W NRD stosowano doping.

14.09.10, 19:07
www.sport.pl/inne/1,64998,8376681,Niemiecki_dzialacz_przyznaje__W_NRD_stosowano_doping.html
Niemiecki działacz przyznaje: W NRD stosowano doping

Dużych echem odbiły się w Niemczech fragmenty autobiografii Thomasa Koehlera "Dwie strony medalu". Były wiceprezydent organizacji sportowej DTSB jest pierwszym tak wysoko postawionym działaczem, który wprost przyznał, że w NRD istniał zorganizowany program podawania zawodnikom środków dopingowych.

Książka ukaże się w tym tygodniu, ale agencja DPA dostała pozwolenie na zapoznanie się z nią przed publikacją.

Koehler pisze w swojej autobiografii, że działacze z Niemieckiej Republiki Demokratycznej podawali czołowym sportowcom, także nieletnim, substancje dopingowe. Proceder rozpoczął się we wczesnych latach siedemdziesiątych i był według niego spowodowany oszustwami ze strony innych państw.

- Jeśli wschodnie Niemcy chciały pozostać konkurencyjne, nie miały innego wyboru jak tylko korzystać z substancji dopingowych - pisze Koehler. Z jego książki wynika też, że doping był podawany w kilku dyscyplinach także nieletnim, między innymi w pływaniu, w związku z niższym wiekiem zawodników rywalizujących na światowym poziomie. - Jeżeli w programie uczestniczyli zawodnicy w wieku 16 lat, to tylko wtedy, gdy wcześniej była potwierdzana ich dojrzałość biologiczna - pisze Koehler. Ponadto, jak zaznacza, doping był podawany tylko za zgodą zawodników.

Sam Koehler jest dwukrotnym mistrzem olimpijskim w saneczkarstwie, w 1964 i 1968 roku. Obecnie w wieku 70 lat zdecydował się ujawnić kulisy programu dopingowego stosowanego w NRD. - Dystrybucja sterydów odbywała się pod ścisłą kontrolą lekarzy świetnie wykonujących swoje obowiązki - pisze, kwestionując dowody negatywnych skutków jakie doping pozostawił w ciałach sportowców.

System dopingowy w NRD

Odgórnie zorganizowany system dopingowy w NRD działał od lat siedemdziesiątych. Zawodnikom podawano przede wszystkim Turinabol, anaboliczny steryd który wywoływał wzrost mięśni, i przyczyniał się do sukcesów w pływaniu, lekkoatletyce i kolarstwie. Parę rekordów Europy uzyskanych przez niemieckie lekkoatletyki w tamtym okresie wciąż nie zostało pobitych.

W dwadzieścia lat sportowcy z małej NRD, zamieszkanej przez 16 milionów ludzi, wywalczyli 519 medali podczas 11 igrzysk olimpijskich, w tym 192 złote. Według nieoficjalnych wyliczeń, systemem podawania dopingu objętych było około 10 000 sportowców, przy czym wielu nie zdawało sobie z tego sprawy. Negatywne skutki, w postaci między innymi nieuleczalnej niepłodności i raka, wyszły na jaw niekiedy dopiero po latach.

System został ujawniony w 1990 roku po zjednoczeniu Niemiec. Wielu byłych lekarzy i działaczy zostało ukaranych grzywnami lub nawet karami pozbawiania wolności. Dotychczas jednak, żaden z wysoko postawionych działaczy nie przyznał, że system istniał.
-------------------------------
Precz z niemieckimi oszukańcami. Precz z hitlerowskimi metodami osiągania sukcesów.
    • gryfny Re: W NRD stosowano doping. 14.09.10, 20:56
      > System dopingowy w NRD
      > System został ujawniony w 1990 roku po zjednoczeniu Niemiec. Wielu byłych lekar
      > zy i działaczy zostało ukaranych grzywnami lub nawet karami pozbawiania wolnośc
      > -------------------------------
      > Precz z niemieckimi oszukańcami. Precz z hitlerowskimi metodami osiągania sukce
      > sów.

      Richtig ,absolutnie,definitywnie,bezwzglyndnie,bez litosci itd,itp...Stix,upss a co to:
      vancouver.interia.pl/vancouver/news/polska-biegaczka-jednak-na-dopingu,1452770
      • hanys_hans Doping w polskim sporcie - precedens czy tendencja 14.09.10, 21:51
        Doping w polskim sporcie - precedens czy tendencja?

        Wątpliwości już nie ma: Kornelia Marek startowała podczas Igrzysk Olimpijskich w Vancouver na dopingu! Dzisiaj właśnie Polski Komitet Olimpijski zakomunikował, że wynik kontrekspertyzy (tzw. próbka B) po kontroli dopingowej biegaczki narciarskiej był pozytywny, czyli potwierdził stosowanie przez nią niedozwolonego dopingu. Dziwnym zbiegiem okoliczności, akurat także dzisiaj koleżanka “pechowej” Kornelii Paulina Maciuszek nie wystartowała w zawodach Pucharu Świata w Oslo w narciarstwie klasycznym, bo miała zbyt wysoki poziom hemoglobiny. Cóż za zbieg okoliczności - proszę Państwa! Jakby tego wszystkiego było mało, kolejne kamyczki do dopingowego bajora wrzucili polscy kolarze. Mianowicie posądzeni o stosowanie dopingu młodzieżowy mistrz świata w przełajch Paweł Szczepaniak oraz jego młodszy brat Kacper, wicemistrz świata w tej kategorii - zrezygnowali z badania próbki B. Jest to równoznaczne z przyznaniem się do stosowania niedozwolonych środków wspomagających.

        Wynika nam niezbicie, że wtorek, 16 marca, będzie na długo naznaczony zdemaskowaniem istniejącego w polskim sporcie dopingu. Wprawdzie szef polskiego narciarstwa Adam Tajner wespół z decydentami całego krajowego sportu próbują wmówić opinii publicznej, iż tak jak jedna jaskółka nie czyni wiosny, a jeden przypadek zapadnięcia na jakąś chorobę nie świadczy jeszcze o epidemii to jednostkowe dopingowe wpadki też nie przesądzają o istniejącej powszechnie nagannej praktyce - nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że jest to li tylko klasyczne robienie dobrej miny do złej gry. Niestety, na tłustej dla biało-czerwonych w sukcesy Olimpiadzie w Vancouver padły brzydkie cienie. No i na deser jeszcze ci kolarze… Masakra!!!

        Nieświadoma niczego, więc w sumie ukarana za niewinność, biegaczka Kornelia Marek jest drugim polskim i 14. w historii sportowcem, którego przyłapano na niedozwolonym dopingu w trakcie zimowych igrzysk. W 1988 roku w czasie Olimpiady też w Kanadzie - w Calgary - podwyższony poziom testosteronu stwierdzono w organizmie hokeisty Jarosława Morawieckiego. Dopingowicz wówczas twierdził - w czym wtórowały mu komunistyczne media - iż padł ofiarą prowokacji ze strony kandyjskiej Polonii. Podczas przyjęcia miano mu podać barszczyk z krokiecikiem, nafaszerowanym zabronionymi środkami. A może tak Marek pójdzie utartym torem (to umie z tras, na których startuje) i również zwali winę na polonusów. Wszak mogli ją poczęstować przykładowo kiełbasą z kapustą przyprawianą EPO, o którym to środku wzmacniającym wytrzymałość polska zawodniczka literalnie nic nie wie…

        www.meritum-news.com/SPORT/2010/03/17/doping-w-polskim-sporcie-precedens-czy-tendencja/

        • hanys_hans Re: Doping w polskim sporcie - precedens czy tend 14.09.10, 22:00
          Doping u polskiej królowej sportu
          PIERWSZY OD DWÓCH LAT


          https://m.onet.pl/_m/6308eb22281c9679d5d092b5bd832b52,14,1.jpg
          Fot. pzla.plJoanna Skibińska była na dopingu
          Po raz pierwszy od dwóch lat w polskiej lekkiej atletyce mamy przypadek dopingu. Niedozwolone środki wykryto u halowej rekordzistki kraju w trójskoku Joanny Skibińskiej. Zawodniczkę już zdyskwalifikowano.
          Polski Związek Lekkiej Atletyki zdyskwalifikował na rok zawodniczkę MKS Aleksandrów Łódzki.

          Test na obecność środków dopingujących, jak się okazało później pozytywny, przeprowadzono u Joanny Skibińskiej podczas zawodów Fanny Blankers-Koen Games w holenderskim Hengelo 30 maja. Zarówno w próbce "A" jak i "B" stwierdzono obecność niedozwolonego środka o nazwie stanozolol.
          Norweskie narty z astmą
          Nie tylko największa rywalka Justyny Kowalczyk cierpi na astmę w norweskim... czytaj więcej »


          Stery w odżywce

          Na wniosek zawodniczki przeprowadzono analizę suplementu przez nią zażytego w akredytowanym laboratorium antydopingowym. Badanie wykazało zawartość stanozololu w składzie odżywki.

          - Skibińska zakupiła odżywkę białkową w sklepie sportowym w Łodzi, zanieczyszczoną stanozololem. Jej wyjaśnienia uznaliśmy za wiarygodne, stąd też, z uwagi na szczególne okoliczności, nałożyliśmy łagodniejszą karę - tłumaczy przewodniczący Komisji Wyróżnień, Dyscypliny i Zwalczania Dopingu Janusz Krynicki.
          Legalny doping? Proszek do pieczenia
          Duńczycy znaleźli sposób na wspomaganie swojego organizmu - tamtejsi... czytaj więcej »


          Dodał, że PZLA powiadomił Międzynarodową Federację Lekkiej Atletyki (IAAF) o dyskwalifikacji Skibińskiej. Kara ta może być zaostrzona przez IAAF do dwóch lat.

          Wykryty u zawodniczki stanazol to steryd anaboliczny odpowiedzialny za przyrost masy.

          www.tvn24.pl/0,1670815,0,1,doping-u-polskiej-krolowej-sportu,wiadomosc.html


          • hanys_hans Re: Doping w polskim sporcie - precedens czy tend 14.09.10, 22:08
            Kilkudziesięciu polskich sportowców co roku łapanych na dopingu
            piątek, 12 marca 2010 20:17

            Każdego roku kilkudziesięciu polskich sportowców jest dyskwalifikowanych za stosowanie niedozwolonego wspomagania. Najwięcej przypadków - ponad 50 - było w 1999 i 2001 roku.
            Jak zaznaczył w rozmowie z PAP kierownik Wydziału Zarządzania Badaniami Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie Piotr Wójcik, trudno jest ustalić dokładną liczbę.

            "Nasze statystyki nie uwzględniają badań polskich sportowców przeprowadzanych przez międzynarodowe komisje kontroli dopingu w kraju i za granicą. W większości przypadków nie otrzymujemy informacji o wykonanych testach i wynikach badań z międzynarodowych federacji oraz polskich związków sportowych" - powiedział Wójcik.

            W 2009 roku Komisja do Zwalczania Dopingu pobrała 2644 próbki (w tym 1383 podczas zawodów) od zawodników 45 dyscyplin sportu. Najwięcej od: lekkoatletów - 287, ciężarowców - 180, zapaśników - 173, koszykarzy - 156 i piłkarzy ręcznych - 143.

            W kraju odnotowano 37 przypadków naruszenia przepisów antydopingowych. Biorąc pod uwagę rodzaj wykrytego środka, zasadniczą grupę stanowiły substancje anaboliczne - 16 i kanabinoidy (haszysz, marihuana) - 14.

            Największy procentowy udział (ponad 10) w wynikach pozytywnych miały trzy dyscypliny: kulturystyka - 28, rugby - 24 i zapasy - 11.

            Jak dodał Piotr Wójcik, poza kontrolami "z urzędu", przeprowadzono 33 kontrole (pobrano 350 próbek) na zlecenie związków sportowych, federacji międzynarodowych oraz organizatorów zawodów w Polsce (m.in. mityng Pedro's Cup, Memoriał Kusocińskiego, gale boksu w Lublinie, Wołominie, Międzyzdrojach, Łodzi, Ełku).

            "W ostatnim kwartale minionego roku wprowadziliśmy badania mające na celu wykrycie stosowania erytropoetyny (EPO) z moczu. Natomiast w tym roku, po akredytacji jaką otrzymaliśmy, włączymy również badania z krwi" - poinformował Wójcik.

            Na badania antydopingowe przeznaczano z budżetu państwa w ostatnich latach ponad dwa miliony złotych rocznie - wspomniał dyrektor biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie Michał Rynkowski. Średni koszt jednego to około tysiąc złotych, a w przypadku EPO - tysiąc czterysta.

            W tym tygodniu dwie afery dopingowe wstrząsnęły polskim sportem. W środę ujawniono pozytywny wynik kontroli podczas igrzysk w Vancouver u biegaczki narciarskiej Kornelii Marek, a w czwartek wypłynęła sprawa kolarzy przełajowych Pawła i Kacpra Szczepaniaków.

            www.polskieradio.pl/sport/wiadomosci/?id=146739


            • hanys_hans Re: Doping w polskim sporcie - precedens czy tend 15.09.10, 17:13

              Jednak był na dopingu!

              W czwartek Polski Komitet Olimpijski otrzymał z Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego informację potwierdzającą wykrycie także w próbce B u polskiego kajakarza Adama Seroczyńskiego obecność niedozwolonego środka - clenbuterolu.
              Wychodzi na to, że za sukcesami Polaka stoi niedozwolony doping

              https://img.interia.pl/sport/nimg/o/t/Wychodzi_sukcesami_Polaka_2801952.jpg

              PKOl o wynikach badania próbki B poinformował niezwłocznie zawodnika. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, 21 września 2008 roku zbierze się komisja dyscyplinarna MKOl, która rozpatrzy sprawę polskiego zawodnika. W posiedzeniu ma prawo wziąć udział sam zainteresowany lub on w towarzystwie maksymalnie trzech osób zaproszonych np. lekarza, prawnika. Zawodnik może także ustanowić pełnomocnika i w jego obecności złożyć wyjaśnienia przed Komisją.
              Po rozstrzygnięciu sprawy przez komisję dyscyplinarną MKOl orzeczenie o ewentualnych sankcjach wobec zawodnika podejmie Międzynarodowa Federacja Kajakowa.

              sport.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/jednak-byl-na-dopingu,1173827?source=rss

              • hanys_hans Re: Doping w polskim sporcie - precedens czy tend 15.09.10, 17:20
                Historia dopingu po polsku

                Dwie afery dopingowe wstrząsnęły polskim sportem w dwóch ostatnich dniach. W środę ujawniono pozytywny wynik kontroli podczas igrzysk w Vancouver u narciarki Kornelii Marek. W czwartek wypłynęła sprawa kolarzy przełajowych Pawła i Kacpra Szczepaniaków.

                Próbki A wykazały, że cała trójka wspomagała się jedną z odmian erytropoetyny (EPO). Jeśli próbki B potwierdzą fakt dopingu, a w ogromnej większości przypadków jest to zwykła formalność, zawodnicy zostaną zdyskwalifikowani. Dla Pawła Szczepaniaka będzie to oznaczać utratę tytułu młodzieżowego mistrza świata i dyskwalifikację dożywotnią, ponieważ był już wcześniej karany za doping.

                Kornelia Marek i bracia Szczepaniakowie to kolejni czołowi polscy sportowcy wśród dopingowiczów. Pierwszym na "czarnej liście" był sztangista Zbigniew Kaczmarek w igrzyskach olimpijskich w Montrealu w 1976 roku. Został mistrzem, ale po wykryciu dopingu pozbawiono go złotego medalu.

                Podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Calgary w 1988 roku zabronione środki stosował hokeista Jarosław Morawiecki, który potem tłumaczył się, że mogły być mu podsunięte w pasztecikach. Polska wygrała z Francją 6:2, ale po ujawnieniu sprawy zmieniono wynik na 2:0 dla Francji. Po 18 miesiącach dyskwalifikacji Morawiecki wrócił na lód i znów grał na dopingu, za co ponownie został ukarany.

                Kłopoty z dopingiem miał chodziarz sportowy, a później minister sportu w rządzie PiS Tomasz Lipiec. Zawieszono go w 1993 roku, gdy w moczu znaleziono ślady wskazujące na doping. Później okazało się, że Komisja ds. Zwalczania Dopingu w Sporcie popełniła błędy i Lipiec w 1996 roku znów pojawił się na trasach. Kiedy został ministrem sportu w 2005 roku, nie powołał na kolejną kadencję prof. Jerzego Smorawińskiego, który przewodniczył komisji dyskwalifikującej sportowca.

                W 2004 roku podczas mistrzostw Polski w podnoszeniu ciężarów stwierdzono minimalnie przekraczający normę poziom nandrolonu u Szymona Kołeckiego. Komisja dyscyplinarna zdecydowała się wystąpić do Zarządu PZPC z wnioskiem o odstąpienie od nałożenia kary. Kierownicze gremium, przy jednym głosie wstrzymującym się, zaakceptował ten wniosek.

                15 czerwca 2005 roku Międzynarodowa Federacja Narciarska zdyskwalifikowała na dwa lata Justynę Kowalczyk za wzięcie podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie zabronionego środka - deksametazonu. Narciarka, która leczyła nim kontuzjowane kolano, nie pogodziła się z tą decyzją i po kolejnych apelacjach skrócono jej karę do sześciu miesięcy.

                Kajakarza Adama Seroczyńskiego przyłapano podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 roku i pozbawiono czwartego miejsca w wyścigu K2 na 1000 metrów. Jego dyskwalifikacja za obecność w organizmie clenbuterolu potrwa do 3 lutego 2011 roku. W myśl nowych przepisów MKOl Seroczyński nie będzie mógł startować w igrzyskach w Londynie w 2012 roku.

                sport.wp.pl/kat,1715,title,Historia-dopingu-po-polsku,wid,12066925,wiadomosc.html?ticaid=1ae41
                • hanys_hans Re: Doping w polskim sporcie - precedens czy tend 15.09.10, 17:31


                  prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/314614,kary_wiezienia_za_korupcje_i_doping_w_projekcie_nowej_ustawy_o_sporcie.html


                  - -
                  o00o-//{ ´°`(_)´°` }\\-o00o
                  ╔╦╦╦╦╦╦╦╦╦╦╦╦╦╗
                  ╚╩╩╩╩╩╩╩╩╩╩╩╩╩╝
                  hanys_hans
                  • hanys_hans Re: Doping w polskim sporcie - precedens czy tend 15.09.10, 17:36
                    www.eurosport.pl/zapasy/polskie-zapasy-na-dopingu_sto1839088/story.shtml

                    Polskie zapasy na dopingu

                    Polskie zapasy na dopingu - ZAPASY
                    Imago
                    W 2008 roku przyłapano na doping sześcioro polskich zapaśników. Nie musi, ale może to skutkować dyskwalifikacją Polskiego Związku Zapaśniczego przez Światową Federację Zapasów (FILA). Prezes Polskiego Związku Zapaśniczego, Krzysztof Kłosek już na początku

                    O dopingu w polskich zapasach i ogólnej kondycji tej dyscypliny w Polsce rozmawiamy z Andrzejem Supronem, srebrnym medalistą olimpijskim z Moskwy w 1980 roku, mistrzem świata i Europy, najwybitniejszym i najbardziej rozpoznawalnym polskim zapaśnikiem wszechczasów.

                    Pięciu zapaśników, jedna zapasniczka przyłapani na dopingu. Międzynarodowe władze mogą zawiesić federację krajową w przypadku złapania czworga zawodników. Czy Polsce grozi wykluczenie z zawodów międzynarodowych?

                    Przepis mówi, że jeśli czterech zawodników lub zawodników - przepis dotyczy i panie i panów - zostanie złapanych na dopingu podczas oficjalnych zawodów, to FILA z automatu zawiesza taką federację. U nas tylko jedna dziewczyna (Anna Zwirydowska)została przyłapana podczas mistrzostw świata, pozostali podczas treningów i zgrupowań. I to jest jedyny plus w tej smutnej sytuacji. Więc na razie, to najgorsze, czyli dyskwalifikacja związku, nam nie grozi, ale generalnie sam fakt, zażywania dopingu, a także marihuany, amfetaminy, to dla mnie jest głupota. Ja już abstrahuję od samego faktu zażywania dopingu. Kiedy we współczesnym sporcie pojawiły się duże pieniądze, to dla wielu zdrowie jest już bez znaczenia. Czystość jest bez znaczenia. Idea sportu przestała się liczyć. Liczy się tylko czysta komercja i rekordy.

                    Czy nie jest tak, że gdy polskie zapasy przeżywają pewien kryzys - mam na myśli brak sukcesów na światowych matach - to imają się wszelkich sposobów, by zaistnieć na międzynarodowej arenie?

                    No właśnie. Jeżeli cały proces farmakologicznego wspomagania sportowca odbywa się pod kontrolą, to można powiedzieć, że jest to pełen profesjonalizm. Paradoks polega na tym, że w przypadku zawodników, o których mówimy, to jest właściwie jakaś partyzantka. Partyzantka niedoświadczonych, młodych ludzi, którzy na własną rękę szukają możliwości lepszej, szybszej regeneracji po wysiłku, wyzwolenia w sobie większej mocy.

                    Zdarzało się, że przychodzili do mnie młodsi zapaśnicy i pytali, jak to było za moich czasów. Zawsze odpowiadałem: "Prochami, człowiek techniki się nie nauczy, proste".

                    Największym problemem jest wszechobecna siła, która wkroczyła do sportu. A wiadomo przecież, że farmakologia największe pole do popisu ma w tam, gdzie dominującą cechą jest wytrzymałość lub siła. Siła zepsuła wiele dyscyplin. Piłkę nożną, tenis, choć ten ostatni ostatnio się poprawił, ale do niedawna był już tak bardzo siłowy, że nie dawało się go oglądać.

                    W czym tkwi według pana, tak zwany, problem marihuany? Kiedyś Ebi Smolarek, teraz Phelps, zapaśnicy...

                    Myślę, że akurat marihuana jest efektem młodzieńczej fantazji, może jakiejś mody, bo marihuana sama w sobie tak wiele nie pomaga. Nie oszukujmy się. Wielokrotnie zdarzało się, że sportowcy "wpadali" po zażyciu środków, które bezpośrednio nie mają żadnego wpływu na organizm w kontekście konkretnych dyscyplin sportu. Problem tkwi również w tym, że jest zbyt mała edukacja. Nie informuje się sportowców, że jeżeli chcą przyjąć jakąś odżywkę, która poprawia regenerację, odkwasza to powinni to skonsultować. Lista niedozwolonych substancji jest teraz bardzo duża. Byłem kiedyś w komisji antydopingowej przy Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim i to była jakaś paranoja. Gdy złapano jakiegoś sportowca na przyjmowaniu substancji, której nie było na liście, a był w swoim działaniu dopingujący, to co? Nic. Takiemu sportowcowi nie można było nic zrobić, a zanim ten środek wciągnięto na oficjalną listę to mijał rok lub dwa lata. W tym czasie wynaleziono coś innego.

                    Jak to wygląda teraz? Przecież wiadomo, że są syropy na gardło, których nie można zażywać, bo mają w swoim składzie środek, który jest na liście substancji niedozwolonych.

                    No właśnie. Teraz jest tak, że jeśli w organizmie zawodnika znajdzie się taka substancja, to od razu jest problem. Chyba, że wcześniej zostanie to zgłoszone. Na przykład Lance Armstrong, który był chory na raka, przez cały czas musi przyjmować pewien specyfik, czy wielu pływaków, którzy przyjmują leki na astmę itd. Wracam więc do edukacji zawodników. Nasi zapaśnicy przyjęli jakiś środek regenerujący, który jest ogólnodostępny w aptekach. Wydawałoby się normalna sprawa. Ale jednak nie. Dlatego edukacja polega na tym, że jest lekarz prowadzący, który ma pełną wiedzę na ten temat i wie, że w danych specyfikach są konkretne substancje. W przypadku potrzeby przyjęcia takiego leku czy specyfiku przez zawodnika, lekarz zgłasza to do związku lub federacji nie ma problemu. A jeśli zawodnicy biorą to na własną rękę, to wtedy jest problem.

                    Czyli w przypadku polskich zapaśników możemy mówić o samowolce?

                    Oczywiście, to była samowolka, dyletanctwo. Gdyby wiedzieli, gdyby powiedzieli, to prawdopodobnie nie byłoby całej sprawy.

                    W czym upatruje pan zapaści polskich zapasów? Kiedyś byli Supron, Wroński, Wolny. Dzisiaj trudno wymienić jakiekolwiek nazwisko, sukcesów brak...
                    Polskie zapasy na dopingu - ZAPASY

                    To nie tylko zapasy, cały polski sport podupadł. Kiedyś mieliśmy czempionów w wielu dyscyplinach. Proszę zwrócić uwagę, że teraz, gdy pokaże się Otylka, to mamy "otylomanię". Małysz od razu mamy "małyszomanię". Kubica zaraz zaczyna się "kubicomania". Mamy pojedynczych mistrzów i oczy kibiców są skierowane tylko na nich. Z taką tęsknotą. Wreszcie mamy mistrza. Kiedyś tych mistrzów było wielu. Teraz sport stał się mało atrakcyjny. Przegrywa z Internetem, ogłupiającymi grami komputerowymi, że o używkach nie wspomnę. Młodzież, czyli potencjalni przyszli mistrzowie uciekają w wirtualny świat. Tak jest o wiele łatwiej. Po co ja mam ciężko trenować, bić się z kimś, walczyć, skoro ja mogę to samo zrobić na ekranie. Niestety. Poza tym umiera tradycja. Kiedyś sportem się żyło. Dzisiaj mamy komercjalizację sportu. To trochę zepsuło, inna motywacja jest. Pieniądze niby są większe, ale tylko dla nielicznych, w wybranych dyscyplinach. Przy sporcie żyło wiele osób. Wielokrotnie jestem pytany o receptę na sukces. Gdybym taką miał, to spisałbym ją obiema rękami i rozdawał każdemu chętnemu. Ale nie ma takiej recepty. Potrzebny jest nabór, dobrzy trenerzy, a u nas szkoleniowców jest coraz mniej. A to przecież oni są tym najważniejszym ogniwem, od którego zaczyna się kształcenie przyszłego mistrza. Nie ma tradycji w rodzinie. Kiedyś całe rodziny żyły sukcesami młodych sportowców. Dzisiaj niektórzy zawiozą na trening i to wszystko. W szkole, jeśli odwołuje się lekcje, to najczęściej lekcje WF-u. Popołudniu były SKS-y, teraz ich nie ma. Szkoły wynajmują sale, żeby mogły na siebie zapracować. A dzieciaki ćwiczą na korytarzach...

                    16 listopada 2008 roku nowym prezesem Polskiego Związku Zapaśniczego został 32-letni Krzysztof Kłosek. Co nowy prezes może, co powinien zrobić, by o polskich zapasach było znowu głośno?

                    Nie wiem, jaką prezes ma koncepcję. Podstawowym elementem, żeby przywrócić utracone miejsce zapasów w polskim sporcie, to jednak jest promocja zapasów w kraju. Trzeba "związać" media, dotrzeć do najmniejszych klubów, do szkół. Uwiarygodnić tę syzyfową pracę trenerów w małych lokalnych środowiskach, gdzie często zderzają się ze ścianą. Tam musi pójść prezes, wspomóc ich swoim autorytetem. Żeby było wiadomo, że to nie tylko jego działania, ale jest to związane z całą organizacją polskich zapasów. I w tym szukałbym możliwości odbudowania wizerunku i popularności dyscypliny. Bo jeśli nie ma....
Pełna wersja