no,i prziszła pora na Magdalynka:)

21.07.13, 10:22
dzisio idymy jom nawiedzic' :)

www.goszyce.pl/kosciol-i-kapliczki/magdalenka
    • dede99 Re: no,i prziszła pora na Magdalynka:) 22.07.13, 22:43
      A jak wyglądał odpust przed wojną możemy dowiedzieć się z reportażu zamieszczonego w czasopiśmie Oberschlesien im Bild z 7. sierpnia 1931 roku:

      O miłości jaką darzy Magdalenkę okoliczna ludność, świadczy odpust, który w tym roku przypadł na 19. lipca. Zgromadził on tysiące pielgrzymów, którzy już od wczesnych godzin porannych przybywają do kaplicy pieszo, w procesjach z towarzyszeniem orkiestr, na rowerach, na wozach i samochodami. W czasie uroczystości panuje podniosły nastrój, bowiem taka msza w otoczeniu przyrody, pod zielonym dachem z drzew, gdzie piękne stare chorały, bez akompaniamentu organów, niosą się zwielokrotnionym echem, jest szczególnie nastrojowa i piękna. Po mszy tłum wylewa się między odpustowe budy porozstawiane wokół kaplicy i wypełnia gwarem liczne leśne knajpki. Kupując odpustowe smakołyki nikt nie zapomina o tym żeby przynieść coś z odpustu na Magdalence tym, którzy pozostali w domach. W rozstawionych w środku lasu atelier fotograficznych, za 30 fenigów można sfotografować się na motocyklu, albo na tle reńskiego krajobrazu z zeppelinem na drugim planie. Starsi ludzie siedzą na stołkach zrobionych z pni drzew i posilają się czosnkową kiełbasą z bułką i musztardą. Starszy gospodarze z żonami, którzy już od kilkudziesięciu lat przybywają na odpust do Magdalenki stoją w grupkach wokół kaplicy i prowadzą ożywione rozmowy na temat przyszłych żniw i o różnych innych sprawach. Orkiestry wyposażone w trąbki, klarnety i leśne rogi przyciągają uwagę wielu słuchaczy, szczególnie wtedy, kiedy grają stare ukochane ludowe melodie i żołnierskie marsze. Odpust na Magdalence jest autentycznym ludowym świętem, w czasie którego ujawniają się spontanicznie charakter i zwyczaje górnośląskiego ludu. Późnym popołudniem i wieczorem pielgrzymi powoli rozchodzą się do swoich domów, bogatsi o jeszcze jeden piękny dzień. Budy znikają jedna po drugiej i stopniowo zapada cisza. Potem Magdalenka zasypia na cały rok, pod zielonym dachem z liści ukołysana szumem lasu, aż do następnego odpustu.

      Pierwotny obraz patronki, przestrzelony sowieckimi kulami został skradziony wiosną 1992 roku. Mieszkańcy Tworoga Małego błyskawicznie przeprowadzili zbiórkę pieniędzy na nowy wizerunek. Został on namalowany przez Wojciecha Kotylaka malarza z Łabęd, a następnie umieszczony w odrestaurowanej oryginalnej ramie, którą znaleziono nieopodal kaplicy. Złodziei nigdy nie złapano.

      W tym samym roku kiedy skradziono obraz, miesiąc po odpuście 26. sierpnia o 12:50 w okolicy Kuźni Raciborskiej pojawił się ogień, który przerodził się w największy pożar lasu w Europie. Niektórzy twierdzą że była to właśnie kara za zbezczeszczenie kaplicy i kradzież obrazu. Ogień dotarł w końcu do kaplicy a jedyne co mogli zrobić broniący jej strażacy to oblać pianą gaśniczą. Strażacy na prośbę mieszkańców kilkakrotnie jeździli do Magdalenki, żeby zabrać obraz. Ostatecznie jednak do tego nie doszło a ogień ominął kaplicę. Dla jednych jest to cud dla innych niezwykły zbieg okoliczności.

      bardzo ciekawe te opowiesci- musza sie ale przyznac ze zech tam jeszcze nigdy niy bol :(
      znom yno Annaberg i Studzionka

      lg an alle
Pełna wersja