ballest
02.01.10, 13:21
Pochwalimy się sztuką w kopalni? Niemcy nas ubiegli
W Zagłębiu Ruhry odliczają dni do inauguracji obchodów Europejskiej Stolicy
Kultury. Przez cały rok nasz niemiecki "kuzyn" będzie chwalił się dawnymi
kopalniami i halami przemysłowymi, które dziś są galeriami, muzeami i salami
koncertowymi. Dla Katowic to zła wiadomość.
Śląscy twórcy i menedżerowie kultury, którzy walczą o to, żeby Katowice za
sześć lat zostały Europejską Stolicą Kultury, od początku powołują się na
przykład Zagłębia Ruhry. - Nie jesteśmy w niczym gorsi. Też mamy kopalnie i
huty, które szczęśliwie przeszły zawieruchę przemysłowego upadku i powoli
zmieniają swoje funkcje na kulturalne czy usługowe. Dlaczego nam ma się nie
udać? - dodają sobie animuszu.
Być może mają sporo racji. Problem w tym, że cała Europa w najbliższych
miesiącach zobaczy to, co Katowice chciałyby pokazać dopiero za sześć lat.
Inauguracja Ruhr 2010 odbędzie się we wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa
UNESCO zabytkowej kopalni Zollverein. Na kolejne miesiące przygotowano cykl
festiwali, koncertów i pikników. Stare kopalnie, koksownie, ulice i place 53
miast zapełnią artyści, chóry i teatralne trupy z całego świata. W maju niebo
nad Ruhrą rozbłyśnie 400 olbrzymimi żółtymi balonami, które będą unosiły się
nad miejscami, gdzie kiedyś stały kopalniane szyby. Latem na głównej arterii
komunikacyjnej regionu, autostradzie A40, nie będzie ani jednego samochodu,
lecz 20 tys. stolików, przy których zasiądą mieszkańcy. A dawny dortmundzki
browar, zamiast warzyć piwo, zostanie zmieniony w centrum kreatywności.
Wszystkim imprezom w Zagłębiu Ruhry przewodzi hasło "Zmiana przez kulturę.
Kultura przez zmianę". Proste i chwytliwe, na dodatek jasno podsumowuje
niemiecki pomysł na ESK. Skończył się przemysł, stawiamy na kulturę. I to bez
kompleksów, że fabryczna hala nie jest wystarczająco dobrym miejscem, żeby ją
uprawiać.
Tu wracamy do katowickich starań o ESK, które na razie są w powijakach. Wciąż
trwają kłótnie o skład rady programowej i hasło projektu. I wciąż jak mantra
pada magiczne słowo-wytrych o nowej przestrzeni kultury na pokopalnianych
terenach.
Jednak teraz, gdy jedną z Europejskich Stolic Kultury jest Zagłębie Ruhry, to
już nie wystarczy. Tak naprawdę to, że walka Katowic o ESK zbiegła się w
czasie z Ruhr 2010, to dla nas niezbyt dobra wiadomość. Przez cały rok Europa
będzie z zaciekawieniem śledziła festiwale i wydarzenie w miastach Zagłębia
Ruhry. Nasza formuła opierająca się na tym samym założeniu "dawniej kopalnia,
dziś miejsce sztuki" nikogo już nie zaskoczy.
Niemieckie doświadczenia powinniśmy traktować jak inspirację. Ale taką, która
zmusza nas do zawieszenia wyżej poprzeczki. Teraz musimy znaleźć własny pomysł
i formułę na ESK. Na pewno powinna opierać się na poprzemysłowym dziedzictwie,
bo to nasz największy atut, ale nie przez proste kalkowanie niemieckich pomysłów.