ballest 05.01.14, 12:25 Troszka dlo Ochrony naszej prywatnej sfery w Internecie : Wyszukiwarka po niemiecku: startpage.com/ po polsku: startpage.com/pol/ Jak ktos cos na ten temat mou to wrazejcie to tu! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
1fatum Re: Troszka dlo Ochrony naszej prywatnej sfery 05.01.14, 15:57 Prywatna sfera od innej strony: Rok 2004, romantyczna wiosna, wieczór. Ludwik Dorn, wówczas szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, czatuje w Internecie, na portalu Interia. Tak dzisiejszy minister poznał Paulinę Kaczanow vel Mariannę Rokitę, seksualną rekordzistkę świata (759 stosunków jednego wieczoru), a wcześniej nagradzaną dziennikarkę „Wprost” i rzeczniczkę wyborczego sztabu Zbigniewa Religi, obecnego ministra zdrowia. W latach 2001–2002 Kaczanow pracowała dla jednej z największych wywiadowni gospodarczych. O sobie poseł Dorn pisał na czacie skromnie: starszy, siwy, dyskretny pan. Naciskał, że liczy na dyskrecję, bo „może być znany”. Brzmiało zachęcająco. Przed randką dla pewności poprosił o zdjęcie. Marianna wysłała romantyczne – w bikini i długich mokrych włosach na plaży wśród fal. Dorn podkręcony fotą Afrodyty z piany nalegał na spotkanie jeszcze tego samego wieczoru. Przyjechał pod jej dom starym, rozklekotanym gratem, z ledwie działającą kierownicą i pourywanymi kablami. Stanisław – przedstawił się i oznajmił, że jadą do niego, na Wilanowską. Zaparkowali przed blokiem. Dorn nerwowo się rozejrzał, weszli do budynku, kazał być cicho, żeby sąsiedzi nie słyszeli. Otworzył drzwi małego mieszkanka. W chałupie było pedantycznie czysto, mnóstwo książek: o Bismarcku, procesie moskiewskim, rewolucji francuskiej, Francji, historii francuskiej myśli politycznej. Na stole leżały papiery z orzełkiem. W wazonie stały sztuczne kwiaty. Ani śladu żony Dorna i jego trojga dzieci. Garsoniera? Marianna dla rozluźnienia zagadała do niego po francusku. Odpowiedział dukając i ona go poprawiła. – Kto cię nasłał? – wrzasnął mocno tą biegłością zaniepokojony Dorn. Marianna przypaliła głupa. – O co ci chodzi facet, co? Uspokoił się. Tonem imperatora kazał jej usiąść w „gościnnym”. Dorn od razu zaczął się rozbierać. Marianna zapytała, czy najpierw mogłaby się czegoś napić. Spodziewała się, że szef parlamentarnego klubu PiS zaproponuje jej wino, którego znajomością chwali się we wszystkich wywiadach. Tymczasem poseł przyniósł wyglądający jak siki i tak samo smakujący ciepły sok z brzozy w wielkiej aptecznej butelce. – To bardzo zdrowy sok – zachwalał trunek „Stanisław” Dorn – oczyszcza organizm. Nawijał o tym soku jak nakręcony. Tak mu powiedział aptekarz, którego miał w rodzinie, i że cała Dornowa rodzina pije ten brzozowy sok. Nagle coś mu przeskoczyło w mózgu. Przyjrzał się Mariannie i zwrócił jej uwagę, że na zdjęciu miała ciemne włosy, a teraz ma blond. Poczuł się oszukany. Grzech Kanapa w „gościnnym” była niska, obok stała ciężka też niska ława. Dorn próbował ją odsunąć, ale słabo mu to szło. Burknął, że może by zaczęli. Znudziły go gry wstępne, ceregiele, gadki, wyraźnie domagał się seksu. Marianna się rozebrała, Dorn też. Jest wysoki na jakieś 187 cm, wysportowany, ma niezłą sylwetkę, brak kałduna i dużą bliznę na nodze. Inna wpadłaby w zachwyt, oglądając jego męskie przymioty, ale Marianna widziała w życiu niejedno, nie była więc wstrząśnięta. Wystarczyły trzy pieszczoty i Dorn zaskowyczał entuzjastycznie. Zeszło z niego nieco powietrza. Przerwa. Zaczął gadać o historii i polityce. Wymądrzał się i nie dawał dojść do głosu. Przy kochanku Dornie doświadczona kobieta czuje się jak najnędzniejsza osoba na świecie. Wkrótce znowu był gotów do nowych podbojów. Wańka-wstańka. Wtedy przypomniał sobie o obecności kobiety. Chociaż nie potrafi, pocałował po francusku i gryzł przy tym jak aligator. Po trzech minutach osiągnął swoje i dalej gadał. O Rosji, Katyniu i komunizmie. Ponieważ Dorn jest komunożercą i bardzo emocjonalnie reaguje na ten temat, znowu zademonstrował gotowość. I znowu pół minuty. I znowu osiągnął satysfakcję. Że Marianna nie, to trudno. Kobieta go w seksie nie interesuje. Po seksie z mężczyzną Dornem Marianna miała jedno tylko odczucie: palant. Zapytała go w końcu, czym się zajmuje, bo niechętnie poruszał ten temat. Odpowiedział krótko: tworzę prawo... Na kanapie był jednak bardziej aktywny niż jako prawodawca. Pokazywał palcem dając Mariannie znak, jak powinna się wziąć do roboty. Gdyby nie zaczęła w końcu udawać zmęczonej po czterech godzinach uciech, Dorn mógłby tak hulać zapewne do rana. Zapytała o łazienkę i po drodze zajrzała do pokoju Dorna: komputer, książki, łóżko... Zamknął jej drzwi przed nosem. Po „uroczym wieczorze” zapytała, czy ją odwiezie. Odpowiedział, że nie. Zamówiła taksówkę. Tylko nie pod blok, najlepiej jak najdalej stąd, bliżej ulicy. Kara Paulina Kaczanow pseudonim Marianna Rokita pewnie zapomniałaby o tym przykrym a żmudnym seksualnie doświadczeniu, gdyby nie to, że policja przeszukała jej mieszkanie i 10 maja 2005 r. skonfiskowała trzy należące do niej komputery celem „zabezpieczenia rzeczy mogącej stanowić dowód w sprawie”. Dotychczas ich nie oddano. I nikt zapewne o przygodzie Rokity z Dornem by się nie dowiedział, gdyby nie to, że jej nadgorliwy ekspartner, dziennikarz Jerzy Sławomir Mac, rozsyłał takie informacje do różnych redakcji i rozpowszechniał je na internetowym forum „Gazety Wyborczej”. Tymczasem warszawska prokuratura planuje postawienie Paulinie Kaczanow zarzutu o nielegalny dostęp do informacji niejawnej, w tym dostęp do tajemnicy państwowej i hakerstwa. Jakież tajemnice państwowe może mieć na dysku gwiazda porno? Czyżby stanowiły ją pogawędki internetowe z posłem Dornem? Rozmowy, które można teraz schować lub wymazać z pamięci komputera. Ze względu na „dobro postępowania” prokuratura oficjalnie nie chce udzielić żadnych informacji. Wiadomo jedynie, że kompy Rokity są obecnie przedmiotem ogromnego zainteresowania biegłych. Żenada W MSWiA w zastępstwie ministra Dorna telefon ode mnie odebrał jego doradca ds. mediów Tomasz Skłodowski. Na pytanie, jak minister Dorn skomentowałby informację, którą posiadam, że miał romans z Marianną Rokitą, usłyszałam: Nie sądzę, żeby pan minister chciał to komentować. To jest żenujące. Autor : Iza Kosmala Odpowiedz Link
socer-schlesier Re: Troszka dlo Ochrony naszej prywatnej sfery 05.01.14, 16:16 Moze niy na tymat ale warto wiedziec cos o ojcu tyj rekordzistki. www.fakt.pl/-quot-Obronca-krzyza-to-ojciec-gwiazdy-porno-quot-,artykuly,80066,1.html Odpowiedz Link
1fatum Re: Troszka dlo Ochrony naszej prywatnej sfery 05.01.14, 16:38 Nie ma się czemu dziwić, bo w przeszłości papiestwo miało i czerpało dochody z burdeli. Ten przypadek jest niczym odległe echo i udowadnia, że nie będąc bez winy nie wypada rzucać w innych kamieniem. Odpowiedz Link
berncik Re: Troszka dlo Ochrony naszej prywatnej sfery 05.01.14, 18:11 Nie wia czy ta suchmaszyna je tak dobro jak np.google ,to by cza sprawdzic.Moim zdaniym te wszystke ochrony priwatswery to ino je sprawa preisu.Dzisiej je zes szpiegowany bez przerwy . Idz ino na jakos strona do jakegos shopu oglondej se np. stoly albo futer dlo kozy,albo telewizor.To przez nastympne tydnie mosz z tych towarow polno na twoim Browse. Dosz twoja adresa do telefonbuchu ,to we internecie znojdziesz wszystke twoje dane. Wiec jest ino jedna mozliwosc zeby swoja priwatswery chronic to wcale do internetu nie wlazic. Dzisiej przestac juz je zapuzno.Wpisz se ino Twoje nazwisko do jakyjkolwiek suchmaschiny to se zdziwisz ,co tu wszystko wiedzom.A nojlepsze je to ze tys to som napisou.Nie mozesz se na zodnego gorszyc. In Polen erwartet Euch Freicheit und Wohlstand In Deutschland Knechtschaft und Elend ! Beuthen, im März 1921 Wojciech Korfanty Jeszcze dzisiej czekom na tyn Polski Wohlstand Odpowiedz Link
1fatum Re: Troszka dlo Ochrony naszej prywatnej sfery 05.01.14, 18:24 Zawsze Internauta będzie widoczny jak Murzyn na śniegu. Ja korzystam z Google i nie wierzę, aby w Necie coś się ukryło. Nie pomogą żadne wyszukiwarki. Jak nie po IP, to po nr MAC, albo w inny sposób można go zidentyfikować. Tylko naiwni wierzą w proxy. Najlepszym dowodem może być telefon na jakikolwiek telefon alarmowy z aparatu o ukrytym numerze telefonu. Ukryty jest dla wszystkich, ale nie dla nich. Nie dość, że jest jawny, to jeszcze mają informacje z jakich BTS-ów dochodzi sygnał i są w stanie wstępnie określić dość precyzyjnie lokalizacje. Komputer to tak jak własnoręczny podpis. Odpowiedz Link