste. Jeśli ktoś żre jak prosię, to żadne cwiczenia nie pomogą.
        Zresztą spalanie zaczyna się dopiero po jakichs 20 - 30 minutach cwiczen, więc
        to co ty robiłas mogło słuzyc jedynie utrzymaniu jakiej takiej sprawności a nie
        odchudzaniu. Poza tym bez diety nikt nie schudnie, cwiczenia nie są
        przereklamowane tylko do niektorych nie dociera ta prosta prawda.
        • kiss.my.booty Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 11.05.09, 17:59
          Jeśli ktoś żre jak prosię, to żadne cwiczenia nie pomogą

          Ja schudlam 15 kg bez cwiczen tylko dyscyplina byla potrzebna. w
          takim razie cwiczenia nie sa dla mnie bo jak sie zmecze to "zre jak
          prosie"
    • beatrix_75 Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 14.05.09, 18:43
      wicz zdecydowanie mniej -moze byc codzienie -ale ok 40 min.max.
      wtedy ataków głodu nie będizesz miała i waga zacznie delikatnie
      ( ale uprzedzam bardzo wolno )spadac .
      Oczyweiscie podaz kalorii jest wazny -ja mając 160 cm wzrsotu mogę
      sobie pozwoolic na ok 1700-1800 .(Wtedy nie chudnę i nie tyję )

      no i dobór posiłkow .
      Ze niskie IG to wiadomo ,dużo białka, tłuszcz rosliny .

      no i nie wściekaj sie tak ;-)
      stres powoduje wydzielanie kortyzolu - a tenze cholernik powoduje
      odkładanie tkanki tłuszczowej na brzuchu .


      • kiss.my.booty Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 14.05.09, 23:57
        no i nie wściekaj sie tak ;-)
        stres powoduje wydzielanie kortyzolu - a tenze cholernik powoduje
        odkładanie tkanki tłuszczowej na brzuchu .

        hehehe.dzieki:) narazie aerobik kiedy mam czas i scisla dieta. bede
        sie wazyc jak pojde na silownie pewnie w poniedzialek to dam znac
        ile mi poszlo w dol:)))))
        • silowka Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 29.05.09, 19:45
          cha cha, dolaczam sie do grona tych co przytyly :)
          w przeciwienstwie do kolezanki - mialam plan skonsultowany z
          trenerem;
          i w przeciwienstwie do kolezanki - nie jadlam duzo wiecej i
          pilnowalam baardzo jakosci;
          i tak jak kolezanka bylam ciagle glodna
          i tak jak kolezance przytylo mi sie :)))
          (i nie byly to miesnie - sprawdzalam na urzadzeniu do mierzenia
          tluszczu :)))

          • admetos Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 29.05.09, 21:29
            Sa dwa wyjasnienia tej historii
            1. Miliony sportowcow i ludzi aktywnych fizycznie ktorzy sa szczupli
            zawdziecza to CZEMUS innemu ale na pewno nie polaczeniu treningow i
            wlasciwej diety. CZEMU dokladnie nie wiadomo ale posty powyzej sa na
            to niezbitym dowodem
            2. Autorki powyzszych wpisow sa fizjologicznymi fenomenami.
            Odstepstem od reguly ze jezeli zdrowy czlowiek sie intensywnie rusza
            przez dluzszy czas i dostarcza mniej kalorii niz spala to bedzie
            chudl.

            Otoz musze, drogie Panie, Was rozczarowac: ani jedno ani drugie.
            Wlasciwe przyczyny: niewlasicwy trening i zla dieta. Dopoki nie
            zobacze jak trenujecie i nie zajrze Wam do talerza (pewnie ani
            jedno, ani drugie nie bedzie mi dane) to chociaz skomentuje niektore
            punkty wpisu silowki


            silowka napisała:

            > nie jadlam duzo wiecej: ale moze jednk za duzo. Calosciowe
            zapotrzebowanie dzienne minus 200kcal powinno przyniesc efekty
            nawet bez duzego treningu, zwlaszcza ze "> pilnowalam baardzo
            jakosci" czyli rozumiem ze min zredukowalas weglowodany zwlaszcza te
            o wysokim IG ?

