Nie ma pedofilów, to dzieci są gwałcicielami

06.11.13, 15:46
Teraz wiemy, że to gówniarstwo jest winne deprawacji sukienkowych, bo włazi im do wyra, wyjść nie chce i jeszcze seksualnie molestuje świętych mężów. To dzieci są gwałcicielami!

******************************************************************

Rektor kościoła akademickiego w Piotrkowie: dzieci same wchodziły do łóżek dorosłych

Ak­cep­ta­cja kar cie­le­snych, prze­rzu­ca­nie od­po­wie­dzial­no­ści za grze­chy Ko­ścio­ła na dzie­ci czy sys­tem po­li­tycz­ny - to tezy księ­dza Ire­ne­usza Bo­chyń­skie­go z wy­wia­du dla por­ta­lu epiotrkow.​pl. Naj­więk­sze kon­tro­wer­sje budzi jed­nak wy­po­wiedź o in­ten­cjach dzie­ci w re­la­cjach z księż­mi.

Trwa dyskusja o pedofilii w polskim kościele Trwa dyskusja o pedofilii w polskim kościele

- Mój oj­ciec ma­wiał: "tyłek nie szklan­ka i się nie po­tłu­cze" - po­wie­dział ks. dok­tor Ire­ne­usz Bo­chyń­ski w udzie­lo­nym 18 paź­dzier­ni­ka wy­wia­dzie. Po­mi­mo tego, że kary cie­le­sne są praw­nie za­bro­nio­ne, rek­tor ko­ścio­ła aka­de­mic­kie­go Pa­nien Do­mi­ni­ka­nek w Piotr­ko­wie jasno przed­sta­wia swoje sta­no­wi­sko, do­dat­ko­wo dzię­ku­jąc swoim ro­dzi­com za kary (nie tylko fi­zycz­ne), któ­rym był pod­da­wa­ny w dzie­ciń­stwie.

Ksiądz Bo­chyń­ski pró­bu­je łą­czyć oskar­żo­nych o pe­do­fi­lię pol­skich księ­ży na Do­mi­ni­ka­nie z kwe­stia­mi po­li­tycz­ny­mi. W jego wy­po­wie­dzi nie znaj­dzie­my jed­nak szcze­gó­łów. - Wciąż sły­szy­my o Do­mi­ni­ka­nie, ale pra­wie nikt nie zna sys­te­mu po­li­tycz­ne­go w tym kraju. Dla więk­szo­ści to eg­zo­tycz­na wyspa. Ale tam tak pięk­nie wcale nie jest. Tak, jak ja to po­strze­gam, tam mógł też być pro­blem po­li­tycz­ny, dla któ­re­go można było roz­pę­tać wojnę z Ko­ścio­łem. Mógł być, choć nie mówię, że tak było, ale biorę też taką ewen­tu­al­ność pod uwagę - spe­ku­lu­je ks. Bo­chyń­ski.

Naj­wię­cej kon­tro­wer­sji budzi jed­nak wy­po­wiedź o in­ten­cjach dzie­ci w re­la­cjach z księż­mi. Du­chow­ny z Piotr­ko­wa oskar­ża nie­któ­re dzie­ci o ini­cjo­wa­nie za­bro­nio­nych kon­tak­tów. - Mamy dzie­ci 10-let­nie i tro­chę star­sze i znam przy­pad­ki, gdzie ich życie in­tym­ne po­trze­bo­wa­ło wcze­śniej­sze­go za­spo­ko­je­nia. Same dzie­ci "wcho­dzi­ły" do łóżek do­ro­słych, chcąc być speł­nio­nym. I to był wybór dziec­ka - do­da­je ks. Bo­chyń­ski

