socer-schlesier
04.05.13, 17:59
Oberschlesier • 04.05.13, 15:26:24
"Zarówno polscy, jak i niemieccy historycy są dziś zgodni, że podczas marszów życie straciło ponad dwa tysiące internowanych z Pomorza i Wielkopolski. Do dzisiaj trwa spór o to, jak zginęli.
Temat odpowiedzialności za los setek niemieckich internowanych po raz pierwszy poruszył historyk Restytut Staniewicz podczas konferencji naukowej w Instytucie Zachodnim w Poznaniu w 1993 r. (Staniewicz zajmował się przed laty problemami mniejszości niemieckiej w II RP i wydarzeniami 3 września 1939 r. w Bydgoszczy). W odpowiedzi Staniewicz został zaatakowany przez obrońców tezy, że morderstwa na niemieckich internowanych we wrześniu 1939 r. to wyłącznie temat propagandowy III Rzeszy.
Dziś niektórzy polscy historycy nie negują, że we wrześniu 1939 r. internowani Niemcy zginęli "w niewyjaśnionych okolicznościach" (Dariusz Matelski, "Mniejszość niemiecka w Wielkopolsce 1991-1939"). Wiadomo m.in., że podczas marszu zginęli dwaj byli posłowie mniejszości niemieckiej do Sejmu: Eugen Naumann i Berthold Moritz. W polskiej historiografii ciągle jednak żywe jest przekonanie, że internowani ginęli przede wszystkim - jak polscy uciekinierzy - na drogach, pod bombami Luftwaffe.
Erich Nehring, członek grupy maszerującej z Poznania, w swojej relacji napisał, że spośród 270 osób, które szły w jego kolumnie, polscy konwojenci zabili ok. 40. Wymienia miejsca, gdzie pochowano zabitych: Ślesin, wieś Bierzwienna Krótka, Kutno...
Niemieccy autorzy "Die Verschleppung..." twierdzą wprost: internowanych zabijała polska policja i polscy żołnierze, którzy "odreagowywali w ten sposób swoje zrozumiałe rozczarowanie nieoczekiwanym przebiegiem wojny". Ta wydana w 1990 r. w Berlinie i Bonn książka zawiera szczegółowy wykaz 41 kolumn internowanych, które pomaszerowały na wschód. A także mapę. Zaznaczono na niej nie tylko trasy marszów Niemców - również miejsca ich "masowych grobów". Jest ich kilkadziesiąt. (..)
dwa wydarzenia, które rozegrały się pod Bydgoszczą i Turkiem. 4 września nad Jeziorem Jezuickim (na południe od Bydgoszczy) zginęło ponad stu internowanych Niemców. Pochowano ich na miejscu. - Oficjalna wersja mówi, że były to ofiary nalotu niemieckiego, ale moim zdaniem, zostali oni rozstrzelani, bo podczas nalotu mogło zginąć najwyżej kilkanaście osób - ocenia Staniewicz. - Podobna sprawa wydarzyła się niedaleko od Turku, który Niemcy nazwali zresztą potem "Mordstadt" - miasto mordu. Znaleźli się tam Niemcy pędzeni z południowej Wielkopolski, z Kaliskiego. Było ich 200-300, dokładnej liczby nie pamiętam - opowiada Staniewicz. - Ta kolumna została zaatakowana z broni maszynowej przez niemieckich lotników. Korzystając z powstałego zamieszania, Niemcy rzucili się do ucieczki. I wtedy polska eskorta wystrzelała niemal wszystkich z broni maszynowej."