            > i tak jak kolezanka bylam ciagle glodna
            Blad ! Sredni glod po ok 10-12 dniach wyzwala reakcje obronne
            organizmu - "przestraszony" organizm zaczyna walczyc o przezycie (on
            nie we co masz w glowie io dlaczego podaz energii gwaltownie spadl)
            i ze wszystkiego co dostaje (nawet jesli jest to niewiele) w
            pierwszej kolejnosci odkalda to co dla niego najcenniejsze z punktu
            widzenia energetycznego czyli tluszcz.

            Stad najprawdopodobniej :
            > i tak jak kolezance przytylo mi sie :)))
            > (i nie byly to miesnie - sprawdzalam na urzadzeniu do mierzenia
            > tluszczu :)))

            Tyle ze gdyby bylo tak jak opisalem wyzej stracilabys na wadze a
            procent tluszczu by wzrosl. Skoro jednak przytylas to oznacza pewnie
            ze na tyle duzo cwiczylas ze mialas wieksze zapotrzebowanie
            kaloryczne to i wiecej jadlas (byc moze zle rozlozone posilki - np 2-
            3 razy dziennie wieksze porcje, ze spora iloscia weglowodanow ow
            wysokim IG) zamiast 5-6 razy dziennie zeby metabolizm rownomiernie
            pracowal glukoza i insulina nie szalaly (a co za tym idzie uczucie
            glodu bedacego sygnalem dla organizmu: oszczedzaj tluszcz)

            Ale jak wczesniej: nie widze treningu nie widze "miski" :) wiec co
            ja moge powiedziec ?
            Tylko tyle ze jesli ze zdrowiem (min hormonami) jest OK to ujemny
            bilans kaloryczny budowany na odpowiednich skladnikach odpowiednio
            spozywanych + trening musi przyniesc spadek wagi.
            • silowka Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 29.05.09, 22:36
              admentos, bardzo chetnie przedstawie moja "miske" i trening:
              srednio wygladalo tak:

              9: serek wiejski
              11: (czasami) jablko
              (12:00 - paniczny glod)
              13:00 - salata, kurczak, papryka itd. (taka sama jak wczesniej)
              (OCZYWISCIE BEZ SOSU)
              17:00 - czasem (jak nie moglam wytrzymac glodu): dwie kromki vasy
              (wiem, ze nieprawidlow)
              20:00 - tunczyk z ogorkiem kiszonym albo cos w tym stylu
              po treningu:
              jajko a. mozarella a. maly serek wiejski (OCZYWISCIE ODTLUSZCONY)

              trening (3xtyg):
              30min na biezni szybkiego marszu
              30 min silowego, 2-3 obwody po 17-20 powtorzen
              + rozciaganie itp.
              jedyny dodatek "ekstra" to bylo zjedzenie czegos malego po treningu,
              normalnie o tej porze bym nie jadla.

              bylam tak glodna, ze zaczelam nawalac w pracy, wiec zrezygnowalam z
              eksperymentu.

              teraz nie zjadam ostatniego posilku i jem z reguly kanapki na
              kolacje. nie chudne, nie tyje.

              > 2. Autorki powyzszych wpisow sa fizjologicznymi fenomenami.
              > Odstepstem od reguly ze jezeli zdrowy czlowiek sie intensywnie
              rusza
              > przez dluzszy czas i dostarcza mniej kalorii niz spala to bedzie
              > chudl.