Wy­po­wiedź ks. Bo­chyń­skie­go zo­sta­ła na­gło­śnio­na przez ser­wis Fronda.​pl. Jego re­dak­to­rzy, To­masz Ter­li­kow­ski i Ta­de­usz Grze­sik, zde­cy­do­wa­nie po­tę­pi­li słowa, które wy­gło­sił du­chow­ny. "To jest język i ar­gu­men­ta­cja pe­do­fi­la, choć pada z ust ka­pła­na" - piszą. Zde­cy­do­wa­nie kry­tycz­ną ocenę na ten temat ma rów­nież ks. Ta­de­usz Isa­ko­wicz-Za­le­ski, który dla "Fron­dy" mówi: "Tezy ks. Bo­chyń­skie­go dys­kwa­li­fi­ku­ją go w kon­tek­ście ja­kiej­kol­wiek pracy wy­cho­waw­czej".

Księża w obronie polskiego Kościoła

Słowa ks. Bo­chyń­skie­go to nie pierw­sza wy­po­wiedź ze stro­ny pol­skich księ­ży, która może być od­bie­ra­na jako próba prze­rzu­ce­nia czę­ści od­po­wie­dzial­no­ści za pe­do­fi­lię na dzie­ci. W paź­dzier­ni­ku swo­imi sło­wa­mi zszo­ko­wał Ar­cy­bi­skup Józef Mi­cha­lik, który mówił: - Ono [dziec­ko - red.] lgnie, ono szuka. I za­gu­bi się samo i jesz­cze tego dru­gie­go czło­wie­ka wcią­ga - stwier­dził abp Józef Mi­cha­lik. Jesz­cze tego sa­me­go dnia prze­pro­sił za te słowa stwier­dza­jąc, że "to była ewi­dent­na po­mył­ka".

W spra­wie głos za­brał rów­nież bi­skup An­to­ni Dy­dycz w li­ście pa­ster­skim od­czy­ty­wa­nym 1 li­sto­pa­da w die­ce­zji dro­hi­czyń­skiej. - Rzecz do­ty­czy oskar­żeń o pe­do­fi­lię du­chow­nych i przy tej oka­zji (...) wy­jąt­ko­wo agre­syw­ne­go ataku na Ko­ściół. Oskar­ża się o grzech, oskar­ża się o to, że Ko­ściół grzech ukry­wa. Ko­ściół (...) nigdy nie ukry­wał grze­chu du­chow­nych – pod­kre­ślał du­chow­ny.

Bi­skup od­niósł się rów­nież do zwią­za­nia księ­ży ta­jem­ni­cą spo­wie­dzi, która jego zda­niem po­win­na być bez­względ­nie prze­strze­ga­na - Nie można na­ci­skać na du­chow­nych, aby byli współ­pra­cow­ni­ka­mi świec­kich in­sty­tu­cji. Pań­stwo­we or­ga­na mają ty­sią­ce osób wła­ści­wie przy­go­to­wa­nych i prze­róż­ne spo­so­by, aby jak naj­szyb­ciej do­cie­rać do źró­deł zła, nie musi się do tego mie­szać ka­pła­nów – pod­kre­ślił bi­skup.


Tekst linka
    • 1fatum Re: Nie ma pedofilów, to dzieci są gwałcicielami 06.11.13, 15:50
      Gówniarze oskarżają bogu ducha winnego księdza, który nie był się w stanie obronić przed molestującymi go chłopakami pragnącymi seksu. To jego zgwałcono, a później oskarżono.

      Tekst linka
      • 1fatum Re: Nie ma pedofilów, to dzieci są gwałcicielami 06.11.13, 15:53
        NERWICA EKLEZJOGENNA - społeczny skutek działalności Kościoła:

        Nerwica eklezjogenna jest zaburzeniem psychicznym o etiologii związanej z dogmatyką i nauczaniem religijnym, przeważnie objawiającym się występowaniem stanów lękowych. Najczęściej występuje w religiach, których rytuały i zasady mocno ingerują w życie osobiste wyznawców. Często związana jest z konfliktem między nakazami wiary a potrzebami seksualnymi wyznawcy. Podłożem schorzenia jest konflikt wartości. Leczenie jest trudne, ze względu na konieczność ingerencji w sferę religijności chorego.
        Jako odrębną jednostkę chorobową sklasyfikował to schorzenie berliński ginekolog Eberhard Schaetzing w 1955. Seksuolog dr Zbigniew Lew-Starowicz definiuje je jako "zaburzenia seksualne o charakterze nerwicowym spowodowane nauczaniem kościelnym", jednakże obecnie znaczenie pojęcia jest szersze i obejmuje wszelkie zaburzenia psychiczne związane z nauczaniem kościelnym, nie tylko na tle seksualnym.

        Historia pojęcia

        Termin "nerwica eklezjogenna" (grec. ecclesiae ? kościół, gignomai ? być wytworzonym) został po raz pierwszy sformułowany przez berlińskiego ginekologa Eberharda Schaetzinag, który pod tym pojęciem rozumiał nerwicę spowodowaną przez dogmatyzm kościelny (rozumiany jako każda przesada w traktowaniu religijności stającej się celem w samym w sobie) a objawiającą się poprzez problemy i dewiacje seksualne. Według Schaetzinga, problemy tego typu spowodowane były negatywnym wpływem restrykcyjnej
        chrześcijańskiej etyki seksualnej. Obwiniał on instytucje kościelne (członków których nazywał "współczesnymi faryzeuszami") za problemy swoich, dręczonych seksualną dysfunkcją, pacjentów. Pojęcie nerwicy eklezjogennej zostało przejęte i znacznie rozwinięte przez niemieckiego lekarza i teologa Klausa Thomasa, który problemy swoich pacjentów cierpiących na to zaburzenie, wiązał głównie z religijnymi przekonaniami ich rodziców. Uważał on także, że pod pojęciem nerwicy eklezjogennej rozumieć
        należy nie tylko problemy i dewiacje seksualne, ale także zaburzenia lękowe oraz zaburzenia osobowości. Według niego nerwice takie występują stosunkowo często i wyrażają się w formie "religijnego strachu" oraz depresyjności, w której dominującą rolę pełni poczucie winy. Obecnie terminu "nerwica eklezjogenna" używa się w kontekście jednoznacznie sugerującym związek pomiędzy religijnym wychowaniem lub religijnym zaangażowaniem, a rozwojem zaburzeń neurotycznych.

        Przyczyny nerwic eklezjogennych

        Błędnie rozumiana pobożność, boskie obrazy i kościelne nakazy (Canitz, 1987) moralistyczne, wrogie wobec spraw cielesnych, wychowanie (Krotsch, 1976) oddziaływanie (przeważnie nieświadome) toksycznego chrześcijaństwa, charakteryzującego się legalizmem i sztywnym zinstytucjonalizowaniem (De Blassie III, 1992) konflikty pomiędzy nauką Kościoła a wymaganiami społeczeństwa świeckiego (Kaufmann, 1988) przepaść pomiędzy wyuczoną a życiową moralnością katolicką (Schmidtchen, 1972) nieprawidłowo
        ukształtowany obraz Boga (Nowak, 1985)

        Teolog i pastor, Dwight W. Cumbee (1980), uważa, że znaczna większość depresji, które pastorzy mogą spotkać wśród osób wierzących, to depresje o podłożu eklezjogennym. Na podstawie wieloletniej pracy z tym typem zaburzenia, wyróżnia on 5 kategorii źródeł powstawania nerwicy eklezjogennej: chorobliwa neurotyczna wina rozpacz spowodowana religijnym pracoholizmem i odkrywaniem, że nie można zapracować na własne zbawienie, niezależnie od tego, jak bardzo ktoś się stara "robaczywa teologia", która
        propaguje np. strach przed piekłem i wiecznym potępieniem brak wystarczającego wsparcia we wspólnocie Kościoła religijny seksizm proklamujący wyższość mężczyzny i słabość kobiety.
Pełna wersja