lider4
24.05.13, 21:07
www.konserwatyzm.pl/artykul/3130/germanofil-znaczy-czlowiek-przyjazny-niemcom-cz-i
Tytuł tego eseju ma inspirować myślącego czytelnika do uświadomienia sobie i przemyślenia powszechnej w społeczeństwie polskim niekonsekwencji. W społeczeństwie tym, jeśli ktoś siebie przestawia jako frankofila, anglofila, czy też jakiegokolwiek innego “fila”, w odniesieniu do partnerskich narodów, z jakimi jesteśmy związani unijną wspólnotą europejską, to deklaracja taka traktowana jest ze zrozumieniem, a co najwyżej z uśmiechem pobłażania dla podobnego hobby. Z jednym wszelako znamiennym wyjątkiem: jeśli ktoś ma odwagę powiedzieć o sobie “Jestem germanofilem”, automatycznie ryzykuje narażenie się na ostracyzm towarzyski, jako parszywa owca, skazana na pogardę ze strony “Prawdziwych Polaków”. Ktoś inny w takim środowisku, za byle nieostrożną, pozytywną opinię o Niemcach, czy o Niemczech, usłyszeć może epitet: germanofil. Bo wyraz ten w tym kraju nie stanowi analogii do frankofila, anglofila, itd. : on jest tu wyzwiskiem, mającym upokorzyć i zdyskredytować adwersarza. Co więcej adwersarz taki rzadko kiedy odpowie: “Tak, jestem germanofilem”; z reguły zareaguje on świętym oburzeniem i pobiegnie do prokuratora albo sądu, żądając publicznych przeprosin za podobne ohydne znieważenie jego osoby.
Kiedy narodziła się taka jednostronna, zawzięcie antyniemiecka postawa? “Prawdziwy Polak” odpowie na to, że istniała od zawsze, o czym świadczy przysłowie: “Jak świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem”. A kiedy się to zmieni? Kolejna odpowiedź: Nigdy – patrz wspomniane przysłowie.