              moze faktycznie.
              • Gość: jan Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.wl.sggw.waw.pl 01.06.09, 13:11
                Jesz za MALO. Policz sobie ilosciowo swoje menu. Nie masz nawet 1000kcal.
                Wlaczylas tryb akumulacji w organizmie.
              • kinkygirl Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 02.06.09, 01:29
                zgadzam sie z przedmowcami - po co sie tak katowac? po co takie dlugie przerwy
                miedzy posilkami? polecam owsianke, cokolwiek ze zlozonymi weglowodanami.
                przekaski co 2-3 godziny. nie nalezy dopuscic do strasznego glodu na diecie.
                a sport jest dobry dla zdrowia i dobrego samopoczucia. i podnosi metabolizm.
                /nie przy glodowce/
                osobiscie wole zjesc ten spory obiad po ktorym bede mogla biegac przez godzine
                niz siedziec w domu i patrzec sie na talerz salaty, chocby netto bilans
                wychodzil na to samo.
              • Gość: lapinporo Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.turku.fi 04.06.09, 13:07
                przeciez u Ciebie w ogole nie ma rano weglowodanow! jak wiec masz nie byc glodna
                na serku wiejskim?! prawidlowe sniadanie to np owsianka, na wodzie, moze byc z
                dodatkiem mleka. Porcja bez mleka 140 kcal, z odltluszczonym mlekiem (1 dl) 170.
                dostarczysz sobie dobrej energii, rowniez do pracy, nie bedziesz glodna przez 4
                godziny. poza tym salatka na obiad? no prosze Cie?! polecam kasze gryczana,
                gulasz sojowy. Nieduzo kalorii, a wszystko, co potrzebne, do tego niskie IG, a
                nie bedziesz ani zmeczona ani glodna. kasza gryczana z warzywami i maslanka.
                mniam! dobre wegle, bialko, witaminki:)
            • Gość: Madzik Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.acn.waw.pl 29.05.09, 23:42
              To ja również dołączam do fenomenów ;-)

              Ćwiczę od dwóch miesięcy. 5 razy w tygodniu na zajęciach fitness,
              kolejno ABT, fat burning, step, aerobic, TBC. Do tego codziennie
              rano godzinny szybki spacer, wieczorem 60 minut jazdy na rowerze
              stacjonarnym pilnując stałego tętna na poziomie 130.
              Jem 4-5 małych posiłków dziennie (posiłek to np. jeden jogurt
              naturalny, miska warzyw czy jedna pierś z kurczaka, nie jem
              oczywiście żadnych słodyczy, fast foodów (kiedyś jadłam i to sporo;-
              )), białego pieczywa, ziemniaków. Owoce bardzo rzadko. Ostatni
              posiłek jem o godzinie 17, tj. 7 godzin przed zaśnięciem. Od dwóch
              miesięcy kładę się spać potwornie głodna, ale nie jestem w stanie
              nic zjeść wieczorem, bo mam wrażenie, że całe moje wieczorne
              treningi pójdą na marne. Wypijam 3 litry wody dziennie.

              Mimo to moja waga cały czas stoi w miejscu:-(( Nie schudłam ani
              kilograma. Z tym, że u mnie waga teoretycznie jest prawidłowa 56 kg
