Budżet zatwierdzony!

17.05.06, 13:58
"Po ponad dwóch latach burzliwych negocjacji, eurodeputowani ostatecznie
zatwierdzili w środę budżet Unii Europejskiej na lata 2007-13 w wysokości
864,3 mld euro, z czego Polska, po opłaceniu składek może otrzymać netto
około 60 mld euro.


- powiedziała komisarz ds. budżetu Dalia Grybauskaite. "To dowód na to, że
Europa funkcjonuje" - ocenił kanclerz sprawującej przewodnictwo w UE Austrii
Wolfgang Schuessel.

Za przyjęciem budżetu głosowało 440 europosłów, 190 było przeciw, 14 się
wstrzymało.

Uroczystemu podpisaniu porozumienia budżetowego w Strasburgu przez PE,
Komisję Europejską i przewodnictwo austriackie towarzyszyło jednak spore
rozczarowanie. Choć podkreślano, że przyjęcie budżetu pozwoliło Unii uniknąć
kolejnego kryzysu, to jednak zdaniem eurodeputowanych wydatki, na jakie
zgodziły się rządy państw członkowskich są zbyt małe w porównaniu z
potrzebami związanymi z rozszerzeniem UE o biedniejsze kraje i ambitnymi
celami gospodarczej unijnej Strategii Lizbońskiej.

Wynegocjowany budżet stanowi zaledwie 1,05 proc. dochodu narodowego brutto
(DNB) UE. "To absolutne minimum, pozwala Unii na funkcjonowanie, ale nie na
zwiększanie działań. UE wydaje na obywatela 26 centów dziennie. To mało" -
powiedział przewodniczący PE Josep Borrell.

"Europejska solidarność lat 90. jest wspomnieniem, dlatego wynegocjowany w
obecnych warunkach budżet 2007-2013 stanowi maksimum, które można było
osiągnąć" - powiedział PAP Janusz Lewandowski (PO), który w imieniu PE, jako
szef komisji budżetowej, prowadził negocjacje z przedstawicielami rządów
państw UE.

"Ale skoro Polska jest głównym beneficjentem budżetu w najbliższych latach,
to - dodał - jest on dla nas szansą i jednocześnie zadaniem. Całą energię
trzeba skierować na wykorzystanie tej szansy".

Dla Polski porozumienie budżetowe przewiduje 89,6 mld euro w ciągu siedmiu
lat, co po opłaceniu naszych składek do unijnej kasy oznacza netto około 60
mld euro. Najwięcej, bo aż 59, 7 mld eruo Polska może otrzymać w ramach
funduszy strukturalnych i spójności na rozwój najbiedniejszych regionów,
walkę z bezrobociem czy budowę infrastruktury. Możemy je otrzymać pod
warunkiem, że na czas przygotuje odpowiednie programy i będziemy w stanie
współfinansować część kosztów projektów.

Ponadto z unijnej kasy trafi ponad 24 mld euro do polskiego rolnictwa (w tym
na dopłaty bezpośrednie i rozwój obszarów wiejskich), reszta na rozmaite
programy unijne, w tym edukacyjne (jak Erasmus) i naukowe oraz na cele
związane z polityką sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (jak ochrona granic
i walka z terroryzmem).

Negocjacje budżetowe były burzliwe niemal do ostatniego momentu, od czasu
przedstawienia przez Komisję Europejską pierwszego projektu w lutym 2004
roku. Najpierw w sprawie budżetu musiały porozumieć się rządy państw Unii,
które osiągnęły ostateczne porozumienie na szczycie w grudniu ub. roku. Potem
jednak eurodeputowani, rozczarowani zbyt niskim poziomem wydatków, zagrozili
jego odrzuceniem.

Ostatecznie w kwietniu, pod presją groźby kryzysu w Europie, PE dał wstępną
zgodę. W zamian eurodeputowani uzyskali wzrost wydatków UE o 4 mld euro, w
tym na badania i edukację. Ponadto PE otrzymał gwarancję, że będzie włączony
do zapowiedzianej na lata 2008-2009 reformy budżetowej, która ma doprowadzić
do zmian w systemie finansowania budżetu Unii.

Wówczas to będą się też rozstrzygać losy kwestionowanej przez wiele krajów, w
tym Wielką Brytanię, Wspólnej Polityki Rolnej, której - wobec sprzeciwu
zwłaszcza Francji - nie udało się zakwestionować w obecnym budżecie."

Źródło:
Gazeta Wyborcza
Pełna wersja