Dodaj do ulubionych

Złodziej liczy na okup.

17.10.09, 07:09
wiadomosci.onet.pl/2061980,11,polska_odzyska_swoj_legendarny_sztandar,item.html
"Dziennik Polski": W sprawie sztandaru Związku Legionistów Polskich - oddział Pabianice, zaginionego podczas II wojny światowej, a kilka miesięcy temu namierzonego na jednej z niemieckich aukcji, Ministerstwo Spraw Zagranicznych znalazło salomonowe rozwiązanie: Polacy mają zapłacić nie za proporzec, ale za jego... przechowywanie.
Kilka miesięcy temu jeden z sympatyków Związku Legionistów Polskich zawiadomił komendanta naczelnego, Krystiana Waksmundzkiego, że na aukcji internetowej znalazł się uznawany dotąd za zaginiony sztandar. Krakowskie Muzeum Czynu Niepodległościowego próbowało dojść do porozumienia z właścicielem. Bezskutecznie.

Chorągiew miała zostać zlicytowana 29 maja w Maschen niedaleko Hamburga, na aukcji "Rosyjskie i międzynarodowe ordery i militaria", w domu aukcyjnym Winkler. Jej cena wywoławcza wynosiła 5 tys. euro.

Do dzieła ruszyło Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Po kilku miesiącach negocjacji doszło do porozumienia z niemieckim właścicielem. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, Związek Legionistów Polskich ma zapłacić 12,5 tys. euro. Mowa jednak nie o wykupieniu dzieła, bowiem MSZ oficjalnie zgadza się ze stanowiskiem związku, że dzieło jest zagrabione, ale o zapłaceniu za "przechowanie" dzieła przez Niemca, w którego rękach obecnie sztandar się znajduje.

- Dla nas to skandal. Wciąż uważamy, że sztandar został zagrabiony w czasie działań wojennych. Poza tym nie ukrywam, że nie dysponujemy takimi sumami - tłumaczy Krystian Waksmundzki. Pieniądze miały zostać zebrane do wczoraj. Z tego, co udało nam się ustalić, na razie ich brak.
Obserwuj wątek
      • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:16
        UWAGA ZŁODZIEJE!!!

        Apel policji

        W związku z rosnącą liczbą włamań do domów na tzw. śpiocha policja apeluje o większą ostrożność.Śpioch - czyli włamanie do domu nocą w czasie snu mieszkańców, w prawie połowie przypadków na terenie gminy Wawer miał miejsce na osiedlach Borków, Sadul i Lebiodowa. Najbardziej zagrożone są posesje kilku poziomowe.Złodzieje dostają się do wnętrza po: wyłamaniu, wywarzeniu okna, drzwi balkonowych, bardzo często wchodzą przez drzwi garażowe i nie zamknięte okna. Zachowują się tak, aby nie obudzić domowników.Okradają najczęściej parter domu.

        Jak się zabezpieczyć ?

        Stosować wszelkie niekonwencjonalne zabezpieczenia, zwłaszcza te, które spowodują hałas podczas włamania.Może to być prosty dzwonek, który uruchomi się po otwarciu drzwi (przerwanie obwodu) albo butelki ustawione na parapecie, które po otwarciu okna spadną na podłogę - budząc domowników.Jeśli posiadamy alarm, koniecznie włączać go na noc. Czujki należy skierować nie na środek pokoju, lecz na okna, drzwi! Zamontować zamki wielowypustowe.Złodzieje omijają domy,w których kraty znajdują się od środka,a nie na zewnątrz okna. Rozmawiać z sąsiadami, którzy w razie zauważenia czegoś podejrzanego zawiadomią policję.Bezcenne są psy - zwłaszcza małe i hałaśliwe.

        - Z przesłuchań wynika, że kluczyki od samochodu, dokumenty, torebkę z pieniędzmi, kartę kredytową - pozostawiamy zaraz za drzwiami wejściowymi,na szafce. Jest to częsty zwyczaj domowników. Złodziej o tym wie.Wystarczy jednak zabrać te rzeczy do pokoju, w którym śpimy - radzi podkom.Jacek Szewczyk z Komisariatu Policji w Wawrze. - Dzięki temu złodziej nie tylko nie zyska kluczyków do naszego samochodu, ale także dowodu rejestracyjnego.

        O radę, jak ustrzec się przed włamaniem na tzw. śpiocha, można zapytać swojego dzielnicowego lub skontaktować się bezpośrednio z kierownikami rewirów: KP Wawer 812-10-96 lub Falenica 872-90-67
        • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:23
          Kto płaci za okup dla "ludzi honoru"

          Wraz z postępem motoryzacji, w sposób przerażający rośnie również, niestety, liczba kradzieży samochodów. Rośnie także – do niedawna prawie u nas nie znane – zjawisko żądania przez złodziei okupu za zwrot ukradzionego samochodu. To zaś stawia towarzystwa ubezpieczeniowe w Polsce przed nowym dla nich problemem prawnym: czy polisa ubezpieczeniowa, określająca odpowiedzialność finansową w przypadku kradzieży ubezpieczonego auta, ma obejmować także odpowiedzialność za takie skutki finansowe zaistniałej kradzieży, jak koszt okupu, który właściciel skradzionego samochodu zapłacił złodziejom?!...
          Oto autentyczna historia, jakby żywcem wzięta z sensacyjnego filmu, która wydarzyła się niedawno w Krakowie, a której bohaterem był pewien inwalida I grupy, któremu podczas robienia zakupów w domu towarowym skradziono najpierw kluczyki do samochodu, wraz ze stosownymi dokumentami, a następnie i sam samochód.

          Inwalida zgłosił natychmiast oba fakty na policji, a następnie udał się do swojego agenta ubezpieczeniowego, u którego samochód ubezpieczał, aby zgłosić powstałą szkodę.

          Niestety – jak wynika z listu, który napisał do Biura Rzecznika Ubezpieczonych – agent ów zgłoszenia szkody w postaci kradzieży samochodu odmówił. „Ze względu na brak kompletu kluczy oraz dokumentów”. Decyzję odmowną potwierdził również naczelnik Wydziału Odszkodowań Oddziału Okręgowego PZU w Krakowie, do którego poszkodowany inwalida się odwołał. On również powołał się na obowiązujące go w podobnych przypadkach przepisy prawne.

          „W tej sytuacji – napisał w swoim liście do Rzecznika Ubezpieczonych poszkodowany właściciel samochodu – skoro pozbawiono mnie nadziei na uzyskanie odszkodowania (oraz po kolejnych rozmowach z policjantami, którzy poinformowali mnie, że wykrywalność sprawców kradzieży samochodów jest minimalna zdecydowałem się zapłacić okup, składając ustaloną kwotę 6500 zł.

          Pomińmy tu bardzo szczegółowy opis wydarzeń towarzyszących dość zawiłej procedurze składania pieniędzy według instrukcji złodziei. Dodajmy tylko, że – jak twierdzi poszkodowany inwalida – przedstawiciel złodziei oświadczył mu telefonicznie, iż jeśli zastosuje się dokładnie do instrukcji, to na pewno odzyska samochód, ponieważ oni, tj. złodzieje, są „ludźmi honoru”.

          No i tak się stało. Skradziony samochód rzeczywiście stał na parkingu w miejscu wskazanym przez usatysfakcjonowanych złodziei. Ale na tym nie koniec, ponieważ poszkodowany inwalida postanowił dochodzić swoich roszczeń od PZU za poniesione straty – na drodze sądowej.

          Na rozprawie w Sądzie Okręgowym w Krakowie poszkodowany pisze w swoim liście, iż „Pani sędzia poinformowała go, że pracownicy PZU nie mieli prawa odmowy przyjęcia zgłoszenia o kradzieży samochodu, skoro kradzież została zgłoszona policji. Sugerowała, iż część pracowników PZU źle interpretuje dbałość o interesy swojej firmy, zapominając o tych, którzy płacą niemałe pieniądze za ubezpieczenie”.

          Po interwencji Biura Rzecznika Ubezpieczonych Oddział Okręgowy Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń SA w Krakowie ponownie rozpatrzył odwołanie inwalidy i ponownie podtrzymał swoją decyzję odmowną oświadczając na piśmie, że nie znajduje podstawy prawnej do zwrotu kwoty okupu zapłaconego złodziejom samochodu.