              przy 170 cm wzrostu, a problemem jest mało mięśni i dużo tłuszczu w
              coponiektórych miejscach i żeby to zmienić pewnie potrzeba więcej
              czasu niż 2 miesiące.
              • Gość: jan Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.wl.sggw.waw.pl 01.06.09, 13:15
                Masz fantastyczna wagę.
                Raczej pielegnuj swoje cialo a nie katuj sie - szkoda zycia.
                Sa rzeczy ktorych nie da sie zmienic - gdybys nawet godzniami wylegiwala sie na
                sloncu - to i tak murzynka nie zostaniesz :)
                Powodzenia w procesie polubienia siebie!
    • ma1gul Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 01.06.09, 21:20
      Rozumiem Twój problem. Ćwiczę w Gymnasionie min. 5 razy w tygodniu.
      4 lata temu schudłam i od tego czasu się pilnuję - Twoje zasady: 5
      posiłków itp. Z moich doświadczeń wynika, że zbyt intensywne
      ćwiczenie (codziennie 1 zajęcia areobiku+30 min. kardio przy tętnie
      120-130) powodowało problemy. Pomogło zwiększenie ilości
      węglowodanów, których zawsze się bałam. To było odkrycie – jedząc za
      mało nie chudłam! Moim zdaniem jesz za mało. W czasie diety zdarzało
      się, że gdy źle się czułam dietetyczka doradzała zwiększenie
      węglowodanów albo oliwy i waga zaczynała spadać! Masz zwłaszcza za
      mało węglowodanów i dobrego tłuszczu. Dodaj do sałaty dobrą łyżkę
      oliwy. Podwieczorek zjedz ok. 16 - nie dopuszczaj do głodu. Nie
      uwierzysz, ale owsianka rano – i to porządna bo ze szklanki mleka
      sojowego (zwykłe rano jest dla mnie za ciężkie), 40 g płatków (3-4
      łyżki) i łyżki siemienia lnianego (albo orzechów, dyni) robi cuda. W
      sumie ok. 250 kcal, ale energia uwalnia się przez cały dzień, nie ma
      napadów głodu. Oczywiście sama owsianka nie wystarczy, do tego
      pozostałe zwykłe 4 posiłki, ale zamiast powodować tycie działa
      magicznie. Dobrze mi służy i zapewnia sytość np. koktajl – pół
      banana, 2 morele, 1 figa (namoczone), 2 łyżki otrąb, 1 łyżka
      siemienia albo zamiennie migdałów, orzechów, sezamu, dyni,
      słonecznika. Polecam. Lekkostrawne, można nawet po tym ćwiczyć a
      syte. Na drugie śniadanie albo podwieczorek spróbuj co kilka dni
      ziaren – niecałe 20 g (orzechy brazylijskie, włoskie, laskowe,
      migdały, słonecznik, dynia). CO jakiś czas jako przekąska 4 kostki
      czekolady (magnez) albo do koktajlu łyżeczka kakao.
      Każdy organizm jest inny, ale mam 45 lat, całe życie zmagań z wagą.
      Od 4 lata stabilizacja. Może moje uwagi okażą się przydatne także
      dla Ciebie. Pozdrawiam.
      • silowka Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 01.06.09, 23:22
        ma1gul dzieki za dobre slowa.
        aczkolwiek jak czlowiek tyje, to trudno wmusic w siebie wiecej
        jedzenia.
        tym bardziej, ze za chwile na forum uslyszy, ze to jezeli tyje to albo
        cwiczy za malo albo je za duzo.
        • admetos Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 02.06.09, 00:47
          silowka napisała:

