Reich Ranicki nie żyje!

18.09.13, 17:58
Tyle my tu i o nim pisali. Miou ciekawe życie. Bou komunistom, agentym SB, ambasadorem we Anglii, żydem, wielkim niemieckim krytykiem literatury i na końcu tysz literatem.
On żodnych wielkich afer nie mioł. Starość swoja spyndzioł we Niemcach, tyk jak i inni polscy powstańcy zpod św. Anny.
    • herbjelita Re: Reich Ranicki nie żyje! 18.09.13, 18:02
      www.focus.de/kultur/medien/literaturkritiker-ist-tot-marcel-reich-ranicki-im-alter-von-93-jahren-gestorben_aid_1104896.html
      • herbjelita Re: Reich Ranicki nie żyje! 18.09.13, 18:07
        fakty.interia.pl/swiat/news-zmarl-marcel-reich-ranicki,nId,1028749
    • 1fatum Re: Reich Ranicki nie żyje! 18.09.13, 18:08
      Można mieć bogaty życiorys i pozostać człowiekiem.
      Szkoda, że tacy ludzie odchodzą.
      • ballest Re: Reich Ranicki nie żyje! 18.09.13, 18:56
        Reich Ranicki byl Katem Narodu Slaskiego, nigdy sie na temat swej roli w Katowaniu Slazakow nie wypowiedziou:

        Najlepsze jest to , ze mordy na jakich bou beteiligt Marcel Reich byly podobno przedawnione, ciekawostkom ale jest. ze jak Niemiec w czasie wojny kogos zamordowou to to nie jest przedawnione, a moze to mou z jego wyznaniem cos wspolnego ???

        "Die "Vierte Gewalt" der Medien, die Hofpresse, der Rundfunk, das Fernsehen, weiß genau: MRR ist ein Völkermörder, Schreibtischmörder mit eigener Hand mordete er sowenig wie Adolf Eichmann es tat. Das sind die wahren Halunken ‑wie Hochhuth es ausdrückt: 'und der Schusterjunge, der abdrückte, ist dran.' ‑ In dieser Schrift wird berichtet über den "Leiter der Operativen Abteilung der polnischen Geheimpolizei UB" in Kattowitz Marceli Reich, wo laut Angaben des Juden John Sack damals 80.000 deutsche Jugendliche, Frauen, Greise in den ehemaligen Auschwitz‑Nebenlagern (noch voll eingerichtet) vernichtet wurden ("Auge um Auge" im Hamburger Kabel‑Verlag, 1995).



        Einrückende Vergewaltiger aus dem Osten hatten zwanzigtausend Frauen im Raume Kattowitz mit Syphilis angesteckt. Dazu berichtete der damalige Kriegsberichter Robert Jungk ("Heller als tausend Sonnen"), ebenfalls Jude, 1945 nach einer Reise in Schweizer Presse: "Die Behandlungsmethode war einfach: Kopfschuß".



        MRR meint zu dem Geschehen: "Was geht denn das die Deutschen an, was ich in fremden Diensten getan habe?" Einspruch, Euer Unehren! Die vereinigten Gewalten in der Bundesrepublik Deutschland verhalten sich wie die drei ostasiatischen Affen. Die vierte Gewalt der Medien ist angepaßt wie zu Zeiten des Goebbels. Gelernt ist gelernt.



        Nach dem Bericht des US‑John Sack über die Beteiligung des MRR am 45er Völkermord im oberschlesischen Kattowitz ermittelte kein deutscher Staatsanwalt 'ex officio', meint: dem Gesetze treu. So läuft das "an Weisungen gebunden" in Wahrheit. Angestoßen mit einer Strafanzeige und gestoßen wurde schließlich der Frankfurter Staatsanwalt Galm, der zunächst einmal im August 1995 zweifelte, ob Marceli Reich und Marcel Reich‑Ranicki überhaupt identisch seien. Diese Identität hatte MRR längst zugegeben. Nach zwei Jahren stufte am 6.3.97 dieser Staatsanwalt Galm das Verfahren gegen MRR wegen Völkermord auf einfachen "Mord" herunter, beugte damit das Recht, begünstigte und strafvereitelte im Amt auf diese Art: "Der Tatzeitraum konnte auf den 05.02. ‑25.03.1945 eingegrenzt werden ... die Mordtaten sind nach deutschem Recht nach Ablauf des 24.03.1965 verjährt." Heilige Schwarze Madonna von Tschenstochau ‑ in meinem Strafgesetzbuch ist auf Seite 73 als einziges in rot gedruckt: "Die Verbrechen Völkermord und Mord verjähren nicht." Zu diesem Hallodri Galm verspricht der Hessische Justizminister, er werde das Verfahren an sich ziehen. Darauf wird bis heute gewartet ‑ auch ein sehr abhängiger Landesminister weiß: In manchen Fällen ist bei Gleichbehandlung der Hammer "Antisemitismus" schnell zur Hand. Und den fürchtet er wie der Teufel das Weihwasser."

        www.luebeck-kunterbunt.de/TOP100/Marcel_Reich-Ranicki.htm
      • seppel Re: Reich Ranicki nie żyje! 18.09.13, 23:02
        1fatum napisał:

        > Można mieć bogaty życiorys i pozostać człowiekiem.
        > Szkoda, że tacy ludzie odchodzą.
        .........
        ???
        • ballest Re:Kat Slonzokow - Reich Ranicki nie żyje! 18.09.13, 23:15
          Seppel, mnie se ale ot rozuazi, ze Reich Ranicki tysz bou Niemcem, czyzby byly 2 rodzaje Niemcow, jeden bedzie sadzony i skozany za to co nie zrobiou a drugi bydzie za to co zrobiou wychwolany.
        • 1fatum Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 05:30
          seppel napisał:

          > .........
          > ???

          **********************************

          Wielu ma życiorys retuszowany i stroi się w piórka bohatera, a po śmierci spoczywa tam, gdzie nie powinien. W tym przypadku sprawa jest oczywista i choćby dlatego szacunek się należy.
          • socer-schlesier Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 07:12
            1fatum napisał:
            Wielu ma życiorys retuszowany i stroi się w piórka bohatera, a po śmierci spocz
            > ywa tam, gdzie nie powinien. W tym przypadku sprawa jest oczywista i choćby dla
            > tego szacunek się należy.
            -----------------------------------

            Skoro jest tak jak ballest pisze to uwazom ze z tym szacunkym w tym wypadku to kwestia sporno bo na szacunek se cza zasluzyc.
            1fatum mogbys mi wyjasnic czymu - "w tym przypadku sprawa jest oczywista i choćby dla
            > tego szacunek się należy."?
            • cirano Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 08:43
              Hitlerowske Niymcy mieli za dużo "auf dem Kerbholz" w stosunku do Żydow, żeby dziś osondzać powojynno przeszłoś Żyda Reicha.
              Zmiyń (myśla) tymat, ballest
              • ballest Man soll immer bei der WAHRHEIT bleiben 19.09.13, 09:11
                RMM tysz swoich ziomkow zdradziou a jak ftos prowda w Niemcach napisze to nie wolno ty prowdy publikowac, tak bylo z Finkelsteinem i Jacobem Sack:
                Czytej Cirano:

                der amerikanische Autor John Sack, "war es mir beinahe egal, ob mein Buch ,Auge um Auge' auch in einer deutschen Ausgabe erscheinen würde oder nicht." Inzwischen ist er anderer Meinung: "Alle möglichen Gerüchte laufen umher, und um der Juden willen, um der Deutschen willen und um der Wahrheit willen muß dieses Buch nun unbedingt veröffentlicht werden."

                In nächster Zeit kann Sack, 64, jedoch nicht damit rechnen. Der Münchner Piper-Verlag hat die Auslieferung von "Auge um Auge" im Februar gestoppt, 6000 bereits gedruckte Exemplare werden eingestampft
                .



                CIRANO, pytom se - JEST TO DEMOKRACJA, albo DYKTATURA ???
                • ballest Re: Man soll immer bei der WAHRHEIT bleiben 19.09.13, 09:18
                  "Marceli Reich - im folgenden als MARCEL REICH-RANlCKI ab-gekürzt MRR - ging es nicht gut, aber besser als den nach Sibirien ver-schleppten Wolga-, heutigen Kasachstan-Deutschen, besser als den inabgelegene US-Wüsten-Camps verschleppten Japanern und besser alsdenhinter Stacheldraht gesperrten Juden Europas. MRR war nie in einemLager, aus dem Warschauer Ghetto hatte er stets freien Ausgang, dabeimeist das NS-Blatt "Völkischer Beobachter" unter dem Arm. Einen Ju-denstern trug er dabei nicht. Es ging ihm also besser, und zwar viel besser als deutschen oder sowjetischen Soldaten an der Newa, an der Wolga oder am Terek.Warum MRR beim Einmarsch der Deutschen von Westen in Polen 1939 auswich zu den von Osten anrückenden Sowjets und sich dann vondort in das deutsch-besetzte Ghetto Warschaus verfügte, das wird sein Geheimnis bleiben, er gibt darauf keine Antwort. Die Anfrage des Berichters an ihn selbst blieb ohne Bescheidung."
                  • ballest Re: Man soll immer bei der WAHRHEIT bleiben 19.09.13, 11:08
                    W jezyku polskim tysz jest cos na ten temat:
                    "Kiedy kilka lat temu w Niemczech ujawniono ciemne karty jego przeszłości, reakcja tamtejszej opinii publicznej - wbrew temu, co pisano wtedy w polskich mediach - była bardzo stonowana. Niemcy, którzy w ostatnich czasach coraz niechętniej stawiają czoła demonom swojej własnej, najnowszej historii, przyjęli fakt pracy Reicha-Ranickiego w stalinowskim UB z dużą dozą obojętności. Mało ich obeszło, że 50 lat temu ten szanowany, a przez niektórych wręcz bałwochwalczo czczony „self made man" (Reich-Ranicki zakończył swą formalną edukację na przedwojennej, niemieckiej maturze), wysługiwał się ponuremu, totalitarnemu reżymowi obcego, chociaż sąsiedniego kraju.


                    Oczywiście, ogromne znaczenie ma tutaj fakt, iż Reich-Ranicki jest ocalałym z Holocaustu Żydem. Panująca w Niemczech swoista, czasem wręcz karykaturalna w swoich aberracjach, poprawność polityczna powoduje, iż osoby takie są z ewentualnych czynów przeważnie natychmiast rozgrzeszane, a potencjalni oskarżyciele czasem wręcz brutalnie wyciszani.


                    W tym kontekście zadziwiającą odwagą wykazał się dr Rudolf Sponsel z Erlangen, psycholog, który w swoim szkicu „Marcel Reich-Ranicki - Im Grenzland zwischen Kulturgiftzwergriesen und Bildungskotz", bazującym na autobiografii Reicha-Ranickiego „Moje życie", charakteryzuje tę postać następująco[1]:

                    Komuś, kto w młodości, czy to przez zaniedbanie, czy to przez splot innych okoliczności nie wykształcił się w żadnym zawodzie, pozostają zawody, które nie wymagają jakiegoś specjalnego wykształcenia: knajpiarz, prywatny detektyw, taksówkarz, żołnierz, polityk, tajny agent i kilka innych". (...).
                    Marcel Reich-Ranicki zaczynał swą karierę jednocześnie w dwu z wymienionych wyżej profesji - jako tajny agent i polityk. W ten sposób spełnione zostały podstawowe warunki do ukształtowania się człowieka zdeprawowanego, który swoim wyborem położył stabilne podwaliny pod swoją późniejszą postawę jako krytyka literackiego - postaci dzierżącej w jednym ręku pejcz, a w drugim chlebek posypany cukrem. Zaraz po wojnie musiał przyswoić sobie amoralny „niezbędnik" tajnego agenta: podłość, zdradę i kłamstwo. Jako agent inwigilował w Berlinie i Londynie środowiska polskich emigrantów wojennych.
                    Szybko doszedł do stanowiska konsula w Londynie, dostał wielką amerykańską limuzynę, która wzmocniła w nim poczucie swej własnej wielkości.
                    - W czasie mojej berlińskiej młodości, w pruskim gimnazjum wpojono mi dwie cechy - lojalność i pogardę dla zdrady i zdrajców" - wyznał Reich-Ranicki w swojej autobiografii.
                    Tutaj pojawia nam się ciekawe z psychologicznego punktu widzenia pytanie - jak ktoś, kto podkreśla, jak ważne są dla niego dwie wartości - uczciwość i lojalność, jak ktoś taki mógł pracować jako szpicel?
                    I dlaczego, do diabła, nigdy, ale to nigdy nie dostrzegł tej porażającej przecież sprzeczności? (...)
                    Jako mistrz asymilacji i adaptacji, wręcz żywy dowód na trafność teorii Piageta, obdarzony fenomenalnym zmysłem oportunizmu oraz zdolnością do narcystycznej autoprezentacji, agent Reich „dokłada" sobie do swojego pierwszego nazwiska drugie, czysto polskie, aby osłabić to swoje pierwsze, ponuro kojarzące się miano. Stał się Marcelem Reich-Ranickim i - po opuszczeniu Polski na stałe - błyskawicznie osiągał kolejne etapy kariery, by zostać w końcu niekwestionowanym sędzią najwyższym niemieckiej literatury". (...). „Nie było to specjalnie trudne dla kogoś, kto przedstawiał się jako jedyny członek rodziny, który ocalał z holocaustu w warszawskim getcie. Tylko ten fakt wystarczył, że stał się praktycznie nietykalny. No cóż, widocznie sam fakt zetknięcia się z holocaustem może zostać wykorzystany nie tylko jako broń, ale także jako trofeum i posiada już we współczesnej kulturze niemieckiej określoną wartość marketingową. (...)
                    Autobiografia Marcela Reich-Ranickiego zaskakuje i poniekąd fascynuje swoją powierzchownością, co w świetle faktu, iż w jego życiu nie brakowało wydarzeń naprawdę dramatycznych i wręcz tragicznych (śmierć rodziców, ocalenie żony w ostatniej chwili przed deportacją do obozu w Majdanku, samobójstwo Czerniaków), wydaje się naprawdę wysoce zadziwiające. Psycholog musi postawić sobie pytanie: co naprawdę dzieje się w tym człowieku? Brakuje tutaj ducha, głębi, uczucia. Tak nie opisuje się takich wydarzeń, tak nie powinien pisać o nich ktoś, kto uważa się za osobę doskonale obeznaną z tajnikami warsztatu pisarskiego - nawet jeśli sam o sobie twierdzi, że nigdy dobrze nie nauczył się niemieckiego i nie potrafi porządnie w tym języku pisać. Reich-Ranicki jest tutaj zakłamany, pełen pychy i narcystyczny do bólu. Występując w telewizji wydaje się być osobą bardzo emocjonalną i pełną temperamentu. Jak pogodzić to z pustką duchową i uczuciową jego własnego dzieła o samym sobie?" *

                    • ballest Re: Man soll immer bei der WAHRHEIT bleiben 19.09.13, 11:18
                      "Tyle Rudolf Sponsel. Jest to jednak jeden z bardzo niewielu głosów naprawdę krytycznie oceniających sylwetkę „papieża". Owszem, temat niechlubnych kart w życiorysie Reicha-Ranickiego zaistniał także w mediach mainstreamowych; najpoważnieszy chyba artykuł traktujący o tym ukazał się w opiniotwórczym tygodniku „Spiegel". Oczywiście, mimo pewnych akcentów krytycznych, autorowi daleko było do bezkompromisowości Sponsela...


                      Wróćmy jednak na chwilę do autobiografii Reicha-Ranickiego. Autor przedstawia w niej karierę w stalinowskim wywiadzie jako ciąg przypadków, a swoją działalność jako błahą, nieszkodliwą i całkowicie nikomu niepotrzebną. Ukazuje siebie jako absolutnego laika, który awanse na kolejne stopnie oficerskie i dyplomatyczne zawdzięcza dyletanctwu swoich przełożonych. Podkreśla brak zainteresowania powierzonymi mu zadaniami; pisze, że w czasie pobytu na placówkach w Berlinie i Londynie jego głównym zajęciem była konsumpcja kultury - chodził do teatru, filharmonii i opery, odwiedzał muzea.


                      Niestety, całkiem inny obraz kapitana UB Marcela Reicha-Ranickiego wyłania się z badań Instytutu Pamięci Narodowej. Oddajmy głos historykowi IPN, Piotrowi Gontarczykowi:

                      Po wkroczeniu Niemców do Warszawy w 1939 r. Reich znalazł zatrudnienie w Judenracie, gdzie do wiosny 1943 r. pracował jako tłumacz. Udało mu się uniknąć wywiezienia do obozu zagłady; wedle jednej z powojennych wersji miał uciec z transportu jadącego do Treblinki. Potem do lata 1944 r. ukrywał się w polskiej rodzinie w Gocławiu - wówczas jednej z podwarszawskich miejscowości.

                      Nowy etap w życiu Marcelego Reicha rozpoczął się w chwili wkroczenia Sowietów. Po wstąpieniu do komunistycznego wojska rozpoczął służbę w Zarządzie Polityczno-Wychowawczym WP. Stamtąd trafił do Głównego Urzędu Cenzury. W opublikowanych po latach wspomnieniach pisał: „po kilku dniach zatrudnieni w cenzurze musieli podpisywać oświadczenie, że wszystko, co wiąże się ze służbą, zachowają w tajemnicy. Było to postępowanie rutynowe, bez jakiegokolwiek znaczenia. Dopiero jednak z tego formularza odbitego na hektografie mogłem wywnioskować, że dostałem się do jednostki, która (...) podlegała kontroli Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego".
                      Powyższy fragment jest typowym przykładem przeinaczeń zawartych w cytowanych wspomnieniach. Cenzura nie była bowiem „kontrolowana" przez komunistyczną bezpiekę, tylko była jej częścią składową. Reich-Ranicki doskonale o tym wiedział od pierwszych dni swojej służby.
                      24 października 1944 r. własnoręcznie wypełnił „Kwestionariusz współpracowników Resortu Bezpieczeństwa Publicznego". Złożył też podanie o przyjęcie do bezpieki. Także wiele innych dokumentów podpisanych ręką Ranickiego nie pozostawia wątpliwości, że miał on pełną wiedzę, iż jest funkcjonariuszem UB. W bezpiece służyła też jego żona.
                      W GUC Reich pracował jako cenzor i zastępca kierownika oddziału zagranicznego. Wydawał się na to stanowisko znakomitym kandydatem: znał dobrze niemiecki i angielski. Ponadto w życiorysie sporządzonym w październiku 1944 r. pochwalił się aktywną działalnością w przedwojennej Komunistycznej Partii Niemiec, do której wciągnął go szwagier Gerhard Boehme. (...)
                      W grudniu 1945 r. Marceli Reich-Ranicki rozpoczął pracę w polskim Biurze Rewindykacji i Odszkodowań w Berlinie. Biuro miało zajmować się odzyskiwaniem dobytku zrabowanego przez Niemców w Polsce: od dzieł sztuki do maszyn i urządzeń technicznych. Praca ta była jednak tylko przykrywką dla prawdziwych działań Reicha. Po latach napisał: „w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (...) słyszał o mnie pewien major. Interesował się mną mianowicie w imieniu instytucji, w której pracował - w polskim wywiadzie (...) w armii poszukiwano ludzi, jeżeli to możliwe młodych i wykształconych, którzy znają języki obce i którzy o zagranicy, zwłaszcza o Niemczech, mieli niejakie pojęcie."
                      • ballest Re: Man soll immer bei der WAHRHEIT bleiben 19.09.13, 11:23
                        "Reich został współpracownikiem Wydziału 2. (samodzielnego) MBP, czyli komunistycznego wywiadu. Jednostką tą kierował wspomniany przez Reicha major, a potem pułkownik Juliusz Burgin - stary komunista i wytrawny agent NKWD. Nie wiadomo dokładnie, czym zajmował się Reich w Berlinie. W piśmie z 24 kwietnia 1946 r. płk Burgin pisał tylko: „w ciągu okresu od momentu zwolnienia do dnia dzisiejszego ppor. Reich pracował w jednej z polskich placówek dyplomatycznych. Przez cały czas ppor. Reich wywiązywał się sumiennie z powierzonych mu obowiązków, przejawiając wiele oddania, inicjatywy własnej i samodzielności w pracy".
                        Po wojnie Ranicki pisał o „antyhitlerowskich" motywach, które miały pchnąć go do współpracy z komunistycznym wywiadem: „jeśli bym wówczas, jeszcze w czasie wojny przeciwko narodowosocjalistycznym Niemcom, odrzucił propozycję polskich władz i odmówił podjęcia pracy w służbie wywiadowczej - uważałbym to za plamę na mojej biografii".
                        Kłopot w tym, że służba Reicha w Berlinie rozpoczęła się na przełomie lat 1945/1946, a więc pół roku po zakończeniu drugiej wojny światowej. Nie było już wówczas potrzeby zwalczania żadnych „narodowosocjalistycznych" Niemiec.
                        Po przyjeździe z Berlina w kwietniu 1946 roku Reich już oficjalnie rozpoczął służbę w centrali komunistycznego wywiadu. Systematycznie wspinał się na kolejne szczeble kariery. W lipcu 1946 roku dostał awans na porucznika; za wybitne osiągnięcia dostał też Złoty i Srebrny Krzyż Zasługi. Mimo znanych już przywar charakteru, za pracę operacyjną Reich otrzymywał od swoich przełożonych dobre oceny. Jeden z nich pisał w lutym 1948 r.: „politycznie pewny i stały. Duże zdolności pracy z agenturą, znajomość psychiki agenta. Wykazuje dużo inicjatywy w pracy. (...) Obowiązkowy, ale niezbyt pracowity. Lotnością umysłu nadrabia luki w systematyczności".
                        W styczniu 1949 r. Reich dostał awans na kapitana. Niedługo potem szef Departamentu VII MBP (wywiadu) gen. Wacław Komar wystąpił o zwolnienie Reicha z pełnionego stanowiska i udzielenie bezterminowego urlopu. Nawet laik wiedział, że to wstęp do kolejnej misji za granicą.
                        W Londynie
                        Niemal cały rok 1949 Reich (zmienił wówczas nazwisko na Ranicki) był zastępcą konsula, a potem konsulem komunistycznej Polski w Londynie. Była to jednak tylko oficjalna funkcja. Pracował tam dla Departamentu VIII MBP (wywiadu). W swojej książce napisał: „zadanie służby wywiadowczej polegało na tym, aby zbierać informacje o polskiej politycznej emigracji w krajach zachodnich, o jej nurtach, zamiarach i organizacjach. Dokładniej: chodziło o informowanie w porę, jakie politycznie migranci chcą przedsięwziąć działania przeciwko nowemu państwu polskiemu, jakie mają plany". Także w dalszej części wspomnień Reich bagatelizuje swoje zasługi dla komunistów, twierdząc, że nigdy nie pracował z agenturą, a swoje raporty sporządzał z informacji od kuzynów, z plotek oraz prasy: „co do mnie nigdy nie miałem kontaktów z polskimi emigrantami (...) do mnie należało opiniowanie informacji i sprawozdań i przesyłanie ich dalej - do Warszawy".
                        • ballest Re: Man soll immer bei der WAHRHEIT bleiben 19.09.13, 11:27
                          "Ale dokumenty zachowane w IPN pozwalają stwierdzić, że Marceli Reich, jak zwykle mija się z prawdą. Profesor Krzysztof Tarka ustalił, że był on rezydentem wywiadu komunistycznego (pseudonim Albin) i prowadził w Londynie bardzo aktywną działalność operacyjną. Jej ostrze było wymierzone w polskie środowiska niepodległościowe. Jedną z osób, z którymi pracował „Albin" w Anglii, był agent UB o pseudonimie Bliźni. Zwerbowany jeszcze w Polsce, został wysłany do Londynu w celu założenia siatki wywiadowczej pracującej w środowisku polskiej emigracji. „Albin" podjął go na kontakt wiosną 1949 r.; dawał zadania, przyjmował od niego raporty i wręczał pieniądze na działalność operacyjną. Postać „Bliźniego" wydaje się nie mniej ciekawa niż losy samego Reicha-Ranickiego. Pod tym pseudonimem w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego ukrywano jednego z najbliższych współpracowników Bolesława Piaseckiego, który zrobił wielką karierę w PRL. Ryszard Reiff - bo o nim tutaj mowa - został potem członkiem komunistycznej Rady Państwa.
                          Innym znanym Polakiem, któremu przyszło się zetknąć z „Albinem", był pisarz Stanisław Cat-Mackiewicz. Cierpiąc biedę i odczuwając coraz większą niechęć do działalności na emigracji, chciał Mackiewicz wrócić do Polski. Skontaktował się więc z prokomunistycznym dziennikarzem Bernardem Singerem, który niespecjalnie ukrywał swoje związki z komunistycznym wywiadem. Singer (agent VII Departamentu MBP ps. Reł) doprowadził do spotkania Stanisława Cata-Mackiewicza z kpt. Marcelim Reichem-Ranickim, „Albinem". Doszło do niego w Waterloo Park 25 czerwca 1949 r. Cat-Mackiewicz prosił Reicha o gwarancje bezpiecznego powrotu do kraju. W raporcie dla Warszawy „Albin" przytaczał słowa Mackiewicza: „rozumie Pan, nikomu nie chce się siedzieć w więzieniu. Chciałbym więc mieć jakieś zapewnienie, że na powrót mój jest zgoda i że nie będę wsadzony do więzienia".
                          „Albin" był nieugięty. W zamian za obietnicę zezwolenia na wjazd do Polski zażądał, by Mackiewicz został w Londynie agentem UB. „Cat" stanowczo odmówił, więc usłyszał od „Albina", że droga do Polski jest dla niego zamknięta. Kontakty między Mackiewiczem a „polskim konsulem" zostały zerwane.
                          Dziś Reich-Ranicki twierdzi, że w Londynie nie prowadził żadnej działalności wywiadowczej, nie pracował z agenturą, a tylko recenzował raporty wysyłane przez innych do Warszawy. Dokumenty IPN jednoznacznie dowodzą, że to nieprawda. A rola, jaką „Albin" odegrał w sprawie pisarza Stanisława Cata-Mackiewicza, stawia go w wyjątkowo nieciekawym świetle".
                          W dalszej części swej publikacji Gontarczyk opisuje powody, z których wywiad zdecydował się jednak zakończyć współpracę z Reich-Ranickim:

                          Osoba Reicha-Ranickiego już wcześniej budziła (w UB, przyp. autora) liczne wątpliwości. Oprócz cech osobowościowych - w opiniach służbowych przedstawiano go jako zarozumiałego megalomana - za niejasną lub wręcz kompromitującą uznawano jego przeszłość. Rzekomą działalność w Komunistycznej Partii Niemiec i wydawanie „Rothe Fahne" wspólnie ze szwagrem Gerhardem Behme, którymi Reich chwalił się w życiorysie z 1944 r., okazały się mistyfikacją. Co więcej, z ustaleń bezpieki wynikało, że związki Behmego z partią komunistyczną nie były zbyt silne, a on sam był „podejrzanym" trockistą.

                          Wątpliwości budziły też różne wersje wydarzeń, jakie w swoich życiorysach przedstawiał Reich na temat swoich kontaktów z KPD, a także okoliczności wydostania się z getta. Raz pisał, że uciekł z transportu do Treblinki, w innych kwestionariuszach opisywał ten fakt zupełnie inaczej. Funkcjonariusze UB po prostu nie byli w stanie ocenić, która wersja jego życiorysu jest prawdziwa, a kiedy Reich konfabuluje. Ale za szczególnie kompromitujące i dyskwalifikujące jako funkcjonariusza MSW uważano służbę w Judenracie. Mimo że Reich nie pełnił tam żadnego eksponowanego stanowiska, sam fakt pracy w tej instytucji traktowano jako kolaborację z hitlerowcami.
                          Kroplą, która przelała kielich, stały się nadużycia, jakie Reich popełnił, wydając wizę swojemu szwagrowi Gerhardowi Boehme. Trudno powiedzieć, dlaczego to zrobił. Fakt pozostaje faktem: wiza została wydana z naruszeniem procedur i obowiązujących w Departamencie VII MSW wewnętrznych instrukcji. Reich zachował się nielojalnie.
                          Propagandowa mistyfikacja
                          Zbierając wszystkie powyższe zarzuty, w styczniu 1950 r. kierownik wydziału ds. funkcjonariuszy płk Jerzy Siedlecki pisał do ministra Stanisława Radkiewicza: „proszę Obywatela Ministra o wyrażenie zgody na ukaranie kpt. Reicha Marcelego 14-to dniowym aresztem zwykłym oraz wydaleniem z pracy w aparacie B.P. z dniem 31.I. 1950 r."
                          Po dwutygodniowym pobycie w areszcie - którego genezę tak ubarwił w swojej książce - Reich został wyrzucony z UB jako nieprzydatny do dalszej służby. Nikt nigdy raczej nie chciał robić mu procesu, a jego wspomnienia na ten temat są propagandową mistyfikacją.
                          Dokumentów wytworzonych po 1950 r. jest w teczce Reicha stosunkowo niewiele. Wynika z nich, że wspomniany wyjechał z Polski w 1958 roku. Jedną z ostatnich osób, z którymi spotkał się w Warszawie, był pisarz Günter Grass. Niestety, ani jednego, ani drugiego nikt nie inwigilował, toteż nie zachowały się z tego spotkania żadne fotografie. Zapewne stanowiłyby one ciekawą dokumentację życia społecznego: wielki krytyk literacki i wielki pisarz, były funkcjonariusz UB i były żołnierz Waffen SS na spotkaniu w kraju tak doświadczonym przez nazizm i komunizm. Obaj, i Grass, i Reich, często i w podobnym duchu i ostrej formie wypowiadający się w kwestiach filozoficznych i moralnych. Obaj równie rzetelni w sprawie własnej przeszłości."
                          Rok 1958 to początek spektakularnej, błyskawicznej kariery Reich-Ranickiego jako krytyka literackiego w Niemczech, która, odporna na wszystkie ujawnione fakty, trwa do dziś..."


                          Tyle w jezyku polskim na temat MRR
            • ballest Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 08:49
              Dlo mnie RMM to najgorszy typ czlowieka jakiego mozna w zyciu spotkac,
              RMM najpierw sluzyl nazistom, byl w JUDENRACIE kaj wspolpracowou z Hitlerowcami przeciw swoim katowanym braciom, przed wybuchem Powstania w Ghecie uciyk ze swoja Teofilom, bo by go jego bracia zastrzelili.
              Jak Niemcy wojna przegrali to stou sie WIELKIM KOMUNISTOM i czlonkiem PARTII i zrobiou kariera w komunistycznym PRLu jako szef, czytej Kapitan operacyjnego oddzialu UB w Katowicach, czyli on byl odpowiedzialny za mordy UB na Slazakach i Niemcach.
              W 1958 roku odrodziou se polski Antysemityzm i Zydow zaczeto odsuwac od wladzy, szef UB Jakob Berman straciou wladza a RMM widziou co se dzieje i uciekl do Niemiec.
              Tam zrobiou kariera jako krytyk literacki, ale w polowie lat 90' wyszly na jaw jego prawdziwe dzieje i ze Marcel Reich to wlasnie on, do czego sie ale nie przyznou czyli jest KLAMCOM a to jest najgorszy typ czlowieka, a to ze w Niemcach sa niekerzy SWIETYMI KROWAMI to poznac po tym linku na dole, kaj te Swiete Krowy doprowadzily jak za czasow Hitlerowskich do zniszczenia juz wydrukowanych ksiazek
              :


              www.spiegel.de/spiegel/print/d-9158289.html
              • cirano Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 13:10
                Wszysko z jego, MRR Lebenslaufu co publikujesz sie zgadzo, ballest.
                Bou w Judenracie bo dużo inkszych tysz bouo i kożdy z tych w Ghecie chcioł być, do Treblinki mu sie niy uwijało. Z tego to prawdopodobnie powodu niy cis sie do Israela ino woloł do Niymiec.
                Uciyk z Ghetta, ratowoł swoje i żony życie. Mioł chyba prawo, niy?
                Po wojnie bou w UB, (napewno i nabrojym w stosunku do Niymcow, ale to bouy take wredne czasy), bo bou jak prawie kożdy Żyd wtynczos, przekonanym komunistom (i wszyskich żarła niynawiść do Niymiec), do czasu, asz mu polski (wyjontkowo podły), komunizm oczy otwar.
                Wynios sie do Niymiec, (mog do Anglii, Ameryki), bo znoł dobrze niymiecki i dali uważoł Niymcy za swoj Vaterland. Jako krytyk literacki niy mioł rownych, jego dyskusje szło durch suchać, zawsze mioł recht.
                Bou świetny gość, szkoda że poszoł.
                A Dreck am kragel miało wielu, bardzo wielu, (i naszych), kerzy duge lata niymiecko rynta kasowali, mimo że w Niymcach dnia niy robiyli i po wojnie stanyli po polskij stronie i Ślonzokow-Niymcow szpetnie prześladowali
                • ballest Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 14:21
                  Niy, jo inaczy oceniom ludzi - bo dlo mnie czlowiek co cygani ten sie u mnie nie liczy, u mnie sie prowda liczy a uon wpierw pedziou, ze ten Maeceli Ranicki to nie nie je on.
                  Do tego jego zyciorys tysz manipulowany jest, bo roz niby uciekl z Getha a roz z pociongu do Treblinku, co jest prowdom to zodyn nie wie.
                  Jedno go ale rozumiam, to ze uokrodl Judenrat , bo pieniendzy napewno potrzebowou.
                  Sluzba w UB zarowno on jak i jego zona, wiem, ze ludzie wyznania mojzeszowego ciagnie dlo takich sluzb i nawet szefowie nazistowskich sluzb byli tego wyznania, ale wlasnie takich co innych szpieguja tych nienawidzam.
          • heli34 Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 14:58
            1fatum napisał:

            > seppel napisał:
            >
            > > .........
            > > ???
            >
            > **********************************
            >
            > Wielu ma życiorys retuszowany i stroi się w piórka bohatera, a po śmierci spocz
            > ywa tam, gdzie nie powinien. W tym przypadku sprawa jest oczywista i choćby dla
            > tego szacunek się należy.
            #################################
            Zaś sam jedyn pisze pochwała katom.
            Możno ani nie wiy o czym pisze.
            M-R-R piyrszy UB-ecki kat w Katowicach.
            Tak sie dobrze spisowoł w tej roli,że awansowoł na konsula -agenta bolszewickego w Londynie.
            Jego rola polegała na na namowianiu polskich emigranow do powrotu do kraju kaj już czekali na nich podobni mu mordercy sądowi jak,Jakub Berman, Stanisława Radkiewicz, Józef Goldberg- Różański, Mieczysława Mietkowskiego i inksi
            Kiej nastała era Gomułki i takich typów zaczynto pokazować palcym MRR zaś musioł uciykac. Do Izraela sie boł bo byli tam niekierzi ocalyni z jego kartoteki z getta.
            W Niymcach przijyli go jak swojego. Był przeca wnukym głownego rabina w Berlinie.
            Rychło też awansowoł do pozycji w jakej go sam niekierzi gloryfikujom.
            Do tytułu "Literarurpapst-a".

            To dziynki niymu żodyn z was nie umi ani jednego wersu Goethego abo Schillera
            a .E. T. A. Hoffmann je dlo wiynkszości Niymcow jakimś rebusym abo hasłym z krziżowki.
            Za to Thomas Mann i Berthold Brecht,downi marginalni pisarze som wzorcowymi autorami niemieckej literaturatury. Serwowoł ich przez lata jak to sie godo po ślonsku -"warzonych i pieczonych.
            Nawet noblista Günter Grass nie zyskoł uznanio i musioł sie przed nim oganiać jak przed natryntnom muchom
            Przeca nie pasowoł do stammbucha
            On jedyn zdołoł sie ocalić przed wszechwładnom krytykom tego samozwańczego papsta.
            Udało mu sie to jednak nie przez rzeczowe polemiki ale przez lekceważynie.
            Ci co tu piszom o talencie medialnym MRR niech weznom pod uwaga,że zaproszoł do dyskusji jedynie swoich klakierow a przeważnie statystow abo Literatur Anwerterow bo przez wiynkszość audycji monologowoł. Tych spomnianych na ostatku adeptow literatury. rodzaju żyńskigo wprowadzoł na salony przez łozko.
            A teraz nejważniejsze zdanie,kierym som podsumowoł swoj życiorys:
            "Was geht denn das die Deutschen an, was ich in fremden Diensten getan habe?"
            Dlo tych co nie rozumiom choć sie podowajom za Niymcow.
            "Co też to może Niemców obchodzić ,co wyczyniałem w obcych służbach"
            Słyszoł ech ta wypowiydź na własne uszy.


            • 1fatum Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 16:24
              Muszę przyznać, że takiego jak poniżej M. R-R nie znałem. Na wytłumaczenie mam to, że nie interesowałem się nim szczególnie, a i to, że najwięcej prawdy wyszło na jaw niedawno.

              Sądziłem z wcześniejszej wiedzy o nim, że miał na sumieniu grzechy i grzeszki, lecz ich nie skrywał, jak inni. Stąd taka, a nie inna wypowiedź.

              Cóż błądzić jest rzeczą ludzką.

              Nie zamierzam się nad zwłokami pastwić, aby sprostować swoje o nim opinie. Odszedł, niech mu ziemia lekką będzie, bo nasze słowa i osądy już go nie dotyczą i żadnych kar nie możemy na niego nałożyć.
              • herbjelita Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 19:01
                Dowiedzieli my se kim MRR richtig bou. Ale tu z innyj beczki.
                Przez lata wystympowoł wspólnie ze Karaskiem, wtóry i tak bou mi sympatyczniejszy.
                Wto wie jaki życiorys mo tyn Karasek. Z nazwiska musioł by być Czechem.
                Ballest wiesz ty coś o nim?
                • ballest Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 21:38
                  Co jo wiym to mieszkou w Bielitz, czyli w Bielsku, bo kiedys to pedziou, ale tera nie mogam tego sprawdzic, ale to uech tu juz pisou, jak bydam miou czas to poszukom moje stare linki a BJ tysz odpiszam, bo to co on pisze na temat MRR ist I.O. ale wysmiewanie sie z naszych forumowiczow, to jest swinstwo i na ten temat mu napiszam, ale nie tera, bo nie mom czasu!
                • ballest Re: Reich Ranicki nie żyje! 20.09.13, 09:04
                  herbjelita napisał:

                  > Dowiedzieli my se kim MRR richtig bou. Ale tu z innyj beczki.
                  > Przez lata wystympowoł wspólnie ze Karaskiem, wtóry i tak bou mi sympatyczniejs
                  > zy.
                  > Wto wie jaki życiorys mo tyn Karasek. Z nazwiska musioł by być Czechem.
                  > Ballest wiesz ty coś o nim?

                  On sie kiedys som wypowiedziou, ze chodziou do szkoly w Bielitz, co tysz w Wikipedii pisze i ze tam mou krewnych a tera widzam, ze jakis Kreisgeschäftsführer der NSDAP w Bielitz se Walter Karasek zwou.To je bardzo ciekawe !!!
                  • herbjelita Re: Reich Ranicki nie żyje! 20.09.13, 10:17
                    Karasek urodziou se we Brünn, to by byuo Brno.
                    • ballest Re: Reich Ranicki nie żyje! 20.09.13, 10:27
                      Ja, Brno, ale miou krewnych w Bielitz i tam se przeprowadziyli
                      • ballest Re: Reich Ranicki nie żyje! 20.09.13, 10:30
                        Poczytej se to:

                        de.wikipedia.org/wiki/Alfred_Karasek
                        To ale nie znaczy, ze ojciec od Hellmutha tysz w NSDAP bou !
            • seppel Re: Reich Ranicki nie żyje! 19.09.13, 23:03
              heli34 napisała:
              ....
              > Słyszoł ech ta wypowiydź na własne uszy.
              ..................
              es war wie du sagst Heli
              und die Frage um seine Vergangenheit gab es bei einem ZDF Interview vor ca.10-12 Jahren
              und seine Autobiographie ist mehr SciFi als Sterntagebücher von St. Lem .

              • cirano Re: Reich Ranicki nie żyje! 20.09.13, 08:24
                Był jakis czas przekonanym komunistom porwany jak wielu wtedy ideologią i perspektywami jakie komuna roztaczała, nie dostrzegał tego (prawie nikt nie dostrzegał), że to mżonka i fantazja.
                Dopiero wynaturzenia w stalinowskim okresie otwierały wszystkim oczy, ale było za późno, wszystkich już trzymano "za twarz" .
                Grzeszki pewno i miał, może i grubsze, ale wielu było takich, także nieżydów.
Pełna wersja