          W liście PZU SA do zainteresowanego (którego odpis trafił także do Biura Rzecznika Ubezpieczonych) napisane jest m.in. co następuje:

          „(...) Ponieważ kradzież pojazdu nie została formalnie PZU zgłoszona, nie była prowadzona procedura ustalania odpowiedzialności PZU SA za przedmiotową szkodę. Samochód został odzyskany. Szkoda, jaką Pan poniósł, to wielkość zapłaconego złodziejom okupu. Kwoty podanej przez Pana nie sposób zweryfikować.

          Powstaje problem wypłaty odszkodowania za przekazanie okupu na tle ogólnych warunków umowy ubezpieczenia AC. Na gruncie ogólnych warunków ubezpieczenia AC nie znajdujemy podstaw do wypłaty odszkodowania w formie zwrotu zapłaconego okupu.

          Paragraf 24 ust. 1 pkt 2 przewiduje zwrot uzasadnionych okolicznościami danego zdarzenia kosztów działań podjętych w celu zapobieżenia zwiększeniu się szkody.

          Z zapisu tego oraz jego odniesienia do §§ 19–23 wynika, że ma on zastosowanie do szkód wypadkowych, a nie kradzieżowych.

          Zauważamy ponadto, że nawet gdyby była jakaś możliwość, np. w formie uznaniowej, zwrotu kwoty przekazanej przez Pana w formie okupu, to stwarzałoby to precedens mnożenia tego typu roszczeń w przyszłości, i to ze strony osób nie będących tak wiarygodnymi jak Pan. Wyjaśniając powody negatywnego stanowiska, pozostajemy...”.

          Tyle stanowisko ubezpieczyciela. A co pozostaje poszkodowanemu jako morał na przyszłość?

          Po pierwsze – bardziej uważać na kluczyki i dokumenty samochodu.

          Po drugie – płacąc złodziejom okup, nie liczyć na odszkodowanie. Bo na to nie ma podstaw prawnych.

          Krystyna Krawczyk

          Autorka jest dyrektorem Biura Rzecznika Ubezpieczonych

          • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:26

            Złodziej chciał wyłudzić okup za zwrot auta

            Policjanci z Katowic zatrzymali 28-letniego mężczyznę, który chciał wyłudzić 11
            tys. zł za zwrot skradzionej skody octavii. Złodziej został zatrzymany, zanim
            doszło do przekazania okupu
            Skodę octavię skradziono 4 lutego z parkingu przy ul. Gliwickiej w Katowicach.
            Kilkanaście godzin później właściciel auta odebrał telefon od tajemniczego
            mężczyzny, który przedstawił się jako "Przyjaciel".

            - Zapłacisz 11 tys. zł, dostaniesz wózek z powrotem. W innym przypadku możesz o
            nim zapomnieć - zaproponował nieznajomy.

            Właściciel skody zgodził się zapłacić okup, bo auto nie było ubezpieczone.
            Spotkał się z "Przyjacielem" i uzgodnił z nim warunki przekazania pieniędzy.
            Potem jednak od razu zawiadomił policję.

            - Dokładnie opisał nam wygląd sprawcy. Bardzo nam to pomogło - mówi jeden z
            oficerów katowickiej policji.

            Wczoraj funkcjonariusze z wydziału kryminalnego zatrzymali 28-letniego Tomasza
            M. W trakcie okazania przez lustro weneckie właściciel skody potwierdził, że to
            on próbował wymusić na nim okup. Wielokrotnie notowany Tomasz M. został
            aresztowany na trzy miesiące. Nie chciał jednak zdradzić, gdzie ukrył kradzione
            auto.

            - Mamy kilka tropów, myślę, że je odnajdziemy - mówi oficer policji.
            • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:27

              17-letni złodziej próbował wymusić okup

              Policjanci z Będzina zatrzymali w czwartek 17-latka, który próbował wymusić okup
              za skradzione dzień wcześniej cinquecento. Właściciel samochodu kilka razy
              odbierał telefon, bo dzwoniący zmieniał miejsce zostawienia okupu. W końcu
              zażądał pozostawienia 1500 zł w jednym z bloków w centrum Katowic. Tam
              zatrzymali go funkcjonariusze. Policjanci ustalają teraz, kim byli jego
              wspólnicy i gdzie jest skradzione auto.
              • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:29
                Nadmierna chciwość zgubiła poznańskiego złodzieja

                Złodziej chciał okupu za dowód osobisty

                Policjanci ze Swarzędza zatrzymali 52-letniego poznaniaka, który ukradł portfel
                mieszkance Swarzędza i żądał od niej okupu za zwrot dokumentów.
                W miniony czwartek mieszkanka Swarzędza zgłosiła, że skradziono jej portfel z
                zawartością ważnych dokumentów i kart bankomatowych. Z relacji pokrzywdzonej
                wynikało, że do przestępstwa doszło na terenie jednego ze szpitali.

                Trzy dni później kobieta ponownie zgłosiła się do komisariatu informując, że na
                domowy numer telefonu zadzwonił do niej mężczyzna, który za wydanie dokumentów
                zażądał 300 złotych. Zapowiedział też, że jeśli powiadomi policję, to zniszczy
                portfel. Następnie mężczyzna wyznaczył czas i miejsce spotkania. Pokrzywdzona
                miała się spotkać z mężczyzną w południe, na przystanku autobusowym w okolicach
                Śródki.

                Policjanci kryminalni KP Swarzędz niezwłocznie podjęli czynności operacyjne i
                zorganizowali zasadzkę na podejrzanego. W wyznaczonym miejscu, około godziny
                12:30, pojawił się sprawca kradzieży, który w momencie przyjmowania pieniędzy
                został obezwładniony i zatrzymany.

                Sprawcą okazał się 52-letni mieszkaniec Poznania. Zatrzymanego przekazano do KP
                Nowe Miasto.
                • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:41
                  185.000$ okupu za telefon

                  zlodziej-komorki185.000$ okupu zażądał złodziej od ofiary, za oddanie jej
                  telefonu komórkowego. Nie wiem, jakiej marki był telefon, ale raczej nie był to
                  King Button, więc marne są szanse by telefon w rzeczywistości wart był nawet 10%
                  ceny. Złodziej okazał się dodatkowo niezbyt rozgarnięty nie tylko w kwestii
                  wyceny telefonu, ale również nie przewidział, że ofiara powiadomi policję, a
                  cała sprawa, zamiast wzbogacić napastnika zakończy się na amerykańskiej wokandzie.

                  Cała sprawa zaczęła się w momencie, kiedy napastnik Randy-Jay Jones ukradł
                  ofierze torebkę i telefon komórkowy. Kobieta chcąc odzyskać telefon zdecydowała
                  się zadzwonić do siebie z nadzieją że złodziej odbierze i uda jej się odzyskać
                  telefon. Złodziej odebrał (bardzo rozsądne działanie…) i słysząc że kobieta chce
                  odzyskać telefon, zaproponował 185 tys$ okupu. Kobieta powiadomiła policję – a
                  stróże prawa wpadli na pomysł złapania złodzieja przy okazji odbierania okupu.
                  Aby uwiarygodnić proces odkupywania telefonu, policja poradziła kobiecie by
                  próbowała negocjować ze złodziejem kwotę okupu. Po długich pertraktacjach,
                  złodziej zamiast 185 tys. $ zgodził się na…200$

                  Złapano go w momencie odbierania pieniędzy.
                  I tak oto kończą się przestępstwa, jeśli zabiera się do nich osoba bez
                  znajomości realiów rynkowych w zakresie telefonii komórkowej.


                  • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:44
                    Ukradli drabinę - zażądali okupu

                    15, 17 i 18 lat mają złodzieje, którzy ukradli drabinę monterowi pracującemu w
                    tym czasie na dachu. Zażądali za nią 150 zł okupu podaje portal ciekawostki.eu

                    Policjanci zatrzymali trzech nastolatków, którzy mężczyźnie pracującemu na dachu
                    jednej z łódzkich kamienic ukradli drabinę.

                    Policjanci zatrzymali trzech nastolatków, którzy mężczyźnie pracującemu na dachu
                    jednej z łódzkich kamienic ukradli drabinę, a później proponowali jej zwrot w
                    zamian za okup.

                    Jak poinformował Radosław Gwis z łódzkiej policji, monter instalacji
                    internetowej wszedł na dach kamienicy przy ul. Abramowskiego w Łodzi, aby
                    wykonać swoją pracę. W tym czasie skradziono mu aluminiową drabinę wartą 700
                    złotych. Po kilku godzinach mężczyzna, który już zdążył zejść z dachu, otrzymał
                    telefoniczną propozycję odzyskania drabiny za 150 zł. Monter powiadomił o tym
                    policję, a ta zorganizowała zasadzkę, w którą wpadli trzej złodzieje w wieku 18,
                    17 i 15 lat.

                    Skradzioną drabinę odzyskano. O losie 15-latka zadecyduje sąd rodzinny.
                    Pozostali odpowiedzą za kradzież oraz za wymuszenie okupu. Grozi im kara do
                    ośmiu lat pozbawienia wolności.
                    • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:49

                      Bywa, że policjanci i prokuratorzy z trudem powstrzymują łzy. Śmiechu. Bo jak
                      można zareagować na opowieść o pijanym rowerzyście śpiącym na drodze, pod
                      rowerem. Jak później twierdził, że przykrył się pojazdem, bo... było mu zimno.

                      Prokurator Kazimierz Rubaszewski wspomina sprawę z lat, gdy rozpoczynał swoją
                      zawodową karierę. Oto zawiadomiono, go o przypadku znęcania się w rodzinie. Pani
                      biła pana tak skutecznie, że trafił do szpitala.

                      - Oczywiście nie wierzyłem tej opowieści aż zobaczyłem małżonków - opowiada. -
                      Pani miała 190 cm wzrostu i dobre 140 kilogramów wagi. Chłopina z 1,58 metra w
                      kapeluszu... Pamiętam, że niewiasta trafiła do więzienia.

                      Rzeczniczka prasowa zielonogórskich policjantów przypomina sobie włamanie do
                      sklepu przy ul. Działkowej. Jak w sensacyjnym filmie postanowili dostać się
                      przez strop. Zrobili otwór, zaczęli schodzić po linie... A na dole czekał patrol
                      policji.
                      W policyjnych raportach roi się od kryminałów, które brzmią jak dowcipy.
                      • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:50
                        Złodziej kreatywny

                        Ukradli rury PCV, by zrobić z nich... armatę do strzelania martwymi kurczakami.
                        Tak tłumaczył się jeden z dwóch 18-latków, których prokuratura w Żaganiu
                        oskarżyła o kradzież na szkodę jednej z firm budowlanych.

                        Obaj młodzi ludzie byli uczniami szkol średnich. Jeden z nich wyjaśnił, że ze
                        skradzionych rur PCV o dużej średnicy zamierzał wykonać armatę do strzelania
                        martwymi kurczakami. Prototyp takiej armaty widział w jednym z ogólnopolskich
                        miesięczników. Dodał, że jako materiału miotającego miał użyć perfum w sprayu.
                        Tak wykonane urządzenie zamierzał zaprezentować w szkole. W ramach zajęć z...
                        kreatywności.

                        - Mimo tak niecodziennej linii obrony w toku postępowania przygotowawczego nie
                        stwierdzono, aby 18-latek miał zaburzenia psychiczne - stwierdził prokurator.
                        • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:50
                          Porwał piłkarza

                          Zdziwienia i rozbawienia nie kryli policjanci, kiedy przyjęli zgłoszenie o
                          nietypowym porwaniu. Otóż z holu jednego z międzyrzeckich marketów uprowadzono
                          makietę piłkarza reklamującego piwo. Złodziej zostawił tam list, w którym
                          zażądał okupu. Reklamowy baner wycenił na... trzy piwa.

                          W liście porywacz podał numer swej komórki. W trakcie telefonicznych negocjacji
                          policjantom udało się zbić okup do dwóch piw. Umówili się z nim na wtorek. Na
                          spotkanie poszedł ubrany po cywilnemu funkcjonariusz miejscowej dochodzeniówki,
                          który występował w roli pracującego w markecie pana Krzysia. Omal nie pękł ze
                          śmiechu, kiedy o umówionej godzinie zobaczył 25-letniego porywacza taszczącego
                          pod pachą makietę piłkarza...
                          • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:51
                            Pobił się sam

                            Używając teatralnych sztuczek mieszkaniec okolic Międzyrzecza chciał zgłosić
                            rozbój, którego nie było. Ktoś zatelefonował do dyżurnego policji w Międzyrzeczu
                            informując, że na przystanku PKS leży zakrwawiony mężczyzna.

                            Stróże porządku zastali tam 20-letniego Kamila D., mieszkańca pobliskiej wsi.
                            Wezwana karetka pogotowia zawiozła go do szpitala. Podczas badania lekarz
                            stwierdził potłuczenie, opuchliznę oraz zadrapania twarzy. Wtedy też mężczyzna
                            ranny złożył zawiadomienie o dokonanym na nim rozboju. Miał stracić 100zł.

                            Okazało się, że aby uniknąć spłaty pieniędzy, które był winien koledze, próbował
                            wzbudzić w nim współczucie. Wstając rano, jeszcze w domu, okaleczył sobie
                            nożyczkami twarz, a na przystanku uderzając głową w jedną ze ścian nabił sobie
                            guza na czole i skroni. Wargę rozciął sobie pięścią...
                            • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:51
                              Ciężka robota

                              Około godziny 6.00 do baru piwnego przy ul. Pomorskiej w Gorzowie przyjechał
                              jego właściciel. Kiedy otworzył drzwi, ku swojemu zdziwieniu zauważył leżącego
                              przed barem człowieka. Mężczyzna był mocno zamroczony. Na miejsce wezwano policję.

                              Patrol z stwierdził, że w nocy doszło do włamania. Włamywacz dostał się do baru
                              przez okno, po czym, jak niedźwiedź do miodu, dobrał do barowych zapasów.
                              Opróżnianie butelek z trunkami tak go zmęczyło, że nie zdołał o własnych siłach
                              opuścić budynku. Badanie Alkomatem wykazało u niego ponad 3 promile alkoholu w
                              wydychanym powietrzu.
                              • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:51
                                Bankomat na wózku

                                Niedawno temu, w środku nocy, trzech zamaskowanych sprawców próbowało ukraść
                                bankomat. Wpadli ciągnąc go przez miasto na wózku. Uszkodzony wózek z bankomatem
                                złodzieje zostawili na chodniku i uciekli.

                                Okazało się, że złodzieje wyrwali bankomat przymocowany do podłoża w pasażu
                                handlowym na osiedlu Kopernika w Głogowie. Załadowali go na wózek, żeby
                                przewieźć w bezpieczne miejsce i tam wyjąć pieniądze. Kiedy cała trójka
                                zauważyła radiowóz, rzuciła się do ucieczki. Policjanci zatrzymali jednego z nich.
                                • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:52
                                  Rzucali telewizorami

                                  Świebodziński sąd aresztował dwóch złodziei. Podczas pościgu rzucali oni w
                                  policję... telewizorami LCD. Policjanci zauważyli białego busa. Samochód jeździł
                                  z parkingu na parking, wzdłuż krajowej trójki pod Świebodzinem. W pewnej chwili,
                                  na jednym z parkingów auto zatrzymało się. Wysiedli z niego dwaj mężczyźni.

                                  Zaczęli pieszo chodzić między zaparkowanymi ciężarówkami. Policjanci ruszyli w
                                  pościg za busem. Kierowca nie zatrzymywał się, nie reagował na policyjnej
                                  sygnały. W trakcie pościgu mężczyźni z busa rzucali w radiowóz telewizorami. Tak
                                  utrudniali pościg. Jak się później okazało, z jednego z tirów ukradli
                                  telewizory, każdy wart ponad 12 tys. zł.
                                  • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:52
                                    Wszystko dla... PIN-u

                                    Policjanci z Międzyrzecza zatrzymali nieletniego ucznia jednej ze szkół. Młody
                                    człowiek z szatni szkoły do której uczęszcza, ukradł telefon komórkowy starszemu
                                    koledze, a po kilku dniach dzwonił do jego ojca, domagając się podania numeru
                                    PIN i hasła do skradzionego telefonu, grożąc jemu i jego synowi pozbawieniem życia.

                                    Chłopak tłumaczył się, że telefon ten znalazł w klasie na ławce, ale nikomu o
                                    tym nie powiedział, ponieważ chciał go zachować dla siebie. Jednak kiedy po
                                    kilku dniach okazało się, że bez nr PIN telefon jest zablokowany, wpadł na
                                    pomysł, aby zadzwonić na numer w telefonie opisany : "TATA” i chcąc wymusić kod
                                    groził chłopcu a następnie jego ojcu pozbawieniem życia.
                                    • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:52
                                      Ukradł bałwana i Mikołaja

                                      Policyjny patrol zobaczył na ul. Pocztowej w Gorzowie mężczyznę, który ciągnął
                                      za sobą dmuchane figury. 22-letniego Sławomira K. zatrzymano w centrum miasta.
                                      Wcześniej stróże porządku otrzymali sygnał, że na skwerze przed jedną z aptek
                                      stoi młody mężczyzna, który manipuluje przy świątecznych figurach.
                                      W chwili zatrzymania sprawca taszczył dwumetrowe, dmuchane figury bałwana i
                                      Świętego Mikołaja. Miał 2,24 prom. alkoholu.
                                      • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:52
                                        Naiwnych nie sieją

                                        Do jednego z krośnieńskich kiosków zatelefonował mężczyzna podając się za
                                        pracownika urzędu. Kobieta, właścicielka punktu, nie pamięta nawet jakiego.
                                        Poinformował, iż w mieście pojawiły się w obrocie fałszywe karty doładowania
                                        telefonu komórkowego. Jak zapewnił jego zadaniem jest sprawdzenie wszystkich
                                        kart, które znajdują się w kiosku.

                                        Nakazał kobiecie podać nazwę karty, wartość karty, usunąć zabezpieczenie, podać
                                        numer karty i po podaniu tych danych zniszczyć kartę przez pocięcie jej.
                                        Zapewnił właścicielkę kiosku, że po spisaniu kart zgłosi się do niej osobiście i
                                        przywiezie oryginalne karty w zamian za te fałszywe i już zniszczone. W wyniku
                                        współpracy kioskarki z "pracownikiem urzędu” straciła ona 1.445zł.
                                        • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:53
                                          Grunt to pozory

                                          W nocy żagańscy policjanci w czasie patrolowania miasta zauważyli mężczyznę,
                                          który próbował wyrwać żaluzję antywłamaniową z okna baru gastronomicznego
                                          znajdującego się w budynku dworca autobusowego. Mężczyzna na widok radiowozu
                                          zaczął udawać pijanego i zataczając się poszedł w kierunku peronów. Policjanci
                                          zatrzymali i wylegitymowali go.

                                          Włamywaczem okazał się 21-letni mieszkaniec powiatu żagańskiego. Okazało się, że
                                          nie jest to jego aktorski debiut. Kilka tygodni temu w Brzeźnicy, jadąc
                                          samochodem swoich znajomych, wjechał w przydrożne drzewo. Zgłosił, że kiedy
                                          szedł ulicą został potrącony przez ten właśnie samochód.
                                          • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:54

                                            Złodzieje ludzi

                                            Co tydzień w Polsce dla okupu porywane są co najmniej dwie osoby
                                            Łatwiej jest uprowadzić człowieka niż ukraść samochód. Żeby ukraść i później
                                            zalegalizować auto, potrzeba wielu pośredników, a zysk jest nieporównywalnie
                                            mniejszy. Dlatego porwania dla okupu są jednym z podstawowych sposobów
                                            zarabiania pieniędzy przez grupy przestępcze. Co tydzień w Polsce dla okupu
                                            porywane są co najmniej dwie osoby. Tylko w Warszawie i okolicach dokonano w
                                            ubiegłym roku ponad 40 (zgłoszonych na policję) uprowadzeń biznesmenów. Okupy
                                            wynosiły od 30 tys. do 2 mln zł. - Do niedawna porywani dla pieniędzy byli
                                            niemal wyłącznie ludzie powiązani ze światem przestępczym lub działający w
                                            szarej strefie, czyli uprowadzenia były związane bardziej z porachunkami i
                                            walkami o wpływy niż z wymuszaniem okupu. Obecnie przestępcy uważają porwania za
                                            szybki i łatwy zarobek. Dzieje się tak m.in. dlatego, że rodziny osób
                                            uprowadzonych rzadko zgłaszają to przestępstwo policji - mówi nadkomisarz Tomasz
                                            Malczyk, koordynator spraw dotyczących uprowadzeń w Centralnym Biurze Śledczym.

                                            W 1998 r. zgłoszono policji 17 porwań dla okupu, rok później już 33, zaś w 2001
                                            - 88. Nie obrazuje to jednak rzeczywistej skali zjawiska, bowiem większość
                                            uprowadzonych i ich rodziny zaprzeczają, że doszło do przestępstwa. Według
                                            danych CBŚ, w ostatnich trzech latach z porwań czerpało zyski siedemnaście
                                            działających w Polsce zorganizowanych grup przestępczych. Takie gangi pojawiły
                                            się między innymi w Trójmieście, Łodzi i Wrocławiu. Ofiarę zwykle typują lokalne
                                            szajki, zaś wykonanie zleca się grupie z innego regionu Polski.

                                            Niebezpieczni amatorzy
                                            Cały okup przejmują zwykle pomysłodawcy uprowadzenia. Bezpośredni wykonawcy tej
                                            operacji - porywacze, pilnujący, negocjujący i odbierający okup - otrzymują
                                            wynagrodzenie w wysokości 10-20 tys. zł. Bossowie łódzkiej ośmiornicy za trzech
                                            uprowadzonych przedsiębiorców wzięli okup przekraczający 3 mln zł. Milion
                                            złotych zapłacił za porwanego w 2001 r. syna jeden z najbogatszych ludzi w
                                            Małopolsce, były współwłaściciel Tele-Foniki i klubu sportowego Wisła Kraków. -
                                            Nie spotkałem się z tym, żeby osoba uprowadzona, nie związana ze środowiskiem
                                            przestępczym, po wpłaceniu pieniędzy nie została wypuszczona - mówi Tomasz
                                            Malczyk z CBŚ. Malczyk zaznacza, że powiadomienie policji i współpraca z nią
                                            zwykle doprowadzają do zatrzymania porywaczy.
                                            Eksperci FBI podkreślają, że jedną z cech wyróżniających zawodowych porywaczy
                                            jest to, że ofiary prawie zawsze oddawane są żywe. Najniebezpieczniejsi są
                                            amatorzy: denerwują się, gdy w pobliżu kryjówki parkowane są auta, w zwykłych
                                            przechodniach widzą wywiadowców, stają się okrutni, gdy pertraktacje się
                                            przedłużają. Obawa przed ujęciem i nasilające się zmęczenie sprawiają, że
                                            popełniają wiele błędów. Wówczas posuwają się nawet do zabójstwa świadka.
                                            • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:56

                                              Vectra uciekła złodziejom

                                              Dwóm złodziejom prawie udało się porwać biszkoptową labradorkę Vectrę asystującą
                                              poruszającej się na wózku Ani Dobkowskiej z Gdyni. Psa uratował przechodzień.
                                              Niewykluczone, że Vectra miała być porwana dla okupu.

                                              Feralny poranek Ania Dobkowska spędziła na zajęciach rehabilitacyjnych w jednej
                                              z gdyńskich przychodni. Oczywiście z Vectrą, z którą od roku są nierozłączne. W
                                              drodze z przychodni do zaparkowanego nieopodal samochodu, wózek inwalidzki
                                              ugrzązł w śniegu leżącym na parkingu. - Nagle pojawiło się dwóch około
                                              trzydziestoletnich mężczyzn, którzy zaoferowali mi pomoc. Ucieszyłam się, bo nie
                                              poradziłabym sobie. Jeden z nich zaczął pchać wózek. Gdy dotarliśmy do auta,
                                              mężczyzna niepostrzeżenie chwycił smycz, zaczął ciągnąć Vectrę i uciekać.
                                              Myślałam, że serce wyskoczy mi ze strachu i przerażenia, zaczęłam na przemian
                                              płakać i krzyczeć. Byłam bezradna, przecież nie mogłam wstać i pobiec za nimi.
                                              Wołałam Vectrę, a ona patrzyła na mnie tęsknym wzrokiem, ale nie mogła się
                                              wyswobodzić – opowiada Ania.

                                              Na szczęście krzyk Ani usłyszał przechodzień. Popchnął złodzieja, który
                                              przewrócił się na chodnik. Vectra szamocząc się, wydostała się z zapiętego na
                                              pysku haltera (do niego przypięta jest smycz). Napastnik został z uprzężą w
                                              ręku, a Vectra pognała do zapłakanej pani i położyła się przy jej nogach. W tym
                                              czasie spłoszeni porywacze uciekli.
                                              Dziewczyna zawiadomiła policję.

                                              Aneta Graboś, trenerka Vectry, prezes Fundacji DogIQ z Katowic szkolącej psy
                                              pomagające niepełnosprawnym, jest oburzona. - Zastanawiam się, czy te osoby
                                              miały świadomość, jakie skutki może wywołać ich czyn. To tak jakby ukraść osobie
                                              niepełnosprawnej wózek inwalidzki, a niewidomej laskę, bez której nie jest w
                                              stanie funkcjonować – komentuje.
                                              Bezgraniczna łagodność, która jest zaletą labradorów, w tym wypadku obróciła się
                                              przeciwko Vectrze i jej pani. Suczka, jak inni przedstawiciele tej rasy, nigdy
                                              by nikogo nie ugryzła, a złodziejowi mogłaby nawet przynieść kapcie.

                                              Co ciekawe, chłopak Ani, kilka dni przed próbą porwania ostrzegał ją, że ktoś ją
                                              obserwuje.
                                              - Byliśmy na zakupach w supermarkecie i on zauważył, że jacyś mężczyźni ciągle
                                              spoglądają na mnie i Vectrę, chodzą za nami. Jednak zbagatelizowałam ten sygnał,
                                              ponieważ Vectra wszędzie budzi spore zainteresowanie – twierdzi Anna Dobkowska.

                                              To nie pierwsza próba porwania wyszkolonego, pracującego psa z regionu Pomorza.
                                              Podobną historię pięć lat temu przeżyła członkini gdańskiej Sekcji Psów
                                              Ratowniczo – Poszukiwawczych Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK). Niestety w tym
                                              przypadku złodzieje byli bardziej skuteczni i udało im się ukraść jej labradora
                                              z przydomowego ogrodu. Zrozpaczona właścicielka po dwóch tygodniach odebrała
                                              telefon i usłyszała żądanie okupu. O sprawie zawiadomiono policję. Złodziej
                                              prawdopodobnie nie spodziewał się aż takiego zaangażowania w poszukiwania
                                              czworonoga i pozbył się go. Właścicielka znalazła go po kilku tygodniach w
                                              oddalonym od Gdańska o 50 km Elblągu.

                                              Na Pomorzu są tylko dwa specjalnie wyszkolone psy asystujące, które pomagają
                                              osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich. 28-letnia Anna Dobkowska
                                              wygrała Vectrę w konkursie na opiekuna dla psa asystenta. Ania pracuje jako
                                              specjalista do spraw osób niepełnosprawnych w Centrum Integracja Gdynia. Suczka
                                              towarzyszy jej przez całą dobę. Zna kilkadziesiąt komend. Ania bardzo się zżyła
                                              ze swoją czworonożną asystentką - przyjaciółką.

                                              Gdynianka jest bardziej aktywna niż wiele osób, które nie mają do pokonania tylu
                                              barier, co ona. Zdobyła już trzy lodowce w Alpach francuskich. Marzy o wspólnym
                                              locie z Vectrą na paralotni. - Teraz jestem bardzo ostrożna, cały czas drżę ze
                                              strachu o Vectrę. Gdyby została porwana, chyba zapłakałabym się na śmierć –
                                              opowiada Ania Dobkowska, drapiąc ukochanego psiaka za uchem.
                      • ballest Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:56
                        2. Mutmaßlicher Ladendieb festgenommen - Hanau

                        (aa) Zwei Flaschen Wodka soll ein 28-Jähriger am Donnerstagvormittag in einem
                        Kaufhaus gestohlen haben; er wurde von einem Mitarbeiter festgehalten und der
                        Polizei übergeben. Der mutmaßliche Ladendieb, ein Pole ohne festen Wohnsitz in
                        Deutschland, musste die Nacht im Polizeigewahrsam verbringen. Im Laufe des
                        Freitags wird der Polizeibekannte dem Haftrichter vorgeführt.
                        • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:58
                          Nie kupuj auta dla złodzieja

                          Województwo śląskie to region, w którym po Mazowszu, kradzionych jest najwięcej
                          samochodów. Choć z najnowszych danych opublikowanych przez policję wynika, że w
                          ciągu 9 miesięcy 2008 roku w Polsce liczba kradzieży spadła aż o 20 procent,
                          Śląsk nadal pozostaje w niechlubnej czołówce.

                          W 2007 roku właściciela w nieoczekiwany sposób zmieniło ponad 21 tysięcy
                          samochodów. Co siódmy pojazd (3594) zniknął na terenie województwa śląskiego. To
                          tyle, ile w weekend mieści się na parkingu pod hipermarketem. Od stycznia do
                          września w naszym regionie skradziono już 2053 auta.

                          Dlaczego tak się dzieje? Mazowsze i Śląsk to regiony wysoko zurbanizowane, w
                          których w porównaniu do innych województw żyje więcej nieźle zarabiających
                          mieszkańców.

                          Co ciekawe, w regionie złodzieje odpuścili autom nowym i nowoczesnym. Według
                          asp. Marka Wręczyckiego z katowickiej policji, najczęściej giną u nas
                          kilkuletnie volkswageny passaty i golfy oraz audi, a nawet fiaty 125p.

                          Dlaczego starsze modele to taki łakomy kąsek dla złodzieja? Po pierwsze, bo są
                          tanie i łatwo je sprzedać. Po drugie, dlatego, że ludzie szukają do nich tanich
                          części zamiennych. A to nakręca spiralę kradzieży.

                          Są sposoby, by się przed złodziejami uchronić. Sęk w tym, że właściciele
                          taniejących aut zachowują się tak, jakby hołdowali porzekadłu "łatwo przyszło,
                          łatwo poszło".

                          Żeby choć trochę poprawić smutne statystyki, w grudniu policjanci z katowickiej
                          komendy, harcerze oraz jedna z sieci stacji benzynowych będą rozdawać kierowcom
                          specjalne ulotki, w których znajdują się porady, jak uchronić swój samochód
                          przed kradzieżą i włamaniem.





                          Dlaczego giną leciwe roczniki fiatów 125p? Bo kupujemy starsze auta za bezcen,
                          ale one szybko będą potrzebowały części. Aby naprawić twój samochód, być może
                          złodziej ukradnie auto twego sąsiada.

                          Nie ma modnych marek. Są tylko najbardziej poszukiwane przez złodziei, by
                          dostarczyć potrzebne do napraw części.

                          - Po naszych drogach jeździ wiele volkswagenów. Powoduje to ogromne
                          zapotrzebowanie na używane, tanie części zamienne, które następnie sprzedawane
                          są do napraw blacharskich starszych pojazdów niemieckiej marki - mówi Artur
                          Zych, wiceprezes zarządu BIK Brokers.

                          Zwykły nóż kuchenny, w trudniejszych przypadkach łamak - i już tracimy starsze
                          auto z pola widzenia. Na nowe, z zabezpieczeniami elektronicznymi, które trudno
                          ukraść bez komputera i fachowca, złodzieje także znaleźli sposób. To sposób "na
                          stłuczkę" - czyli niegroźną kolizję, która wywabia kierowcę z zatrzymanego auta.
                          W ten sposób załatwiono w 2007 roku 18 posiadaczy luksusowych samochodów.

                          Kolejny sposób "na kółko" - tu pojawia się "życzliwa" uwaga, że jedziesz na
                          kapciu - skradziono 10 samochodów. To jednak finezyjne sposoby złodziei. Ci
                          mniej wprawieni są najbardziej niebezpieczni - częściej napadają na kierowców,
                          aby odebrać im kluczyki. Rozbój - czyli ogłuszenie właściciela i odjazd z
                          piskiem opon - stał się udziałem 107 nieszczęśników. Kradzież kluczyków - 210.

                          Specjalny katowicki wydział do walki ze złodziejami samochodów może się
                          pochwalić, że za sprawą wszczętych dochodzeń w 2007 roku do właścicieli wróciło
                          już niemal 60 proc. skradzionych aut. Jednak oznacza to, że na 3089
                          zrozpaczonych kierowców, aż 1525 wciąż wścieka się na wspomnienie chwili, gdy
                          zobaczyli tylko miejsce po zaparkowanym aucie.

                          Najczęściej do takich przypadków dochodzi w województwach mazowieckim i śląskim.
                          Najrzadziej - w podlaskim, podkarpackim, lubuskim, lubelskim.

                          Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź wydaje się prosta. Wiadomo: biedniejszy
                          teren, mniej ludzi, mniej samochodów. Tam jest również więcej prywatnych domów z
                          garażem, a mniej anonimowych blokowisk, niż u nas czy w Warszawie. A to właśnie
                          auta zaparkowane bez nadzoru - na ulicy czy niestrzeżonym parkingu - giną
                          najczęściej.