          > tym bardziej, ze za chwile na forum uslyszy, ze to jezeli tyje to
          > albo cwiczy za malo albo je za duzo.

          :-)
          Nie chodzi o to ze je za duzo czy cwiczy za malo, ale o relacje
          miedzy podaza a popytem energii - jak masz ujemny bilans kaloryczny
          bedziesz chudla, jak dodatni bedziesz tyla. To tak w uproszczeniu.
          Czyli nie ma czegos takiegio jak "jesc za duzo w ogole" je sie za
          duzo albo za malo w odniesieniu do potrzeb.
          Pozaytm jak w poscie wyzej: nie nalezy dopuszczac do ucuucia glodu
          (co nie zanczy zeby sie napychac, bo wtedy bedzie za duzo ;) a jak
          sie czloweik 2 razy dziennie napcha to i tak glodny chodzil bedzie
          pomiedzy posilkami) "Trik" z owsianka rano bardzo skuteczny - brak
          hustawki glukozy i insuilny w krwi + 4 dodatkowe posilki jak w
          poscie wyzej.
          Kilka postow wyzej przedstawilas swoje diete. Ja rowniez mam
          wrazenie ze jesz za malo, mozesz spokojnie dorzucic nieco
          weglowodanow o niskim IG, inaczej ciagle bedziesz glodna a nasz
          organizm tego nie lubi - jak nagle cos wrzucisz przetworzy na
          tluszcz na zapas - moze dojsc do sytuacji ze waga bedzie spadac a
          procent tluszczu wzrastac.
          Na pocieszenie ze mozna to wyregulowac: ja zaczynam chudnac przy
          odpowiednim treningu i sposobie odzywiania gdzies w okolicach diety
          2600kcal dziennie :)
          • ma1gul Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 02.06.09, 08:35
            Zgadzam się z tym co pisze admetos. Lubię jeść i odkrycie, że
            zmieniając rozkład posiłków i ich skład, dokładając ćwiczenia można
            sobie pozwolić na więcej było dla mnie ważne:) Nie rezygnuj z
            ćwiczeń. ŚMiało 3-6 razy w tygodnu możesz ćwiczyć. Przy takim
            wysiłku w odpowiednim tętnie mam dużo energii, nie jestem zmęczona i
            nie mam ataków głodu. Z pewnością skutkuje wcześniejsze porządne
            nakarmienie organizmu. Wszelkie pestki na przekąskę na długo
            wystarczają. Ćwiczę przed kolacją. Na kolację białko (150 g) i
            sałata z łyżką oliwy (ok. 400 g!. Rano owsianka albo koktajl (jogrut
            albo mleko sojowe + 150-200 g owoców + łyżka ziaren, 2 otrąb
            pszennych), po 2-3 godz przekąska, obiad (jak kolacja, ale warzywa
            raczej na ciepło - brokuł, bakłażany, cukinia i co 2-3 dni zamiast
            białka węglowodany), ok. 16 przekąska (sok albo czarny chleb z
            masłem orzechowym, owoce) i ok. 19 kolacja. Jeśli ćwiczysz później
            to możesz jeść 6 posiłków. Zmień skład wcześniejszych. Też lubię
            biały serek - będzie lepszy po ćwizeniach niż na śniadanie. Jeśli
            ćwiczysz późno, to nie musisz bać się węglowodanów po południu. Nie
            zauważyłam, aby miał oto wpływ na wagę. Ok. 22 często wypijam
            kieliszek wina. I nie tyję. Mam 45 lat, pracę siedzącą, 168 i 56 kg,
            słabą przemianę materii i problemy z krążeniem, a jak widzisz
            jedzenia sporo. Oczywiste jednak, że zmiany dobrze wprowadzać
            powoli, bo nagłe dołożenie sobie kalorii z pewnością spowoduje skok.
            Myślę, że skoro kiedyś znacznie schudłaś, to potem poprzestałaś na
            ograniczonym menuu. Każdy jednak reaguje inaczej. Spróbuj
            konsultacji z dietetykiem na tym forum. Ja jestem tylk ofiarą
            własnych wcześniejszy błędów i też nie mogłam uwieżyć, gdy
            dietetyczka powiedziała mi że jem za mało.
            Powodzenia
            M.
            • silowka Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 02.06.09, 09:46
              ma1gul, a czy mozesz zarekomendowac swoja dietetyczke?
              • Gość: ma1gul Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 10:49
                Nie jestem z Warszawy. Spróbuj na forum Dietetyk a nie Fitness. Tam
                odpowiadają dietetyczki (z tygodniowym opóźnieniem). Z natury jestem
                racjonalna i lubię wiedzieć, jaki wpływ na organizm mają różne
                rzeczy. Przekonują mnie wywody dr Bardadyna
                www.drbardadyn.com. Po lekturze jego ksiażek włączyłam do
                diety wiele pyszności, których unikałam, bo podobno tuczą - np.
                figi, banany, kakao, awokado. Z korzyścią dla samopoczucia, włosów,
                skóry i zdrowia. Nie odchudzam się (z wyjątkiem okresów
                poświątecznych:), ale na co dzień pilnuję wagi i tego co jem. Wiele
                uwag mi pomogło. Jak we wszystkich dietach, trzeba dopasować ją do
                swoich upodobań. Dla mnie smaczne posiłki są bardzo ważne. Jestem
                łasuchem. Szczęśliwie naturalnie lubię to co zdrowe, ale też
                słodycze. Proponowane przez Bardadyna koktajle (czekoladowy,
                owocowy, pomarańczowy z morelami), ciemny chleb z masłem orzechowym
                (cienko), gorzka czekolada świetnie zastępują desery. Radzi też, jak
                walczyć z wieczornym głodem. Może i Ciebie przekona. Pamiętaj, nic
                na siłę. Szukaj swojej smacznej i zdrowej drogi. Wszyscy fachowcy są
                jednak zgodni - napady głodu wieczorem to efekt nieodpowiedniego
                śniadania. To naprawdę działa, choć początkowo trudno wmusić w
                siebie rano porządny posiłek. Zwróć uwagę, że jedząc sererk i jabłko
                masz na całe dopołudnia tylko 200 kcal. Bardzo mało. Nawet w
                restrykcyjnych dietach (nie polecam) zaleca się więcej. Spróbowałaś
                dzisiaj zjeść więcej? :)
                M.
    • under-grund Re: dzieki cwiczeniom...przytylam! 02.06.09, 22:44
      to chyba jeszcze zalezy co cwiczylas..moze to byly za bardzo silowe
      cwiczenia, no i w sumie jak zaczyna sie trening to wypadaloby
      ustalic sobie jakas diete..ale zycze powodzenia w dalszym dazeniu do
      idealnej sylwetki :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja