Dodaj do ulubionych

Zaliczki na projekty niby mają być....

19.09.07, 13:45
Grażyna zapowiada, ciekawe jak się skończy..
www.money.pl/gospodarka/fundusze_unijne/artykul/200,0,265928.html?p=md
Obserwuj wątek
    • deptaczek Re: Zaliczki na projekty niby mają być.... 21.09.07, 15:15
      nie niby
      rozporządzenie podpisane
      nie wiem tylko dlaczego jeszcze nie opublikowane
      czytałam projekt z konsultacji międzyresortowych. Pewnie się coś zmieniło, bo
      nie pamiętam nic o zaliczkach dla przedsiębiorców (ale pamięć krótka).
      więcej na www.mrr.gov.pl/Aktualnosci/zaliczki_z_unii.htm
      • deptaczek swoją drogą zastanawiam się dlaczego... 21.09.07, 15:20
        są zaliczki dla JST.
        90% gmin ma doskonałą zdolność kredytową (spokojnie mogłaby się prefinansować z
        kredytu w BGK a nawet komercyjnie). W zasadzie większość z tych, z którymi
        rozmawiałam, to albo ma 1 pożyczkę w WFOŚ/NFOŚ, albo nic. I nie chcą kredytować
        swojego rozwoju. Opór radnych? Brak zrozumienia dla dźwigni finansowej?
        Wiem że gmina to nie firma, ale przydałoby się trochę biznesowych zasad
        zarządzania wprowadzić.
        ot takie tam przemyslenia
        • xapur Odpowiedź jest banalna. Zaufanie. 21.09.07, 15:49
          Przedsiębiorca to tylko siedzi i knuje jak by tu skubnąć unijną
          kasę, potem dać dyla i szukaj wiatru w polu. JST tego nie zrobią
          (choć zmarnować mogą równie dobrze, albo i lepiej) - takie jest
          generalnie myślenie decydentów. W efekcie fundusze są dla tych, co i
          tak sobie świetnie radzą bez nich. Stać ich na doradców, kredyty i
          nieprzewidywane opóźnienia w wypłatach dotacji. Reszta ma pod górkę.
        • k.grad Słówko o dźwigni w inwestycjach publicznych 24.09.07, 23:30
          deptaczek napisała:

          > I nie chcą kredytować
          > swojego rozwoju. Opór radnych? Brak zrozumienia dla dźwigni finansowej?


          Dzwignia finansowa szczególnie atrakcyjnie wygląda na „zgrabnych” przykładach liczbowych.

          „Wkładamy 100 a dzięki dźwigni mamy efekty takie jakbyśmy włożyli np. 400”.

          Problem w tym, że w inwestycjach publicznych te efekty są rzadko namacalne (jak np. przychody ze sprzedaży w firmie prywatnej). Częściej są to efekty trudniej uchwytne: ‘zmniejszenie ruchu’ dzięki wybudowaniu drogi, ‘polepszenie standardów’ dzięki remontowi kanalizacji itp.

          W zestawieniu realnych, złotówkowych wydatków z (często) płynnymi korzyściami ‘prorozwojowymi” taka ostrożność decydentów przy zaciąganiu zadłużenia staje się wręcz CNOTĄ.

          Najlepszy przykład to czasy gierkowskie:
          a) dzwignia finansowa w papierach zapewne była dobrze uargumentowana,
          b) zaciągnięto całkiem realne kredyty zagraniczne,
          ALE...
          c) Polska rosła w siłę jedynie na papierze.

          Być może w wielu przypadkach obawa przed kredytami jest irracjonalna. Jednak należy pamiętać o tej różnicy pomiędzy dźwignią finansową w inwestycjach prywatnych a dźwignią finansową w inwestycjach publicznych.
          • hubertus_zamoscicus Re: Słówko o dźwigni w inwestycjach publicznych 25.09.07, 08:30
            > W zestawieniu realnych, złotówkowych wydatków z (często) płynnymi
            korzyściami &
            > #8216;prorozwojowymi” taka ostrożność decydentów przy zaciąganiu
            zadłużen
            > ia staje się wręcz CNOTĄ.

            Do tego dochodzi Prawo Parkinsona - pieniądze, których nie jesteśmy
            w stanie sobie wyobrazić "namacalnie" traktujemy nierealnie. Stąd
            takie kłótnie radnych o każdy "grosz" na zakup patelni do świetlicy
            wiejskiej w odróżnieniu od swobodnego (często lekkomyślnego)
            głosowania za kilku milionową inwestycją gminną.
          • deptaczek cnota oszczędności ? 25.09.07, 16:08
            Nie mówię o pożyczkach, których gmina nie jest w stanie spłacić. Znacząca liczba
            gmin, zwłaszcza mniejszych, kredytuje się na poziomie kilku % budżetu, więc
            roczna obsługa długu to do 2% budżetu. Kilkukrotnie mniej niż wolne środki
            brutto (wpływy - wydatki bieżące).

            A kanalizacja leży i kwiczy. Drogi to samo. Budownictwo komunalne nie istnieje.
            Zamiast realizacji strategii mamy stagnację programową.
            Nie mówię o polepszeniu standardu, tylko o wymianie nieszczelnych szamb (na
            Mazowszu powszechne) na rurę, dostęp do wody nadającej się do picia. Nie za 3
            lata tylko zaraz.
            Uchwytny efekt - zadowoleni mieszkańcy = wyborcy (wiem, że prezentuję tu
            naiwność harcereczki, ale gdzieś muszę).
            • k.grad Spoko.. Ale ja tylko o dźwigni:) 26.09.07, 18:15
              deptaczek napisała:

              > Znacząca liczba
              > gmin, zwłaszcza mniejszych, kredytuje się na poziomie kilku % budżetu, więc
              > roczna obsługa długu to do 2% budżetu. Kilkukrotnie mniej niż wolne środki
              > brutto (wpływy - wydatki bieżące).

              Podany przez Ciebie przykład mówi, że jakąś gminę STAĆ na jakąś inwestycję (kwestia płynności finansowej).

              A to zupełnie co innego niż dźwignia finansowa.


              > A kanalizacja leży i kwiczy. Drogi to samo. Budownictwo komunalne nie istnieje.
              > Zamiast realizacji strategii mamy stagnację programową.
              > Nie mówię o polepszeniu standardu, tylko o wymianie nieszczelnych szamb (na
              > Mazowszu powszechne) na rurę, dostęp do wody nadającej się do picia. Nie za 3
              > lata tylko zaraz.

              Takie inwestycje w wielu przypadkach są jak najbardziej wskazane ale pewnie rzadko kiedy uzasadniałbym je dzwignią finansową.


              > Uchwytny efekt - zadowoleni mieszkańcy

              Ten efekt, o którym piszesz jest na pewno pożądany.

              Tylko, że jego uchwytność zależy od tego kto „uchwyca” :)))


              > (wiem, że prezentuję tu
              > naiwność harcereczki, ale gdzieś muszę).

              Eeeee... Ja tu raczej widzę śmiałe patrzenie w przyszłość oraz brak zgody na marazm:)))) Bez tego ani rusz:) Powodzenia:)
              • deptaczek Re: cnota oszczędności ? 09.10.07, 10:09
                cnota oszczędności nie była o zaliczkach. Zaliczki dla JST są ok. Nie jestem
                bankowcem, nie godzi to w moje interesy. Tym bardziej, że zaliczki nie są z
                naszych podatków, a z zaliczek UE.
                Ale abstrahując od zaliczek - lepiej płacić 5% odsetek niż budować drogę /
                szkołę / inne o 30% drożej, bo ceny przez rok poszły w górę. Lepiej płacić 5%
                odsetek niż nie mieć porządnej sali gimnastycznej. Lepiej żeby dzieci korzystały
                z niej zanim skończą szkołę. Itd.
    • cotbus76 U nas na Dolnym Śląsku ma być tak ... 16.10.07, 10:05
      Zaliczki do 35 % kosztów kwalifikowanych projektu (mechanizm
      obliczenia następujący 50 % wartości kosztów kwalifikowanych - wkład
      własny beneficjenta, a ponieważ minimalny wkład to 15 % więc
      maksymalna zaliczka to 35 %. Tak w każdym razie twierdzili wczoraj
      na konferencji inaugurującej RPO a jak będzie naprawdę pokaże
      życie ;)
      • radar77 Re: U nas na Dolnym Śląsku ma być tak ... 16.10.07, 12:12
        cotbus76 napisała:

        > Zaliczki do 35 % kosztów kwalifikowanych projektu (mechanizm
        > obliczenia następujący 50 % wartości kosztów kwalifikowanych -
        wkład
        > własny beneficjenta, a ponieważ minimalny wkład to 15 % więc
        > maksymalna zaliczka to 35 %. Tak w każdym razie twierdzili wczoraj
        > na konferencji inaugurującej RPO a jak będzie naprawdę pokaże
        > życie ;)

        Witam!
        Ja również znalazałm sie w szanownym gronie uczestników tejże
        konferencji i tej kwestii własnie do końca nie zrozumiałam. czyli im
        większy wkład własny tym mniejsza ew. zaliczka?? Nie mogę pojąć
        dlaczego:(

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka