Służba zdrowia w RP i gdzie indziej

28.12.13, 08:27
Lekarze w Polsce budują sobie pałace z tenisowymi kortami. Osobiście znam przypadki, gdzie lekarz wybudował kilka domów-pałaców, ma 2 przychodnie, a jego syn też lekarz rozpoczął budowę domu-pałacyku (nieco skromniejszego niż tatusiowy) i w niecałe 2 miesiące już stoi konstrukcja dachowa.

- Pytam się skąd mają takie środki?

Internauci piszą:
Szpiczaka mnogiego w Niemczech leczą specyfikiem''vlcade'' lub''carfilzomib'' (W Polsce tym lekiem leczą też ale tylko znajomych i bogatych - co mają księdza lub lekarza w rodzinie, smutna prawda). Polska chorym podaje talizer - lek który Hitler badał w Oświęcimiu i innych ośrodkach, NFZ liczy sobie ten lek 7000zł 30 tabletek, w Niemczech na receptę apteka bierze 20 euro.

Za to można wysłać wojsko do Afganistanu/Czadu itd. i kupić duuuuzo sprzętu dla armii... A w ub. roku nawet stać było Polskę na zorganizowanie mistrzostw w piłce kopanej! Ot co...


*******************************************

"Dziennik Polski": raka leczymy metodami historycznymi

Na zdia­gno­zo­wa­nie raka czeka się u nas 6–8 mie­się­cy, a dla wielu cho­rych to wyrok śmier­ci – alar­mu­je "Dzien­nik Pol­ski".


Dia­gno­sty­ka on­ko­lo­gicz­na szwan­ku­je na każ­dym eta­pie – pisze dzien­nik, re­la­cjo­nu­jąc: Pa­cjent zgła­sza się do le­ka­rza I kon­tak­tu, który na ogół nie ma może prze­pro­wa­dzić ko­niecz­nych badań, więc kie­ru­je do spe­cja­li­sty, do któ­re­go czeka się kilka ty­go­dni, a nawet mie­się­cy.


Spe­cja­li­sta zaś wy­sy­ła na ba­da­nia, ale chory czeka dalej, bo ter­mi­ny np. na to­mo­graf czy re­zo­nans też są od­le­głe – kon­ty­nu­uje "DP". Gdy wresz­cie le­karz ma wy­ni­ki badań i uzna je za nie­po­ko­ją­ce, kie­ru­je pa­cjen­ta do szpi­ta­la on­ko­lo­gicz­ne­go.

W sumie cały ten pro­ces trwa śred­nio ok. pół roku - wy­li­czy­ła Pol­ska Ko­ali­cja Pa­cjen­tów On­ko­lo­gicz­nych (PKPO). A w Ma­ło­pol­sce nie­rzad­ko znacz­nie dłu­żej – usta­li­ła ga­ze­ta, pod­kre­śla­jąc, że w wielu przy­pad­kach na wy­le­cze­nie jest już za późno.

Do tego, jest też pro­blem z me­to­da­mi dia­gno­stycz­ny­mi. Np. przy dia­gno­sty­ce raka pier­si na­gmin­nie uży­wa­my mam­mo­gra­fii, choć - jak mówi prof. Le­szek Bor­kow­ski z PKPO - naj­peł­niej­szy obraz daje re­zo­nans. Zaś przy raku pro­sta­ty nadal czę­sto opie­ra­my się na te­ście PSA, uwa­ża­nym w Eu­ro­pie za me­to­dę hi­sto­rycz­ną – wy­mie­nia "DP".

Tekst linka

******************************************************

Jak wygląda diagnostyka i leczenie poza Polską?
    • kris.tofus Re: Służba zdrowia w RP i gdzie indziej 28.12.13, 08:40
      A jak sądzisz,fatum,kiedy już Niemcy Polskę przyłączą do Niemiec to Polacy będą leczeni najnowszymi metodami ?
      • 1fatum Re: Służba zdrowia w RP i gdzie indziej 28.12.13, 09:04
        kris.tofus napisał:

        > A jak sądzisz,fatum,kiedy już Niemcy Polskę przyłączą do Niemiec to Polacy będą
        > leczeni najnowszymi metodami ?

        ****************************************************

        Doradzam wizytę u okulisty.

        Polska i Niemcy są od podpisania akcesji do Unii jednym organizmem państwowym i nikogo przyłączać nie potrzeba. Mimo przyłączenia, Polska ma pełna suwerenność i samostanowi jak się rządzi na własnym terytorium.

        Gdyby nawet teoretycznie zakładać, że ktoś chciałby przyłączyć, to byłby największym kretynem. Przecież takie przyłączenie wymagałoby gigantycznych nakładów. Wystarczy zobaczyć wschodnie landy, które Niemcy chętnie daliby Polsce w dzierżawę, bo w obecnym stanie generują wielkie koszty.
        Minęły już czasy zajmowania terytoriów. Dziś "zajęcia" dokonuje się ekonomicznie, ale nie na zasadzie zajęcia, ale współpracy, bo taki wspólny organizm jest bardziej wydolny, a wiadomo, że z niewolnika nie ma robotnika.
        Nawet tak krytykowany system zaopatrzenia w artykuły gdzie indziej produkowane, też ma sens, bo skoro np. w Polsce ich brakuje, bub jest zbyt mało, to inny odsprzedaje w ramach wolnego przepływu towarów. W zamian odbiorca ma do zaoferowania coś innego. To tak jak przepływ towarów ze Ślaska na Pomorze. Śląsk daje węgiel, stal i inne produkty, których nie ma lub jest zbyt mało na Pomorzu, a na Śląsk jadą transporty ryb, czy towary z zagranicy dostarczane drogą morską.
        Jakoś nikt nie kwestionuje takiego towarów przepływu. Podobnie jest w Unii. Polskie jabłka jadą tam, gdzie rosną cytrusy, a cytrusy do Polski.

        Chyba przystępnie wyjaśniłem na przykładach.
        • socer-schlesier Re: Służba zdrowia w RP i gdzie indziej 28.12.13, 09:29
          Jo yno widziol podyjscie lykarza do mojygo fatra jak pszijechalo pogotowie niby go ratowac (bol niypszitomny).Przez telefon jusz wiedzieli ze jest 85lat stary i chory na alzheimera.Lykarz pszijechol, latarkom w oczy zaswiyciol i stwierdziol zgon bez zodny proby reanimacji.Niy wiym czy byla szansa na uratowanie ale jednak trocha zol.
          Co do kikuta to niych se wojnom niy martwi,dzisiej take jak on i jymu podobni jusz downo w Niymczech siedzom, z wlasnygo wyboru i bez wojny.
          • socer-schlesier Re: Służba zdrowia w RP i gdzie indziej 28.12.13, 09:51
            W BRD jednak "trocha lepi".
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15195750,Rzad_kanclerz_Merkel_gwarantuje__Maksymalny_czas_oczekiwania.html#BoxWiadTxt
        • kris.tofus Re: Służba zdrowia w RP i gdzie indziej 28.12.13, 11:30
          1fatum napisał:

          > Chyba przystępnie wyjaśniłem na przykładach.


          - nic mi nie wyjaśniłeś.Ty masz i ja mam cytryny,ale chodzi o lekarza.
          Dlaczego ty go masz a ja nie skoro jedność stanowimy ?
          Tego jakoś nie rozumiem.
          Wydaje mi się,że w ramach wojennych reparacji mogliby nas Niemcy leczyć za darmo przynajmniej przez okres równoważny okupacji,skoro już swe ziemie utracone odzyskali z poważnym nadkładem bo po Bug sięgające.
          A później wprowadzić spore bonifikaty lekarskie za tę rejencję nadwiślańską.
          Sądzę,że zasłużyli Polacy na to.
          • 1fatum Re: Służba zdrowia w RP i gdzie indziej 28.12.13, 11:50
            kris.tofus napisał:

            > 1fatum napisał:
            >
            > > Chyba przystępnie wyjaśniłem na przykładach.

            >
            > - nic mi nie wyjaśniłeś.Ty masz i ja mam cytryny,ale chodzi o lekarza.
            > Dlaczego ty go masz a ja nie skoro jedność stanowimy ?
            > Tego jakoś nie rozumiem.
            > Wydaje mi się,że w ramach wojennych reparacji mogliby nas Niemcy leczyć za darm
            > o przynajmniej przez okres równoważny okupacji,skoro już swe ziemie utracone od
            > zyskali z poważnym nadkładem bo po Bug sięgające.
            > A później wprowadzić spore bonifikaty lekarskie za tę rejencję nadwiślańską.
            > Sądzę,że zasłużyli Polacy na to.

            ****************************************************

            Też jestem tego samego zdania. Aż dziwne, że wcześniej nikt na to nie wpadł.

            Napisz stosowny dezyderat w tej sprawie i prześlij do kanclerz Merkel.
    • 1fatum Re: Służba zdrowia w RP i gdzie indziej 03.01.14, 07:34
      Brak parlamentarnych zwrotów, aby opisać ten bajzel i przejaw eutanazji w urzędniczym wykonaniu. Czy są jeszcze jacyś zdziwieni masową emigracją z tego kraju?

      ****************************************************************

      "Dziennik Polski": Centrum Radioterapii bez kontraktu z NFZ

      Nie wia­do­mo, kiedy cen­tra­la Na­ro­do­we­go Fun­du­szu Zdro­wia zgo­dzi się na fi­nan­so­wa­nie le­cze­nia cho­rych na raka. Pa­cjen­ci znowu muszą cze­kać – alar­mu­je "Dzien­nik Pol­ski".


      Otwar­te 11 grud­nia ubie­głe­go roku przy kra­kow­skim "Ry­dy­gie­rze" Cen­trum Ra­dio­te­ra­pii z trze­ma no­wo­cze­sny­mi ak­ce­le­ra­to­ra­mi do na­pro­mie­nia­nia pla­no­wa­ło przyj­mo­wać cho­rych na raka już pięć dni póź­niej. Nie­zwłocz­ne przy­zna­nie kon­trak­tu tej długo ocze­ki­wa­nej przez pa­cjen­tów i le­ka­rzy pla­ców­ce wy­da­wa­ło się oczy­wi­ste.

      Nie­ste­ty, pre­ze­so­wi war­szaw­skiej cen­tra­li fun­du­szu, który musi wy­ra­zić zgodę na ogło­sze­nie kon­kur­su przez ma­ło­pol­ski od­dział NFZ na ra­dio­te­ra­pię w "Ry­dy­gie­rze", naj­wy­raź­niej się nie śpie­szy.

      - In­ter­we­nio­wa­li­śmy wszę­dzie, gdzie było to moż­li­we: w NFZ w Kra­ko­wie, potem w cen­tra­li fun­du­szu, w re­sor­cie zdro­wia itp. – wy­li­cza Bo­że­na Ko­za­nec­ka, za­stęp­ca dy­rek­to­ra ds. me­dycz­nych szpi­ta­la. Bez re­zul­ta­tu.

      Po­mi­mo braku kon­trak­tu wła­ści­ciel Cen­trum, spół­ka RTCP zde­cy­do­wa­ła się przyj­mo­wać cho­rych. Pierw­szy pa­cjent zo­stał pod­da­ny na­pro­mie­nia­niu w mi­nio­ny po­nie­dzia­łek. Zgła­sza­ją się pa­cjen­ci z in­nych szpi­ta­li, w któ­rych usta­wio­no ich do ko­lej­ki. Bez kon­trak­tu z fun­du­szem Cen­trum nie bę­dzie w sta­nie ich wszyst­kich przy­jąć.

      Tekst linka
Pełna wersja