szwager_z_laband
13.01.13, 08:56
... ale znodue ch tam jedna ciekawo reakcja:
"– Jak rozumieć pojęcie „łaciński Śląsk”, o którym
jest mowa już w samym tytule Pani pracy habilitacyjnej:
Ślązaczka. Pomiędzy rustica grossa i Pallas
Silesiae – portret kobiety w literaturze łacińskiego
Śląska ?
– Okazuje się, że w Europie, obok Chorwacji, najdłużej,
bo do końca XVIII wieku, po łacinie mówiono
właśnie na Śląsku. Łaciną posługiwano się w urzędach,
kościołach, szkołach – w XVI, XVII wieku uczniowie
w szkole w Złotoryi byli nawet karani za komunikowanie
się w językach narodowych, łacina pełniła
więc rolę integrującą, rolę pewnego spoiwa, pozwalającego
uniknąć potencjalnych waśni na tle narodowościowym,
faworyzowania jednego języka, bo przecież
Śląsk zawsze był rejonem wielokulturowym. Językiem
łacińskim na Śląsku władali ludzie pochodzący z niemal
wszystkich warstw społecznych.
Łacina obowiązywała także w kościele protestanckim,
w którym do liturgii wprowadzano języki narodowe,
a mimo to mowy pogrzebowe na przykład wygłaszano
po łacinie, czasem tylko pojawiały się wstawki
w języku niemieckim. I to jeszcze na początku osiemnastego
wieku. My sobie z tego nie zdajemy sprawy,
ale łacina na Śląsku była niegdyś powszechnie znana i
używana, i to przez długi czas. Sama byłam zaskoczona,
kiedy, szperając w bibliotekach, zobaczyłam, jak
dużo łacińskich druków, rękopisów, także teatraliów
powstało właśnie na Śląsku."
www.dziennikzachodni.pl/artykul/737795,wielka-awantura-o-mape-slaska-dwoch-geografow-renesansu,id,t.html