stix
29.12.09, 17:12
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7403883,_Polska__Odszkodowania_dla_ofiar_drugiej_wojny_swiatowej_.html
Batalia sądowa o odszkodowanie Winicjusza Natoniewskiego,
okaleczonego w trakcie pacyfikacji wsi, podczas drugiej wojny
światowej, może otwierać drogę prawną dla innych poszkodowanych. O
sprawie pisze dziennik "Polska".
71-latek, który podczas pacyfikacji wsi został dotkliwie poparzony.
Natoniewski, który mimo blizn całe życie ciężko pracował, ma
problemy z płucami, pękającą skórą, nie może władać palcami. W PRL
sądy uparcie odmawiały mu renty kombatanckiej. Dziennik wyjaśnia, że
w wolnej Polsce dostał prawa kombatanckie i II grupę. Mógł dostać
pierwszą, ale nie chciał, bo wtedy nie mógłby pracować.
Natoniewski chciał również uzyskać odszkodowanie od Niemiec. Jednak
wszystkie jego sądowe wnioski były odrzucane, ze względu na to, że,
według obowiązującej w Polsce doktryny prawnej, polski obywatel nie
może skarżyć innego państwa. Posiada ono swego rodzaju immunitet.
Od jednej z tych decyzji Natoniewski odwołał się do Sądu
Najwyższego, który przyjął jego skargę kasacyjną. - Decyzja Sąd
Najwyższego jest wyłomem w murze bezradności polskich ofiar nazizmu
w walce o prawa - powiedział prof. Mariusz Muszyński, ekspert w
dziedzinie prawa międzynarodowego.
Jednak droga do uzyskania odszkodowania jest jeszcze długa. Sąd musi
uznać, że Natoniewski może się procesować z Niemcami, a potem wydać
jeszcze korzystny dla niego wyrok. Następnie Polska musiałaby
przekonać Niemcy, żeby wykonały wyroki naszych sądów w tej sprawie,
czego nie muszą zrobić.