Dodaj do ulubionych

Mercedes przed sądem za tandetny samochód.

22.05.10, 08:05
wyborcza.biz/biznes/1,100896,7908282,Mercedes_przed_sadem_za_tandetny_samochod__Sprawa.html
Ile razy może zepsuć się auto za ćwierć miliona zł? Nowy mercedes Wojciecha Listkowskiego przez półtora roku był w serwisie blisko 50 razy. W sądzie sprawa jest od sześciu lat. Dopiero w tym roku powołano biegłego. Koniec sprawy? Nieznany.

Wojciech Listkowski twierdzi, że omal w swoim aucie nie zginął. Dwa razy. - Pierwszy raz na trasie do Kielc. Wyprzedzam. Samochód wchodzi w stan awaryjny. To oznacza, że obroty spadają poniżej 2 tys. Samochód mi zwalnia. Nie mam na to wpływu! Naprzeciwko jedzie tir. Samochody zjechały się w kupę i nie chcą mnie wpuścić z powrotem. Żona i córka krzyczą! Miałem szczęście. Wjechałem do rowu.

Drugi raz w Gdańsku. - Wjeżdżałem na rondo. Samochód stanął w płomieniach. Katalizator zablokował spaliny. Rozerwało rurę wydechową. Zacząłem go gasić.

Przerywa opowieść. A po chwili dodaje: - Żałuję. Gdyby się spalił, miałbym spokój.

Listkowski mercedesa E 270 CDI kupił jesienią 2002 r. za 243 tys. zł. - Za pieniądze, które wydałem w tym czasie u dilera pana Zasady, można było w tym czasie na warszawskim Żoliborzu kupić dwa mieszkania po 40 metrów. Te ćwierć miliona to na dziś jakieś 700-800 tys., jeśli chodzi o siłę nabywczą.

- Po co mi taki samochód? Chciałem się dowartościować - wzrusza ramionami Listkowski. - Kupić raz nowe auto. Nowy mercedes to było marzenie mojego życia.

"Marzenie" pierwszy raz w serwisie było już po dwóch miesiącach. - Padły podkładki hydrauliczne. Nie wiem nawet, co to jest. Coś z zawieszeniem.

W styczniu nawaliło zawieszenie. W marcu silnik zaczął wyć. Auto ciężko wchodziło w wysokie obroty. Paliło jak smok. Zamiast 6 litrów ropy - 11. Serwis po pięciu miesiącach odkrył, że zepsuła się pompa i wtrysk. Nawet na felgach po pół roku pojawiły się purchle.

- Żona, jak wyjeżdżałem z domu tym złomem, trzymała koło siebie mapę z serwisami, aby zmieścić się w granicach 50 km od serwisu. Wtedy holowanie było gratis.

Mercedes w marcu 2003 r. był w serwisie 10 dni, w maju 21, we wrześniu 10, a w grudniu 5. W nowym roku to samo. Maj 2004 - 17 dni, czerwiec - 20, a w lipcu aż 27 dni. W sumie wizyt zdaniem Listkowskiego było blisko 50!

W serwisie słyszał: to nowe dziecko Mercedesa, proszę dać nam szansę. Kiedy skarżył się na wchodzenie auta w stan awaryjny, pracownik poradził: niech pan tankuje lepsze paliwo. Gdy samochód ściągało na prawą stronę, usłyszał: wina opon. Po kilku tygodniach reklamacji wymieniono mu... jedną.

Od połowy 2004 r. Listkowski zaczął odbierać auto z serwisu z rzeczoznawcą. Jeden odbiór - 2 tys. zł. - Auto jest dotknięte wadami układu kierowniczego, zawieszenia kół przednich, hamulców przednich zagrażającymi bezpieczeństwu jazdy - stwierdził ekspert. - Stwierdzone w niniejszej opinii wady są skutkiem błędów wykonawczych procesu produkcji i napraw i powinny być usunięte - napisał w opinii.

Listkowski we wrześniu 2004 r. zostawił samochód w serwisie. Chce zwrotu 247 tys. zł. Mercedes uważa, że auto zostało naprawione, a Listkowski je porzucił. W ramach ugody zaproponowano mu jednak, że odkupią auto po cenie rynkowej. Pod warunkiem że kupi w Mercedesie nowe - ze zniżką 12 proc.

Sprawa jest w sądzie. W pierwszej instancji - sześć lat. Przez dwa nic się nie działo. Pomogła dopiero skarga Listkowskiego na przewlekłość postępowania.

Sędzia wizytator Edyta Mroczek 14 lutego 2006 r. odpisała: "Po zapoznaniu się z aktami sprawy uprzejmie informuję, że podzielam zarzuty w niej zawarte. Wobec powyższego w ramach przysługujących mi uprawnień objęłam niniejszą sprawę nadzorem administracyjnym oraz zobowiązałam do podjęcia niezwłocznie czynności w sprawie".

Od pisma minęło ponad trzy lata. Sprawa stoi w miejscu. - O przepraszam - wyjaśnia Listkowski. - W tym roku sąd wreszcie powołał biegłego. Już po sześciu latach!

- W takim tempie sprawa może trwać i kolejne sześć lat, zanim zapadnie prawomocny wyrok - rozkłada ręce prawnik, którego zapytaliśmy o zdanie. - To dopiero pierwsza instancja. Nawet jak wyrok wreszcie zapadnie, to strony i tak pewnie się od niego odwołają.

Nie za długo to trwa? - Sądy są niezawisłe - wzrusza ramionami.

Samochód cały czas stoi w Mercedesie. Spółka przedstawiła na sali sądowej rachunek za jego parkowanie: 61 tys. zł. - My sprzedajmy dużo samochodów. Nie jest tajemnicą, że każdemu producentowi zdarzają się lepsze i gorsze momenty. Zawsze jeśli pojawiają się problemy, staramy się jednak załatwić sprawę z klientem polubownie. Z panem Listkowskim też usiłowaliśmy dojść do porozumienia - wyjaśnia Bogusław Kowalski, prezes zarządu Mercedes-Benz Warszawa Sp. z o.o.

Kowalski żałuje, że nie dało się tej sprawy załatwić jeszcze w 2004 r. - Czekamy teraz na wyrok sądu - twierdzi prezes.
Obserwuj wątek
        • bokertov1947 Re: Mercedes przed sądem za tandetny samochód. 22.05.10, 15:13

          Pannenstatistik 2009
          Mittelklasse und obere Mittelklasse

          Detailinfos durch Klick auf das Fahrzeugmodell

          Platz KFZ TYP
          1 Mercedes C
          2 BMW 3er
          3 Audi A6
          4 Audi A4
          5 BMW 5er
          6 Mercedes E
          7 Volvo S60/S70/S80/V70
          8 Skoda Octavia
          9 VW Passat
          10 Mazda 6
          11 Toyota Avensis
          12 Volvo S40/V50
          13 Ford Mondeo
          14 Opel Vectra
          Quelle: ADAC Motorwelt.
          www1.adac.de/Auto_Motorrad/pannenstatistik_maengelforum/Pannenstatistik_2009/Mittelklasse_und_obere_Mittelklasse/M_O_Mittelklasse.asp?ComponentID=288974&SourcePageID=288970
            • anton_28 Re: Mercedes przed sądem za tandetny samochód. 22.05.10, 16:08
              Bokertov, gorole swoje Marki abo na licyncji robiyli abo jusz ich
              niy majoom bo pszedali nach Korea !!!

              Also träumujoom uo Niymieckich!! te co nojbarzi Niymcoow niy
              ciyrpioom kupujoom, a niyftore kradnoom coby miec nasze Auta!!

              I potyn jak se Montagsauto trefi to je Weltuntergang!!


              Jo tysz miou auto co niym 55 razy bouech we Werkstatt (bes 1 rok)
              i poszou na pszedej zanim se Garantie skonczoua.
                  • bokertov1947 Re: Mercedes przed sądem za tandetny samochód. 23.05.10, 11:04
                    Hallo gryfny!
                    No jo bych to tak persönlich njy widziou. Bo w koncu - jak sie je przekonany, co
                    marka Syryna, abo 126P, abo BMW, eli Porsche - to nojlepsze auta- to je to
                    uosobisty Meinung. W koncu njy ma tukej u nos poczeby szpanowania - co jedyn mo
                    taki autok, a inszy - inszy. Jak mie stac na Porscha, to kupuja sie Porscha, a
                    jak njy - to jak we slonskij spjywce - leca pjechty za sztrasynbanom.
                    Jak bou ech modszy, to tysz mje rajcowauo jezdzic Porsche. A co Pon Boczek ( a
                    mozno to bes tyn slonski Fleiss) na to dou, toch sie mog to lajstnonc. Teroski
                    jezdza "gwiozdkowym" i njy zaouja.
                    Pyrsk przi tym Pfingstyn!
                • anton_28 Re: Mercedes przed sądem za tandetny samochód. 23.05.10, 00:44
                  jo miou in den 90er wielko szansa 25 lot stary Strichachter kupic!!

                  Mie se zdo 220D, niybieski ze czerwoonymi Sitzoma!!! Baujahr 1971!!

                  Ale jakech policzou wiela mie te auto na rok by psziszuo, to jo
                  Führerscheinneuling sfinoou Schwanz i uciyk!!

                  No i wtedy se skoonczou moj Traum uo Mercedes!!
                  • socer-schlesier Re: Mercedes przed sądem za tandetny samochód. 23.05.10, 07:41
                    anton_28 napisal:
                    Bokertov, gorole swoje Marki abo na licyncji robiyli abo jusz ich
                    niy majoom bo pszedali nach Korea !!!
                    ---------------------------------------------

                    anton niy wszystke Poloki tak mysla jak "nasz" boroczek stix.Jymu zal dupe scisko ale jest bezsilny wobec miazdzacej przewagi niemieckiej motoryzacji nad polska.Z czym do ludzi.
                    Jak widza (a jezdza jeszcze te cuda polskiej motoryzacji jak
                    "Polski Fiat 126p") to wypado sie tylko zastanowic jak mozna tym jeszcze jezdzic nie mowiac juz niedej Boze jak dojdzie do wypadku.Przeciez tych ludzi tam w srodku nic niy chroni.
                    Juz wyobrazom se naszego stixa jak popyla w tym polskim fiacie 126p.Odpowiedni czlowiek w odpowiednim samochodzie.
                    Jak go spotkosz kas na drodze w swojej audicy to po prostu wcisnij gaz i pokoz mu kaj jest jygo miejsce w szeregu.Moze zrozumie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka