stix
13.06.10, 19:13
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8008564,Mniejszosc_Niemiecka_uzywa_nazwy_hitlerowskiej.html
Na budynku gminnym w podopolskiej Dębskiej Kuźni wisi dwujęzyczna tablica oznajmiająca, że mieści się tam koło Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim. Tyle że użyta nazwa miejscowości - Eichhammer - jest z lat 30. ubiegłego wieku. Nadali ją naziści, jej stosowanie jest zakazane prawem.
Ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych mówi, że nazwy "nie mogą nawiązywać do nazw z okresu 1933-1945, nadanych przez władze Trzeciej Rzeszy Niemieckiej lub Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich". Tymczasem Eichhammer jest właśnie taką nazwą.
Pierwszy zwrócił na to uwagę Bernard Sojka, publicysta, jeden z byłych działaczy TSKN na Opolszczyźnie. W majowym numerze czasopisma "Beczka" zauważył: "W mojej gminie, zarządzanej przez sekretarza TSKN Rafała Bartka, nikt nie panuje nad porządkiem fizycznym ani prawnym. Na niewykorzystywanym obiekcie gminnym w Dębskiej Kuźni, wyremontowanym niechlujnie kosztem kilkudziesięciu tysięcy złotych, wiszą dwie dwujęzyczne tablice, jedna z nazwą miejscowości Dembiohammer - zgodnie z ustawą, druga z nazwą z czasów Adolfa - Eichhammer".
Na zamieszczonym tam zdjęciu widać tablicę koła TSKN z nazwą z lat 30., a obok tablicę Samorządowego Domu Spotkań z nazwą przetłumaczoną na Dembiohammer - czyli tą urzędową.
Z szefową koła Marią Kwiecińską nie udało nam się skontaktować. Dowiedzieliśmy się jednak od mieszkańców, że tablica z Eihchammer jest stara, sprzed 20 lat, ze starej siedziby koła Mniejszości, a teraz powieszono ją na nowym budynku.
Przypomnijmy też, że wielu działaczy MN z Dębskiej Kuźni już wiele miesięcy temu mówiło "Gazecie", iż nie rozumie, dlaczego te przedwojenne nazwy miałyby kogoś razić. - Przed wojną miejscowość nazywała się Eichhammer, a to, co teraz powiesili, Dembiohammer, to ni pies, ni wydra, ani to po polsku, ani po niemiecku. I mnie się to nie podoba. Byłem kiedyś w sejmiku i usłyszałem, że te przedwojenne nazwy Hitler nadał, więc z nimi powracać nie będziemy. Tylko co w samej tej nazwie jest złego? "Eich" to znaczy żołądź. Co to ma z nazizmem wspólnego? - pytał m.in. Leo Joshko, aktywny lokalny działacz, senior TSKN.
Poprosiliśmy więc o wyjaśnienia Rafała Bartka, który nie dość, że jest sekretarzem TSKN, to należy do miejscowej władzy, gdyż pełni funkcję przewodniczącego Rady Gminy w Chrząstowicach, do której należy Dębska Kuźnia.
W pierwszej chwili uznał, że kiedy nazwa pojawiła się na tej tablicy (już de facto historycznej, skoro z początku lat. 90.), nie była prawnie zakazana. - Poza tym co innego nazwy oficjalne na tablicach przy drogach, na urzędach, a co innego na tablicy należącej do DFK [czyli do koła mniejszości - przyp. red.] - wyjaśnił, dodając, że nie badał tej sprawy i że kiedy był tam ostatnio, nic jeszcze nie wisiało. - Muszę poznać szczegóły - powiedział nam.
Eichhammer zniknie?
Ale po kilkunastu minutach Rafał Bartek oddzwonił. - To jest jednak budynek użyteczności publicznej i ze względu na to, że to nowa siedziba, stworzona w czasie obowiązywania ustawy, nie ma raczej możliwości, aby znajdowała się tam tablica historyczna z taką nazwą - powiedział i zapewnił, że z pewnością lokalnym działaczom zwróci na to uwagę, kiedy będzie z nimi rozmawiał. - Owszem, mogą tę tablicę zachować na pamiątkę, zawiesić gdzieś w biurze, ale nie na zewnątrz. Poza tym wprowadzają ludzi w błąd, skoro obok wisi inna tablica z inną już nazwą po niemiecku. Jeśli ustaliliśmy, że powszechnie ma być używane Dembiohammmer, to tak niech zostanie. Eichhamemer może przypominać historię Dębskiej Kuźni jak np. na totemie przy kościele, na którym są wszystkie funkcjonujące kiedyś nazwy miejscowości - wyjaśnił.