kikut5
25.12.13, 21:22
historia.wp.pl/title,Polski-szpieg-Kazimierz-Leski-wykradl-plany-Walu-Atlantyckiego-podajac-sie-za-niemieckiego-generala,wid,16275691,wiadomosc.html?ticaid=111e6d
Kazimierz Leski podróżował po III Rzeszy jako porucznik Wehrmachtu. Uświadomił sobie jednak, że im wyższa ranga fałszywej tożsamości, tym łatwiej zwodzić Niemców. Tak powstał gen. Julius von Hallman, któremu Niemcy sami przekazali plany Wału Atlantyckiego. Mimo paniki, jakie wywołała spektakularna akcja polskiego szpiega, Leski, po zmianie wyglądu, nadal podawał się za generała Wehrmachtu, tym razem podszywał się pod Karla Leopolda Jansena. W 1944 r. dowodził kompanią w Powstaniu Warszawskim. Niemcy nigdy go nie złapali.
Kazimierz Leski wielokrotnie podróżował po Zachodniej Europie pod fałszywymi tożsamościami. Po jakimś czasie doszedł jednak do wniosku, że musi "wstąpić" w szeregi armii niemieckiej. Początkowo został niemieckim porucznikiem Wehrmachtu. W takiej masce odbył kilka podróży do Brukseli i Paryża w celu nawiązaniu kontaktów organizacyjnych oraz zorganizowania siatki. Po jakimś czasie uświadomił sobie, że im wyższa ranga wojskowa, tym mniej problemów, kontroli i formalności. Dlatego postanowił "awansować" i tak pojawił się gen. Julius von Hallman.
Bardzo dużą rolę odegrał tu "cichociemny" Stanisław Jankowski "Agaton", który był kierownikiem wydziału Legalizacji i Techniki w II Oddziale KG AK. Zajmował się produkowaniem fałszywych dokumentów dla członków podziemia. Dla Leskiego stworzył kompletny zestaw generalski. Dokumenty stanowiły idealne odzwierciedlenie oryginałów. Z pomocą przyszli tu dość niespodziewanie warszawscy kieszonkowcy, którzy otrzymali od AK zlecenie okradania niemieckich żołnierzy i przekazywania ich dokumentów wydziałowi kierowanemu przez Jankowskiego. Należy także podkreślić zasługi jednego z warszawskich krawców, który na zlecenie podziemia, wykonał idealny mundur generalski. Nie miał z tym większego problemu, bowiem na co dzień szył umundurowanie za zlecenie armii niemieckiej.
Leski zaopatrzony w ten sposób, rozpoczął swoje generalskie podróże po okupowanej Europie. Po ośmieszeniu Niemców i zdobyciu w początku 1943 r. części planów budowy Wału Atlantyckiego, które zostały natychmiast przekazane aliantom zachodnim, naturalnym było, że gen. Hallman musi definitywnie zniknąć. Jednak to co zrobił następnie Leski zasługuje na najwyższy podziw. Po kilku miesiącach powrócił bowiem do Paryża jako nowy generał Wehrmachtu Karl Leopold Jansen. Oczywiście zmianie uległ jego wygląd, macierzysta jednostka, w której rzekomo służył i co najważniejsze, nie odwiedzał już sztabu marszałka Rundstedta. W takim przebraniu jeszcze kilka miesięcy prowadził swój wywiadowczy proceder.