Dodaj do ulubionych

strategia rozowju gminy

16.02.06, 23:34
Mam pytanie do osób, ktore zajmuja sie opracowywaniem i aktualizacja takich
dokumentów w urzedach.
1.Czy Waszym zdaniem taki dokument powinien powstawac przy udziale
spolecznosci loklanej?
2. Czy u Was w gminach jest on wogóle wykorzystywany i jego zapisy sa wiązące
dla uchwalania budzetów, WPI itp., czy moze poprostu lezy na polce i nikt nie
ma pojecia (oprocz osob odpowiedzialnych za jego powstanie) co w nim jest.

nurtuje mnie ta kwestia w zwiazku z tym co poznalam w teorii a praktyka.
Dzieki za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • hubertus_zamoscicus Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 08:15
      madzia9624 napisała:

      > Mam pytanie do osób, ktore zajmuja sie opracowywaniem i aktualizacja takich
      > dokumentów w urzedach.
      > 1.Czy Waszym zdaniem taki dokument powinien powstawac przy udziale
      > spolecznosci loklanej?

      -----
      "powinien" to dobre słowo. ja powiedziabym, że każda dobra strategia/ plan jest
      wynikiem dialogu, konfrontacji, kompromisu.
      ------


      > 2. Czy u Was w gminach jest on wogóle wykorzystywany i jego zapisy sa wiązące
      > dla uchwalania budzetów, WPI itp., czy moze poprostu lezy na polce i nikt nie
      > ma pojecia (oprocz osob odpowiedzialnych za jego powstanie) co w nim jest.
      >
      > nurtuje mnie ta kwestia w zwiazku z tym co poznalam w teorii a praktyka.
      > Dzieki za odpowiedzi.

      ------
      zderzenie z praktyką samorządową jest najczęściej bolesne. Trochę żal mi
      studentów, którzy przychodzą do mojej gminy po strategię rozowju tego lub
      tamtego bo piszą mgr lub licencjat. Oczywiście takowe dokumenty są
      udostępnianie bez problemu, ale one tylko "są", bo takie są wymogi UE w
      ubieganiu się o FS. Ci młodzi-naiwni to ja sprzed kilku lat - pełni życia,
      nadziei, pomysłów, aktywni, przebojowi. Naiwni, że można "coś" zmienić na
      lepsze. Wystarczy dwuletnia praktyka samorządowa by stać się człowiekiem-
      robotem, wykonującym tylko rozkazy, przystosowanym do rzeczywistości w której
      każda incjatywa, pomysł, próba wpływu na rzeczywistość jest kąsana
      przez "decydentów". Oni wiedzą lepiej, czego ludzie oczekują, czego pragną (a
      pragną tylko dróg i wodociągów) jak ich należy "aktywizować", jak im w tym
      pomagać (czyt. wyręczać), w związku z tym jakie ustalić priorytety, cele,
      projekty...
      I tak to ręczne sterowanie zza biurka dalej kwitnie w najlepsze, PRL się
      skonczył, a metody pozostały i dalej się umacniają.
      Mam nadzieję Magdo, że dałem Ci wyczerpującą odpowiedź.
      pozdrawiam
      • cotbus76 Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 10:10
        Hubercie jestem za w 100 %. Kiedy w 2004 r. przyszłam do pracy w gminie trwała
        aktualizacja strategii z 2001, bo to co stworzyły poprzednie władze gminy to
        była nie strategia, ale laurka, z której wynikało, że obywatelom poza "ptasim
        mleczkiem" właściwie to juz niczego nie brakuje. A poniżej w telegraficznym
        skrócie co się działo później :
        1. Aby zapewnić partycypację społeczną ("bardzo trudne słowo") Wydział
        Propagandy i Sukcesu ( w cywilu po prostu Promocji) stworzył i rozesłał
        ankietę. Z 500 wróciło kilkanaście wypełnionych przez : nauczycieli
        (najważniejsze inwestycje : nowe szkoły, sale gimnastyczne itp.a to że liczba
        dzieci i mieszkańców sukcesywnie spada to po prostu mały szczegół ); emerytów i
        rencistów oraz bezrobotnych (budowa mieszkań komunalnych najlepiej
        bezczynszowych, leki za darmo, zorganizowanie przez gminę miejsc pracy dla
        każdego mieszkańca itd); radnych ( inwestycje przekraczające kilkunastokrotnie
        roczny budżet w tym zadania leżące poza kompetncjami gminy np. szpital
        powiatowy). Jednym słowem koncert życzeń obejmujący 62 zadania inwestycyjne.
        2. Burmistrz powołał zespół ds aktualizacji, do którego weszło tyle osób z
        urzędu, jednostek organizacyjnych, rady miejskiej i innych podmiotów, że
        łatwiej byłoby powiedzieć kogo w nim nie było. Przez to jeszcze ani razu nie
        udało się zebrać wszystkich w jednym miejscu, ponadto nadal są osoby, które
        robią "wielkie oczy" kiedy mówi się im że są w zespole.
        3. W lipcu 2004 r. rusza pierwszy nabór do ZPORR pracownicy Urzędu ze mną wtedy
        jeszcze wolontariuszem przygotowuje projekt, który pomimo braku WPI,PRL i
        posiadania takiej a nie innej strategii, dostał dofinansowanie. Niemniej jasne
        staje się, że bez dokumentów planistycznych kasy wyciągać się nie da.
        4. Burmistrz proponuje mi pracę w Urzędzie a ja "naiwna i pełna świetlistych
        wizji przyszłości się zgadzam"
        5. Kolejne nabory wniosków przechodzą nam koło nosa, bo oprócz mnie wszystkie
        pozostałe "roboty" z UM ( GRATULACJE HUBERCIE ZA TRAFNE OKRESLENIE :)) prace
        nad strategią, WPI i PRL mają w ...........
        6. Idę do szefa i proponuję by zostawić strategię w spokoju i skupić się na
        załacznikach do wniosków tj. WPI i PRL ( z moich wizji już wytrzeźwiałam). Szef
        się zgadza.
        7. Z obłedem w oczach,aby zdążyć uchwalić WPI i PRL przed kolejnymi terminami
        składania wniosków oba te dokumenty popełniam w okresie od 7 do 14 dni. Wizja
        rozwoju w tych "planach" ?! Żadna po prostu podyktowane przez szefa zadania
        inwestycyjne i mój "specjalistyczny europejsko- funduszowy" żargon opisujący
        coś czego tak naprawdę nie ma ( mam na tym tle niezłe osiągniecia np.
        stworzenie z dwóch uchwał z dwóch kadencji "programu prywatyzacji podstawowych
        usług medycznych, ale bez prywatyzacji budynków służby zdrowia - no ale
        cóż ..... prawnik to w końcu ktoś kto mówi do kogoś spierd...j w taki sposób
        że osoba ta już się cieszy na czekajacą ją podróż)
        Przepraszam, że się tak rozgadałam, ale zbliżają się wybory i radni zaczynają
        przebąkiwać o potrzebie wypracowania nowej wizji rozwoju gminy tj. aktualizacji
        strategii,a mi po plecach chodzą ciarki, bo jestem pewnym kandydatem do nowego
        zespołu. Jako świeży pesymista (optymista z życiowym doświadczeniem) czekam
        więc na remake pkt. 1-7
    • infomsp Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 11:02
      ... jak się chwalić to się chwalić, a jak...

      u mnie w UMiG akurat jak przyszedłem rok temu, to strategia, WPI oraz PRL już
      były. No to dobrze.
      Ja po raz drugi przygotowuję sprawozdanie z realizacji strategii dla RM.
      Najtrudniej było pierwszy raz stworzyć w całości kilkanaście stron, teraz to już
      trzeba tylko kilka zdań zaktualizować, no i realizacja strategii idzie.
      Błąd jest taki, że realizacja strategii pomieszana jest z bieżącą działalnością
      Urzędu (jak nie ma co, to się wpisuje, że urzędujemy więc nie ma strachu,
      poprawa życia mieszkańców jest, bo wypłacamy im zasiłki itp.).
      Nie jestem np. wstanie wskazań różnicy pomiędzy Strategią a PRL poza układem
      treści. Są po porostu słabo napisane, a ich główną zaletą jest to, że są
      (podobno mogą być jeszcze gorsze więc dlatego chwalę ;-).
      Muszę jednak przyznać, że są również 3-4 cele, które są faktycznie z roku na rok
      realizowane, które są w strategi i mają rzeczywiście strategiczne znaczenie dla
      gminy (np. strefa przemysłowa, obwodnica). Poszukiwane są na to pieniądze,
      zawsze coś jest w budżecie i nikt z tym nie dyskutuje.
      Trochę jest więc taki misz masz a linia podziału pokrywa się mniej więcej z
      wydziałami urzędu.
      Ogólnie jednak chwalę, bo to co widziałem np. w jednym ze starostw, z którym
      współpracowałem przy wniosku, przerosło nawet moją wybujałą wyobraźnię. Tam
      rzeczywistość a strategia na prawdę dobrze ze sobą żyły i nigdy w drogę sobie
      nie wchodziły, bo po co.
      • hubertus_zamoscicus Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 11:15
        Strategia - to głównie wizja, cele i środki - takie NPR - czyli dokumnet
        planistyczny
        PRL - to głównie zadania, projekty, harmonogram, plan finansowy, wskaźniki
        monitoringu - takie UZ Zporr (np.) - czyli dokument wykonawczy

        U nas jedno i drugie robiła pożal się Boże wyspecjalizowana "firma
        konsultingowa" W strategii złożyli do kupy to co im przygotowano (24 tys. zł),
        a w PRL przekopiowano 2/3 ze startegii i dołożono plan inwestycyjny, który im
        przygotwałem (tylko 12. tys zł).
    • ksks2 Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 11:52
      W mojej gminie również strategia to typowy półkownik (a też robiła go
      wyspecjalizowana firma i duże pieniądze). Na szczęście PRL i LPR robiliśmy sami
      i przynajmniej na tym udało się zaoszczędzić. Z własnych obserwacji swojej
      i "zaprzyjaźnionych gmin" muszę stwierdzić, że tworzenie strategii
      (przynajmniej w małych gminach) jest trochę bez sensu. Gdy budżet gminy wynosi
      kilkanaście czy dwadzieściakilka milionów złotych a połowa z tego idzie na
      szkoły (uważam na marginesie że 18 godzin pensum nauczyciela to stanowczo za
      mało, a nauczyciele to jedna z najbardziej uprzywylejowanych grup zawodowych)
      na inwestycje zostaje bardzo mało. Nawet przy dużym udziale pieniędzy z
      zewnątrz tak na prawdę mało która gmina może pozwolić sobie na luksus
      realizacji inwestycji innych niż te prospołeczne (wodociągi, kanalizacja,
      drogi), bo radni i burmistrzowie chcieliby na kolejną kadencję...
      Z drugiej strony znam przykłady inwestycji, które zostały położone, dlatego, że
      zmieniła się po wyborach opcja a wszysko co zaplanowała poprzednia rada czy
      burmistrz jest niedobre.
      Tak więc nie ma w praktyce prawnych mechanizmów egzekwowania realizacji
      strategi z jednej strony. Z drugiej strony mało która gmina jest w tak dobrej
      sytuacji finansowej, że jej władze nogą się zastanawiać na co by tu wydać
      pieniądze, bo wiekszość stoi przed dramatycznym pytaniem: czy wyremotować tą
      drogę czy tamtą, albo czy wybudować wodociąg do tej wsi czy do tamtej.
      Może uogólniam, ale mieszkam na głębokiej prowincji i tutaj sytuacja finansowa
      samorządów jest naprawdę trudna a najlepsza nawet strategia bez pieniędzy na
      jej realizację jest bezużyteczna.
      • hubertus_zamoscicus Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 13:10
        "bo nie ma pieniędzy"...
        bardzo podstępny argument. w pierwszej reakcji też dałem się na niego teraz
        złapać.ale po zjedzeniu bułki przyszła w mojej głowie riposta - "brak pieniędzy
        nie zwalnia samorządu z myślenia i planowania". Jeden z głównych polskich
        hamulców rozwojowych to nie brak pieniędzy na to czy siamto, tylko
        bezinteresowne myślenie strategiczne, planowanie, wyciąganie wniosków,
        przewidywanie konsekwencji.I ta przypadłość zaczyna się w "wielkiej" Warszawce
        a kończy w "zapyziałej" Wólce.
        Aktualnie samorząd może uzyskać wsparcie zewnętrzne na każdy obszar swej
        działalności - poczynając od inwestycji w infrastrukturę, porzez kulturę,
        promocję, sport, edukację, aktywizację społeczną, rynek pracy, rolnictwo, a
        skończywszy na sferze wyklucznia społecznego swoich mieszkańców-wyborców.
        Dobrze zarządzany samorząd rozwija się zrównoważenie - i w sferze
        infrastrukturalnej i w sferze społeczno-kulturowej. Strategia w skrócie służy
        temu, by:
        - te kompleksowe potrzeby lokalne wyróżnić i zdefiniować
        - znaleźć środki i metody ich zaspokojenia
        Ja sam mieszkam, pracuję i siedzę w tematyce gmin wiejskich Polski wschodniej,
        nie cierpiących na nadmiar pieniędzy i widzę podział - na gminy, które pomimo
        ogromnego potencjału nie potrafią (nie chcą?) się zorganizować i tak naprawdę
        drepcą w miejscu oraz na te mniejsze,często oddalone od głównych tras
        komunikacyjnych, które w drobnych sukcesach (tu dotacja 3.000 zł, tam 2.000
        zł , itp.) wyprzedzają pozostałe mentalnie o kilka lat do przodu.
        Powtarzam - "brak pieniędzy nie zwalnia samorządu z myślenia i planowania".
          • ksks2 Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 14:02
            Wszystko oczywiście się zgadza, ale tylko teoretycznie. Ile mała gmina może w
            ciągu roku zrealizować zadań inwestycyjnych, takich naprawdę dużych? Jedno,
            dwa, moze trzy (wtedy to już jest mała gmina ze średnim budżetem).
            Oczywiście trzeba myśleć i szukać pieniędzy. Moja gmina w tym roku pozyskała ze
            ZPORR-u blisko 8 milionów dotacji ale przyznam, że przy wyborze zadań, na które
            były składane wnioski nikt nie patrzył przez w kontekście zapisów
            strategicznych. Po prostu wybrano te zadania, które są najpilniejsze (bo tych
            potrzebnych jest dłuuuuga lista).
            Uważam że o wiele ważniejszym, i na pewno częściej używanym narzędziem jest
            wieloletni plan finansowy i wynikający z niego wieloletni plan inwestycyjny
            (nie zawsze zresztą są to sformalizowane dokumenty, ale myślądy włodaż jakoś
            tam planuje).
            Dlatego nadal będę się upierał przy stanowisku, że w małych gminach strategia
            jest raczej płukownikiem a nie naprawdę przydatnym narzedziem planowania
            rozwoju. I jest to bezpośrednio związane z ilością środków inwestycyjnych
            będących w dyspozycji gminy, bo planując jedną, dwie inwestycje rocznie nikt
            nie zastanawia się, czy są one zgodne z zapisami strategi - bo zresztą
            najczęściej są (bo są to zadanie z "listy podstawoweej" -wod, kan, drogi, jakaś
            sala gimnastyczna itp). Na pewno ważna jest mądrość i operatywność władz gminy
            (bo znam też z własnego podwórka doskonale rozwijające się gminy, które w
            zeszczłym czy w tym roku przygotowały strategię no "bo trzeba").
            I jeszcze jedno - nie jestem wrogiem planowania perspektywicznego - wprost
            przeciwnie jestem jego gorącym zwolenikiem. Ale naprawdę widzę jak wykorzystuje
            się dokument typu strategia gminy. Często za duże pieniądze różnej maści firmy
            doradcze czy agencje rozwoju produkują opasłe opracowania, a puźniej w praktyce
            prawie nikt do nich nie zagląda...

            • hubertus_zamoscicus Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 15:13
              Nie rozumiemy się...
              Ja ciągle piszę o Strategii Rozwoju Gminy, Ty zaś o jej fragmencie - tj. o
              inwestycjach infrastrukturalnych .
              Ujmę zatem moje zdanie na przykładzie:
              Gmina na co dzień nie ma czasu na planowanie, bo „strategia jest raczej
              pułkownikiem a nie naprawdę przydatnym narzędziem planowania rozwoju. I jest to
              bezpośrednio związane z ilością środków inwestycyjnych będących w dyspozycji
              gminy, bo planując jedną, dwie inwestycje rocznie nikt nie zastanawia się, czy
              są one zgodne z zapisami strategii - bo zresztą najczęściej są (bo są to
              zadanie z "listy podstawowej" -wod, kan, drogi, jakaśsala gimnastyczna itp.”
              Pewnego dnia do wójta przychodzi list od firmy doradczej z listą aktualnych,
              nieznanych dotąd programów (bo przecie jest tylko ZPORR!) w ramach których
              można składać wnioski na zadania mniejsze, np. remont, wyposażenie obiektów
              użyteczności publicznej (np. świetlic, domów kultury, placów zabaw)
              organizacja jakiś imprez kulturalnych, rozwój aktywności lokalnej, podłączanie
              do sieci internetowej, małe projekty dla szkół, Kgw, sołectw, itp., itd…
              Oczywiście od razu w gminie panuje EUforia
              - „Piszemy i składamy wnioski”!
              - „Ok. ale na co i dla kogo?”
              - „Coś się wymyśli”
              No to zaczyna się czas myślenia… O ile decydentów ogóle któryś z „decydentów”
              (wójt, kierownik referatu, itp. osoba decyzyjna) ma w potoku
              codziennych „pilnych” obowiązków czas na planowanie „na co i dla kogo piszemy?”
              o tyle urzędnik-robot wykonuje to, co mu się mówi.
              - „Piszemy dla szkoły X”
              Za dwa dni:
              „-Piszemy jednak na świetlicę X, Y, Z”
              Po dwóch dniach:
              „-Świetlica Y jednak odpada, bo to za duży koszt”
              W tym samym dniu:
              „-Do świetlicy X i Z dołóżmy jeszcze imprezę w szkole A”
              Kilka dni przed sesją:
              - „zostawiamy tylko imprezę w szkole A, bo radni się nie zgadzają na X i Z”

              Czy sądzisz, że takie dialogi są w polskim samorządzie stanowią science
              fiction?
              W efekcie - projekty składa się na wariata, na doraźne, często nie przemyślane
              zadania, chybione pomysły, nie na te najbardziej palące przedsięwzięcia.
              Wszystko zgodnie z zasadą „coś się wymyśli”.

              Nie wspomnę już o sytuacji, w której wiele bardzo fajnych lokalnych pomysłów w
              ogóle nie dociera do decydentów, bo wójtowie, burmistrzowie, prezydenci są
              przecież zajęci codziennym trudem budowania dróg, sal gimnastycznych,
              wodociągów… a nie jakimiś popierdułkami za kilka tysięcy złotych. Oni porostu
              nie mają czasu wysłuchać ludzi i dać im szansę na rozwój.
              • hubertus_zamoscicus Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 15:23
                ps.
                osobiście znam jedną gminę, która pisze niesutannie projekty do szuflady.
                Planuje swój rozwój i tworzy narzędzia umożliwiające jego osiągnięcie. I tam
                się w budżecie nie przelewa. Na każdą niemal sferę życia gminnego ma conajmniej
                zaplanowane 2-3 dobrze przemyślane projekty. Nigdy nie wiadomo, kiedy i jakie
                zostaną ogłoszone konkursy...
                Ale takie podejście wymaga totalnej zmniany mentalności i organizacji pracy
                samorządu.
                • madzia9624 Re: strategia rozowju gminy 17.02.06, 17:11
                  dzieki za Wasze komentarze.widze, ze nie jestem osamotniona w (bezskutecznej)
                  walce o wcielanie w zycie zasad planowania strategicznego w gminie. wczoraj
                  bylam zalamana sytuacja w pracy, gdzie prawie godzinie dyskutowalam z szefem i
                  probowalam mu tym samy wyjasni ze taki plan rozwju czy strategia to nie ma
                  zawierac samych inwestycji typu budowa drogi czy kanalziacji, a w dodatku
                  takich ktore sie co roku zmienia i niczego z zapisow sie nie realziuje. rok
                  temu pisalismy prl i plany rozwoju miejscowosci do spo rol (ja nie, bo jeszcze
                  tam nei pracowalam), tylko po to oczysiwscie zeby zlozyc wnioski. dzis gdy jest
                  znow szansa zeby zlozyc, wszysto trzeba zatualizowac, bo to co niecale 12
                  miesiecy temu bylo tam wpisane nie ma nic wspolnego na dzien dzisiejszy z
                  rzeczywistoscia i stanem na dzis, nie mowiac o tym, ze jak pisany byl budzet to
                  nawet nikt nie zajrzal do tych dokumentow.
                  a mi najbardziej se podoba jak takie plany powstaja u nas w gminie - robi to
                  firma x, ktora daje do zczytania, zbieraja sie kierownicy dyrektorzy itd i
                  czytaj..., wnioski: przecinek nie w tym miejscu, zabytek chyba powwinno byc
                  duza litera itd. nikt nie ma merytorycznych uwag.
                  jestem swiezo po studiach i to w takim kierunku, do tego wiem jak sie takie
                  dokumety robi i wykorzystuje na zachodzie, i poprostu trace wiare w ten kraj, i
                  w urzedasow na kierowniczych stanowsikach. potrzebowalam Waszyhc komentarzy,
                  zeby nie czuc sie osamontiona w tej walce o dlugofalowe planowanie rozoju gminy.
                  pzrd
                  • deptaczek Re: strategia rozowju gminy 27.02.06, 10:40
                    Witajcie
                    na poczatek sie przyznam: nie bede ukrywac, ze jestem wlasnie z takiej firmy
                    konsultingowej, ktora pisze rozne przydatne dokumenty a potem czesto dostaje
                    uwagi typu "przecinek"
                    Ale nie w tym teraz rzecz.
                    Chcialam Was zapytac, czy kiedy tworzycie strategie i PRL, zastanawiacie sie co
                    to w ogole znaczy rozwoj lokalny? co sie za tym kryje - w jakim kierunku ma
                    Gmina dazyc?
                    Standardowy PRL (dotyczy to rowniez strategii, bo zgadzam sie, ze w wiekszosci
                    te dokumenty sa w 2/3 takie same) to zbior danych statystycznych oraz zyczen
                    inwestycyjnych. Oczywiscie obie czesci powinny sie w dokumencie znalezc. Ale
                    pomiedzy statystyka a planami inwestycyjnymi jest miejsce na wnioski, ktore
                    dopiero powinny doprowadzic do planow inwestycyjnych. Ja niestety tych wnioskow
                    zazwyczaj nie widze.

                    Co do konsultacji spolecznych: sa sposoby zeby je przeprowadzic w sposob
                    rzetelny i efektywny - nie doprowadzjac do 62 roznych pomyslow. Trzeba po prostu
                    stosowac odpowiednie metody pracy z ludzmi w grupie.

                    Na koniec co optymistycznego: naprawde sa w naszym kraju Gminy, ktorych wladze
                    nie mysla tylko o najblizszych wyborach. I sa wojtowie/burmistrzowie dla ktorych
                    rozwoj ich Gminy jest ich hobby. Ba - znam nawet takich prezydentow, ktorzy
                    pracuja w niedziele nad wnioskami, nie zrzucajac wszystkeigo na podwladnych.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka