Regiony walczą jak podzielić 16 mld euro

19.05.06, 08:12
Regiony walczą jak podzielić 16 mld euro

Władysław Ortyl (po lewej) z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i szef klubu
parlamentarnego PiS Przemysław Gosiewski
Fot. Paweł Małecki / AG


ZOBACZ TAKŻE


• Rząd, czyli anioł stróż dla samorządów (22-03-06, 21:22)
• Deszcz pieniędzy z UE ożywi wschodnią Polskę? (22-03-06, 21:17)
• Fundusze UE podzieli samorząd, czy sam rząd? (17-03-06, 20:43)
• Fundusze unijne: miliardy płyną do regionów (07-03-06, 20:35)






Ile euro przypada na mieszkańca






Wojciech Pelowski, Maciej Kuźmicz 18-05-2006 , ostatnia aktualizacja 18-05-
2006 20:21

Kolejka polityków w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. Marszałkowie
województw, posłowie, a nawet szef klubu PiS chcą wywalczyć dodatkowe miliony
euro dla swoich województw.


Trwa walka o to, jak podzielić prawie 16 mld euro z Regionalnych Programów
Operacyjnych (RPO). To pieniądze z UE, które w latach 2007-13 wojewodowie
będą mogli wydać na drogi, mosty, szkoły, wsparcie przedsiębiorców,
zakładanie internetu w swoim regionie.

Samorządy chcą sprawiedliwie

Rząd ma do wyboru trzy możliwości podziału pieniędzy, tzw. algorytmy.
Pierwszy faworyzuje województwa najbiedniejsze (warmińsko-mazurskie,
świętokrzyskie, lubelskie). Przy zastosowaniu tego wariantu regiony
najbardziej uprzywilejowane w podziale środków dostają prawie 2,2 razy więcej
pieniędzy na mieszkańca, niż regiony o najniższym wsparciu. Drugi proponuje
Komisja Europejska. Trzeci to pomysł Ministerstwa Rozwoju - powoduje
najmniejsze różnice w podziale pieniędzy pomiędzy regiony. W latach 2004-06
unijne pieniądze dla regionów były dzielone za pomocą pierwszej metody.

Decyzja o podziale ich w przyszłości ma zapaść do końca maja.

- Mieliśmy już porozumienie między województwami, jak podzielić te 16 mld
euro. Ale pod koniec ubiegłego tygodnia usłyszałem, że walka zaczyna się od
nowa - mówi małopolski marszałek Janusz Sepioł. Była zgoda na wariant drugi
albo trzeci. Również większość delegatów Związku Województw RP poparła we
wtorek drugi wariant.

Samorządowcy boją się, że wielka polityka zabierze im pieniądze. W ub.
tygodniu szef klubu PiS Przemysław Gosiewski na konferencji o polityce
regionalnej w Sejmie stwierdził, że najlepiej zostawić wszystko po staremu i
nie zmieniać metody podziału. To oznacza, że województwa najbiedniejsze (w
tym województwo z którego został wybrany - świętokrzyskie) dostałyby znacznie
większe dofinansowanie, niż pozostałe regiony. Wiele województw, w tym
małopolskie, protestuje, że to niesprawiedliwe i nie służy wyrównywaniu szans
między regionami.

- Coś jest nie tak, jeśli od lat dostajemy w przeliczeniu na mieszkańca mniej
od województw najbogatszych, na przykład mazowieckiego - tłumaczył marszałek
Małopolski. - Wstępny kompromis już mieliśmy. Przychylnie patrzyło na niego
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego.

- Jestem za pierwszym wariantem podziału. Jeśli nowe propozycje podziału
pieniędzy wzbudzają tyle emocji, najlepiej zostawić rozwiązanie, które już
działa - ripostuje Przemysław Gosiewski. I dodaje: - Ten podział wcale nie
jest najkorzystniejszy dla świętokrzyskiego. Można byłoby pieniądze podzielić
tak, by biedne województwa dostały jeszcze więcej. Tego nie proponujemy -
zastrzega przewodniczący klubu PiS.

Nie zmienia się ustaleń?

Lobbing trwa. - W sprawie podziału pieniędzy każdy polityk chce mieć coś do
powiedzenia. Do rozwiązań dobrych dla swoich regionów przekonują mnie nie
tylko politycy PiS - przyznaje minister rozwoju regionalnego Grażyna
Gęsicka. - Tymczasem najważniejsze jest nie ile dokładnie dostaną
województwa, ale jak wykorzystają te pieniądze! - podkreśla.

Samorządowcy boją się, że rząd poprze algorytm pierwszy, bo jest korzystny
dla regionów najważniejszych polityków z koalicji PiS - Samoobrona - LPR.

- Gosiewski, Lepper i Giertych stracą, jeśli przejdzie drugi lub trzeci
algorytm - słyszymy nieoficjalnie od jednego z polityków PiS z zachodniej
Polski.

Sprawdziliśmy. Województwo Przemysława Gosiewskiego (był wybrany ze
świętokrzyskiego) po zmianach traci około 100 mln euro. Podobnie stracić może
zachodniopomorskie Andrzeja Leppera, a mazowieckie (Roman Giertych) może mieć
nawet o pół miliarda euro mniej.

- Tracą tylko pozornie! Te "straty" zrekompensują inne pieniądze unijne, z
programów centralnie kierowanych. One napłyną np. na Mazowsze, a ze
specjalnego Programu Operacyjnego Polska Wschodnia do warmińsko-mazurskiego,
podlaskiego, świętokrzyskiego, lubelskiego i podkarpackiego. Tam jest ponad
2,2 mld euro! - argumentują samorządowcy.

Przemysław Gosiewski: - Nie było pomysłu poparcia pierwszego algorytmu, bo
wspiera polityków koalicji. Z jednego algorytmu są zadowolone jedne regiony,
z drugiego jeszcze inne. Nie dogodzimy wszystkim. Dlatego trzeba wybrać to
rozwiązanie, które się sprawdziło. Budzi najmniej kontrowersji. Klub PiS nie
ma na razie jednego stanowiska w tej sprawie - mówi.

Anna Paluch, posłanka PiS z Podhala, przyznaje, że szef jej klubu próbuje
przekonywać swoich kolegów do pierwszego rozwiązania. W partii wrze. Michał
Wójcik, poseł z Rybnika: - To gorący temat. O sprawie zdecyduje rząd, ale
wśród posłów dyskusja trwa od dawna. Ja będę bronił swojego regionu. Chcę
zmiany obecnego algorytmu.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego jeszcze w tym miesiącu chce zdecydować,
którą wersję podziału poprzeć i przedstawić na posiedzeniu rządu. Na razie
niewiadomo jak pieniądze będą dzielone.



RAMKA: Jak dzielić pieniądze:

Algorytm 1.


80 proc. pieniędzy dla województw dzieli się według liczby ich mieszkańców,
10 proc. dostają regiony o PKB na mieszkańca niższym niż 80 proc. średniej
krajowej, ostatnie 10 proc. - regiony o stopie bezrobocia wyższej od 150
proc. średniej krajowej.

Algorytm 2.

Tzw. metoda berlińska. Bierze pod uwagę wielkości PKB na głowę i uwzględnia
liczbę mieszkańców.

Algorytm 3.

Uwzględnia liczbę ludności (60 proc. wagi) i PKB na mieszkańca (40 proc.
wagi).


gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3355336.html
Pełna wersja