"Fundusze bez barier" akcja Rzeczpospolitej

30.12.05, 10:08
Rzeczpospolita" rozpoczęła w wigilijną sobotę akcję "Fundusze bez barier". Ma
ona na celu uproszczenie procedur związanych z ubieganiem się przez
przedsiębiorców o unijną pomoc oraz przyspieszenie wypłaty dla nich
pieniędzy. Prosimy czytelników o zgłaszanie swoich historii opisujących
doświadczenia w wykorzystaniu unijnej pomocy. Interesują nas przykłady
wszelkich barier, jakie napotykają państwo starając się o fundusze z
Brukseli. Działa nasz adres e-mailowy: bariery.fundusze@rp.pl
    • hubertus_zamoscicus Szkolenia-segragatory papierów-płynność finansowa 30.12.05, 10:10
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051230/ekonomia/ekonomia_a_17.html
      Trudniej o dotacje na szkolenia

      Firmy szkoleniowe realizujące projekty finansowane przez UE zaczynają mieć
      kłopoty z płynnością finansową. Powodem są opóźnienia w wypłacie pieniędzy.
      Chodzi o prawie miliard złotych

      Ze wsparcia budżetu Unii Europejskiej korzystają firmy szkolące polskich
      przedsiębiorców. Związane z tym projekty realizowane są w ramach programu,
      określanego w brukselskiej terminologii jako "rozwój zasobów ludzkich". Łącznie
      chodzi o ponad 150 projektów. Firmy zaczęły już świadczyć swoje usługi, nie
      mogą się jednak doczekać zapłaty za swoją pracę.

      Na własny koszt
      Za przekazywanie pieniędzy organizatorom szkoleń odpowiedzialna jest Polska
      Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Według jej szacunków z ok. 900 mln
      zł przeznaczonych na dopłaty, do końca tego roku otrzymają oni zaledwie 50 mln
      zł.

      Opóźnienia w wypłacie oznaczają, że firmy muszą wykładać własne środki, aby
      realizować projekt zgodnie z harmonogramem. Są to dosyć duże kwoty, bo
      szkolenia są dofinansowywane w 60 - 80 proc. ze środków krajowych i unijnych. -
      Nie jesteśmy w stanie przez kilka miesięcy samodzielnie wykładać pieniędzy na
      jeden lub kilkaprojektów - mówi Anna Masłoń, która pracuje dla jednej z firm
      organizujących dotowane z Unii szkolenia.

      Po podpisaniu umowy o dofinansowanie z Polską Agencją Rozwoju
      Przedsiębiorczości firma szkoleniowa składa wniosek o wypłatę pierwszej transzy
      pieniędzy. Agencja ma na to 60 dni. Jeśli wniosek wpłynie na przykład w
      grudniu, pieniądze dotrą do firmy w lutym. Pierwsza płatność wymaga złożenia do
      PARP tylko wniosku i odpowiedniego zabezpieczenia. Termin wypłaty jest jednak
      zwykle krótszy i wynosi około miesiąca. Firma powinna rozliczyć 80 proc.
      pierwszej transzy, aby złożyć wniosek o następną. W optymistycznej wersji druga
      część pieniędzy jest przesyłana w ciągu około trzech miesięcy, w
      pesymistycznej - po ponad sześciu miesiącach. Podobny mechanizm występuje w
      przypadku każdej kolejnej transzy.

      Winna biurokracja
      - Wniosek o wypłatę kolejnych transz trafia najpierw do Regionalnej Instytucji
      Finansującej (RIF) i tam jest poddawany kontroli. Następnie przesyłany jest do
      PARP, gdzie podlega kolejnemu sprawdzeniu. Zgodnie z umową, na dokonanie
      weryfikacji wniosku o płatność i dokonanie płatności RIF i PARP mają w sumie 81
      dni. Termin ten ulega często wydłużeniu, czasem nawet o cztery tygodnie -
      przyznaje Aleksandra Sztetyłło z PARP.

      Zdaniem agencji opóźnienia nie wynikają z braku pieniędzy. - W przekazywanych
      do nas dokumentach firm jest dużo błędów. Weryfikujemy je i prosimy o
      uzupełnienia. Przez to cały proces się wydłuża - tłumaczy Beata Cywińska,
      dyrektor zespołu instrumentów szkoleniowych w agencji. - Staramy się wypłacać
      pieniądze tak szybko, jak jest to możliwe - dodaje.

      Sporym utrudnieniem w wypłatach jest liczba dokumentów, które weryfikuje
      najpierw Regionalna Instytucja Finansująca, a później agencja. W ramach
      niektórych wniosków beneficjenci rozliczają nawet po 700 faktur. Przyznaje to
      także Beata Cywińska. - W przypadku dużych projektów liczba dokumentów mieści
      się w czterech segregatorach. Takie są wymagania. Czynimy starania, by to
      usprawnić - mówi.

      Rozwiązaniem, które przyśpieszyłoby wypłatę kolejnych transz pieniędzy
      unijnych, byłaby sytuacja, w której tylko jednainstytucja weryfikuje
      rozliczenia. Firmy szkoleniowe podkreślają, że tak duża liczba dokumentów nie
      jest potrzebna. - Istnieją rozbieżności między wymogami poszczególnych
      instytucji. To powinno się zmienić - mówi osoba z branży, która woli zachować
      anonimowość.

      Zdaniem Soni Szczepańskiej, eksperta Regionalnego Ośrodka Szkoleniowego EFS,
      Polska przyjęła zbyt restrykcyjny system finansowania projektów unijnych, który
      uderza w projektodawców.

      - Liczba dokumentów, które muszą przedstawiać, jest ogromna. Oczywiście
      kontrola realizacji projektów musi istnieć, bo wydawane są pieniądze publiczne.
      Ale obecnie firmy szkoleniowe muszą składać co miesiąc po dwa, trzy segregatory
      dokumentów do kontroli. To opóźnia wypłatę środków - mówi Sonia Szczepańska.

      Według Ministerstwa Gospodarki powodem opóźnień w wypłatach jest też brak
      wystarczającej liczby osób, które zajmowałyby się weryfikowaniem dokumentacji.

      Aleksandra Sztetyłło wyjaśnia, że od lutego planowane są zmiany, które mają
      usprawnić proces płatności. RIF będzie dokonywać kompleksowej kontroli,
      natomiast PARP będzie sprawdzać wnioski wyrywkowo.

      Pieniądze wykorzystają inni
      Przedstawiciele firm szkoleniowych twierdzą, że jeśli nadal nie będą otrzymywać
      pieniędzy na czas, w przyszłym roku nikt nie będzie chciał organizować szkoleń
      dotowanych z Unii. Większość z nich żałuje, że się w nie zaangażowała. - Jeśli
      Polska nie wykorzysta pieniędzy, zrobi to inny kraj - komentują przedstawiciele
      firm szkoleniowych.

      Szkoleniowcy podkreślają, że ich odpowiedzialność za projekt jest ogromna. To
      oni bowiem, a nie przedsiębiorstwa, dla których organizują szkolenia i
      występują o dotację, wystawiają weksle i gwarancje bankowe.

      Polska Izba Firm Szkoleniowych, zrzeszająca ponad 200 instytucji, przygotowała
      listę postulatów dotyczących tego, co należy zmienić, by współpraca z agencjami
      rządowymi była lepsza. Zdaniem Anny Masłoń powinna istnieć m.in. możliwość
      zawieszenia projektu, jeśli nie ma pieniędzy na jego realizację. - Powinniśmy
      mieć możliwość zaciągnięcia kredytu, którego koszt byłby zaliczany do kosztów
      projektu - dodaje.

      KATARZYNA OSTROWSKA
      • hubertus_zamoscicus szkolenia po polsku 30.12.05, 10:14
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051228/ekonomia/ekonomia_a_9.html
        Pieniądze dla przedsiębiorców czy dla cwaniaków

        Moja żona prowadzi mikroprzedsiębiorstwo zajmujące się szeroko pojętymi
        usługami edukacyjnymi, ja jestem nieformalnym księgowym tegoż. Współpracujemy z
        innym przedsiębiorstwem jako podwykonawcy. Nasz zleceniodawca ma dojścia w
        gminach, a przede wszystkim w kuratorium, więc uzyskuje dobre oferty. My dojść
        nie mamy, ale wolimy się... dostosować do panujących reguł.

        Nasz zleceniodawca starał się w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości o
        dofinansowanie projektu związanego z aktywizacją lokalnej społeczności
        (świetlica dla trudnej młodzieży). Rozmawialiśmy dość sporo na ten temat i
        wiemy, że była to droga przez mękę. Nam też "się zachciało", ale w PARP
        dowiedzieliśmy się, że na kilka miesięcy przed upływem terminu wniosków już nie
        przyjmują.

        I tu dopiero zaczyna się najciekawsze.

        Projekt naszego zleceniodawcy został przyjęty. Tytuł ich był iście barokowy,
        opis aż kapał od metafor, porównań i ukrytych znaczeń. W ramach projektu miały
        zostać zakupione różne "narzędzia i materiały", m.in. wysokiej klasy cyfrowa
        kamera filmowa. Realizacją projektu mieli zająć się podwykonawcy i bezpośrednio
        zatrudnieni pracownicy. Nazwijmy ich umownie Muzyk, Plastyk i Chemik.

        Muzyk, który w opisywanej świetlicy pracował wcześniej i miał wśród młodzieży
        wyrobioną dobrą markę, nie miał kłopotów. Swoją pracę wykonał dobrze, z
        korzyścią dla grupy tyle że w sprawozdaniu i na fakturze zleceniodawca zażądał
        słowa "muzykoterapia" (muzyka od muzykoterapii różni się mniej więcej tak, jak
        kowalstwo od fizyki atomowej metali; ale klient płaci klient żąda...). Plastyk
        miał za zadanie nakręcić z młodzieżą film właśnie ową cyfrową kamerą, zakupioną
        w ramach projektu (zaznaczam, że dofinansowanie projektu polegało na zwróceniu
        części poniesionych kosztów a więc dopiero po udowodnieniu, że kamera została
        zakupiona!). Ponieważ jej nie dostał (jak również nie dostał farb, kredek i Bóg
        wie czego tam jeszcze taki plastyk potrzebuje), będąc człowiekiem honorowym i
        obowiązkowym, zaczął przywozić.... swoje prywatne "narzędzia i materiały". Jako
        człowiek bardzo wrażliwy miał kłopoty, by trafić do młodzieży, ale kilka
        dziewcząt chętnie uczestniczyło w jego zajęciach. Wyszło jak wyszło w nagrodę
        usłyszał od zleceniodawcy (czytaj dostawcy niezbędnych "narzędzi i
        materiałów"), że "się nie wysilił"... Sprawozdanie piękna rzecz.

        Chemik, który błyskawicznie zorientował się, co jest grane przestał przychodzić
        na zajęcia, mszcząc się niejako za... brak umowy ze strony pracodawcy. Nie
        przeszkodziło to jednak, by zajęcia Chemika zostały ujęte w sprawozdaniu z
        realizacji projektu...

        Na zakończenie była wielka uroczystość z władzami gminy, tyle tylko, że
        większość pieniędzy trafiła do kieszeni naszego zleceniodawcy. Być może na tym
        polega aktywizacja lokalnej społeczności?...

        Przykre jest, że ci, którzy coś mogliby zrobić, coś mogliby skorzystać, albo
        trafiają na mur urzędasów PARP, albo przegrywają z cynicznymi "zaradnymi"
        cwaniakami.

        z poważaniem Łukasz Jasiński
        • hubertus_zamoscicus akcja - podsumowanie 09.02.06, 10:45

          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060209/ekonomia/ekonomia_a_16.html
          Postulaty "Rz"
          1. O zasadę jednej instytucji zatwierdzającej projekty i jednej instytucji
          wypłacającej pieniądze w poszczególnych programach.
          2. Oustalenie zasady, że instytucje te mają maksimum 60 dni na ocenę wniosku i
          podpisanie umowy oraz 60 dni na wypłatę pieniędzy.
          3. O stworzenie stałej grupy roboczej, składającej się z przedstawicieli:
          Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, samorządów oraz samorządu
          gospodarczego do nadzorowania procesu przyznawania środków unijnych w celu
          szybkiego określania wąskich gardeł.
          4. O wprowadzenie zasady przyjmowania uproszczonych wniosków o pieniądze unijne
          i składania większości załączników dopiero w momencie podpisywania umowy.
          5. O zmniejszenie liczby rozporządzeń do ustawy o Narodowym Planie Rozwoju.
          6. Oto, aby obowiązki dokumentacyjne nie wymagały dostarczania kopii każdej
          faktury i by umożliwiono rozliczenia ryczałtem niektórych kosztów np.
          administracyjnych.
          7. Oto, aby sprawozdań z realizacji inwestycji z funduszy unijnych nie trzeba
          było przygotowywać częściej niż raz na pół roku.

          Zobaczymy co z tego wyjdzie...
          • eichendorff Re: akcja - podsumowanie 09.02.06, 12:09
            hubertus_zamoscicus napisał:

            > Zobaczymy co z tego wyjdzie...

            Jeśli mam być szczery, cieńko to widzę. Obym się mylił...
Pełna wersja