                          Ale mieszkańcy województw śląskiego i mazowieckiego nie są bez szans. Wystarczy
                          unikać niebezpieczeństwa, bo kradzieże są najczęściej wynikiem przypadku.
                          Niezamknięte drzwi, pozostawione wartościowe rzeczy na siedzeniu kuszą złodziei.
                          Strzeżony parking to dziś wydatek rzędu 100-150 zł miesięcznie. AC w pakiecie z
                          OC wcale nie skacze w górę dlatego, że jeździsz bardziej "ryzykownym" modelem, a
                          w razie kradzieży masz za co kupić kolejne cztery kółka.

                          Samochody są kradzione także dlatego, że łatwo znajdują nabywców. Kupujący nie
                          mają pojęcia, jak sprawdzić legalność pochodzenia aut oferowanych zwykle po
                          okazyjnych cenach.

                          - Prowadzimy rejestr kradzionych aut. Wystarczy przed transakcją zgłosić się do
                          nas z numerami samochodu. Sprawdzimy, czy nie jest kradziony - apeluje aspirant
                          Marek Wręczycki z katowickiej policji.

                          Sposoby działania gangów samochodowych są proste. Poprzez ogłoszenia kupują auto
                          przewidziane na złom i zdobywają za niewielkie pieniądze prawdziwe dokumenty.
                          Kradną identyczny model, wycinają pole numerowe, demontują tabliczkę znamionową
                          i montują w kradzionym. Po tym zabiegu dokumenty, pole numerowe i tabliczka
                          znamionowa są już prawdziwe, choć cały pojazd - trefny. Zostanie sprzedany na
                          giełdzie.

                          - W takich miejscach najtrudniej jest sprawdzić stan techniczny oraz
                          dokumentację pojazdu. Często jest to niemożliwe - mówi Jurand Filipczyk,
                          dyrektor zarządzający centrum technicznym Masterlease Polska. - Nieco
                          pewniejszymi dostawcami są komisy samochodowe, zwłaszcza autoryzowane. Wstawione
                          do nich auta posiadają aktualne badania techniczne oraz opcję jazdy próbnej.
                          Ale, niestety, nie zawsze udokumentowaną historię. Często sprzedawca w komisie
                          nie jest pewien źródła pochodzenia pojazdów. Jeśli już chcemy kupić samochód
                          używany, pewne źródło pochodzenia ma auto poleasingowe lub pokontraktowe, z
                          udokumentowaną historią napraw i przeglądów.

                          W tym przypadku sprzedającym auto na wtórnym rynku jest pierwszy właściciel lub
                          firma leasingowa. U nich auta luksusowych marek w świetnym stanie technicznym
                          nie są rzadkością. Są tańsze od nowych i pewniejsze od komisowych.

                          Legalne auto kupimy też od sąsiada, lub od krewnego. Tym sposobem nie narazimy
                          się na wizytę mundurowych, którzy mogą nam zarekwirować auto bez odszkodowania.
                          A roku na rok policja coraz częściej poskramia złodziei i odzyskuje skradzione
                          auta, oddając je właścicielom.

                          - Przez dziewięć miesięcy 2008 r. policja zarejestrowała bardzo duży, bo aż o
                          20,4-proc. spadek kradzieży samochodów. Ukradziono ich 12465, mniej o 3189 -
                          informuje podinsp. dr Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego
                          policji w Warszawie.

                          W całym kraju wykrywalność takich przestępstw wzrosła w tym roku o 4 proc. - do
                          poziomu 24,3 proc.

                          W tej dziedzinie śląscy policjanci są lepsi. - U nas wykrywalność sprawców
                          kradzieży aut wzrosła o 5,4 proc., do 25,5 proc. - chwali się asp. Marek Wręczycki.

                          Dlatego do właścicieli tylko w tym roku wróciło 1363 samochodów. Nadal jednak
                          niemal 700 mają złodzieje.
                          • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 10:59

                            Policja rozbiła gang złodziei samochodów

                            Nawet kilka tysięcy samochodów mogli ukraść członkowie gangu, działającego przez
                            10 lat w południowej Polsce - podejrzewa śląska policja, która zatrzymała 11
                            członków tej grupy. Łącznie przedstawiono im 845 zarzutów. Dochody przestępców
                            wstępnie szacowane są na wiele milionów złotych.

                            "Oprócz kradzieży mężczyźni podejrzani są m.in. o paserstwo, wymuszanie okupów
                            za zwrot skradzionych aut, poświadczanie nieprawdy w dokumentach oraz udział w
                            zorganizowanej grupie przestępczej" - powiedział w czwartek PAP Adam Jachimczak
                            z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

                            Według śląskiej policji, to największa w Polsce sprawa dotycząca kradzieży aut.
                            W ręce policjantów wpadli m.in. przestępcy zaliczani do najbardziej
                            poszukiwanych złodziei samochodowych i organizatorów procederu, polegającego
                            przede wszystkim na sprzedaży części skradzionych pojazdów.

                            "Złodzieje specjalizowali się w kradzieży luksusowych limuzyn oraz pojazdów
                            średniej klasy takich marek jak audi, bmw, mercedes czy volkswagen. Najczęściej
                            handlowali częściami pochodzącymi z demontażu tych samochodów, rzadziej żądali
                            okupu za ich zwrot lub legalizowali auta, przebijając ich numery" - dodał
                            Jachimczak.

                            W okolicach Katowic i na Podbeskidziu policjanci zlikwidowali dwa składy, gdzie
                            przechowywano kradzione samochody. W złodziejskim żargonie są to tzw. dziuple.
                            Gdzie indziej udało się namierzyć dwa tzw. szroty, czyli magazyny części,
                            pochodzących z kradzionych aut.

                            Przestępczy proceder kwitł pod przykrywką legalnej działalności. Przestępcy
                            prowadzili warsztaty samochodowe, komisy i skupy używanych, często nadających
                            się na złom aut. W rzeczywistości handlowali głównie częściami kradzionych
                            wozów. Niewykluczone, że w złodziejskiej sieci działały także inne legalne
                            firmy. Policja zapowiada kolejne zatrzymania.

                            Policyjni eksperci muszą teraz zbadać tysiące przejętych elementów aut i
                            akcesoriów, aby udokumentować, które z nich pochodzą z kradzieży. Odzyskano
                            warte łącznie kilka milionów złotych luksusowe limuzyny, których sprawcy nie
                            zdążyli jeszcze rozebrać. Terenowe modele toyoty land cruiser, toyoty RAV4 oraz
                            BMW X3 i X5 wróciły już do właścicieli.

                            Przestępcy działali od 1996 roku na Śląsku, Opolszczyźnie i w Małopolsce.
                            Zatrzymani mają od 29 do 47 lat. To mieszkańcy woj. śląskiego, małopolskiego,
                            świętokrzyskiego i mazowieckiego. Na poczet przyszłych kar i grzywien policjanci
                            zajęli ich pieniądze, sprzęt RTV i warte kilkaset tysięcy złotych samochody.

                            Dziewięciu członków grupy zostało już aresztowanych na trzy miesiące. O losie
                            dwóch pozostałych prokuratura i sąd zdecydują jeszcze w czwartek. Podejrzanym
                            grozi do 10 lat więzienia. Grupę rozbili policjanci z wydziału do walki z
                            przestępczością samochodową Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, we
                            współpracy z prokuratorami z wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną
                            katowickiej Prokuratury Okręgowej. (PAP)
                              • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 11:06
                                ZŁODZIEJE SĄ PRZESĄDNI

                                Samochód dostawczy należący do Spółdzielni Inwalidów “Jedność” w Kraśniku został
                                11 kwietnia skradziony w Pruszczu Gdańskim. Jego wartość wyceniono na ok. 48
                                tys. złotych. Złodziei bardziej mogła zwabić wartość kontenera (widniał na nim
                                m. in. napis “kosmetyki”), który rzeczywiście był pełny towaru. Były w nim
                                jednak tuby produkowane przez zakład, towar raczej trudny do upłynnienia.
                                Złodzieje sądząc, że ma on określoną wartość dla spółdzielni, podobnie jak
                                samochód dostawczy, 12 kwietnia zadzwonili do Kraśnika i zaproponowali wykup
                                “fanta”.

                                Negocjacje ze złodziejami prowadził prezes Tadeusz Członka. Domagano się 8 tys.
                                złotych. Jak nam wyjawił prezes, rozmowy nie były łatwe. Złodzieje żalili się,
                                że kryzys dotknął także ich branżę, jest coraz większa konkurencja, a samochody
                                coraz trudniej jest sprzedać.

                                Wymieniono się numerami telefonów komórkowych. Złodzieje nie zgodzili się na
                                spotkanie kolejnego dnia, a był to 13 kwietnia, gdyż okazali się przesądni i ta
                                data – z wiadomych względów – im nie odpowiadała.

                                14 kwietnia dwóch pracowników Spółdzielni Inwalidów “Jedność” udało się do
                                Gdańska. Przez blisko cztery godziny dostarczający okup byli “wodzeni” przez
                                złodziei po mieście i sprawdzani czy nie ciągną ze sobą policji. Dyspozycje,
                                jakie otrzymali od prezesa były jasne: nie podejmować żadnych działań, które
                                mogłyby narazić spółdzielnię na utratę 8 tysięcy złotych. Stąd propozycja
                                złodziei, aby pieniądze złożyli w umówionym miejscu, a samochód za dwa dni
                                odebrali na wskazanym parkingu nie została przyjęta.

                                Pracownicy spółdzielni byli w ciągłym kontakcie telefonicznym z prezesem
                                Członką, który w godzinach popołudniowych kazał im wrócić do Kraśnika. Samochód
                                był ubezpieczony, stąd strata nie będzie tak dotkliwa.

                                Prezes poinformował nas, że o całym zajściu była powiadomiona gdańska policja.
                                Jednak nie dawała żadnych szans na odzyskanie samochodu i schwytanie przestępców
                                w chwili odbioru okupu. Policja zezwoliła, aby zainteresowani sami się
                                dogadywali.
                                • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 11:07

                                  Policjanci pomagali złodziejom samochodów

                                  Sąd aresztował troje poznańskich policjantów. Są podejrzani o współpracę ze
                                  złodziejami samochodów.
                                  Wśród zatrzymanych jest pracownik wydziału kryminalnego poznańskiej policji i
                                  jego kolega, który odszedł ze służby. Pomagała im policjantka z komisariatu
                                  wildeckiego, która na co dzień pracowała w sekcji ds. nieletnich. Co
                                  przeskrobali? Prokuratura Okręgowa twierdzi, że pomagali Piotrowi i Magdzie W. -
                                  to małżeństwo, które zlecało kradzieże samochodów i części; Piotr W. osobiście
                                  brał udział w kradzieżach. Policjanci pomagali małżeństwu zdobywać m.in. dane o
                                  właścicielach aut, a ci docierali do nich i negocjowali tzw. wykupki, czyli
                                  przekazania auta za okup.

                                  Troje policjantów otrzymywało wynagrodzenie za takie "usługi". Na trop ich
                                  działalności wpadli policjanci ale z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
                                  Jak namierzyli skorumpowanych policjantów? Policja podsłuchiwała telefon jednego
                                  ze złodziei, gdy zadzwonił do niego inny rabuś. Było to o tyle dziwne, że
                                  złodziej dzwonił z... komisariatu. Okazało się, że telefon "pożyczyła" mu
                                  policjantka z Wildy.
                                  • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 11:09

                                    Oddał BMW złodziejom i zgłosił kradzież

                                    Na komisariat policji na poznańskim Grunwaldzie zgłosił się mężczyzna, który
                                    twierdził, że jego bmw zginęło spod domu jego kolegi, którego odwiedził. W
                                    rzeczywistości okazało, że poznaniak miał od dłuższego czasu problem z
                                    samochodem i postanowił go oddać złodziejom.Rzekomo ukradzione auto

                                    Po kilku dniach policjanci wezwali na przesłuchanie zarówno zgłaszającego jak i
                                    jego kolegę. Mężczyźni im byli dłużej przesłuchiwani tym bardziej zaczynali się
                                    plątać w zeznaniach. W pewnym momencie jeden z nich pękł i przyznał się do
                                    złożenia fałszywych zeznań. Następnie opowiedział jak w rzeczywistości wyglądał
                                    przebieg zdarzenia.

                                    23-letni Maciej W. jakiś czas temu kupił samochód marki bmw o wartości 30
                                    tysięcy złotych. Krótko po tym w pojeździe pękła głowica i mimo wielu napraw
                                    silnik w samochodzie nadal nie działał tak jak powinien. Mężczyzna próbował
                                    sprzedać pojazd, ale bezskutecznie. Pewnego dnia wpadł na pomysł, że samochód
                                    odda złodziejom, a następnie wyłudzi od ubezpieczalni odszkodowanie w wysokości
                                    18 tysięcy złotych. Po kilku dniach spotkał się z mężczyzną, któremu przekazał
                                    kluczyki i samochód. Następnego dnia odebrał w umówionym miejscu kluczyki i
                                    poszedł zgłosić kradzież.

                                    Maciej W. dostał zarzuty za zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie w celu
                                    uzyskania korzyści majątkowej za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
                                    Jego kolega, 32-letni Piotr B. dostał zarzuty za złożenie fałszywych zeznań, za
                                    które również grozi do 3 lat ograniczenia wolności.
                                    • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 11:10
                                      Łódź: Policja zatrzymała złodziei wymuszających okupy za skradzione samochody

                                      Co najmniej 18 samochodów padło łupem dwóch złodziei, którzy zostali zatrzymani
                                      przez łódzką policję. Sprawcy za skradzione pojazdy żądali od właścicieli okupu
                                      lub sprzedawali samochody paserom - poinformował we wtorek PAP Arnold Lorenc z
                                      Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

                                      Mężczyźni oraz pomagająca im kobieta zostali zatrzymani w momencie próby
                                      przejęcia okupu za jeden ze skradzionych samochodów. Za volkswagena transportera
                                      zażądali od właścicieli cztery tysiące złotych. Poszkodowani zgodzili się
                                      przekazać pieniądze. Umówili się ze złodziejami, że gotówkę zostawią w skrzynce
                                      gazowej przy jednym z bloków na osiedlu Widzew. Właściciele pojazdu o sprawie
                                      poinformowali policję.

                                      "Przestępcy próbowali zabezpieczyć się przed wpadką, wahadłowo jeżdżąc
                                      samochodami ulicą, przy której miał być złożony okup. Gdy najstarszy z nich
                                      podszedł do skrzynki, by wyjąć pieniądze, do akcji wkroczyli policjanci, którzy
                                      zatrzymali mężczyznę. W ręce policjantów wpadła także pozostała dwójka,
                                      czekająca w samochodzie kilkanaście metrów dalej" - powiedział Lorenc.

                                      Według policji, podczas przesłuchania mężczyźni przyznali się do 18 kradzieży
                                      aut, których dokonali w Łodzi od września ub. roku. Złodzieje kradli przede
                                      wszystkim seaty, volkswageny oraz audi. Za kradzione samochody próbowali
                                      wyłudzić okup. Gdy im się to nie udawało, auta sprzedawali paserom.

                                      Kilka wartościowszych pojazdów próbowali sprzedać samodzielnie. Parkowali je w
                                      różnych częściach miasta i poszukiwali chętnych. Dzięki temu policjantom udało
                                      się odzyskać kilka samochodów i zwrócić je właścicielom. Mężczyznom
                                      przedstawiono zarzuty kradzieży oraz wymuszenia okupów. Obaj byli już notowani
                                      prze policję. Grozi im kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. (PAP)
                                      • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 11:12
                                        Złodziej sprzed roku w rękach policji

                                        Sprawcy kradzieży nie mogą czuć się bezpiecznie. Mimo, że kradzież samochodu w
                                        Przemyślu miała miejsce rok temu, przemyscy policjanci ustalili i zatrzymali
                                        złodzieja. W październiku tamtego roku złodzieje ukradli mieszkańcowi Przemyśla
                                        vw golfa. Jakiś czas później sprawcy zażądali od właściciela okupu w zamian za
                                        zwrot samochodu. Poszkodowany wprawdzie zgłosił kradzież policji, ale chęć
                                        odzyskania auta okazała się większa. Zdecydował się spełnić oczekiwania złodziei
                                        i zapłacił okup. Samochód został stąd odzyskany. Policjanci z Przemyśla cały
                                        czas pracowali jednak nad tą sprawą. Po killku miesiącacach ustalili osoby
                                        podejrzewane o kradzież. Jednym ze sprawców okazał się Krystian W., mieszkaniec
                                        pow. radomskiego. W trakcie konwojowania przestępcy do Przemyśla, 26-letni
                                        mężczyzna wykorzystał nieuwagę konwojentów i uciekł w trakcie postoju na stacji
                                        benzynowej w Klimontowie (pow. sandomierski). Poszukiwania trwały trzy tygodnie.
                                        Ostatecznie zbiega zatrzymano i dowieziono do Przemyśla. Sąd Rejonowy w
                                        Przemyślu postanowił o tymczasowym aresztowaniu Krystiana W. Mężczyźnie
                                        postawiono zarzut kradzieży i wyłudzenia okupu. Przemyska policja ustaliła także
                                        kim był drugi ze złodziei. Trwają czynności zmierzające do jego zatrzymania.
                                        • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 11:13
                                          Uwaga, te auta kradną najbardziej

                                          Otwarcie i odjechanie skradzionym autem zajmuje niespełna trzy minuty.
                                          Najmłodszy złapany łódzki złodziej miał zaledwie 16 lat. W ubiegłym roku w
                                          mieście najczęściej kradziono fiaty panda i seicento.

                                          Ginące samochody, to była największa zmora miasta. Dlatego w Komendzie Miejskiej
                                          Policji stworzono specjalną sekcję, która zajmuje się walką z przestępczością
                                          samochodową. Niedługo miną cztery lata od jej powstania.

                                          Z policyjnych danych wynika, że w ubiegłym roku skradziono w mieście niemal 1600
                                          samochodów. To ciągle wysoka liczba, ale jeszcze w 2004 roku było dużo gorzej.
                                          Wówczas z naszych ulic ginęło o dwa tysiące aut więcej. Powód?

                                          - Złodzieje wiedzą, że ciągle można sporo zarobić na sprzedaży części. Drugim
                                          powodem jest kradzież aut dla okupu, choć te zdarzają się rzadziej. Niedawno
                                          złapaliśmy gang, który się w tym wyspecjalizował. Składał się z siedmiu osób.
                                          Cztery kradły auta, a pozostali zajmowali się wymuszeniem i odbieraniem okupu.
                                          Od kiedy ich ujęliśmy, takie kradzieże zdarzają się sporadycznie - mówi komisarz
                                          Jakub Puzder, kierownik referatu operacyjnego sekcji do walki z przestępczością
                                          samochodową.

                                          Dla okupu mnóstwo pojazdów kradziono w połowie lat 90. Wówczas najbardziej
                                          chodliwym towarem był volkswagen golf 3. Rzadziej ginęły eleganckie samochody,
                                          bo najczęściej były ubezpieczone i właściciel nie musiał płacić okupu. Kasę
                                          wypłacał ubezpieczyciel. Przestępcy najczęściej żądali od poszkodowanych 30
                                          procent wartości auta.

                                          Kary za kradzież aut, choć są dość wysokie, odstraszają niewielu. Grozi za to od
                                          roku do 10 lat więzienia. Jeśli ktoś jest recydywistą, to może dostać nawet 15 lat.

                                          Grupy specjalne

                                          Jeśli złodziej ukradnie pojazd, zdemontuje go i sprzeda na części, zarobi 10
                                          procent jego rynkowej wartości. W Łodzi najczęściej giną fiaty panda i seicento.
                                          Rachunek jest prosty, jeśli przestępca ukradnie auto warte 30 tysięcy, za części
                                          dostanie trzy tysiące.

                                          - Jedne marki giną częściej, inne rzadziej, ale zawsze dla złodziei łakomym
                                          kąskiem są każde pojazdy bez odpowiednich zabezpieczeń. Jeśli na parkingu stoją
                                          trzy identyczne auta, na pewno zabiorą to bez zabezpieczeń. Łódzkie gangi
                                          samochodowe są wyspecjalizowane. Jedna grupa kradnie fiaty, inna toyoty, a
                                          kolejna auta francuskie. Inne zajmują się furgonetkami, najlepiej z towarem na
                                          kipie, bo na nim także można sporo zarobić - twierdzi Jakub Puzder.

                                          Przejąć kluczyki

                                          Jeśli przestępcy nie potrafią złamać kodów do komputera w samochodzie, to imają
                                          się innych sposobów, by dobrać się do auta. Obserwują właściciela i szukają
                                          odpowiedniej okazji, by ukraść kluczyki.

                                          - Do tej roboty potrzebny jest kieszonkowiec, który niepostrzeżenie je zdobędzie
                                          i przekaże złodziejowi - przyznaje komisarz Puzder.

                                          Na to szczególnie narażeni są właściciele fordów mondeo i focusów oraz renault
                                          megane. Złodzieje twierdzą, że fordy mają okrągłe kluczyki i trudniej bez nich
                                          otworzyć i odjechać autem. To samo dotyczy megane, które odpala się za pomocą
                                          specjalnej karty startowej.

                                          Kupują i się uczą

                                          Gdy na rynek wchodzi nowy typ auta, gang je kupuje. Później złodzieje uczą się
                                          je otwierać i odpalać. Efekt jest taki, że "specjalistom" czasem wystarczą trzy
                                          minuty, by odjechać skradzionym wozem.

                                          - Nie chcę mówić o szczegółach i technikach, ale tak się dzieje, jeśli pojazd
                                          nie ma zabezpieczeń. Wówczas wyłamanie drzwi i stacyjki trwa bardzo krótko.
                                          Dłużej trzeba kombinować, jeśli auto ma skomplikowane zabezpieczenia. Wtedy
                                          podpinają urządzenia elektroniczne i rozszyfrowują kody i zabezpieczenia
                                          fabryczne - kończy komisarz Jakub Puzder.

                                          Dariusz Gabryelski
                                          • hanys_hans Re: Złodziej liczy na okup. 17.10.09, 11:17
                                            200 zarzutów dla złodziei aut

                                            200 zarzutów, w tym kradzieży 180 samochodów, usłyszy 4 członków zorganizowanej grupy przestępczej zatrzymanych wczoraj, w wyniku akcji stołecznych policjantów. Wpadli oni w Warszawie, Łomiankach i okolicach Płońska. Odpowiedzą za kradzieże samochodów, wymuszenia okupów za ich zwrot oraz napady i włamania do domów. Policjanci przewidują dalsze zatrzymania w tej sprawie.

                                            Wcześnie rano policjanci wydziału dw. z przestępczością samochodową wspierani przez funkcjonariuszy wydziału realizacyjnego komendy stołecznej Policji w jednym czasie weszli do sześciu mieszkań w Warszawie, Łomiankach i okolicach Płońska. Zatrzymali czterech członków zorganizowanej grupy przestępczej dokonującej kradzieży samochodów, wymuszeń okupów w zamian za ich zwrot, napadów rabunkowych oraz włamań do domów. 35-letni Robert P. ps. "Suchy", 31-letni Sebastian P. ps. "Gruby" i 46-letni Jarosław K. ps. "Masztalski" to trzon grupy odpowiedzialny za kradzieże i organizowanie wykupu samochodów. 53-letni Stanisław B. ps. "Dziadzia" był paserem grupy odpowiedzialnym za przechowywanie skradzionych samochodów.
                                            Z wiedzy policjantów wynika, że grupa przestępcza działała w Warszawie oraz powiatach nowodworskim i warszawskim zachodnim. Kradli głównie vw passaty, golfy, mercedesy i fiaty. Po kradzieżach kontaktowali się z pokrzywdzonymi, oferując im oddanie skradzionego samochodu w zamian za zapłatę. Okup najczęściej wynosił od 3 do 5 tys. złotych, ale także kwoty czasami sięgały nawet 15 tys. złotych. Aby wymuszać pieniądze za skradzione auta przestępcy grozili pokrzywdzonym spaleniem pojazdu, a w kilku przypadkach faktycznie je spalili.
                                            Jak ustalili policjanci, przestępcy często kradli samochody wytypowanym przez siebie osobom, licząc na to, że same zgłoszą się, aby "poszukać" im samochodu. W wielu takich przypadkach pokrzywdzeni nie zgłaszali Policji faktów wymuszeń okupu, zgłaszali tylko fakt odnalezienia skradzionego auta. Kolejnym źródłem dochodu członków grupy były włamania do domów oraz napady rabunkowe na właścicieli domów. Z wiedzy policjantów wynika, że grupa planowała również napady na konwojentów przewożących pieniądze.
                                            Członkowie grupy usłyszą 200 zarzutów, w tym również zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Na dzień dzisiejszy ustalono, że grupa przestępcza dokonała kradzieży, co najmniej 180 samochodów. W trakcie realizacji policjanci zabezpieczyli motocykl suzuki mogący pochodzić z przestępstwa oraz odzyskano telefon komórkowy pochodzący z włamania do domu w powiecie nowodworskim. Śledztwo w sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Sprawa ma charakter rozwojowy, przewidywane są dalsze zatrzymania.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka